środa, 30 września 2020

Kto się boi Jedwabnego?

Wojciech Sumliński, Ewa Kurek, Tomasz Budzyński, Powrót do Jedwabnego?

Właśnie tak, wedle mojego przekonania powinien brzmieć tytuł tej arcyważnej pracy. Autorzy odkrywają przed czytelnikami kulisy wielkiej operacji pod wymownym tytułem (mój pomysł) Polacy, antysemici z Jedwabnego.

Historia, którą pokazujemy, odsłania opatrzone klauzulą tajności fakty dotyczące relacji polsko-żydowskich, sięgające do mrocznego świata wielkiej polityki i międzynarodowej finansjery.

Wojciech Sumliński ujawnia mechanizmy zakłamania, propagandy wytaczane przez wielkie koncerny medialne i znanych dziennikarzy. Na kartach książki znajdziemy zeznania świadków, przyczyny wstrzymania ekshumacji i oddźwięk badań Jana T. Grossa. Już dawno wykazano, iż socjolog ten zręcznie manipuluje faktami, danymi statystycznymi. Wytłumaczono również, czym jest Przedsiębiorstwo Holokaust i jakie środowiska czerpią z jego działalności największe profity.

To historia niezwykła i niepokojąca, demaskująca kulisy prowadzonej przez Przedsiębiorstwo Holokaust długofalowej mistyfikacji zmierzającej do wyłudzenia wielomiliardowych roszczeń- i nie tylko. Niewielu wierzy,, że ta historia może skończyć się dobrze.

Książka Powrót do Jedwabnego podzielona jest na trzy części:

I Zawiera ogólne przemyślenia, wycieczki osobiste psychologa i publicysty Wojciecha Sumlińskiego, jego zmagania z wymiarem sprawiedliwości. Podsumowuje swoją dotychczasową twórczość i działalność.

II Na tę część składają się poglądy i deliberacje majora Tomasza Budzyńskiego.

III To pasjonująca i wciągająca rozmowa z dr Ewą Kurek, osobą bardzo kompetentną w materii stosunków Polacy- Żydzi. Współautorka książki odwołuje się do historii, barwnie opowiada.

Starannie zweryfikowany, a zarazem wyglądający, jak thriller polityczny, zapis wielkiej gry, dla której fundamentem stała się zbrodnia w Jedwabnem, a paliwem Justice Uncompensated Survivors Today- ustawa 447.W tej rozgrywce nie chodzi o następne kadencje-ale następne pokolenia.

Publikacja ma kilka minusów jak: fatalny styl pisania autora, zbyt duża liczba powtórzeń. Brakuje mi przypisów i bibliografii, ale ocena będzie wysoka: 4,8/5.

Czytajcie!

wtorek, 29 września 2020

Zbrodnia, która pozostała bez kary. Odsłona pierwsza.

Cezary Łazarewicz, Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka.

Główny bohater był synem opozycyjnej poetki, Barbary Sadowskiej. Młody człowiek mający przed sobą całe życie, plany i marzenia. Być może zamierza podjąć dalszą naukę, albo robić coś zupełnie innego.

12 maja 1983 roku zmieni wszystko... Wówczas to absolwent XVII LO im. Andrzeja Frycza- Modrzewskiego świętuje zdanie egzamin maturalnego. Nie dane mu będzie zbyt długo cieszyć się  sukcesem. Wrogowie jego matki tylko czekają na jakąś okazję. I ta się nadarza. Grzegorz Przemyk zostaje zatrzymany na Placu Zamkowym w Warszawie przez funkcjonariuszy milicji, ponieważ rzekomo jego zachowanie wzbudza zaniepokojenie. Ujęto także jego kolegę, Cezarego Filozofa, obaj młodzieńcy nie mają przy sobie dokumentów potwierdzających ich tożsamość. W komisariacie maturzysta  zostaje dotkliwie pobity, umiera trzy dni później.

Ludzie o miedzianym czole, utożsamiający milicję z władzą, postanowili poświęcić prawdę dla swoich doraźnych korzyści, skompromitować wymiar sprawiedliwości w Polsce  cynicznymi manipulacjami, które będą niegdyś książkowym przykładem niesprawiedliwości.

Cezary Łazarewicz w drobiazgowy sposób roztrząsa, prześwietla powyższą historię. Obnaża zjadliwość i makiawelizm ówczesnych rządzących. Przypomina też o sytuacji sanitariuszy i lekarzy z pogotowia, których wrobiono w zabójstwo chłopaka.

W czasie śledztwa i rozprawy władze PRL za wszelką cenę starały się odwrócić uwagę od milicjantów, próbując przerzucić odpowiedzialność na sanitariuszy i lekarzy.

Reportaż Żeby nie było śladów obrazuje bezradność i inercję komunistów, również po transformacji ustrojowej. I jeszcze te kpiny generałów: Jaruzelskiego i Kiszczaka w żywe oczy matki. Swoje dołożył Jerzy Urban, naczelny propagandysta tamtego ustroju.

W opowieści o Przemyku autor wplata historie jego rodziców- poetki Barbary Sadowskiej i ojca Leopolda, przyjaciół, świadków jego pobicia czy sanitariuszy, niesłusznie oskarżonych o zabójstwo. Jednocześnie odkrywa kulisy działań władz i wpływ, jaki na tuszowanie sprawy wywarli między innymi Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak czy Jerzy Urban.

Skandalem jest fakt, iż oprawcy, ale też  ich mocodawcy pozostali bezkarni i nieosądzeni. Rzecz to niesłychana, była zbrodnia, nie ma kary. Inspiratorzy tego morderstwa wiedli spokojne i dostatnie życie, demokratyczna Polska im to zagwarantowała. Podobnie jak nietykalność. Byli honorowani na salonach, przez niektórych nazywani ludźmi honoru. Pewien znany redaktor naczelny powiedział wprost: Odpieprzcie się od generała! Zapewne większość Czytelników zgodzi się z tym stwierdzeniem. Nie dosięgła ich karząca ręka sprawiedliwości.

To jedna z najgłośniejszych zbrodni lat osiemdziesiątych w PRL. W pogrzebie chłopca wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy ludzi. którzy w podniesionymi w znaku wiktorii dłońmi, w całkowitym milczeniu odprowadzali trumnę na Powązki.

W tej potrzebnej książce dziennikarz uwypukla największe kłamstwa, mechanizmy zła, manipulacji. Lektura obowiązkowa dla każdego Polaka.

Ocena: 5/5.








  

niedziela, 27 września 2020

'Nic nie może przecież wiecznie trwać...'

Autorem książki Tyle słońca. Anna Jantar jest nie kto inny jak Marcin Wilk. Pewnie niektórzy z Was znają go dzięki publikacji Kwiatkowska. Żarty się skończyły. 

Wstęp do książki napisała córka  gwizdy estrady, Natalia Kukulska. O to fragment: 

Gdy na lotnisku, trzymając bukiet frezji, nie doczekałam się przylotu mamy i spotkania z nią... To tak jakby czekanie na jej powrót przeciągnęło się do teraz. Tyle że teraz nie ona, ale ja do niej wracam.

Ubóstwiam twórczość Anny Jantar, a moje ulubione piosenki to:  Baju-Baj proszę pana , Radość najpiękniejszych lat czy  Najtrudniejszy pierwszy krok. Uważam natomiast, że choć rozważania są interesujące, to nie są pozbawione mankamentów, które mogą uwierać. Przede wszystkim zaskakuje uboga bibliografia, zbyt mała liczba publikacji poświęconych tej artystce. Niektóre wątki są ewidentnie niedopracowane. 

Wśród minusów publikacji wymienię, niepotrzebne opisy mało istotnych rzeczy. Nie podoba mi się też to, w jaki sposób dziennikarz pisze o swojej bohaterce, skracając dzielący ich dystans: Ania zrobiła to.... Ania powiedziała tamto. Nie dopuszczalne jest to, iż dziennikarz potraktował Annę Jantar jak swoją koleżankę ( sorry, w tej materii jestem konserwatywna). Znajomymi przecież nie byli, choćby ze względów metrykalnych.
Kiedy Anna Jantar wychodziła na scenę, rozpromieniała swoim blaskiem wszystkich dookoła. Publiczność ją kochała. Z wzajemnością. Na jej koncerty przychodziły tłumy fanów, a ona czarowała ich swoim wdziękiem. Przyciągała do siebie ludzi. 

 


Dla wielu artystów stanowiłaby wzór do naśladowania: otwarta, towarzyska, a jednocześnie niezwykle pracowita i pełna pokory, konsekwentnie spełniała swoje marzenia.

Marcin Wilk rozmawiał z najbliższymi Anny Jantar, przejrzał multum dokumentów, prywatnych listów ( w tym ten Jarosława Kukulskiego podczas rzekomego kryzysu w ich małżeństwie) i zdjęć.

Ocena: 3,7/5, ponieważ biografię ( niestety hagiografię) czyta się dobrze i szybko.


sobota, 26 września 2020

Nowy reportaż Piotra Pytlakowskiego

Ich matki, nasi ojcowie. Niewygodna historia powojennej Polski to tytuł najnowszej książki znanego dziennikarza śledczego współpracującego z tygodnikiem ''Polityka".

Reportaż o <polskich> Niemcach, ludziach, których rok 1945 zastał na terenach należących wcześniej do Rzeszy, teraz do Polski. Nie zamierzali uciekać, bo nie popełnili zbrodni wojennych, nie mieli na sumieniu zła wyrządzonego Polakom. 

Autor tym razem zajął się złożonymi relacjami polsko-niemieckimi po 1945 roku, w szczególności zaś skupił się problematyce wysiedleń. Nie ma tu wystarczająco miejsca na omówienie tej kwestii, jest dobrze opisana w literaturze. Przypomniano nam o morderstwie niemieckich mieszkańców Aleksandrowa Kujawskiego i Nieszawy. Poznajemy losy niejakiego Zygfryda Kapeli i jego najbliższych, którzy zamieszkiwali obszary dzisiejszego Świebodzina. Piotr Pytlakowski próbuje się licytować na sumę doznanych  krzywd, kto komu bardziej i więcej zaszkodził:  

Skrzywdzeni okropieństwami wojny potrzebowali ujścia dla swojego bólu i niepostrzeżenie zamienili się w krzywdzicieli. To byli, ogólnie rzecz biorąc, nasi ojcowie. A po drugiej stronie matki wrogów. I ich dzieci.  

Następnie przypomina:

 O Niemcach gazety pisały wyłącznie małą literą, przy czym każdy<niemiec> był synonimem wszelkiego zła. Każdy, czyli także niemieckie kobiety i niemieckie dzieci.

        

 Każda zbrodnia wymaga potępienia i ukarania, nie ma i nie powinno być żadnego usprawiedliwienia dla krzywdy dzieci czy innych osób, które w żaden sposób nie przyczyniły się tragedii II wojny światowej. Skłonność do czynienia zła nie ma barw politycznych ani krajowych. O tym, czy ktoś jest dobry, czy zły, decydują czynniki środowiskowe, rodzinne (genetyczne) i społeczne.

 Nienawiść podsycano, chociaż nie było to nawet potrzebne, bo krwawiące i wciąż świeże rany bolały na tyle, że odwet był wtedy ogólnym pragnieniem. Do dzieła przystąpili polscy szabrownicy i zwykli rabusie. Grabiono jak popadnie. a polska administracja przyglądała się temu  nie interweniując.

Powyższy fragment przypomina narrację Jana T. Grossa, zresztą w dalszej części pracy, Pytlakowski podziela kłamliwy pogląd socjologa.

Zatem, co mamy myśleć o tej książce, gdy ważą się losy pani Natalii Nitek-Płażyńskiej, która nagrała swojego byłego pracodawcę, gdy ten miał wykrzykiwać, że jest nazistą i pragnie śmierci wszystkich Polaków?


Publikacja nie jest obszerna, liczy 319 stron, już z przypisami i spisem treści. Złożona jest z sześciu części i dwunastu rozdziałów. Ukazała się pod szyldem wydawnictwa ''Rebis". Szkoda, że dziennikarz bazuje na skąpej ilości bibliografii, w większości są to jego artykuły. Posiłkował się również niebyt miarodajnym źródłem wiedzy, jakim jest Gazeta Wyborcza.

Mimo wszystko, warto zapoznać się z tym reportażem.

Ocena: 3,8/5.

piątek, 25 września 2020

Bolączki krajów Ameryki Łacińskiej

Francisco Goldman, Sztuka politycznego morderstwa, czyli kto zabił biskupa?

Reportaż odsłaniający kulisy zabójstwa biskupa Juana Gererdi, założyciela i dyrektora Gwatemalskiego Archidiecezjalanego Biura Praw Człowieka (ODHA). Duchowny został dotkliwie pobity, gdy wracał z domu rodzinnego. W wyniku ciężkich obrażeń zmarł. Co się wydarzyło 26 kwietnia 1998 roku w garażu przy plebanii kościoła św. Sebastiana w centrum miasta Gwatemala?

Śledztwo w sprawie śmierci biskupa prowadził specjalny zespół, w którego skład weszli młodzi świeccy mężczyźni zwani Los Intocables, Nietykalnymi. Przez dziewięć lat Francisco Goldman śledził ich starania o wykrycie sprawców i doprowadzenie ich przed oblicze sprawiedliwości.

Zasadnicze pytania brzmią, komu przeszkadzał zaangażowany biskup, miłujący prawdę, uczciwość i będący zakochany  w wolności? Czyim  zagroził interesom? Wszystko wskazuje na to, że Juan Gererdi został uciszony. To ni spekulacja, ponieważ kilka dni wcześniej, bohater przedstawił opinii publicznej raport z 30-letniej wojny domowej, której liczba wynosiła 200 tysięcy. Oskarżono w nim wojsko i organizacje paramilitarne. Wspomniany dokument nosił tytuł Nigdy Więcej i ujawniał brutalizację życia społecznego i politycznego. Mówimy o latach 60 XX wieku. Był to czas junty wojskowej.

[Autor] Rozmawiał  z wieloma związanymi ze sprawą osobami, do których nie udało się dotrzeć żadnemu innemu reporterowi.

Utrapieniem Gwatemali, jak zresztą innych państw tej części świata były i są problemy wewnętrzne: ucisk społeczeństwa, dyktatura, nierówności i dysproporcje w dochodach.

Sztuka politycznego morderstwa to rewelacyjne kompendium odkrywające przed nami karty z dziejów współczesnej Gwatemali. Mamy doskonale zarysowane tło społeczne, polityczne, kontekst historyczny. Ale też przeraża skala powiązań, układów i bezprawia. Dziennikarz analizuje liczne zależności, bywa dosadny i brutalnie szczery.

Książka ukazała się w 2011 roku pod auspicjami wydawnictwa Czarne i liczy 432 strony.

Ocena jak najbardziej zasłużona: 5/5.

Polecam:)

środa, 23 września 2020

Literatura faktu

Seymour M. Hersh, Ciemna strona Waszyngtonu.

Autor postanowił zmierzyć się z legendą  mojego ulubionego,35 prezydenta USA  i parafrazując Wojciecha Młynarskiego, czyni to udatnie. Dziennikarz nie należy do stronników tego polityka, ale też nie możemy  powiedzieć, że jest jego zagorzałym przeciwnikiem. Poznajemy dwa oblicza tego samego człowieka.

Głośna i kontrowersyjna książka znanego amerykańskiego reportera, laureata Nagrody Pulitzera, rozprawiająca się z mitem Johna F. Kennedy' ego i jego prezydentury.


J.F.K. zaliczał się do tych osób, którzy myślą, że mogą wszystko. Ponadto: (...) Był przekonany, że świat należy do niego. Zdobył nominację, potem wygrał wybory. Wydawało mu się, że sprawy będą przybierały obrót z jego oczekiwaniami, więc po prostu po raz kolejny rzucił kości.

Nie od dziś wiadomo, iż członkowie tego rodu byli pyszni i przekonani o własnej wyjątkowości i nieomylności. Niestety, zbyt wybujałe ego przynosiło niekiedy tragiczne reperkusje. Prezydent uosabiał wszystko to, co było pożądane: wykształcenie, inteligencja, poczucie humoru, dobre pochodzenie. W dodatku miał równie światłą, rezolutną i piękną żonę. Nie wspomnę o nieobyczajnych występkach mężczyzny, który czuł się jak młody bóg. 

Śmierć przyszła za wcześnie.

Obiektywnie stwierdzam, że Seymour M. Hersh wykonał kawał dobrej roboty. Rozważania zawierają solidną ilość przypisów i potężną bibliografię. Autor przeprowadził porządną kwerendę, dotarł do  niepublikowanych materiałów. Pisze o najważniejszych problemach występujących w latach 60: inwazja w Zatoce  Świń, próby wyeliminowania Comandante, kryzys kubański. Sporo miejsca zajmują wątki prywatne: liczne romanse Kennedy'ego.

Autor odbrązawia postać zamordowanego prezydenta. Przedstawia Johna F. Kennedy' ego, jakiego nie znaliśmy. Swoje tezy dokumentuje rozmowami i wywiadami przeprowadzonymi z byłymi urzędnikami Białego Domu, a także przyjaciółmi i znajomymi JFK.

Widzimy człowieka lojalnego wobec własnego brata, ale też impulsywnego, aroganckiego, nie potrafiącego (nie chcącego?) słuchać ekspertów.

Polecam.

Ocena:5/5/

wtorek, 22 września 2020

El Comandante i Stany Zjednoczone

William B. Breuer, Vendetta! Castro i bracia Kennedy.

Wydawało się, iż ta książka przybliży nas do zrozumienia ( a przynajmniej do poszerzenia wiedzy) relacji na linii USA- Kuba. A co się okazało? Otrzymaliśmy chaotyczną, nieuporządkowaną publikację, bazującą wyłącznie na taniej sensacji i domysłach. W dodatku kiepsko opracowaną.


William Breuer przeprowadził setki wywiadów z uczestnikami tajnej wojny przeciwko Fidelowi Castro, wielu z nich po raz pierwszy zdecydowało się ujawnić prawdę.

Autor charakteryzuje związki między Stanami Zjednoczonymi a Kubą w latach 1955- 1970, które wbrew temu, co się powszechnie uważa, nie zawsze były złe. USA były pierwszym krajem, który nawiązał stosunki dyplomatyczne z ''Perłą Karaibów" jak określano tę wyspę. Senator John F. Kennedy  wygłaszał płomienne mowy na cześć rewolucjonisty, który obalił Batistę. Przyszły prezydent poszedł o krok dalej, nazywając go Bolivarem naszych czasów. Simon Bolivar, bo o nim mowa, w XIX wieku walczył o niepodległość krajów Ameryki Łacińskiej.

Geneza relacji między USA a Kubą sięga XIX stulecia, gdy kraj ten znajdował się pod władzą Hiszpanów. Nie wszystkim podobał się taki stan rzeczy, narastające animozje i świadomość Kubańczyków zmieniały stopniowo sytuację. W 1898 roku Amerykanie przejęli kontrolę nad wyspą i za wygnanie znienawidzonych Hiszpanów, w nagrodę otrzymali ( w dzierżawę) bazę Guantanamo.

Spod pióra Breuera wyszła fascynująca kronika jednego z najbardziej dramatycznych rozdziałów współczesnej historii.

Prezydenci Stanów Zjednoczonych Kubę traktowali jako czysty zysk, miała być orbitą USA. Wykazywano zainteresowanie odkupem ''Perły Karaibów" od Hiszpanów, celem przyłączenia do własnego państwa. 

Przyjaźń trwała krótko, ponieważ Comandante zdawał sobie sprawę z tego, że Amerykanie czerpią 82 % zysków. Postanowił więc zrobić z tym porządek, przeprowadzając nacjonalizację gospodarki ( wywłaszczenie firm made in USA). Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. 19 października 1960 roku Dwight Eisenhower nałożył embargo na handel z Kubą. W kwietniu doszło do klęski w Zatoce Świń, która ostatecznie pogrążyła administrację Kennedy'ego. W pażdzierniku 1962 roku wybuchł kryzys kubański, światu groziła III wojna światowa.

Fidel Castro odgrażał się Amerykanom, wiedział, że CIA na niego polowała. W ambasadzie wygłosił tyradę: Bracia Kennedy niech na siebie uważają, ponieważ ktoś może na nich polować. Niektórzy są zdania, że dyktator kubański wiedział o szykowanym zamachu na amerykańskiego polityka.

Ocena: 3/5.


Biografia

Monika Śliwińska, Wyspiański. Dopóki starczy życia.

Dziś zapraszam Was w niezwykłą podróż po XIX i XX wiecznym Krakowie. Spotkajmy się z wybitną i ciekawą osobistością, jaką był Stanisław Wyspiański. Poznajmy koryfeusza, ekscentryka, nierozumianego przez współczesnych mu ludzi. Na chwilę przed śmiercią czytającego o sobie: Największy z żyjących polskich poetów.                          

Wyśmienity i momentami mało znany portret twórcy Młodej Polski, dziennikarka w wyjątkowy sposób odtwarza dzieje dramaturga, poety, malarza. Podczas tej wędrówki zastaniemy innego artystę, Józefa Mehoffera, który w bezceremonialny sposób domaga się uwagi:)

Czwarty wieszcz. Autor kilkunastu dramatów, z których jedynie <Wesele> zyskało miano arcydzieła. Artysta na piedestale, którego życie prywatne pozostaje w półmroku. Mąż, który pisze o żonie w najintymniejszych strofach wierszy. Ojciec, którego zgon złamie życiorys czworga dzieci. Człowiek, który ściga się ze śmiercią.

Powiedzieć trzeba, że Monika Śliwińska jest wytrawnym biografem, stać ją na sprawiedliwe sądy i obiektywizm. Można się jedynie przyczepić do zbyt powierzchownego spojrzenia na cały dorobek Stanisława Wyspiańskiego. Zabrakło mi pogłębionej analizy jego utworów, ale nie jest to szczególny mankament.

Napiętnowany chorobą, spala się w nierównej walce z przeznaczeniem. Gorączkowo szuka dróg spełnienia artystycznego. Wierzy w nieśmiertelność, bo jedynie ona może przynieść wyzwolenie. W jednym z listów pisze:< Czy (Panu) w oczy kiedyś śmierć zajrzała?>.

Autorka dobrze zna temat, jej styl pisania nie wzbudza zastrzeżeń, nie jest pretensjonalny. W tej publikacji nie znajdziemy żadnych upiększeń, daleko jej do przesłodzonej hagiografii.


Lektura obowiązkowa, czytajcie:)

Ocena będzie najwyższa: 5/5.



poniedziałek, 21 września 2020

Kim jest Henryka Krzywonos?

Agnieszka Wiśniewska, Duża Solidarność. Mała Solidarność. Biografia Henryki Krzywonos.

Moja opinia na temat tej książki jest jednoznaczna: lewicowe dyrdymały wykoślawiające historię. Autorka z góry przyjęła hipotezę o niezwykłości swojej bohaterki, nie kwapiąc się sprawdzić podstawowych faktów.

Najpierw zatrzymała tramwaj, a kilka dni później Lecha Wałęsę z tłumem stoczniowców kończących <swój> zwycięski strajk- wszystko to w odruchu solidarności z tymi, którzy latem 1980 roku rzucili wyzwanie całemu systemowi. Henryka Krzywonos nieznana nikomu motornicza  z gdańskiego WPK, tymi gestami sprzeciwu-pod gdańską operą  i pod stoczniową bramą- sprawiła, że sierpniowy protest mógł się przerodzić w  wielki ruch na rzecz społecznej zmiany.


Uporządkujmy więc podstawowe fakty, tramwaj dalej nie pojechał z prozaicznej przyczyny: prąd został wyłączony. Nie jest więc tak, jak przedstawiają to jej oficjalni apologeci. Nieścisłości w książce zastanawiają, prawda o działaczce ,, Solidarności" jest bardziej złożona. Kobieta reprezentowała WPK  w Międzyzakładowym Komitecie Strajkowym w Stoczni Gdańskiej. Mało kto pamięta, że tramwajarka wytaczała najcięższe działa przeciw Lechowi Wałęsie. 

Agnieszka Wiśniewska wywyższa  Henrykę Krzywonos, nie dostrzegając przy tym innych, równie wartościowych kobiet jak Anna Walentynowicz, Alina Pienkowska, Ewa Ossowska... 16 sierpnia 1980 roku Lech Wałęsa załamał się, chciał skończyć strajk, zaniepokojona Alina Pienkowska namówiła Walentynowicz: Aniu, musimy coś zrobić. To obie kobiety walczyły, żeby strajk nie upadł, a nie jak widzi do autorka hagiografii.

Podobnie zdanie ma prof. Sławomir Cenckiewicz, który na łamach poczytnych tytułów prasowych konkludował: Zasługi obu pań [ A.W.] są nieporównywalne. Historyk dodaje też, że rola działaczki systematycznie ulegała osłabieniu. Dowiódł też, że kobieta mija się z prawdą, bowiem nigdy nie była internowana. Jedynie na przełomie 1980/1981 SB wykazywała zainteresowanie Krzywonos, ale znów Cenckiewicz uważa, że odbywało się to w ramach operacyjnego sprawdzania. I jak podkreśla- nie było to rozpracowywanie: Henryka Krzywonos nie nadaje się na legendę <Solidarności>, która może konkurować ze śp. Anną Walentynowicz.

Zawsze w cieniu, najpierw męskich gwiazd <Solidarności>, a potem bohaterów transformacji z mediów, biznesu i parlamentu- dopiero po latach, gdy Kongres Kobiet przyznał jej tytuł Polki Dwudziestolecia, doczekała się należnego uznania.

Cóż, nadgorliwi dziennikarze próbują korygować dzieje Sierpnia '80, często naginając podstawowe fakty. Pamiętajmy, że pod bramą wiernie trwała śp. Walentynowicz, nie oczekując hołdu i splendoru.

Warto podkreślić, że obecnie pani Henryka Krzywonos była jedną z osób, które poręczyły za zatrzymanego Sławomira Nowaka...  Na uwagę i uznanie zasługuje  stworzenie przez nią i jej małżonka, rodzinnego domu dziecka.

Książka jest zła, ocena: 1/5.


Autobiografia

Roman Polański, Roman by Polański.

Wznowiona po trzydziestu latach autobiografia jednego z najsłynniejszych twórców kinematografii. Reżyser wraca pamięcią do swojego dzieciństwa, tragedii wojny, dorastania w nowych realiach politycznych.

Chłopcu dorastającemu w komunistycznej  Polsce sztuka, poezja i fantazja i marzenia wydawały się o wiele bardziej realne niż ciasne granice świata, w którym rósł.


W życiorysie aktora nie brakuje dni sławy, splendoru, nagród, sukcesów. Ale też nie obcy jest mu  dramat, cierpienie. Aktor  nawiązuje do bestialskiego zamordowania jego ciężarnej żony, Sharon Tate przez członków sekty Mansona. Przyznaje, że wówczas jego kariera się załamała.

Większa część życia upłynęła mi w kolejce górskiej wesołego miasteczka, gdzie pokonywałem najostrzejsze zakręty, wspinałem się wysoko- ogromne sukcesy, radość, przyjemności- po czym zatracałem się w otchłaniach bólu i rozpaczy. Wreszcie ta zwariowana wędrówka zaprowadziła mnie w nieoczekiwane miejsce: uczucie błogiego spokoju, który odważę się nazwać szczęściem.

Autobiografia stanowi pigułkę wiedzy w zakresie filmu, produkcji filmowych Romana Polańskiego. Niestety, jest też zbyt wygładzona, nieskazitelna oraz zbyt poprawna. Znany reżyser przypomina historię z trzynastoletnią Samanthą Gailey, usprawiedliwia siebie. Współżycie dojrzałego mężczyzny  z dzieckiem jest naganne prawnie i moralnie, wywołuje jednoznaczną ocenę. I owszem zasadne jest pytanie: gdzie byli rodzice dziewczynki? Uważam jednak, iż  taka sytuacja nie powinna mieć miejsca.

Cenię oczywiście dorobek artystyczny Romana Polańskiego, nie nam go sądzić. Uwielbiam Pianistę, Dziecko Rosemary, Nóż w wodzie. Przymierzam się też, żeby wreszcie obejrzeć Oficera i szpiega, motywem przewodnim jest sprawa niesłusznie oskarżonego Alfreda Dreyfusa. Wyłączną jego przewiną było żydowskie pochodzenie.

Można przeczytać.

Ocena: 4/5.

niedziela, 20 września 2020

Zakochana Ania:)

Maciej Drzewicki, Grzegorz Kubicki, Ania. Biografia Ani Przybylskiej.

Książka, której autorami są dwaj publicyści ''Gazety Wyborczej".

Ania Przybylska zadebiutowała w 1997 roku w filmie Radosława Piwowarskiego pt. Ciemna strona Wenus,  ale większość z nas kojarzy ją z pełną uroku policjantką Marylką.  Wśród innych produkcji, w których  wystąpiła, wymienić można: Kryminalnych, Daleko od noszy, Karierę Nikodema Dyzmy...

Łobuziara z urodą nastolatki i głosem Jana Himilsbacha, w zasadzie nie musiała niczego grać. Pojawiła się w polskim kinie znikąd i od razu stała się fenomenem: przed kamerą bardziej naturalna od szkolonych aktorek, utożsamiała <polski sen lat 90>. 


Opowieść o atrakcyjnej kobiecie ( nie tylko fizycznie) i aktorce bez formalnego wykształcenia. Ania była piękna duchem i ciałem. Odnosiła sukcesy w życiu prywatnym, zawodowym, co musiało wzbudzać zawiść. Portret córki, matki, siostry, partnerki. Koleżanki z sąsiedztwa bez odbić na własnym punkcie, sławy i pieniędzy.

Była sympatyczną Marylką ze <Złotopolskich>, ale też dziewczyną z rozkładówki <Playboya>. Spieszyła się momentami tak, jakby czuła, że to wszystko może zbyt długo nie potrwać. Jakby wiedziała, że szybko musi zawierać związek, zakładać rodzinę.

Bywa patetycznie, ale warto zapoznać się z tą publikacją. Maciej Drzewicki i Grzegorz Kubicki nie skoncentrowali się wyłącznie na zaletach swojej bohaterki. Ukazali też jej wady: zachłyśnięcie się wielkim światem, początkową próżność. Uczciwie  przyznaję, że jest to naprawdę dobra biografia, choć wyszła spod skrzydeł Agory:)

Raz mówiła, że nie ma pomysłu poza aktorstwem, innym razem- że na pierwszym miejscu jest rodzina. Długo nie miała szczęścia w miłości, lecz ciągle była zakochana.

Przeczytajcie:)

Moja ocena: 4,7/5.

sobota, 19 września 2020

O czym nie powiedział Tomasz Turowski?

Agnieszka Kublik, Wojciech Czuchnowski, Kret w Watykanie. Prawda Turowskiego.

Nie mam zwyczaju oceniać książki po okładce, zgodnie z sentencją, iż  Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. Jednak już same nazwiska autorów stanowią podpowiedź, iż publikacja może być tendencyjna i niedokładna. Do państwa dziennikarzy mam stosunek ambiwalentny, wiedziałam czego mogę się spodziewać. Autobiografia ukazała się nakładem wydawnictwa Agora, które firmuje Gazetę Wyborczą.


Historia PRL-owskiego <nielegała, który  jako jezuicki kleryk inwigilował watykańskie otoczenie Jana Pawła II. <Nielegałowie> to  jedna z  najbardziej strzeżonych tajemnic wszystkich wywiadów świata. Często są to ludzie zwerbowani- tak jak bohater tej książki-we wczesnej młodości, szkoleni w tajnych ośrodkach i wysyłani za granicę.

Renegat, który szybko odnalazł się w nowym, demokratycznym kraju. Zmienił tzw. polityczną ''marynarkę", został dyplomatą honorowanym przez wielu ważnych ludzi.

Tam nie od razu przystępują do działania. Nawet kilka lat pozostają < w zamrożeniu>, wtapiając się w środowiska, które mają inwigilować. W razie wpadki, kraj, który ich wysłał, nie przyznaje się do nich. Dopiero później, w trakcie dyskretnych wymian schwytanych szpiegów, mają szansę na powrót do kraju. Ale gwarancji nie ma.

Tytuł autobiografii Kret w Watykanie. Prawda Turowskiego jest zdecydowanie na wyrost. Dlaczego? Żadnej prawdy nie otrzymujemy, za to stek bzdur, koloryzowania i prezentowania jedynie wygodnej wersji wydarzeń.

Tomasz Turowski przez szesnaście lat był <nielegałem> wywiadu PRL. Dziesięć z tych szesnastu lat spędził za granicą jako kleryk w zakonie jezuitów. Przeszedł przez Rzym i Watykan, stykając się z papieżem Janem Pawłem II i przekazując do centrali informacje na jego temat.

Agnieszka Kublik i Wojciech Czuchnowski twierdzili, że mieli trudności z odnalezieniem dokumentów związanych z działalnością swojego bohatera. Ich wywody podważył Cezary Gmyz z tygodnika Do Rzeczy, udowodniając im manipulację. Z jego ustaleń wynika, że w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej znajduje się ogromna liczba materiałów na temat Tomasza Turowskiego.

Na początku lat 90 przeszedł pozytywnie weryfikację i jako polski dyplomata miał witać prezydenta Lecha Kaczyńskiego na lotnisku w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku.

Stało się  inaczej...

Ocena: 2,5/5.

piątek, 18 września 2020

Polityka, mafia , brudne pieniądze i archiwa

Pora na recenzję książki Petera Evansa, Nemezis. Aristiotelis Onassis, Jackie O. i miłosny trójkąt, który spowodował upadek Kennedych, która ukazała się w 2014 roku i jest rozszerzoną wersją wydania z 2005 roku. Czytałam obie te prace i z satysfakcją muszę odnotować, że druga publikacja jest znacznie lepsza. Usunięto z niej dużo tzw. brukowych i sensacyjnych wątków. Autor poszerzył wiedzę o nowe pozycje (doprawdy, ilość przypisów jest  imponująca) i dokumenty.


Peter Evans wprowadza czytelnika w mroczny świat władzy Stanów Zjednoczonych, gdzie seks i wielkie pieniądze, miłość i zdrada, podstępne knowania, korupcja, narkotyki i zbrodnia łączą się w nierozerwalny węzeł globalnej polityki.

Dziennikarz przez dwadzieścia lat pracował nad biografią, zaglądając za kulisy wielkiej polityki, życia towarzyskiego i biznesu. Spotykamy same znane osobistości: Johna F. Kennedy'ego, Jacqueline, Arystotelesa Onassisa, Marię Callas czy Marilyn Monroe. Lecz nie tylko, pojawiają się również: Lee Radziwiłł (siostra Jackie), książę Monaco, Rainer...         

Nemezis jest książką przeznaczoną dla tych z nas, którzy interesują się powyższymi kwestiami, ale też przemianami społecznymi XX wieku.  Sądzę, iż pasjonaci dynastii Kennedych również znajdą coś dla siebie. Niewątpliwym plusem jest obiektywizm  i rzetelność publicysty, potrafiącego zachować dystans wobec swoich bohaterów. Do walorów rozważań można zaliczyć  obszerną i wyczerpującą bibliografię.

Opisywany przez Evansa świat, to także świat wielkich rodów: Kennedych, Onassisów, Niarchosów, świat CIA, Mossadu, palestyńskich terrorystów, saudyjskiej ropy i mafijnych powiązań.

Peter Evans: dziennikarz, biograf brytyjskiej rodziny królewskiej oraz Arystotelesa Onassisa.

Ocena: 4,5/5.

Zachęcam do przeczytania.




czwartek, 17 września 2020

Historia pewnej znajomości

Francois Forestier, Marilyn i JFK.

Dzieje romansu najsłynniejszej kobiety i 35 prezydenta USA. Artystka przez dekadę była metresą amerykańskiego polityka.

Historia wydaje się znana, a jednak nigdy nie została w całości opowiedziana. Związek najbardziej pożądanej gwiazdy Hollywood i najbardziej charyzmatycznego prezydenta Stanów Zjednoczonych trwał dziesięć lat, nim przekształcił się w love story pod ścisłym nadzorem mediów i organów państwowych. 

Francois Foretier przedstawia nam zalęknioną, zagubioną aktorkę zamkniętą w kapsule swoich słabości i demonów. Portret Marilyn Monroe jest dość płytki,  szczęście bijące z jej oczu jest pozorne. 

Nagrywani przez mafię, podsłuchiwani przez KGB, śledzeni przez CIA, kochankowie nigdy nie byli sami.

Na książkę składają się niepotwierdzone plotki, często kuriozalne domysły i nadinterpretacje. Treść ma charakter bulwarowy, jest nudna i banalna. Autor nie ma pojęcia, co tak naprawdę chce nam przekazać.

W ostatecznym rozrachunku okładkowe zapowiedzi, choć kuszące, okazały się  nieporozumieniem.

Opowieść Francoisa Forestiera, dziennikarza (...), powieściopisarza i biografa doskonale udokumentowana i świetnie napisana, ukazuje oryginalny i obłąkany  portret odrażającej Ameryki, gdzie wielkie polityczne marionetki, gangsterzy i miliarderzy prowadzą ze sobą bezlitosną walką.

Recenzja zwięzła, bo nie ma o czym pisać. Szkoda.

Ocena: 1/5.



środa, 16 września 2020

Wywiad- rzeka

Kiszczakowa. Tajemnice Generałowej. Maria Kiszczak w rozmowie z Karolem Szewczykiem.

Na początek dwa słowa o współautorce tej kuriozalnej książki: Maria Teresa Korzonkiewicz-Kiszczak z wykształcenia jest doktorem nauk ekonomicznych. Prywatnie była małżonką człowieka odpowiedzialnego za wprowadzenie stanu wojennego. Nie wspominając o zamordowanym ks. Jerzym Popiełuszce, Grzegorzu Przemyku i innych.


Bardzo szczera, osobista, dyktowana emocjami opowieść o życiu i tęsknocie za ty, co na pozór bliskie, a jednak nieosiągalne. Z rozmowy wyłania się portret kobiety silnej, która miłość i rodzinne ciepło ceniła wyżej niż partyjne apanaże (...).

Otóż nie, o tej kobiecie możemy powiedzieć wszystko, ale nie to, że jest prawdomówna. Rozmówczyni Kamila Szewczyka to postać antypatyczna, arogancka i zbyt pewna swoich racji. Do tego próżna, zapatrzona w siebie i zawistna. Barbarze Jaruzelskiej zazdrościła wszystkiego: pozycji, męża. Generałowa jest również cyniczną i zręczną manipulantką, nastawioną na osiągnięcie korzyści ( sprawa tzw. szafy Kiszczaka).

Kiedy Czesław Kiszczak piął się po szczeblach wojskowej kariery, ona od początku wiedziała, że nie będzie typową oficerską żoną.

Starszej pani obce są takie przymioty jak: pokora, skromność, powściągliwość. Twierdzi również, że jest katoliczką, ale bez cienia żenady przyznała się do aborcji. Niesmak wzbudza też opowieść o pierwszym dziecku, które nazwała wpadką (!). Filantropka na pokaz.

Była gotowa zrobić wszystko, by pozostać sobą w cieniu jednej z najważniejszych postaci PRL-u.

Szumna zapowiedź na okładce: Żona gen. Kiszczaka przerywa milczenie, może srodze zawieść, bowiem ta mówi wyłącznie to, co chce powiedzieć. Bywa nieuczciwa i nieobiektywna. Tytuł wypocin wprowadza w błąd, małżonka jednego z autorów stanu wojennego nie odkrywa żadnych tajemnic. Nieustannie go broni, podważa ustalenia historyków, powiela kłamstwa o bohaterskim czynie męża. Maria Kiszczak  mija się z faktami, brakuje jej racjonalnej i chłodnej oceny sytuacji politycznej.

Pracowała zawodowo, co w tym środowisku było prawdziwą rzadkością. Bez wiedzy i zgody męża opublikowała list do paryskiej <Kultury>.

Zastanawiam się też, jaki jest sens relacjonowania mało istotnych rzeczy i sprowadzania wszystkiego do atrakcyjności fizycznej? Więcej, Kiszczakowa z oburzeniem twierdzi, że musiała stać w kolejkach (jak większość Polaków). Doprawdy, co za niesprawiedliwość! Kto to widział, żeby połowica jednego z najważniejszych ludzi w państwie oczekiwała na produkty.

Nie mam pojęcia jaki był cel powstania tych wynurzeń, które nigdy nie powinny się ukazać. Przy tych infantylnych i płytkich dywagacjach, wspomnienia pani Małgorzaty Tusk są majstersztykiem.

Ocena: 1/5.





Gdy żona polityka...

Małgorzata Tusk, Między nami.

Małżonka byłego premiera, zapewne naśladując Danutę Wałęsę, postanowiła uraczyć nas swoimi wspomnieniami. Zawarła w nich opisy życia w PRL-u, czasy studiów historycznych na Uniwersytecie Gdańskim, szybkie zamążpójście.


Wychodząc za mąż po trzech miesiącach znajomości, nie kalkulowałam jak będzie wyglądało nasze życie, skąd weźmiemy pieniądze i gdzie zamieszkamy. Miłość i młodość skłaniały do ryzyka.

Tytuł rozważań wskazuje na to, iż autorka pragnie zdradzić nam jakieś sekrety, znaleźć nić porozumienia. Mogło być ciekawie, a wyszło tak sobie.

Nigdy nie wyobrażałam sobie życia poza Sopotem. Mój mąż miał być nauczycielem, a ja od zawsze chciałam zajmować się historią. Szybko przekonałam się jednak, że życie lubi zaskakiwać.

Jestem przekonana, że książka Między nami ma charakter stricte komercyjny, nastawiona na zysk.Sama treść jest monotonna, kobieta nie ma nic specjalnego do powiedzenia, prócz banałów i wytrychów.

Wzięliśmy ślub na studiach i choć minęło tyle lat, nadal jesteśmy razem. Pamiętam, jak biegałam z brzuchem na manifestacje, stałam w kolejkach do pustych sklepów, robiłam dzieciom rosół na kości ze schabu, jak woziliśmy z Donkiem stoczniowcom arbuzy.

Wydaje się, że Małgorzata Tusk stara się uchodzić za osobę skromną, powściągliwą i trochę wycofaną. Z jej wspomnień wynika, że życie z politykiem do najłatwiejszych nie należy, zwłaszcza, jeśli ten potrafi powiedzieć połowicy, że ma krzywe nogi.  

Polityka zawsze była pasją mojego męża, a z pasją nie da się konkurować. Kiedy pojawił się Michał, potem Kasia (...), a ja zorientowałam się, że całymi dniami siedzę w domu, postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i żyć tak jak chcę. Bez dopasowywania się, bez poświęcania, bez życia w cieniu. Zbudowałam sobie własny świat. Na Parkowej zaczęłam życie po raz drugi. Nauczyłam się walczyć o swoje małżeństwo, rodzinę i przyjaźnie (...).

Moja ocena: 3,5/5.                                                 

wtorek, 15 września 2020

Ani sensacja, ani thriller

Mirosław Tomaszewski, Marynarka.

Przyznam, że książka nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia, mimo atrakcyjnych zapowiedzi.

Sylwester 2004 roku, Warszawa. Umierający na raka mężczyzna ogląda w samotności telewizję, kiedy do jego mieszkania włamuje się dwóch bandytów. Nie chcą pieniędzy. Szukają tajemniczej koperty ZO171270. Gospodarz nie domyśla się, dlaczego jej zawartość stała się cenna. Kiedy napastnicy dostają to, po co przyszli, zabijają świadka.



Co mi przeszkadzało? Przede wszystkim nużąca i rozwlekła fabuła, bohaterowie są bez wyrazu, bez emocji. Akcja niezbyt dynamiczna, wciągająca. Od samego początku coś w tej książce ''zgrzytało''. Dialogi są pretensjonalne, pisane na kolanie.

1 kwietnia 2005 roku, Trójmiasto. Wydaje się, że 60-letni Karol Jarczewski, właściciel prosperującej firmy Karo, szanowany mieszkaniec Gdyni, ma tylko jeden problem. Jest nim Witek, którego zatrudnił dziesięć lat wcześniej. Chorobliwie ambitny chłopak, mąż córki Jarczewskiego, wyraźnie dąży do przejęcia całego przedsiębiorstwa.

Historia rozgrywa się wokół wydarzeń Grudnia 1970 roku, masakry robotników na Wybrzeżu. I dlatego sięgnęłam po tę publikację, jakoś dotrwałam do końca. Jedynie w miarę autentyczny jest wątek niechęci teścia do zięcia:)


Pewnego dnia redaktor naczelny <Głosu Bałtyckiego>, erotoman i marzący o sławie niespełniony pisarz, dostaje od Witka propozycję- ma napisać książkę o wydarzeniacg Grudnia 1970.

Zatem ocena może być tylko jedna: 2/5.


poniedziałek, 14 września 2020

Prezydentowa Maria Kaczyńska

Maria Dłużewska, Dama. Opowieść biograficzna o Marii Kaczyńskiej.

Cenię sobie rzetelne  biografie (ale nie hagiografie) oraz takie, które nie stanowią próby wybielania swojego bohatera czy bohaterki. I myślę, że autorce udało się sprostać temu zadaniu. Dodam również, że poznajemy inny (pogłębiony i uczciwszy)  obraz kobiety niż ten, które serwowały media, jakże nieprzychylne parze prezydenckiej.  Wspominałam przy okazji recenzji innej pracy, że absolutnie rzecz nie polega na budowaniu pomników ze spiżu. Raczej o coś trwalszego:)

Maria Kaczyńska była  Pierwszą Damą ( i to w dosłownym znaczeniu) w latach 2005-2010. Jej misję przerwała katastrofa w Smoleńsku. Moim zdaniem, swoją funkcję sprawowała z wielką dostojnością. Małżonka prezydenta Lecha Kaczyńskiego pracowała w ciszy, pomogła wielu osobom, ale bez blasku fleszy i wywiadów w kolorowych pismach.

Wspomnienia te prowadzą czytelnika od  kołyski w leśniczówce na Wileńszczyźnie, poprzez lata szkolne w Złotowie i Rabce Zdroju, studenckie życie w Sopocie, ślub z Lechem Kaczyńskim i wspieranie go w działalności opozycyjnej, aż po ostatnie lata spędzone w Pałacu Prezydenckim (...).

Pani Kaczyńska nigdy nie zabiegała o sławę, popularność. Poliglotka. Skromna. Powściągliwa w sądach. Inteligentna, pogodna, wrażliwa. Erudytka znająca Eugeniusza Oniegina w oryginale. Obce jej było pozoranctwo i nadętość własną ważnością. Jakże inna niż Jolanta Kwaśniewska czy Anna Komorowska. Nie kaprysiła, nie udzielała infantylnych porad.

Przez wiele lat niedoceniana za życia, po śmierci zdobyła szeroką sympatię. Zauważono jej elegancki styl, inteligencję, poczucie humoru oraz niezależność wygłaszanych opinii.

Pierwsza Dama do końca była wierną swoim ideałom i wartościom, nigdy nie udawała kogoś innego. Potrafiła  jasno wyrazić swoje stanowisko (np. w kwestii nienaruszalności kompromisu aborcyjnego), za co została publicznie zelżona przez jednego z duchownych.

Częścią składową tej biografii  są wspomnienia najbliższych Marii Kaczyńskiej: rodziny, przyjaciół). Walorem są też fotografie z prywatnego albumu.

Oczywiście ocena nie może być inna: 5/5.

Polecam:)



niedziela, 13 września 2020

''Bo ja ze śmiercią mam spotkanie". Znów o Johnie F. Kennedym

Sprawa zabójstwa 35 prezydenta USA, podobnie jak jego brata Roberta, zajmowała mnie od dawna. 22 listopada 2013 roku minęła pięćdziesiąta rocznica zamachu na Johna F. Kennedy'ego, w związku z tym na rynku wydawniczym pojawiły się opracowania przybliżające sylwetkę tego polityka. Tytuł recenzji nawiązuje do wiersza pt.Randka ze Śmiercią, autor to Alan Seeger.

Powszechna żałoba, jaka zapanowała w Stanach Zjednoczonych po tragicznej śmierci prezydenta, nie znalazła ukojenia w fakcie, że- jak głosił oficjalny wynik śledztwa- zamachu dokonał jeden szaleniec.

Mało kto wierzył w oficjalne wyniki dochodzenia, teoria o ''samotnym strzelcu" upadła. Zważywszy, iż po zastrzeleniu prezydenta nastąpił szereg zdarzeń nakazujących wątpić, czy to rzeczywiście Lee Harvey Oswald był jedynym snajperem,i czy zabił. Wszak kilka godzin później sam poniósł śmierć ( w otoczeniu policjantów!) z rąk właściciela klubu nocnego. Jack Ruby naiwnie przekonywał, że chciał: ulżyć wdowie.

Od tamtego momentu mnożą się teorie spiskowe, a samozwańczy śledczy co rusz rzucają oskarżenia na wyimaginowane grupy lub całkiem rzeczywistych ludzi, w tym elitarnych agentów bezpośredniej ochrony prezydenta oraz jego żony i dzieci. Łatwo było stawiać zarzuty członkom Tajnej Służby, ponieważ wszyscy zgodnie w sprawie zamachu milczeli- służbowo, co było ich obowiązkiem i prywatnie.

Gerald Blaine był agentem Secret Service, pełnił służbę u trzech prezydentów, po wydarzeniach w Teksasie, zrezygnował. Dzięki lekturze poznajemy arkana pracy agentów, którzy znaleźli się w patowej sytuacji. Wydaje mi się, że  Blaine spowiada się z tego, dlaczego zginął Kennedy. Wracając do tamtych dni, relacjonuje dziennikarce: Chociaż przez wiele lat pozostawałem w bliskich stosunkach z kilkoma agentami, z którymi odbywałem służbę w Białym Domu (...), zamach na prezydenta Kennedy'ego rzadko był przedmiotem naszych rozmów (...). Nie rozmawialiśmy (...) o tym, jak wtedy rozpaczaliśmy. O takich rzeczach się nie mówiło (...).

Zamach na Kennedy'ego sekunda po sekundzie oczami agentów ochrony.

Wynurzenia tego człowieka bywają uciążliwe, znów zmarnowano potencjał tej publikacji. Książka nie wnosi nic nowego do sprawy, przedstawia sielankowy obraz prezydenta i jego małżonki. Gerard Blaine uparcie trzyma się wersji o ''samotnym strzelcu" (może gwarantuje mu to  poczucie bezpieczeństwa i komfortu psychicznego), który upatrzył sobie jednego z najpotężniejszych ludzi na świecie i postanowił go zgładzić.

Moja ocena: 2,75/5.

sobota, 12 września 2020

Wołyń. Niezagojone rany krwawią

 Anna Herbich- Zychowicz, Dziewczyny z Wołynia.

Dziś pragnę polecić Wam przejmującą książkę, na którą składają się relacje ocalałych dzieci z Rzezi Wołyńskiej. Wspominają o bestialsko zamordowanych rodzicach, dziadkach, rodzeństwie. Dziewczęta bezradnie patrzyły na śmierć swoich najbliższych. One przeżyły, pamiętają i dają nam świadectwo, abyśmy i my nie zapomnieli.

W 1939 roku sielskie życie na Wołyniu się kończy. Polska upada, zmieniający się okupanci sieją postrach. Jednak największe zagrożenie przychodzi ze strony, z której nikt się nie spodziewał. Sąsiadów, Kumów, Ukraińców. Wiedzeni banderowską wizją Ukraińcy zaczynają mordować Polaków.

Rozalia miała osiem lat, gdy wydarzyła się ta potworność, ocalała tylko dlatego, że ukryła się w piwnicy. Z kolei Zofia zapamiętała ostrzeżenie od Ukrainki:Jutro ma was tu nie być. Będą mordowali".Niestety, mało kto posłuchał  położnej, ocaleli nieliczni. Teodora uczestniczyła we mszy św., gdy wściekli i rozzuchwaleni oprawcy napadli na kościół w Kisielinie. Uratowała się z płonącej dzwonnicy.

Przez tyle lat żyliśmy obok siebie.

Tych historii jest dziewięć, a każdy z rozdziałów poświęcony jest innej bohaterce.

Rys historyczny.

Według oficjalnych szacunków, UPA na terenie Wołynia i Galicji Wschodniej eksterminowała ponad 100 tys.naszych rodaków.Bandyci byli bezwzględni, nie mieli litości dla kobiet i dzieci, posługiwali się narzędziami rolniczymi jak: siekiery, kosy, widły... Ginęli tylko dlatego, że byli Polakami. Przewodził im Stephan Bandera (prowidnyk), który jasno określił zadania: Mieli być zabijani tak, żeby poczuli, że umierają.

Nacjonaliści UPA dokonali bestialskiego  ludobójstwa Polaków. Celem było stworzenie jednolitej etnicznie Ukrainy.

Pamiętajmy, że zalążkiem wydarzeń był już rok 1942, ludność polską zaczęto wybijać w pień na wschodzie Wołynia, przez zachód aż do Włodzimierza Wołyńskiego. Doskonała znawczyni tematyki, Ewa Siemaszko nazwała rzeczy po imieniu: Wędrujące piekło. Kaci dobrze znali teren i polskich sąsiadów. Współautorka fundamentalnej pracy:Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia, konkluduje: Ta zaplanowana, organizowana przez OUN i przeprowadzona wraz z UPA (...) akcja fizycznej eksterminacji Polaków jako grupy narodowościowej, kwalifikowana jako ludobójstwo w świetle <Konwencji ws. zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa z 1948 r.> była wyjątkowa ze względu na skalę i sposoby okrutnego traktowania ofiar. Było to genocidum atrox, tj. ludobójstwo barbarzyńskie, dzikie, szczególnie bestialskie.

Wołyń (wraz z całą Ukrainą) już w XVI wieku został przyłączony do Polski, było to za panowania Zygmunta Augusta. w 1569 roku w uchwalonym akcie unii lubelskiej, szlachta ruska wyraziła taką wolę. Rozbiory przyniosły  aktualizację mapy politycznej. Wołyń znów znalazł się pod butem Rosji, obszar Małopolski Wschodniej pod berłem Austrii. Na podstawie traktatu ryskiego z 1921 część Wołynia znalazła się w granicach naszego kraju, od 1939 w ZSRR.

Na koniec przypomnieć należy o Dekalogu ukraińskiego nacjonalisty z 1929 roku: Nie zawahasz się spełnić największej zbrodni, kiedy tego wymaga dobro sprawy. Nienawiścią oraz podstępem będziesz przyjmował wrogów Twego Narodu. Będziesz dążył do rozszerzenia siły, sławy, bogactwa i obszaru państwa ukraińskiego nawet drogą ujarzmienia cudzoziemców.

Trudna  to i bolesna tematyka, jednak książkę warto przeczytać.

Ocena: 5/5.

Zalecana lektura uzupełniająca:

- Motyka Grzegorz, Od rzezi wołyńskiej do akcji ''Wisła".

-Motyka Grzegorz,  Wołyń '43.

-Siemaszako Władysław i Ewa,  Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia, T. 1 i 2.

-Wieliczka-Szarkowa Joanna, Wołyń we krwi 1943.





piątek, 11 września 2020

Anna Politkowska. Cena prawdy

Dziś miałam zrecenzować zupełnie inną książkę, zmieniłam zdanie pod wpływem artykułu w Polityce. Autorem tekstu Martwe dusze, który traktuje o tym, jak władze rosyjskie zwalczają przeciwników, jest Tomasz Targański. Zachęcam do zapoznania się z tym pasjonującym szkicem.


Anna Politkowska zajmowała się takimi kwestiami, jak: wojna w Czeczeni, demaskowała prawdziwe intencje przywódców Federacji Rosyjskiej oraz tragedie ludzkie. Obnażała przeżarty nepotyzmem, korupcją aparat władzy, zapędy dyktatorskie jego przedstawicieli.

Tylko prawda przedstawia szeroki wachlarz reportaży- wojny czeczeńskie, wewnętrzne wydarzenia w Rosji, wzięcie zakładników w moskiewskim teatrze (Politkowska brała udział w negocjacjach z terrorystami), rajd na szkołę w Biesłanie oraz rozważania o politykach, oligarchach i zwykłych Rosjanach.

Na publicystkę tę polowano już od 2004 roku, gdy zostaje otruta na pokładzie samolotu. W konsekwencji zapada w śpiączkę i trafia do szpitala na oddział chorób zakaźnych. Podejrzenia najbliższych kobiety potwierdziły się,  badania wykazały, że w jej organizmie znajdowała się substancja nieznanego pochodzenia, tzw. toksyna agent, która jest bardzo wyniszczająca. Anna Politkowska przeżyła, ale to jeszcze nie był  koniec, bowiem  wrogowie dociekliwej dziennikarki nie odpuszczają. Śmierć dopada ją w  październiku 2006 roku, kiedy zostaje zastrzelona na klatce schodowej bloku, w którym mieszka. Rzecz jasna zabójcą jest ''nieznany sprawca"... Uważa się data ta nie była przypadkowa, ponieważ 7 października urodziny obchodzi najważniejszy człowiek w państwie...

Książka stanowi hołd dla osobistej odwagi Anny Politkowskiej, ujawniając pomniejszane lub całkowicie pomijane informacje o zagrożeniach, z jakimi się mierzyła, i groźbach, które otrzymywała w trakcie swojej pracy. To inspirująca książka o nieprzemijającej wartości, pióra jednej z najwybitniejszych reporterek naszych czasów.

Jeśli ktoś z Was jeszcze nie czytał tej antologii reportaży, to gorąco do tego namawiam.

Ocena: 5/5.

czwartek, 10 września 2020

Autobiografia

Artur M. Schlesinger, Jacqueline Kennedy, Historyczne rozmowy o życiu z Johnem F. Kennedym.

Pamiętam, że długo  oczekiwałam na tę książkę  i w końcu udało mi się ją kupić. Publikacja przybliża ciekawostki z życia jednej z najsłynniejszych par Stanów Zjednoczonych, przedmowę popełniła ich córka, Caroline Kennedy. Artur M. Schlesinger Jr,  amerykański historyk, laureat nagrody Pulitzera przepytuje wdowę po 35 prezydencie USA.

Przez całe życie Jacqueline Kennedy odmawiała rozmów o latach, które spędziła w Białym Domu u boku swego męża- prezydenta Johna F. Kennedy'ego.


Jednak treść autobiografii może rozczarować. Moja ulubiona Pierwsza Dama jest krytyczna wobec otaczającej jej rzeczywistości, ma zdanie na każdy temat, ale odnoszę wrażenie, że ubarwia swoje opowieści. Mam poważne wątpliwości, co do szczerości Jackie ( świetnie, że pomija prywatne sprawy, szczegóły związku etc.), która stosuje liczne wybiegi:  nie pamiętam, nie wiem. Pani Kennedy przedstawia zbyt wyidealizowany obraz małżonka, który jawi się jako człowiek bez wad.

Milczenie przerwała tylko raz. Kilka miesięcy po tragicznej śmierci J.F.K zgodziła się na nagranie siedmiu rozmów. Zgodnie z jej życzeniem przez blisko pół wieku pozostawały w ukryciu. W 2011 roku Caroline Kennedy zdecydowała się na ich ujawnienie.

Interesujące są dysputy o polityce, First Lady potrafił powiedzieć wprost sowieckiemu politykowi co o nim myśli:) Nie zmienia to faktu, że kobieta nieco udaje przed Schlesingerem, mówi wyłącznie, to co uważa za stosowne. 

Historia ta bywa jednak również niedyskretna i zabawna, gdy pani Kennedy plotkuje o tym, jak wyglądała kolacja z Nikitą Chruszczowem u boku lub jakie zastrzeżenia można mieć do pomnikowego Martina Luthera Kinga.

Można przeczytać.







środa, 9 września 2020

Ogólne przemyślenia

Bardzo się cieszę, że jesteście moimi gośćmi, każdy Wasz komentarz  sprawia mi ogromną satysfakcję i jest dla mnie ważny. Lubię dzielić się z Wami refleksjami po każdej przeczytanej książce, jestem też ciekawa co Wy czytacie. Ale jakieś zasady  obowiązują. Większość komentarzy jest publikowana, ale niestety nie wszystkim podoba się, to co piszę. Co nie dziwi, wszak każdy ma prawo do swoich  poglądów, przekonań. Wdzięczna jestem za konstruktywną i uzasadnioną krytykę. 

Nikt jednak nie ma prawa nikogo obrażać. Nie odpowiadam za cudze samopoczucie, ale jak mój blog wygląda już tak. Tym bardziej, że nienawistnicy w jednym wpisie uderzają jeszcze w inne, tzw. publiczne osoby i łaskawie zaznaczają, że nie muszę tego publikować. Owszem, od razu kasuję. Nie mogę tego zostawić bez odpowiedzi.

Dodam też, że teksty są wyłącznie moją własnością i  bezprawne ich wykorzystywanie bez mojej zgody jest zabronione. Wszystkie prawa autorskie zastrzeżone.

Cenię wszystkie opinie (można się o tym przekonać przeglądając wcześniejsze wpisy), ale te niemerytoryczne, zjadliwe i stygmatyzujące, zwyczajnie usuwam. Nie interesuje mnie fakt, że ktoś nie potrafi czytać ze zrozumieniem i w sposób wyraźnie ksenofobiczny interpretuje, to co napisałam.Anonimowo łatwo jest dać upust swojej frustracji, ale nie tędy droga. Zresztą blogów książkowych jest naprawdę dużo i można sobie wybrać ten, który nam odpowiada.

Ludzi coraz więcej, a człowieka coraz mniej.

Mam oczywiście, jak to się mówi, grubą skórę  innych ludzi, ale wieczór już zepsuty.


Fotografia zaczerpnięta z internetu.

 Jakie są Wasze doświadczenia z hejterami. Piszcie:)




Reportaż Piotra Krysiaka

Piotr Krysiak, Dziewczyny z Dubaju.

Przyznam, że jestem zdegustowana lekturą tej książki, przeraża buta i arogancja pewnych osób. Publicysta w przystępny sposób ukazał nam dubajski biznes. Przeprowadził wnikliwie dochodzenie. Starał się pozyskać jak największą ilość informacji.

Cały świat należał do nich. Luksusowe jachty, najdroższe hotele, popularne plaże w Dubaju, Cannes czy Saint-Tropez. Kolorowe drinki, narkotyki i seks. Tak wyglądało życie ekskluzywnych prostytutek z Polski.

Wśród ''dziewczyn z Dubaju" znajdowały się modelki, celebrytki, finalistki (niekiedy dziwacznych) konkursów piękności, artystki. Autor ukazuje kariery wielu osób zajmujących się tzw. luksusową prostytucją. Dziennikarz śledczy opisuje proceder, w którym kobiety organizowały wyjazdy pań, aby te świadczyły usługi seksualne arabskim szejkom w zamian za sowitą gratyfikację. Profity czerpały również sutenerki, w tym córka znanego muzyka rockowego.

Spełniały najbardziej skrywane fantazje seksualne bogatych mężczyzn. Nie wszystkie handlowały ciałem na własne życzenie. Wszystkie prowadziły podwójne życie. Miały partnerów, mężów, dzieci.

Mamy płytki świat ludzi wyjałowionych z jakichkolwiek uczuć wyższych, tylko kariera, pieniądze i wpływy. 

Podczas dwumiesięcznego sekswyjazdu  potrafiły zarobić nawet kilkaset tysięcy złotych. Ich klientami byli nie tylko biznesmeni czy arabscy książęta, ale także polscy artyści i sportowcy.

Piotr Krysiak przytacza prywatne wiadomości dziewczyn, które były nużące, a styl wypowiedzi poniżej krytyki. Multum potocznych zwrotów, wulgaryzmów, agresji i wzajemnej nienawiści. Knowania, eliminowanie konkurencji.

Moja ocena: 2/5.




wtorek, 8 września 2020

Z mojej biblioteczki: sekretarka i prezydent USA

Mimi Aford, Stażystka. Mój romans z prezydentem Kennedym i jego skutki.

Nie wiem, dlaczego sięgnęłam po tę książkę, która nie spełniła moich oczekiwań. Może zadziałało nazwisko w tytule:D. Co jest ciekawego w tej historii? Prawie nic. Nie wnikam jakie pobudki kierowały autorką, aby wydać wspomnienia, ujawniające jej  romans z amerykańskim politykiem.

Zawsze zwracała się do niego<panie prezydencie>. On odmawiał całowania jej w usta, nawet kiedy się kochali. Przez osiemnaście miesięcy dzieliła najintymniejsze chwile z najbardziej publiczną i najpotężniejszą osobą na świecie.

Mimi Alford była nieśmiałą, skromną i młodą dziewczyną wychowywaną w rodzinie o konserwatywnych przekonaniach. Po kilku dniach pracy uwikłała się w relację z prezydentem, która nie ujrzała światła dziennego, aż do 2003 roku.

Latem 1962 roku dziewiętnastoletnia, smukła złotowłosa Mimi Beardsley, ukończywszy szkołę dla dziewcząt, przyjechała pociągiem do Waszyngtonu, by rozpocząć staż w biurze prasowym Białego Domu. Dla młodej i zupełnie niewinnej dziewczyny, praca ta wydawała się życiową szansą.

John F. Kennedy lubił płeć piękną, nie ukrywał tego przed własną żoną. Miał duży temperament, pozycję, którą z lubością wykorzystywał. Dlaczego miała mu nie ulec młoda, niedoświadczona życiowo kobieta?

Czwartego dnia została zaproszona na spotkanie z prezydentem do Białego Domu. Tego samego wieczoru rozpoczął się trwający półtora roku romans prezydenta J.F.K z Mimi Alford, przerwany tragiczną śmiercią prezydenta w Dallas, skrywany przez autorkę następne 40 lat.

Stażystka to czytadełko na jeden wieczór, jest znacznie lepsza niż 50 twarzy Greya:)


Ocena: 3,5/5.



poniedziałek, 7 września 2020

Prezydent, który stał się legendą

Jeśli, ktoś z Was interesuje się Johnem F. Kennedym, to polecam książkę Zabić Kennedy'ego. Koniec Camelotu,przeczytałam ją w 2013 roku. Często do niej wracam. Lubię prace, których autorzy w sposób racjonalny podchodzą do swojego bohatera: ani go nie wywyższają, ani nie poniżają. I tak to czynią Bill O' Reilly i Martin Dugard, chociaż ja jak zwykle, potrafię się do czegoś przyczepić.

Prawda o prezydencie Kennedym czasem jest piękna, kiedy indziej niepokojąca. A o tym, jak i dlaczego został zamordowany-okrutna.

Rozważania są rekonstrukcją życiorysu J.F.K., jego działalności politycznej. Ponadto, przypomniano sylwetkę ''samotnego strzelca" Lee Harveya Oswalda, skądinąd inteligentnego i oczytanego młodego człowieka.

Obaliliśmy wiele reżimów, tym razem zrobiliśmy to na własnym podwórku.

Wokół zamachu na 35 prezydenta USA narosło wiele teorii spiskowych, mniej lub bardziej absurdalnych hipotez. Na takie postrzeganie zdarzenia, wpłynęło to, iż okoliczności zabójstwa Kennedy'ego nigdy nie zostały wyjaśnione. Raport Komisji Warrena na zadowolił opinii publicznej. Wątpliwości wzbudza ilość strzałów oddanych do polityka (eksperci mieli problem w uznaniu, która rana była wlotowa, a  która wylotowa) czy faktycznych sprawców. Ludzie, którzy usłyszeli huk, nie kierowali się w stronę Składnicy Książek, skąd mierzył Oswald, ale w kierunku Dealey Plaza. To stamtąd ponoć padły śmiertelne pociski.

Żeby zrozumieć, co tak naprawdę się stało, należy cofnąć się w czasie. Zerknijmy na tło społeczne i polityczne ówczesnych Stanów Zjednoczonych: trwa wojna w Wietnamie, przez kraj przetaczają się protesty czarnoskórych. Pastor Martin Luther King zdradza swoje marzenia. Na Kubie pewien satrapa ostrzy sobie kły na Amerykanów: Bracia Kennedy niech na siebie uważają, ponieważ ktoś może na nich polować.

Mimo zawirowań w życiu osobistym i kłopotów politycznych, poparcie dla Kennedy' ego wciąż rosło. Jednocześnie przybywało mu groźnych wrogów. Byli w tym gronie między innymi: Nikita Chruszczow, Fidel Castro i dyrektor Centralnej Agencji Wywiadowczej Allen Dulles.

Już kończący kadencję Dwight Eisenhower przestrzegał przed: kompleksem wojskowo-przemysłowym. Niektórzy byli zainteresowani dalszym uczestnictwem USA w tym słynnym konflikcie. W przypadku wycofania wojsk straty były ogromne. Trzeba pamiętać, że istniała grupa ludzi, która za wszelką cenę parła do wojny. Było już po upokarzającej klęsce w Zatoce Świń, zażegnano również groźny kryzys kubański (światu groził wybuch III wojny światowej, październik 1962 r., pertraktacje z Chruszczowem w Wiedniu). CIA planowała pozbyć się Comandante, ale próby spełzły na niczym.

Kiedy prokurator generalny Robert Kennedy zagiął parol na zorganizowaną przestępczość, lista ludzi źle życzących jego bratu znacznie się wydłużyła''.

Doradcy Kennedy' ego ostrzegali go przed tą wizytą( podróż była elementem kampanii wyborczej, bo ten zamierzał ubiegać się o reelekcję), na co  miał rzec: Jeśli ktoś będzie chciał mnie zastrzelić z jakiegoś okna, to nic na to nie poradzimy. Dziennikarze apelowali: Trzymajcie prezydenta z dala od Dallas. W tamtym czasie miasto miało fatalną reputację, wszechobecna była przemoc, kradzieże.Panowała degrengolada moralna, kolportowano ulotki z wizerunkiem J.F.K. i podpisem: Zdrajca. 

Ocena: 4/5, ponieważ słabo zarysowano tło społeczne i polityczne.



niedziela, 6 września 2020

Historia księżnej bez happy endu

Iwona Kienzler, Księżna Diana. Miłość, zdrada, samotność.

Znakomita pierwsza polska biografia ''Królowej Ludzkich Serc". Co istotne, nie jest to hagiografia, których jest pełno w księgarniach, lecz krytyczna ocena tej postaci. Autorka odsłania przemilczenia, rozwiewa wszystkie mity, ale nie bazuje na pogłoskach i domysłach.

Kiedy oświadczał się jej brytyjski następca tronu, zrobił to w ogrodzie wieloletniej kochanki. Czuję się jak owca prowadzona na rzeź i wiem, że nic nie mogę zrobić. To wesele to najgorszy dzień w moim życiu.

Powyższy cytat dobitnie uwypukla samotność młodej kobiety, która nie czuje się szczęśliwa w związku z brytyjskim następcą tronu. Ich ślub był określany ''mariażem stulecia". Cóż, życie pokazało jak było naprawdę...

Należy  przypomnieć, że Diana swoimi działaniami przyczyniła się do podpisania 3 grudnia 1997 roku traktatu w Ottawie, zakazującego stosowania min przeciwpiechotnych. Filantropka. Oddana sprawie działaczka społeczna.Ulubienica tłumów, pozornie skromna, potrafiła zręcznie manipulować innymi ludźmi. Jej życie przepełnione było wzlotami i upadkami.

Gdybym to ja mogła decydować- chciałabym, żeby zabrał swoją kobietę i zniknął  z mojego życia.

Iwona Kienzler w barwny i rzetelny sposób przedstawia nam tę księżnę, małżeństwo z księciem Karolem, ale też dworską etykietę.

Stała się prawdziwą inspiracją i natchnieniem dla setek milionów ludzi, ale w życiu prywatnym przez kolejnych piętnaście lat żyła w cieniu innej kobiety, którą w poczuciu rozpaczliwej bezradności nazywała rottweilerem. Jej tragiczna, tajemnicza śmierć, kiedy w końcu odnalazła miłość u boku innego mężczyzny, do dziś budzi ogromne kontrowersje.

Lady Di miała problemy z zaakceptowaniem rygorystycznej, dworskiej etykiety. Źle się czuła w otoczeniu królowej, i to było widoczne.

Zazdroszcząc Dianie przepychu królewskiego dworu, warto pamiętać, jak bardzo trudno o szczęście w blasku fleszy.

Rozważania stanowią pogłębiony obraz księżnej Walii, ale też są zapisem gier i intryg prowadzonych na królewskim dworze.

Moja ocena: 4,5/5.




sobota, 5 września 2020

Gubernator Hans Frank i skradzione dzieła sztuki

Magdalena Ogórek, Lista Wachtera. Generał SS, który ograbił Kraków.

Doktor nauk humanistycznych  prowadzi dochodzenie w sprawie niemieckiej kradzieży dzieł sztuki będących własnością naszego kraju. Autorka w swoich zdecydowanych i nieugiętych poszukiwaniach zwiedziła wiele miejsc, aż wreszcie dotarła do tajemniczego zamku w Wiedniu...


Kim zatem był ów gubernator? Otto von Wachter doczekał się zaszczytnej funkcji, awansował na zaufanego człowieka samego Hansa Franka w stolicy Małopolski. Był również twórcą SS- Galizien, utworzonej w 1943 roku. Ostatecznie, po klęsce Niemiec, Wachter znalazł azyl w Watykanie.

Ideał aryjczyka, koneser sztuki powiększa swoje kolekcje o dzieła złupione pod Wawelem, a później trofea ze Lwowa, dokąd przenosi się by założyć Ukraińcom SS-Galizien.

Magdalena Ogórek zbadała multum materiałów, w tym dokumenty CIA, Centrum im. Szymona Wiesenthala... Przeprowadziła również porządną kwerendę w archiwum watykańskim. To dopiero kopalnia wiedzy! 

Interesujący jest fakt, że właściciel posiadłości, mimo zakończenia II wojny światowej, nadal podpisuje się w następujący sposób: Horst von Wachter, syn gubernatora (!)

Kto oferuje na rynku antykwarycznym skarby zrabowane przez Wachtera? Kto zdecydował, że polscy urzędnicy nie chcieli przyjąć dzieł sztuki zwracanych Polsce przez syna zbrodniarza?

Publikacja jest udanym reportażem historycznym, zawierającym elementy pamiętnika, eseju. Składa się z archiwalnych zdjęć (coś dla miłośników fotografii:)) oraz listów. Z treści książki przebija pasja, erudycja autorki. Rozważania są dobrze udokumentowane, lecz irytować mogą prywatne wtrącenia i refleksje dziennikarki.

Wielkie interesy, wielkie pieniądze. Śledztwo prowadzone w 8 krajach na 2 kontynentach.

W moim przekonaniu Lista Wachtera powinna zagościć na półce każdego humanisty i osoby zainteresowanej historią i sztuką. Wśród innych walorów można wskazać na skrupulatną bibliografię i estetyczne wydanie.

Gorąco zachęcam do przeczytania tej publikacji, która zasługuje na wysoką ocenę: 4,8/5.

Polecam:))

piątek, 4 września 2020

Ewa. Kobieta, która kochała Hitlera

Porządkując swoją domową biblioteczkę, przypomniałam sobie o  biografii tej, która oddała się zupełnie jednemu z największych satrapów XX wieku.Pamiętam, iż  zainteresowanie tą książką wyraziła również moja ówczesna współlokatorka. Czytałyśmy więc obie:)

Czy można dzielić życie z kimś, kto ma na sumieniu wiele ofiar?

Kim więc była ta osobistość? Ewa Braun metresa i małżonka (przez kilka godzin) Adolfa Hitlera. Zastanawiałam się, co ta młoda osoba w nim widziała, przecież przywódca NSDAP nie posiadał żadnych przymiotów fizycznych i intelektualnych. Nie był przystojny i inteligentny, więc? Czyżby władza była wabikiem?

Zakochała się w potworze i mu uległa.

Ewa opuściła szkołę przyklasztorną mając siedemnaście lat i kilka miesięcy później spotkała Hitlera. Została jego kochanką, zanim ukończyła dwadzieścia lat.

Trzeba przyznać, że przyszła małżonka kanclerza III Rzeszy wywołuje mieszane uczucia: od potępienia, przez podziw i zawiść. Tylko nie wiem, czy było czego zazdrościć, życie u boku despoty nie było łatwe. 

Co sprawiło, że ta niepozorna kobieta, młodsza od Hitlera o 23 lata, potrafiła zatrzymać przy sobie  jednego z najpotężniejszych mężczyzn świata?

Angela Lambert przedstawia nam młodą, niedoświadczoną i zupełnie niedojrzałą emocjonalnie dziewczynę. Kobietę, która zachłysnęła się wielkim światem, i która śniła o Hollywood. Tyran miał wiele kochanek, wszystkie traktował przedmiotowo, lecz to do Ewy wracał. A ona godziła się na te upokorzenia.

Takich jak ona było tysiące. Jak to się stało, że została kochanką Hitlera i do dziś jej los wzbudza tak ogromne zainteresowania.

Autorka nie ukrywa sympatii wobec Ewy Braun- Hitler, solidaryzuje się z nią. Nie jest to częste u płci pięknej:)

Publikacja zasługuje na czwórkę, ponieważ dostrzegłam karygodne błędy stylistyczne i językowe, które są jednak  zaniechaniem polskiego tłumacza. Byłaby piątka:))

Można przeczytać.


                                                                                                                                     

Lektura nie tylko dla pań:)

Pora na kolejną recenzję. Dziś będzie mowa o książce Joanny Kuciel- Frydryszak, Służące do wszystkiego. Moim zdaniem to bardzo ważna i potrzebna pozycja na rynku wydawniczym. Lektura obowiązkowa dla  wszystkich, ponieważ jeszcze dziś niektórzy uważają, że praca w domu nie ma żadnej wartości (!). Absurd? Oczywiście.

Przejmujące losy <białych niewolnic>, kobiet z najniższego szczebla hierarchii służby domowej. Tych, których w przedwojennej Polsce było najwięcej. Zatrudniane przez mieszczaństwo wiejskie dziewczęta zaczynały służbę mając często 15 lat. Nie miały prawa do urlopu i wypoczynku, pracowały od świtu do nocy za grosze.

Autorka wykonała ogromną pracę, wnikliwie ukazując nam realia XIX i XX stulecia. Dostajemy pogłębiony obraz ''pomocy domowej do wszystkiego". Pisarka powołuje się na wytyczne, porady dla służących zamieszczane w ówczesnych periodykach.

Joanna Kuciel-Frydryszak zagląda do ich maleńkich pokoików w eleganckich kamienicach, przypatruje się, co robią, gdy mają wychodne, obserwuje je przy kuchennej pracy, współczuje, gdy muszą oddać swoje często nieślubne dzieci.

Dziennikarka portretuje niełatwy los młodych dziewcząt skazanych na łaskę i niełaskę państwa. Jednak nie zawsze jest źle, bowiem ''białe niewolnice" zyskują przyjaciół, opiekunów. Ponadto z kart tej pasjonującej publikacji dowiadujemy się o służbie m.in. Witolda Gombrowicza. To właśnie Anieli posługującej u twórcy Ferdydurke przypisuje się słowa: Koniec i bomba. Kto czytał ten trąba. Pojawia się informacja o polskich korzeniach... Angeli Merkel, jej prababcia, Anna Kaźmierczak była poznańską gospodynią.

Ale praca służącej to mimo wszystko awans i dotknięcie lepszego świata. Dla niektórych służba stanie się przygodą życia. Inne w rodzinie chlebodawców odnajdą przyjaciół.

Służące do wszystkiego to praca aktualna, wprawdzie wiele się zmieniło, mamy postęp technologiczny. Ale mentalnie niekoniecznie. Uwierać mogą jedynie feministyczne wstręty, ale ja na to nie zwróciłam  uwagi.

Ogólna ocena: 4,7/5.

Czytajcie:)



Nie taki diabeł straszny, jak go malują

Czyli rozważania o podręczniku do nauczania historii i teraźniejszości (przedmiot ten zastąpi wiedzę o społeczeństwie) pióra prof. Wojciecha...