sobota, 29 lutego 2020

Biografia ks. Jerzego Popiełuszki

Ewa K. Czaczkowska, Tomasz Wiścicki, Ksiądz Jerzy Popiełuszko. Wiara, Nadzieja, Miłość.

Niezłomny i gorliwy kapłan był traktowany jako wróg Polski Ludowej. Komuniści widzieli w nim zagrożenie, ponieważ charyzmatyczny duchowny gromadził wokół siebie tłumy. Ponadto, miał na nich ogromny wpływ. 
Z czasem wojna z Kościołem katolickim obróci się przeciwko władzy. Ale na to jest jeszcze za wcześnie.


Ideologia marksistowsko- leninowska przestała być atrakcyjna.

Skandale obyczajowe, zarzuty o rzekomym handlu bronią już się narodowi znudziły. Postanowiono ten problem rozwiązać inaczej. 

Ksiądz Jerzy Popiełuszko musiał zginąć.


Można pokusić się o stwierdzenie, że rządzący, serwiliści ZSRR, kapłana nienawidzili od zawsze. Aby zrozumieć opisywane wydarzenia, trzeba cofnąć się do czasu, gdy Popiełuszko był w wojsku, przed święceniami. Komuniści już wtedy nad nim ''pracowali". Jako alumnowi Wyższego Seminarium Duchownego założono w jednostkach IV pionu SB, specjalną teczkę operacji (TEOK).

Akcje propagandowe, szykany miały niewyobrażalny wydźwięk. Mobilizowały społeczeństwo do oporu przeciw reżimowi. Duchowny zdawał sobie sprawę, że jest niewygodny dla takich ludzi, jak gen. Czesław Kiszczak. Msze za Ojczyznę rozsierdzały komunistów, co złożyło się na zintensyfikowanie prześladowań. Jerzy Popiełuszko wspierał opozycjonistów w stanie wojennym, dawał wyraz dezaprobaty wobec polityki władz. W jego otoczeniu przebywało wielu konfidentów.

Jednym z inicjatorów kampanii wrogości był Jerzy Urban. Na łamach ,,Tu i teraz" opublikował paszkwil*:

W kościele ks. Popiełuszki urządzane są seanse nienawiści [...]. Ks. Jerzy jest więc organizatorem sesji politycznej wścieklizny [...]. Cóż z tego, że ks. Popiełuszko mierzwi, skoro w dzisiejszej, wykształconej Polsce polityczni magicy są wciąż skuteczni. Bardzo to smutne, ale prawdziwe, póki ma swoją klientelę ks. Popiełuszko i wzięciem się cieszą jego czarne msze, do których Michnik służy i ogonem dzwoni".

Rzecz jasna artykuł jest podpisany pseudonimem Jan Rem.

Kolejna zbrodnia, która pozostała bez kary.

Pokłosiem ówczesnego ''przemysłu pogardy" było uprowadzenie i zamordowanie duchownego. Było to 19 października 1984, miesiąc po obrzydliwym tekście Urbana (zdychanie upiorów żoliborskiego kapłana). Zapis zbrodni jest powszechnie znany, więc nie będę przypominać szczegółów.

Zdumiewający jest fakt, że komuniści zdecydowali się na osądzenie bezpośrednich sprawców zbrodni. Proces Grzegorza Piotrowskiego i spółki był ustawioną farsą i kpiną, czego dowiódł uparty i nieustępliwy prokurator Andrzej Witkowski. Mocodawcy i inspiratorzy pozostali bezkarni. W wolnej Polsce cieszyli się estymą i poważaniem, przez niektórych nazywani ludźmi honoru.

Ks. Jerzy Popiełuszko. Wiara, Nadzieja, Miłość złożona jest z dużej ilości faktów, dokumentów, ale i przypuszczeń. Generalnie autorzy skupili się na osobie swojego bohatera. Duchownego wspomina rodzina, przyjaciela, dawni parafianie.

Polecam.

Samotność idealisty i poczucie niezrozumienia.

* Źródło cytatów: web.archive/web/polskaludowa/com/napisali.popieluszko.




środa, 26 lutego 2020

Bezpieka, służby, czyli życie w PRL-u

Sławomir Cenckiewicz, Oczami bezpieki.Szkice i materiały z dziejów aparatu bezpieczeństwa PRL.

Jedna z prekursorskich i nowatorskich prac ujmująca działalność komunistycznych służb. Badacz nakreśla sytuację polityczną, społeczną, omawia Marzec' 68. Przypomina kulisy walki z Kościołem katolickim.


W sumie książka składa się z siedemnastu artykułów, które były publikowane na łamach: ,,Arcanów", ,,Glaukopisu" i ,,Biuletynu IPN". Treść została podzielona na trzy części:
Emigranda, Elementy i grupy socjalistyczne, Reakcyjny kler.

Część pierwsza ukazuje genezę współpracy emigracji polskiej z Zachodem. Historyk dokładnie opisał rozgłośnię Kraj w konfrontacji do Polonii w latach 1955-1957 i sylwetkę Gromosława Czempińskiego.

Następny rozdział zawiera pionierski i świeży rys o roli nauki w poprzednim ustroju. Sądzi się, iż jest to zapomniany i najsłabiej zbadany okres z historii Polski. Sławomir Cenckiewicz uświadamia czytelnika o skali i rozmiarze inwigilacji przedstawicieli nauki przez SB. Polska Akademia Nauk była na celowniku władz, przesiąknięta agentami, donosicielami.

Moja uwaga dla dociekliwych, zainteresowanych powyższą tematyką.

Rozpracowywaniem naukowców zajmował się wydział III Służby Bezpieczeństwa. Inteligencją interesowali się również: wydział I (cywilny), wydział II (kontrwywiad) oraz wydziały IV (prowadzono działania operacyjne przeciw Kościołowi katolickiemu).

Niepokornych szykanowano, gnębiono, represjonowano. Wynajdowano szereg powodów, niekiedy absurdalnych i niedorzecznych. Niszczono kariery, podważano dorobek, wysuwano (często fałszywe) oskarżenia o plagiat, łamano życiorysy.

Ostatnia, III część jest moim zdaniem najbardziej wciągająca i pasjonująca. Omówiono współpracę księży z bezpieką, działalność tzw. księży patriotów.

Klamrę rozważań spina obszerna bibliografia.

Sławomir Cenckiewicz wykazuje negatywny stosunek do czasów słusznie minionych, określając je wdzięcznie: polityczno-historyczną schizofrenią. Taki pogląd rzutuje na obiektywizm autora, niemniej jednak polecam tę publikację. Naukowiec znany jest z trafnych wniosków, dyskusyjnych ocen, przekonany o słuszności swoich sądów.

Czytajcie!

niedziela, 23 lutego 2020

Służby specjalne

Uwe Muller, Grit Hartman, STASI. Zmowa niepamięci.

Wyczerpujące studium poświęcone Ministerstwu Bezpieczeństwa Państwowego Niemieckiej Republiki Demokratycznej, potocznie nazywane STASI. Powołane do życia 8 lutego 1950 roku. Kres działalności tych służb nastąpił w marcu 1990 roku.  


Moja uwaga: przed lekturą  warto sięgnąć do podstawowych źródeł, ponieważ rozważania przeznaczone są dla osób posiadających wiedzę w tej materii.

Przeglądając literaturę z tego zakresu, spotkamy się też z innym nazwami:


* Urząd Sekretarza Stanu ds. Bezpieczeństwa Państwowego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (1953-1955);


* Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego (1955-1990);


* Urząd Bezpieczeństwa Narodowego (1989-1990);

Muller i Hartmann przytaczają przerażające fakty, które dowodzą błędów i zaniedbań, jakich dopuszczono się w minionym dwudziestoleciu. NRD upadła, ale jej ideologia w zastraszający sposób jest nadal obecna w zjednoczonych Niemczech.

Trzeba wiedzieć, że STASI była najskuteczniejszą służbą bezpieczeństwa w krajach bloku wschodniego. Zajmowała się takimi kwestiami, jak:  wywiad, kontrwywiad i bezpieczeństwo wewnętrzne.

Bolączkę stanowi fikcja lustracji i dekomunizacji, co uczciwie przyznają autorzy tej interesującej publikacji. Dodają przy tym, że choć NRD upadła, to niektórzy zbudowali kariery na jej zgliszczach. Byli funkcjonariusze STASI piastują wysokie stanowiska w administracji, polityce, mediach, etc.

Jak podkreślają autorzy, państwo niemieckie nie potrafiło dostatecznie surowo osądzić dokonanych zbrodni i odrzuca wszelkie próby zbadania powiązań zachodnioniemieckich deputowanych z tajnymi służbami NRD.

Niemcy pouczają innych, lecz sami nie potrafią uporać się z demonami przeszłości. 
Proces Ericha Honeckera był pokazowy, zapadły niskie wyroki.

Przeczytajcie koniecznie tę pracę.

Ocena: 4,5/5.

wtorek, 18 lutego 2020

Gdzie się podziała korekta, rzecz o wynurzeniach Tomasza Piątka

Tomasz Piątek, Macierewicz i jego tajemnice.

Tytuł tych dywagacji wielce wymowny i działający na potencjalnego odbiorcę. Przy czym autor zdecydowanie nie docenił inteligencji czytelnika. Sądząc po prostym stylu, publikacja ta przeznaczona jest dla masowych odbiorów. O tym będzie jeszcze mowa.


Słaba merytorycznie i edytorsko książka próbująca udowodnić Antoniemu Macierewiczowi powiązania z rosyjskimi oligarchami. W tym przypadku głównie chodzi o Siemiona Mogilewicza. Ten zaś współpracuje z Putinem i służbami bezpieczeństwa. Treść przypomina bełkot, trudno posklejać fakty w logiczną całość. Poza tym odnoszę wrażenie, że te wynurzenia powstały na zamówienie. Czyje? Nie wiem. Do głównych wad zaliczyć mogę jeszcze ubogie, niewyszukane słownictwo, czyli to o czym wspominałam wyżej.

Gdzie podziała się korekta i konsultant historyczny?

Do tego, co napisał Tomasz Piątek, trzeba koniecznie zachować dystans. Nie można wyciągać pochopnych wniosków. Nie zaliczam się do zwolenników pana Macierewicza, lecz uważam, iż deliberacje pisarza są wielkim nieporozumieniem. W zasadzie autorowi pod każdym względem można coś zarzucić: populizm, brak staranności w sprawdzaniu podstawowych informacji. Dodatkowo tekst jest chaotyczny, nieskładny, nieobiektywny i niedokładny. Niesmak wzbudza tania sensacja.

Tomasz Piątek myli się w kilku miejscach (co wypunktowali mu krytycy), np. w dacie postępowania lustracyjnego wobec jednego z bohaterów. Takich ''kwiatków" jest więcej. Dziennikarz po swojemu i w dowolny sposób analizuje dokumenty SB. Konkluzje są mocno naciągane i pretensjonalne.

Publicysta nader często powołuje się na źródła wątpliwej  jakości, jak np. ,,Fakt". Ponadto zbyt duża liczba powtórzeń wpływa na odbiór rozważań.

Nie polecam, nie odradzam.

Resort, służby, powiązania

Dorota Kania, Jerzy Targalski, Maciej Marosz, Resortowe dzieci. Służby.

Kolejna część trylogii uznanych publicystów. Najbardziej wstrząsająca ze wszystkich, takie jest moje zdanie.
Tym razem autorzy pracowali nad takimi nazwiskami, jak: Sienkiewicz, Czempiński, Zacharski, Dukaczewski, Petelicki.


Nad Wisłą tajnym służbom nigdy nie działa się krzywda. Bezpieka cywilna i wojskowa najpierw umacniała władzę ludową, później broniła socjalistycznej ojczyzny przed Kościołem i opozycją demokratyczną, by ostatecznie stać się zakulisowym animatorem III RP.

Na łamach tej pracy dostrzegamy proces przekształcania się służb specjalnych PRL-u i przenikania do III RP. Jak w soczewce widać liczne powiązania, których nici nigdy nie zostały zerwane. Prawda (przemilczana) o licznych, ważnych personach, którym nigdy ''włos nie spadł z głowy".

Całe rodzinne klany zagnieździły się w strukturach MBP, MSW i MON. Ogromna władza, dostęp do tajemnej wiedzy i duże pieniądze. Poczucie bezkarności, znajomości, wpływy, międzynarodowe koneksje, haki na każdego i lewe interesy.

Resortowe dzieci. Służby stanowi gruntowne, pokaźne kompendium liczące 900 stron. Oprócz tego cała masa dokumentów, materiałów. Wykonano ogromną pracę, korzystano z konkretnych danych. Przypisy odwołują się do źródeł. Nie ma tu miejsca na demagogię i populizm. Publikacja jest opracowana drobiazgowo i rzeczowo.

<Gruba kreska dała im jeszcze większe możliwości (..). Wiodą beztroskie życie, czasem piszą wspomnieniowe książki, pouczają i komentują polską rzeczywistość, aspirując do miana autorytetów.

Lektura godna uwagi.

Ocena: 4.5/5.


Resort, rodzina, kariera

Dorota Kania, Jerzy Targalski Maciej, Marosz, Resortowe dzieci. Politycy.

Opracowanie, które przedstawia nam proces przenikania byłych elit komunistycznych do III RP. Autorzy kreślą czytelnikowi nieformalne powiązania polityków ze służbami specjalnymi. We wstępie czytamy: polityk- resortowe dziecko-nie musi mieć rodziców zatrudnionych, albo współpracujących z resortami siłowymi. Sam też niekoniecznie musiał podpisywać kontrakt z SB [...]. Czasem z resortem miał niewiele wspólnego, to Resort z daleka wspierał jego karierę.

Rozważania, podobnie jak poprzedniczka, składa się z suchych faktów: daty, nazwiska, wydarzenia. 
Dorota Kania,  Jerzy Targalski, Maciej Marosz wyciągają najważniejsze karty: kto był kim i jak to wpłynęło na karierę polityczną. W ocenach są bezkompromisowi.

Nie próbuj przełączać kanałów telewizora- znajdziesz ich wszędzie, sytych i zadowolonych, odgrywających rolę pokrzywdzonych demokratów.

Na podstawie dokumentów Instytutu Pamięci Narodowej sportretowano polityków z tzw. pierwszych stron. Mamy: gen. Wojciecha Jaruzelskiego, Aleksandra Kwaśniewskiego, Lecha Wałęsę, Włodzimierza Cimoszewicza, Bronisława Komorowskiego. Dziś roszczą sobie prawo do strofowania innych, będąc przekonanymi o swojej wielkości.

Wielu z nich wykorzystało koneksje zdobyte w poprzednim systemie, aby osiągnąć wysoką pozycję w dyplomacji, polityce, biznesie, nauce- stali się podporami międzynarodowych korporacji czy ponadnarodowych Komisji Decydujących o Wszystkim.


Polecam.


Ocena: 4,5/5



Rodzinne koligacje

Dorota Kania, Jerzy Targalski, Maciej Marosz, Resortowe dzieci. Media.

Życiorysy znanych dziennikarzy w jednym tomie. Historie osób, których rodzice byli związani z poprzednim system, pełniąc różnorakie funkcje. Najpierw działacze komunistycznej młodzieżówki. Funkcjonariusze bezpieki. Biznesmeni.


One. Resortowe dzieci. Wychowane w rodzinach działaczy i funkcjonariuszy KPP, PZPR, Ministerstwa Bezpieczeństwa, a potem SB. Doskonale ustawione potem w życiu, dzięki koneksjom, a potem pieniądzom i <grubej kresce>. 

Dzieci nie odpowiadają za czyny rodziców- autorzy zaznaczają na wstępie. Jednak to od nich przyjmujemy wzorce i kanon postępowania. Dorota Kania, Jerzy Targalski, Maciej Marosz podkreślają powiązania popularnych publicystów z byłą nomenklaturą komunistyczną.
Pojawiają się następujące osobistości: Monika Olejnik, Tomasz Lis, Adam Michnik, (nieżyjąca już) Janina Paradowska, Jacek Żakowski.

Czasem, choć nie wywodzą się z niekomunistycznych środowisk, związane ideologicznie i materialnie z byłą władzą i bezpieką. Zdecydowanie przeciwne dekomunizacji i lustracji, szydzący z patriotyzmu, polskich tradycji i w ogóle z polskości. Niebezpieczne, bo usytuowane w opiniotwórczej prasie, a przede wszystkim w telewizji i stacjach radiowych. Obecne w nich od stanu wojennego- do dziś.

Dywagacje powstały na podstawie materiałów IPN. Na ,,Resortowe dzieci" składają się skany dokumentów, multum suchych faktów. Korzystano także z różnych wspomnień i wywiadów. Szczegóły w bibliografii. Autorzy opierali się również na nagraniach programów telewizyjnych, które zawierały wypowiedzi większości bohaterów.

Połączeni solidarnością grupową i interesami, posługujący się wprawnie relatywizmem moralnym. Szyderstwem i ośmieszaniem.

Osłonięcie prawdy, czy szperanie w życiorysach?


Książka nie jest zlepkiem wątków biograficznych. Wskazuje, w jaki sposób media tzw. głównego nurtu nami manipulują, przeinaczają fakty. Niektórym trudno zdobyć się na obiektywizm i rzetelność w przekazywaniu informacji.


Wokół tej publikacji dużo się działo: kpiono, drwiono, pomstowano na autorów, bagatelizowano kluczowe aspekty.


Czy najwięcej krzyczeli ci, którzy się czegoś bali?

Ogólna ocena: 4,5/5.


poniedziałek, 17 lutego 2020

Publicystyka

Artur Dmochowski, Kościół ,,Wyborczej". Największa Operacja Resortowych Dzieci.

Historyk i dziennikarz zbadał tematykę dotyczącą Kościoła katolickiego, podejmowaną przez organ Adama Michnika. Autor zainteresował się takimi zagadnieniami: aborcja, konkordat, zaangażowanie się duchownych w politykę. Przeczytał multum artykułów, przejrzał 7 000 numerów tej gazety.



Artur Dmochowski pyta o związki redaktora naczelnego ,,GW'' z Jerzym Urbanem. Zastanawia się też nad prawdziwymi intencjami jej publicystów. 
Język redaktorów z Czerskiej bywa specyficzny i tendencyjny: agresywny, zjadliwy, pełen pogardy i wyższości. Ci ludzie uwielbiają pouczać, musztrować innych, kreować się na wielkich intelektualistów i postępowych Europejczyków. Sądzą, iż mają monopol na rację, od lat próbują ''wychowywać" naród, przypisując im jak najgorsze cechy. Systematycznie prowadzą lekcje historii, religii, patriotyzmu. Z różnym skutkiem.

Nigdy nie przepadałam za Adamem Michnikiem, nie dostrzegam w tym człowieku nic nadzwyczajnego. Postać niejednoznaczna, dyskusyjna i pełna sprzeczności. Bowiem, jak można nazwać gen. Kiszczaka człowiekiem honoru. Zaiste, dlaczego ów wystawił komunistycznemu politykowi taką laurkę. Kolejna rzecz, przykład hipokryzji: zmiana stosunku do Wałęsy. Przypominam: w artykule Dlaczego nie oddam głosu na Lecha Wałęsę w 1990 roku krytykował noblistę, nadając mu przydomek mały Mussolini.  

Naczelny ze swadą uświadamia Polaków, kto jest prawdziwym demokratą: tolerancyjnym, głosującym na ''słuszną" partię.

,,Gazeta Wyborcza" prawdę Wam powie :D


Sporym mankamentem tych rozważań jest zlepek cytatów zaczerpniętych z tego pisma. Jakby autorowi brakowało inwencji, pomysłów. Zbyt mało tekstów Dmochowskiego, brak własnych przemyśleń.


Ocena: 4,5/5

niedziela, 16 lutego 2020

Literatura faktu

Katarzyna Surmiak- Domańska, Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość.

Książka jest spojrzeniem z bliska na tę rasistowską organizację. Autorka zakłada biały kaptur, staje przed płonącym krzyżem. Stara się zrozumieć ich postulaty.

Jeśli do białego lukru dostanie się choć jedna ciemniejsza kropla, lukier nigdy nie będzie już biały-królowa Ku Klux Klanu uczy dzieci, jak przygotować bożonarodzeniowy tort.


Twórcami Ku Klux Klanu było sześciu weteranów wojny secesyjnej (1861-1865). Zaliczali się do Konfederatów. Obecnie ugrupowanie jest ostrożniejsze w swoich występkach. Jego członkowie starają się unikać konfliktów z prawem. Raczej postulują mozolną indoktrynację, odcinają się od obcych wpływów. Opowiadają się za konserwatywnym, chrześcijańskim modelem rodziny.

Chociaż dziś Amerykanie odruchowo wzdrygają się na hasło <Ku Klux Klan>, ten ma się całkiem nieźle i działa w pełni legalnie. W USA jest kilka aktywnych kilkadziesiąt organizacji ze słowem <Klan> w nazwie. W ciągu ostatnich dwóch dekad FBI kilkakrotnie udaremniło zamachy przygotowane przez ich ekstremistów: wysadzanie budynku sądu w Karolinie Północnej, autobusów wożących meksykańskich i haitańskich robotników oraz rafinerii gazu ziemnego w Teksasie.

Reportaż stanowi obraz Pasa Biblijnego (dominują tam zatwardziali protestanci), południowych stanów USA.

Katarzyna Surmiak- Domańska odsłania przed czytelnikiem kulisy narodzin tejże formacji. Dostajemy szkic historyczny wydarzeń po zakończeniu wojny secesyjnej. Wszystko to serwuje w sposób jasny i czytelny. 

Jednak Klan XXI wieku najczęściej woli nie wchodzić w konflikt z prawem. Stawia na cierpliwą indoktrynację, propagując wzorcowy styl życia tradycyjnej chrześcijańskiej rodziny, izolowanej od obcych wpływów kulturowych. Przygotowuje armię żołnierzy, którzy staną do walki w nieuchronnie zbliżającej się, ich zdaniem, wojnie ras.

Reporterka rozmawia z członkami  Ku Klux Klanu, opisuje ich życie oraz obyczajowość. Doskonale odwzorowuje atmosferę Południa, nastroje, sądy.  

Koniecznie przeczytajcie!



czwartek, 6 lutego 2020

O gender raz jeszcze

Agnieszka Niewińska, Raport o Gender w Polsce.

Kolejna nieodzowna i pożyteczna publikacja poświęcona tej osobliwości. Tym razem ''byka za rogi" wzięła dziennikarka tygodnika ,,Do Rzeczy". Główną ambicją autorki było uczciwe, bezstronne i rzeczowe przedstawienie raportu o tym zjawisku w naszym kraju.

Zawód: reporterka.
Cel: stworzenie raportu o gender w Polsce. Pierwszego, gruntownego, opartego wyłącznie na faktach, niestronniczego.


Agnieszka Niewińska zapisała się na zajęcia gender studies. Uczestniczyła w warsztatach, programach. Przyjrzała się metodom finansowania tego typu zajęć.

Metoda: operacyjna. Przeniknąć do środowiska, wziąć udział w zajęciach dydaktycznych, warsztatowych i kulturalnych, poznać metody finansowania, opisać wysiłki legislacyjne.
Efekt: niniejsza publikacja.

Otrzymujemy rys genderowych spotkań towarzyskich, spis uczelni, które organizują konwersatoria, wykłady, seminaria w tej materii. Z kart książki dowiadujemy się, kto sponsoruje i finansuje tę działalność.  Publicystka demaskuje zapędy ''genderowców" w zakresie edukacji, prawa. Na końcu raportu zamieszczono słownik kluczowych terminów.

Raport o Gender w Polsce zawiera też poglądy i przekonania oświeconych i postępowych członków UE, którzy lepiej wiedzą jak powinna wyglądać rodzina, małżeństwa. Wprowadzenie tej pseudonauki służy uwierzytelnianiu i autoryzowaniu postulatów, założeń odmiennych od tradycyjnych przekonań. 

 Ocena: 5/5.

Polecam gorąco, lektura obowiązkowa.

wtorek, 4 lutego 2020

O gender słów kilka

Marzena Nykiel, Pułapka Gender. Karły kontra orły.

Znakomite kompendium poświęcone zjawisku przybierającym na sile. Stanowi ostrzeżenie przed ślepym podążaniem za nowoczesnymi ideologiami, modami, nowinkami. Te z reguły są pozbawione głębszego sensu.


Gender-  groźna kulturowa inwazja (...). Podobno wszyscy mają już dość sporu o gender. Tak przynajmniej twierdzą media i propagatorzy tej nieznoszącej sprzeciwu ideologii.
Publicystka tygodnika ,,Sieci Prawdy" dostrzega analogię między marksizmem- leninizmem, a doktryną gender. Metodycznie wymienia zagrożenia płynące z tego nurtu. Przedstawia amerykańskiego badacza rewolucji kulturowej, Michaela Jonesa, który zaleca daleko posuniętą ostrożność przed tzw. genderową pułapką.
Czy w świecie gender rzeczywiście jest jakiś postęp? Czy jest w nim jakakolwiek przyszłość? Próbuje nam się wmówić obyczajowe zmiany, których jesteśmy świadkami, to spontaniczny powiew ducha nowego pokolenia, które prze ku wolności.
Pułapka Gender, rewelacyjne, mądre i wypełniające niszę opracowanie. Marzena Nykiel otwarcie pisze o kwestiach związanych z manipulowaniem płcią, dziwnymi przebierankami w przedszkolach, szkołach.
Opracowanie jest kompetentne i kompleksowe, spaja wątpliwości i obawy. Bywa ironicznie, drwiąco.
Gdzie leży granica wolności słowa i tolerancji?
W ostatnich dniach mogliśmy zaobserwować niepokojące i agresywne zachowania przedstawicieli środowisk LGBT, które przejawiały się w dość nachalnym akcentowaniu swojej seksualności.  Rzecz jest oburzająca o tyle, że aktywiści umieszczali swoje symbole na pomnikach Wincentego Witosa, Józefa Piłsudskiego czy Jezusa Chrystusa, usprawiedliwiając się w sposób mętny, zawoalowany.
Czy przetrwamy jako pokolenie orłów, zdolne do szybowania w przestrzeniach wolności, czy przytłoczeni własną niemocą, damy sobie zalać skrzydła betonem i karleć. Dopóki nie pozwolimy zestrzelić olbrzyma, dopóki będziemy się karmić dziejową mądrością, dopóki nie pozwolimy się uśpić w rozpoznawaniu intencji wroga i podejmowaniu odpowiednich działań, dopóty trwamy (...).
Daleka jestem od tzw. homofobii, nie interesuje mnie cudze życie, zwłaszcza seksualne.  Znam wielu przyzwoitych gejów. Jednak są jakieś granice wolności słowa i zgromadzeń. Osoby LGBT nie potrafiły uszanować daty 1 sierpnia, tak bliskiej większości Polaków. Dlaczego jednostki zawzięcie domagające się tolerancji i akceptacji nie potrafią uszanować uczuć katolików? I większości obywateli, którzy nie są zainteresowani ich postulatami.

Czytajcie. Książka została wydana w 2014, lecz nie straciła swej aktualności.

Nie taki diabeł straszny, jak go malują

Czyli rozważania o podręczniku do nauczania historii i teraźniejszości (przedmiot ten zastąpi wiedzę o społeczeństwie) pióra prof. Wojciecha...