niedziela, 11 października 2026

Świat, który nie może być atrakcyjny- niekiedy tak jest przedstawiany

 

W bardzo dobrym reportażu pióra Mariusza Nowaka Ludzie więzienia. W tym miejscu podkreślić należy, że recenzowana pozycja, mimo że opisuje brutalną rzeczywistość za murami- nie próbuje nikogo szokować. Poznajemy perspektywę człowieka, obecnie majora w stanie spoczynku, który dzieli się z nami swoimi doświadczeniami, przemyśleniami, służbę pełnił przez dwadzieścia trzy lata.

Wywody pisarza absolutnie nie mają charakteru bulwarowego, ich zamierzeniem nie jest wzbudzanie sensacji w odbiorcach. Cel tej książki jest zupełnie inny, autor pozostaje konkretny i rzeczowy opisując funkcjonowanie w zamkniętej przestrzeni.

O skostniałym, pełnym absurdów systemie, o nieprzestrzeganiu zasad etyki zawodowej, frustracji i wypaleniu. O zmieniającym się, czy raczej zanikającym etosie pracy i poczuciu obowiązku. O tym m.in. traktuje ta publikacja.

Z lektury czytelnik dowie się co nieco o arkanach pracy funkcjonariusza, utrwalonych społecznych i szkodliwych stereotypach. Przeczytamy również o tym, w jaki sposób media kreują wizerunek Służby Więziennej-  dlaczego takie praktyki bywają niebezpieczne.

Kim są ''plecaki" w SW? Kto jest kim w jej strukturach? Formacja, której winny przyświecać najwyższe idee i moralne standardy- nie pozostaje wolna od nadużyć, zachowań kontrproduktywnych, obniżających jakość wykonywanych obowiązków. Ale jest to zjawisko powszechne i nie dotyczy wyłącznie służb mundurowych, korupcja i mobbing zdarzają się wszędzie.

Autor systematyzuje podstawowe kwestie, rozprawia się z mitami narosłymi wokół więziennictwa. Mariusz Nowak poszukuje odpowiedzi na odwieczne pytania: Jak jest? Dlaczego nie jest tak jak być powinno? Jak być powinno? Opracowanie Ludzie więzienia ma charakter nowatorski, pokazuje ''drugie życie" jednostek penitencjarnych, często dosłownie.

W ważnym i potrzebnym poradniku pisarz zadaje kłam naszym wyobrażeniom.

Czy warto zatem sięgnąć po Ludzi więzienia Mariusza Nowaka? Zdecydowanie tak, ponieważ jak już wspomniałam, autor unika patetycznego tonu. Reportaż też wypełnia lukę na rynku wydawniczym.

wtorek, 6 października 2026

W służbie Ojczyźnie

 


Portret nietuzinkowego ułana II RP, ukazany w albumie biograficznym pod auspicjami Instytutu Pamięci Narodowej.

Zauważyć należy, że piśmiennictwo poświęcone wybitnemu politykowi jest obszerne. Nie wszystkie jednak publikacje, również te o charakterze naukowym, wyczerpują temat. I wynika to z rozmaitych przyczyn. Autorzy recenzowanej monografii uzupełniają życiorys generała Wieniawy o nowe wątki i przedstawiają Kawalera Orderu Virtuti Militari w szerszym świetle, koncentrując się głównie na aspektach politycznych.

Bolesław Wieniawa-Długoszowski. Dyplomata, lekarz, poeta, pisarz. Adiutant Marszałka Józefa Piłsudskiego. Pierwszy człon jego nazwiska (od 1920 roku) nawiązuje do herbu rodowego. Już we wczesnych latach szkolnych  młody Bolek wykazywał nieprzeciętną aktywność: buntownicza natura i spory z kadrą pedagogiczną przyczyniały się do częstych zmian placówek. Ze względu na swoje usposobienie, przyszły generał był z nich relegowany. Przez najbliższych postrzegany jako lekkoduch, uznano więc, że studia medyczne uspokoją nieokiełznaną duszę i zdyscyplinują młodzieńca. Czy tak się stało? Tylko częściowo, odpowiedź na to pytanie nie będzie jednoznaczna.

Bolesław Wieniawa-Długoszowski jako potomek powstańców styczniowych, odziedziczył po rodzicach żarliwy patriotyzm, czego odmówić mu nie mogli nawet jego zagorzali przeciwnicy.

Wernyhora z Rajbrotu (określenie to przypisuje się Naczelnikowi) miał aktywnie uczestniczyć w życiu kulturalnym Warszawy, choć podobno nie zawsze w dobrym stylu. W pamiętnikarstwie z tamtego okresu Wieniawę nazywano ''królem zabawy" ze względu na regularną obecność w popularnych lokalach.

Izabella Parowicz i Mariusz Kolmasiak przytaczają nieznane i niepublikowane materiały źródłowe, które wiele wnoszą do biografii tejże znakomitości. Gen. Wieniawa-Długoszowski przedstawiony został czytelnikowi od strony prywatnej i zawodowej. Publikacja zawiera przedmowę prezydenta Karola Nawrockiego.

Nad spuścizną po ''byłym pułkowniku''-jak o sobie mówił po awansie generalskim, pieczę sprawują jego wnuki.

Co wyróżnia tę pozycję na tle innych? Jednym z jej niepowtarzalnych walorów jest naukowy charakter i bogactwo faktograficzne. Tutaj historycy są ostrożni w sądach, unikają bulwarowych, uproszczonych ocen. Ta barwna postać epoki międzywojnia, szanowana i lubiana, doczekała się wreszcie gruntownego i rzetelnego opracowania.

Album Wieniawa to w moim przekonaniu pozycja obowiązkowa w każdym domu. Świetny również na prezent, cieszy oko wspaniałym wydaniem, estetycznymi zdjęciami. Rzecz dopracowana w każdym calu. Książka ma uniwersalną i ponadczasową wartość, jej lektura stanowi wyjątkową lekcję historii, ponieważ w przystępny, obrazowy sposób pokazuje oddanie i poświęcenie gen. Długoszowskiego sprawom najwyższym. Człowieka, który mimo krytyki, do końca broni polskich interesów. Aż do samobójczej śmierci w 1942 roku.

Nie ulega wątpliwości, że Bolesław Wieniawa-Długoszowski za liczne dokonania dla Polski zasłużył sobie na pamięć wszystkich rodaków i godne upamiętnianie. I to się udało Izabelli Parowicz i Mariuszowi Kolmasiakowi.

Tekst powstał dzięki współpracy recenzenckiej z Wydawnictwem Instytutu Pamięci Narodowej.


czwartek, 1 października 2026

Trudna droga do macierzyństwa

 RECENZJA PATRONACKA

W przejmującym reportażu biograficznym  Leny Paprockiej Z tamtej mnie nie został nikt. Zanim jednak przejdę do omówienia publikacji porządkującej multum kwestii, przywołam kilka statystyk, pokazujących skalę zjawiska.

Niepłodność bez tabu

Według danych Towarzystwa Ginekologów i Położników problem ten dotyczy ok. 10-15 procent par. Ponad 40% kobiet deklaruje, że w trakcie leczenia doświadcza stanów depresyjnych. W innych badaniach medycznych, społecznych, 80 procent respondentów wspomina o naciskach społecznych, a 30% z nich doświadcza środowiskowej stygmatyzacji.

W tym kontekście książka Leny Paprockiej wpisuje się szerzej w nakreślone wcześniej zagadnienie, kulturowo marginalizowane.

O tym, co w życiu ważne. O hierarchii wartości i wyrzeczeniach. O presji otoczenia.

Autorka bywa brutalnie szczera:
Odkąd sięgam pamięcią-do czasów nastoletniości, studenckich i wczesnej dorosłości- nie chciałam mieć dzieci. Nie potrafiłam sobie tego wyobrazić.
Jak utrzymuje- spełnienie znajdowała w życiu zawodowym, ale też i prywatnym. Co się zatem wydarzyło, że narratorka tej opowieści na nowo ustaliła priorytety. Lena Paprocka przyznaje, że na zmianę decyzji wpłynęło ukończenie 30. roku życia.

Pragnienie posiadania dziecka stało się jej nadrzędnym celem życia i jednocześnie źródłem lęku i stresu, o czym wzmiankuje. Pisze bohaterka o wyczerpujących terapiach w klinikach reorganizujących jej życie, zmieniających ciało i psychikę. W rozważaniach nie ucieka od problemu, raczej próbuje się z nim zmierzyć.

Kobieta przedstawia drugą stronę medalu w tej nierównej batalii: nie pociesza, nie upiększa. Pisarka umiejętnie przelewa emocje, których doświadcza. Aczkolwiek nie popada w żadną skrajność, niczego nie demonizuje, jej styl pozostaje umiarkowany i trafiający w sedno.

Lena Paprocka neguje współczesne narracje dotyczące tego stanu rzeczy, podkreśla ich destrukcyjną siłę oddziaływania.

Największym atutem reportażu Z tamtej mnie nie został nikt, jest wnikliwe ukazanie psychologicznych kosztów wynikających z profilaktyki niepłodności. To istotna perspektywa, ważny głos w oficjalnym dyskursie.
To lektura idealna dla osób poszukujących informacji na temat niepłodności.

wtorek, 22 września 2026

Ślady, których nie zatarł czas

 


RECENZJA PATRONACKA

I o arkuszach pełnych ludzkich historii. Co zatem oznacza intrygujący tytuł zbioru? Podmiot liryczny objaśnia: /Witamy w Muzeum Kartek/były z nami od zawsze/atramentem wpisywano w nie dusze/pogięte/wyblakłe i zatarte/.

A jednak ocalały... Każda przesłanka do sporządzania zapisków była dobra i wystarczająca. Notatki stają się więc źródłem historycznym materialnym, wspomnieniem po epoce, ludziach i wydarzeniach: /Sobieskiego listy miłosne/do Marysieńki/powód pisania/rozstania/jak widać tego warte/.

Lektura antologii Muzeum Kartek przypomina wędrówkę po tym niezwykłym miejscu- zatrzymujemy się, kontemplujemy eksponaty i przechodzimy dalej. Po to, aby za moment do nich powrócić.

Muzeum jawi się tu jako przestrzeń, która uczy nas patrzeć głębiej i szerzej, będzie przyczynkiem dystansu do własnych doświadczeń, przeżyć.

Pergaminy są natomiast znakiem pamięci, niekiedy faktycznie pozostają myślami nieuczesanymi. W zbiorze tym mamy do czynienia z pauzami, powściągliwością emocjonalną, aby właściwe sobie kwestie odpowiednio wybrzmiały.

Narratorka należy do wyśmienitych obserwatorów, jednak pełnych empatii i nieoceniających. Występująca tutaj fragmentaryczność jest świadomym wyznacznikiem tego, co pragnie w nas zaczepić. Jednocześnie poetka w sposób dyplomatyczny uczy uważności i przestrzega przed obojętnością: /Mogę być nieprzytomny/powiedzą i tak/ że pijany/dzisiaj każdy się spieszy/nie ruszaj/bo to bezdomny/tak skończysz/gdy będziesz niegrzeczny/więc słuchaj mamy/ja/biolog na etacie/wychowawca biol- chemu/ leżę w krzakach za Żabką/nic nie piłem/insulina jest droga/dziś jestem po wypłacie/nie zdążyłem/.

Utwór ten bez wątpienia skłania nas do namysłu nad kondycją człowieczeństwa we współczesnym świecie.

Z kart tomiku przebija wszechstronność autorki oraz zdolność do uchwycenia szczegółów.

Zofii konsekwencji w dostrzeganiu istoty w drobiazgach odmówić nie możemy. Przypomina przy tym dorobek geniuszy, traktując ich z należytą czcią: /A tu/rękopisy noblistki/Marii Skłodowskiej-Curie/proszę o niedotykanie/.
Taki komentarz kustosza często słyszymy w tego rodzaju placówkach.

Zofia Gzara- Lundberg dotyka też i innych, przyziemnych zmartwień. Ukazuje dramat osób zmagających się z anoreksją:/ Walczy o siebie i płacze/dławi się życiem i cierpi/bez tarczy/walczy z wiatrem/lewitując/między śmiercią a światłem/.

W innym poemacie pisarka streszcza obłudną rzeczywistość polityczną: / Mam cały świat/ z bogactwem przemocy/fontanną kłamstw głów wielkich państw/.
Niepokoi ją ten stan: /Ten wielki świat/ma wielkie wojny/celuj do dziecka/cel-pal/ i blask/.

Most jawi się jako symbol matczynej miłości i cierpliwości. Tolerować i wybaczać potrafi jedynie serce Rodzicielki: /Most/mimo wszystko trwa i dźwiga/jak dobra mama pozwala/by obciążono/to łańcuchami/to relacjami/to problemami/.
Podmiot liryczny dostrzega również: /Stalowe uszy wytęża/na opis problemu/ bo wie/ że dzięki niemu/może ten dzieciak/jeszcze tam stoi/a nie skacze do Renu/.

Dla kogo są przeznaczone recenzowane wiersze? Z tą niebanalną poezją winni zapoznać się czytelnicy ceniący sobie minimalizm z nutą wrażliwości. Tu nie ma miejsca na uciążliwą nachalność dydaktyczną. Po omawiany tom niech sięgną wszyscy, którym bliska jest tematyka przemijania, pamięci.

niedziela, 20 września 2026

Wojna oczami operatora kamery

 


RECENZJA PATRONACKA

To jedna z kluczowych perspektyw w opisywaniu wydarzeń: prosta, bezpretensjonalna i bezpośrednia. Poznajemy arkana pracy człowieka, który nie tylko wnikliwie dokumentuje wydarzenia od 24 lutego 2022 roku- próbując zrozumieć i unieść ich wagę.

Po co filmować otwarte worki z ciałami? Odpowiedź jest brutalna: dlatego, że jeśli nikt tego nie pokaże, bardzo szybko znajdzie się ktoś, kto powie, że to się nie wydarzyło.

Trudno nie zgodzić się z powyższym cytatem, szczególnie w dobie antyukraińskiej histerii, tak bardzo podsycanej przez wielu polityków.

Rozmówca autora przejmującego reportażu zdecydował się na zachowanie anonimowości- ma do tego prawo.

Na stałe przestałem wierzyć, że człowiek jest z natury dobry.
Operator relacjonował wojnę w Ukrainie od samego początku rosyjskiej inwazji. Lektura książki Prawda w kadrze jest bolesna i trudna, nikogo nie pozostawia obojętnym. Mężczyzna wspomina, w jaki sposób dramat ten zmienia człowieka, wpływa na reakcje, które w normalnych warunkach nie miałyby miejsca.

Robinson jako moderator wywiadu nie moralizuje, nie ocenia, pozwala, aby prawda o agresji Federacji Rosyjskiej w pełni wybrzmiała.
Opowieść z Buczy pokazała mi, że dokumentowanie nie zawsze jest wyborem. Czasem jest jedynym sposobem, by prawda miała swoich świadków.

Operator mówi o zachowaniach poszczególnych mieszkańców.

Uczyliśmy się wojny [...]. Ale w wielu miejscach nikt nie oczekiwał kamery. Oczekiwano pomocy. Wody, chleba, rozmowy.

Treść opatrzono licznymi fotografiami uwypuklającymi tragedię wschodnich sąsiadów. Nie bądźcie obojętni- przestrzega  anonimowy badacz wojenny.

Widziałem zniszczone domy, zrujnowane kamienice, ludzi całkowicie wyczerpanych i zobojętniałych. W pewnym momencie człowiek po prostu siedział i modlił się, żeby jeszcze trochę pożyć.

Komu mogę polecić tę ujmującą od pierwszych stron opowieść bez znieczulenia? Sięgnij po to świadectwo, jeśli interesujesz się tematyką wojny w Ukrainie i chcesz wiedzieć więcej. 

środa, 16 września 2026

Rodzinne animozje



W najnowszej powieści Aleksandra Zając wiarygodnie nakreśla złożoność relacji między krewnymi. Każda z postaci została wnikliwie sportretowana, być może czytelnik utożsami się z którąś z nich.

Lekarz kardiolog, tak blisko serca, nie miał o nim pojęcia.
Bolesna przeszłość, rodzinne dramaty i tajemnice. Wysoki status społeczny i materialny. Rozpad więzi, obojętność.

Pisarka zestawia dwa światy i dwie familie z ich codziennymi zmartwieniami, radościami.
Poznajemy tradycyjną, śląską, wiejską rodzinę, przywiązaną do konserwatywnych wartości. Cieniem na losach bohaterów kładzie się tragedia, w wypadku zginęli młodzi małżonkowie, osierocili córkę.
Ich zupełne przeciwieństwo, stanowi znakomicie sytuowane małżeństwo z Krakowa. Januszowi i Joannie pozornie niczego nie brakuje, oprócz wzajemnego zainteresowania.

Historia składa się z kilku części, które jednak wiele łączy... Atutem precyzyjnie utkanej opowieści pozostaje subtelny, wyważony język autorki umiejętnie przemycającej śląską gwarę. Zabieg ten dodatkowo nadaje kolorytu powieści.

Lekarz rodzinny  Aleksandry Zając to wyśmienita proza, traktująca o uniwersalnych i zanikających wartościach typu: prawda, odpowiedzialność, dobro, piękno.

O tym, jak bardzo nasze życie może się skomplikować za sprawą dawnych pretensji czy poczucia winy. Tu jest wszystko, co nas w życiu spotyka: konflikty, brak zrozumienia, przemilczenia oraz rozczarowania. Bohaterowie nie są papierowi, mają oczywiście wady i zalety, stają w obliczu rozmaitych wątpliwości i trudnych wyborów.

Autorka doskonale charakteryzuje wiejską społeczność, w której dominują plotki i zależności. Nie popada w żadną skrajność, nie epatuje patosem. Narracja utrzymana w spokojnym, ale melancholijnym tonie.

Czy warto? Oczywiście, ta fabuła broni się sama.

Sięgnij po lekturę, jeśli wymagasz od niej czegoś więcej niż tylko funkcji rozrywkowej. To książka, która trafi do czytelnika preferującego obyczajowe powieści psychologiczne. Nie dostaniesz banalnej opowiastki o wszystkim i o niczym, tu wątki psychologiczne nie zostały sklecone na przysłowiowym kolanie.

Autorce dziękuję serdecznie za egzemplarz do recenzji.

czwartek, 10 września 2026

Historyczne śledztwo: kontynuacja losów grabieżców polskich dóbr kultury


W kolejnej części rozważań Magdaleny Ogórek otrzymujemy odpowiedzi na wiele pytań, które od lat nurtują badaczy dziejów XX wieku. Co łączyło watykańskiego biskupa Aloisa Hudala ze słynnym „szczurzym szlakiem”? Dlaczego zginęli profesorowie Uniwersytetu Lwowskiego – i czy ich kaźń miała związek z prywatną kolekcją obrazów o ogromnej wartości? Czy „Odessa” faktycznie istniała?

Standardem u autorki pozostaje lekkie pióro w opisywaniu wydarzeń. Badaczka przeprowadziła gruntowną kwerendę, dotarła do nieznanych dotąd akt, a jej erudycja nie budzi wątpliwości. Nie jest to jednak narracja pozbawiona mankamentów – momentami pojawiają się zbędne dygresje i retrospekcje, które spowalniają rytm lektury.

Wächter, Heydrich, Menten – nazwiska zbrodniarzy, których działalność Magdalena Ogórek dokumentuje z imponującą skrupulatnością. Kat kłania się i zabija stanowi zwieńczenie trzyletniego, intensywnego śledztwa oraz licznych spotkań. To wyborna podróż przez archiwa i historię.

Reportaż jest bogato ilustrowany: pełen dat, nazwisk, wydarzeń, uzupełniony kserokopiami dokumentów. Autorka korzysta z pamiętników jednego z bohaterów, próbując zrozumieć niemiecką obsesję na punkcie sztuki.

Dziennikarka prowadzi czytelnika przez zakamarki europejskich metropolii, przypominając o „zasługach” funkcjonariuszy III Rzeszy w kradzieży artefaktów – praktykach służących zarówno celom politycznym, jak i prywatnym. Einsatzgruppen rekwirowały archiwa, biblioteki, kolekcje prywatne.

Pisarka odsłania również powojenne losy zbrodniarzy, którzy dożyli sędziwego wieku, ciesząc się względnym spokojem. Pieter Nicolas Menten, jeden z najbogatszych ludzi w Holandii, a zarazem oprawca Polaków, uchodził za cenionego kolekcjonera.

Największą wartością książki pozostaje skrupulatna praca badawcza prezenterki telewizyjnej. Magdalena Ogórek rozpatruje kilka wzajemnie uzupełniających się wątków, tworząc opowieść o pamięci, winie i wynaturzonym systemie, którego fundamentem była nienawiść oraz zachłanność. Rabunek dzieł sztuki stanowił jego integralną część.

To książka dla czytelnika zainteresowanego tą tematyką – zajmująca, bogata w fakty, z wyraźnym wątkiem detektywistycznym, który dodaje jej dynamiki.


Przysiądź gościu na ławeczce i posłuchaj

  Bo właśnie lektura książki Krzysztofa Chłopka Szepty umarłych jest jak rozmowa na ławce, pozornie  zwyczajna, a jednak pełna tajemnic i p...