Utrzymany w nieczęsto spotykanej konwencji. Przenieśmy się do malowniczej Lombardii, świata pozornie spokojnego...
Zwyczajny, upalny dzień, gdy ktoś próbuje wyeliminować niezwykle majętnego człowieka. Kto i dlaczego strzelał do seniora Blacka? Czy mężczyzna ma coś na sumieniu? Zamach na życie nestora wzbudza poważne zaniepokojenie, czy inni też są zagrożeni?
Autorka w przemyślany sposób zbudowała narrację, pokazując na pierwszy rzut oka stabilne życie bohaterów... Tutaj każdy ma jakąś przeszłość i nosi w sobie tajemnice, których konsekwencje zatajania poniosą wszyscy.
Helen De Lorre nie odkrywa zbyt szybko kart, pozwala czytelnikowi przyjrzeć się wszystkim postaciom z bliska. Poświęca im sporo miejsca, wydobywając na wierzch drzemiące w nich demony...
Z zapartym tchem śledziłam rozwój wydarzeń, szczególnie zainteresował mnie wątek wnuczki Blacka i pewnego młodzieńca.
Helen De Lorre w wytrawny sposób tworzy klimat, akcja jest rozwojowa. Po lekturze historii pozostaje w nas niepokój, który w zasadzie towarzyszył jej od samego początku. Autorka podsyca ciekawość, konstruując napięcie psychologiczne, jednocześnie zadbała o nieprzytłaczające detale.
Klasyczna intryga, nieoczywiste rozwiązania i niespodziewane zwroty akcji.
Rodzina, ach rodzina...
Bohaterowie nie są jednoznaczni, a ich motywacje często wzbudzają kontrowersje, według zasady dobre jest wrogiem lepszego. Przyznać też trzeba, że niekiedy brakuje im konsekwencji i zdecydowania. Sporo tu niedopowiedzeń, gier sytuacyjnych, nic nie jest takie czarno-białe, jak się mogło wydawać.
Kłamstwo. Prawda. Niedomówienia. Kontrola postępowania. Władza, koneksje. Przeszłość, która rzutuje na teraźniejszość.
Ostateczna ocena
Jeśli szukasz przyzwoitego, pozbawionego drastycznych scen kryminału na lato (uwaga: spełnia obietnice z okładki), to recenzowana książka jest właśnie dla Ciebie. Opowieść ta będzie idealna dla osób lubiących nietuzinkowe rozwiązania fabularne. Poznaj dwa zwaśnione rody i rozwiązuj z nimi zagadki.
Dajcie znać, czy sięgniecie.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorce.
