niedziela, 10 maja 2026

Egzystencja w obliczu kryzysu moralnego

 
















W wybornej, debiutanckiej powieści Krzysztofa Papiernika pod sugestywnym tytułem Kundel. Powróćmy do miasta czterech kultur, aby śledzić losy jego bohaterów.

Łódź 1942, czas okupacji, Albert Danner przedwojenny polski policjant, obecnie pozostający na usługach III Rzeczy, prowadzi śledztwo w sprawie zabójstw działaczy nazistowskich. Mężczyzna jest postacią niejednoznaczną, pisarz ukazał jego pogłębiony portret psychologiczny, to człowiek o złożonej osobowości i silnie uzależniony od leków. Czy Dannerowi uda się rozwikłać zagadkę tajemniczych zgonów?

Trzeba oddać Krzysztofowi Papiernikowi, że z wielką wprawą ukazał najgorsze ludzkie instynkty.

Jestem tylko zwykłym psem. Wyhodowano mnie po to, abym kąsał. A jeśli przestanę, zostanę uśpiony. 

Nie mamy tu do czynienia z pospolitym wątkiem kryminalnym, ta historia jest czymś znacznie więcej, co sprawia, że nie da się o niej zapomnieć. To też niewątpliwa zasługa klimatu stworzonego przez pisarza: duszna, gęsta atmosfera idealnie pokazują paranoją okupantów. Wszystkie elementy utworu są logiczne i przemyślane. Autor nie uległ pokusie spłycania wątków, daruje nam też drastyczne opisy.

W przypisach objaśniono podstawowe kwestie, odnośniki nie wpływają zasadniczo na odbiór książki.

Kundel zalicza się do dojrzałej literacko prozy wpisującej się w nurt kryminałów noir, a więc rodowodem sięgającym lat 40. i 50. XX wieku. Jego typowymi cechami pozostają fatalizm i moralna niejednoznaczność postaci. Dzieło Krzysztofa Papiernika spełnia wszystkie powyższe wymogi.

Sytuacja ''Ziemi Obiecanej" podczas II wojny światowej

Łódź została wcielona do III Rzeszy i zmieniono jej nazwę na Litzmannstadt (na cześć gen. Karla Litzmanna), dochodziło do brutalnej germanizacji, wysiedleń Polaków. Niemcy utworzyli getto łódzkie, będące drugim co do wielkości w okupowanej Polsce, na obszarze miasta funkcjonował m.in. obóz dla polskich dzieci, tzw. ,,Mały Oświęcim". Getto zostało zlikwidowane w 1944 roku.

W przedmowie Łodzianin wprowadza nas w aurę powieści, dodając uzupełnienie w postaci mapy Śródmieścia Litzmannstadt, gdzie rozgrywają się kluczowe wydarzenia. Zamieszczono również spis bohaterów z podziałem na fikcyjnych i historycznych.

Uwaga: język, którym posługują się bohaterowie, jest adekwatny do epoki, w której żyją. Nadmieniam, ponieważ często się zapomina o tym istotnym detalu w powieściach historycznych.

O iluzji wyboru w zbrodniczym systemie odbierającym ludziom godność i wolność. O poszukiwaniu tożsamości między strachem a pragnieniem ocalenia resztek siebie. I o nieustannym pytaniu, czy w skostniałej rzeczywistości zbudowanej na terrorze i przemocy, można zachować człowieczeństwo?

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Muza.


sobota, 9 maja 2026

Ścieżki ku bliskości

 






















O tym, jak budować siebie na nowo, pisze Natalia de Barbaro w najnowszej książce Przejścia. Którędy do miłości. Autorka poradników psychologicznych powraca! Czekaliście? Znacie twórczość najpopularniejszej trenerki umiejętności społecznych?

Publikacja odznacza się uporządkowaną strukturą, podzielona została na trzy części, a całość sprawia wrażenie przemyślanej. Każdy z rozdziałów zawiera estetyczne wprowadzenie w postaci ilustracji, co czyni rozważania ciekawszymi. Pozostawiono też miejsce na własne przemyślenia, czytelnik może zanotować swoje przemyślenia nasuwające się podczas lektury.
Czy można skatalogować rodzaje wyrw, ran, tak jak się kataloguje książki w bibliotece?
Wywody autorki przybrały formę eseistyczną, nie są więc klasycznym poradnikiem psychologicznym.

Terapeutka przekonuje, że nawet z najtrudniejszych doświadczeń można wynieść cenne lekcje, które nas wzbogacą. Natalia de Barbaro zaleca zatem przyjrzeniu się własnym korzeniom, relacjom rodzinnym i temu, jak wpływają na nasze poczucie wartości, wybory. 

Autorka przywołuje rozmaite życiowe historie, ale bez łatwego i prostego oceniania, nie zachęcając przy tym do trwania w destrukcyjnej przeszłości.
Psycholog krok po kroku pokazuje, jak zamknąć ten niszczący rozdział i pójść dalej, ten esej ma celu uświadomienie tego faktu czytelnikowi. Czy jesteś na to gotowy?

Wedle mojego przekonania  książka Przejścia. Którędy do miłości nie będzie odpowiednia dla wszystkich, mimo że ekspertka wydaje się osobą empatyczną, potrafi wczuć się w sytuację drugiego człowieka.  Myślę, że osoby ceniące głębokie myśli znajdą w omawianej pozycji coś dla siebie, autorka recenzji, niestety nie wyniosła z niej wiele. Jeśli poszukujesz gotowych, szybkich recept, to ich tu nie dostaniesz.

Dwie pierwsze książki Natalii de Barbaro w  mocno subiektywnej opinii piszącej te słowa nie zrealizowały zapowiedzianych obietnic. Tym razem deliberacje publicystki  okazały się znacznie frapujące, ale i tak pozostawiły niedosyt.
Może ktoś z Was odnajdzie w tej opowieści siebie i lektura eseju okaże się przydatna.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Agora.

czwartek, 7 maja 2026

Sekret w spadku

 

W znakomitej komedii kryminalnej pióra Urszuli Bendkowskiej Spadek z duchami nagrodzonej w konkursie na współczesną powieść kryminalną i z uznaniem przyjmowaną przez czytelników. Nie zawsze są to wyznaczniki jakości, ale w tym przypadku tak jest.


Kłopotliwy spadek, nieprzewidziane okoliczności, kreatywne siostrzyczki, czarny humor. Taka rozrywka czeka Was podczas lektury recenzowanego dreszczowca.

Julia i Agata są siostrami, zaradności i temperamentu im nie brakuje, na pozór prowadzą zwyczajne życie. Do czasu. Pewnego dnia otrzymują wiadomość, że  stały się właścicielkami domku w schedzie po ciotce o wymownym imieniu. Czy ta informacja wpłynie na dalsze życie kobiet? Czy decydując się na przyjęcie majątku, bohaterki spodziewały się, co je czeka? Co przyniesie im testament krewnej?

Z chwilą odziedziczenia posiadłości na jej terenie mają miejsce niewytłumaczalne zjawiska. Fabuła powieści osadzona została w okolicach Bolesławca, w rodzinnych stronach autorki.

Cóż to za historia! Niekiedy mroziła krew w żyłach, pisarka zadbała o to, aby dostarczyć nam emocji, i to w jakiej postaci. Niewątpliwą wartością thrillera pozostają humorystyczne, żywe dialogi. Urszula Bendkowska znakomicie łączy wątki kryminalne z komediowymi, nie zabrakło tu dozy niepewności, co do przyszłości wszystkich postaci. Nadmienić trzeba, że poetka zręcznie rozwiązała losy bohaterów.

Spadek z duchami to jedna z tych historii, od której nie sposób się oderwać, nie nuży, bawi, pobudza do namysłu. Bohaterowie nie pozostają papierowi, są różnorodni, co stanowi kolejną zaletę opowieści.

Laureatka nagrody III stopnia za współczesną powieść kryminalną lubi zaskakiwać czytelnika, postarała, abyś się nie nudził.

Podsumowując

Spadek z duchami zaliczamy do tych współczesnych kryminałów wyróżniających się na tle innych m.in. formą i zrównoważonym sposobem prowadzenia narracji. Urszula Bendkowska bywa oszczędna w opisach, nie epatuje przesadnie agresją, przemocą. Ta historia broni się sama, gdyż nie ma tu miejsca na przerost formy nad treścią.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorce.

----------------------------------------------------------------------------------------

Garść przydatnych informacji:

Autor: Urszula Bendkowska

Tytuł: Spadek z duchami

Gatunek: kryminał

Wydawnictwo: Empik Selfpublishing

Suma stron: 344

niedziela, 3 maja 2026

Mroki postępu w powieści pod intrygującym tytułem

 

Ciemna strona oświeconych Adama Podkowy.

Nie bał się śmierci. W porównaniu z tą wegetacją, w dodatku bez prawa do jakiegokolwiek wysiłku umysłowego, nawet nicość byłaby dla niego lepszym rozwiązaniem.

Poznajcie Jarka, głównego bohatera i jego perypetie. Współczesna Polska, szpital onkologiczny, w agonalnym stanie pozostaje młody chłopak, zmagający się z nieuleczalną przypadłością. Według opinii specjalistów nie ma już dla niego żadnego ratunku. Stan nastolatka systematycznie się pogarsza i wtedy... zaczynają dziać się rzeczy trudne do wytłumaczenia z racjonalnego punktu widzenia.

Przypadek Jarka zdumiał medyków niepotrafiących znaleźć żadnego uzasadnienia, sytuacją młodzieńca  zaczynają interesować się media. Ślady prowadzą do tajemniczego stowarzyszenia. O co w tym wszystkim chodzi? Na czym polega działalność organizacji  Oświeconych? Jaką rolę odgrywają jej członkowie? O tym przekonajcie się sami, sięgając po thriller z elementami science fiction, ale realistyczny, z dużą dozą prawdopodobieństwa.

W twórczości Adama Podkowy schemat kompozycji wymyka się tradycyjnej konwencji, co zaliczam na poczet zalet. Sama historia ma potencjał, została sprawnie skonstruowana, a pisarz zaskakuje rozwiązaniami fabularnymi. Podobnie rzecz ma się, jeśli chodzi o język i postaci, nie mam uwag. Tekst nadal pozostaje logiczny i spójny,  bohaterowie są wielowymiarowi, a ich wątki umiejętnie prowadzone.

Autor porusza wiele wątków: adolescencja i związane z nią poszukiwania własnej tożsamości. Stawia też mnóstwo pytań wartych rozważenia, nawiązując do takich dyscyplin jak filozofia czy metafizyka.

Dla kogo książka Ciemna strona Oświeconych

Przede wszystkim powieść tę gorąco rekomenduję miłośnikom tego gatunku, z całą pewnością nie będziecie rozczarowani. Ponadto thriller dostarczy Wam kulturalnej rozrywki na odpowiednim poziomie.

Po lekturę Ciemnej strony Oświeconych sięgnąć winni ci, którzy pasjonują się (podobnie jak autorka recenzji) zakulisowymi mechanizmami działalności władzy.  Cóż mogę jeszcze dodać? Oczywiście  powieść wciąga, napięcie rośnie z każdą przeczytaną stroną.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorowi.

środa, 29 kwietnia 2026

Czarnobyl: powrót do Strefy


 


















Co sprawia, że to miejsce wciąż przyciąga uwagę pisarza? Dlaczego nie potrafi o nim zapomnieć i nadal do niego wraca? Co skrywa Zona, stająca się miejscem fascynacji autora?

Książka ma charakter dziennika prowadzonego systematycznie, od chwili przybycia do Czarnobyla, Tomasz Ilnicki drobiazgowo relacjonuje nam swój pobyt. Wspomnienia z eskapady ukazują się w 40. rocznicę katastrofy elektrowni jądrowej. I to konsekwencje owego wydarzenia pozostają osią opowieści, choć nie mają charakteru dokumentalnego, historycznego.

Tło wydarzeń

Nazwa miejscowości wywodzi się od bylicy pospolitej, specyficznego zioła, które w zwano czarnobylem.

26 kwietnia 1986 roku doszło do eksplozji reaktora jądrowego w elektrowni, powstałej jeszcze w latach 70. ubiegłego stulecia. Powstał wówczas tzw. sarkofag, czyli betonowo- stalowa konstrukcja powstrzymująca wyciek skażonej substancji. Niestety, projekt ten okazał się nietrwały, wśród przyczyn awarii wymienia się zaniechania konstrukcyjne, błędy człowieka.

Lugola ''sowiecka coca-cola'
Chmura pyłowa rozniosła się na południowy- zachód, obejmując część Europy. W związku z zaistniałymi okolicznościami zalecono podawanie, szczególnie najmłodszym płynu Lugola.
Katastrofa elektrowni w Czarnobylu zaliczana jest do jednych z największych wypadków w dziejach  energetyki jądrowej oraz katastrof przemysłowych XX wieku.

Na końcu w aneksie zamieszczono garść informacji, dokonano zestawienia elektrowni atomowej z jądrową, wskazano na podobieństwa i różnice. Omówiono rodzaje reaktorów z ich zastosowaniem cywilnym i militarnym. Podano rozmaite dane, w tym o szkodliwym wpływie promieniowania na środowisko.

Tomasz Ilnicki odwiedził Strefę Wykluczenia niezliczoną ilość razy, a jego zajmująca opowieść przenosi nas w tamte rejony.
Azyl. Zapiski z Czarnobyla to jedna z tych publikacji, dzięki którym możemy odkryć miejsca z historią, choć niekoniecznie trzeba je odwiedzać. Globtroter pozostaje gawędziarzem, ale czytelnik nie dostanie tu sensacji i powtórki znanych faktów. Te zapiski są tego pozbawione, a diariusz pozostaje wciągającą lekturą. Otrzymujemy niezwykle szczerą, osobistą i pogłębioną opowieść.

Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

środa, 22 kwietnia 2026

Gdy prawda przestaje się liczyć

 



O spektakularnym upadku etosu dziennikarstwa, o nagminnym łamaniu praw pracowniczych. O wykorzystywaniu stanowiska służbowego dla własnych korzyści. O przekraczaniu granic, o tuszowaniu niewygodnych spraw. O zanikającej sztuce dobrego słowa, o postępującej degrengoladzie moralnej ludzi pióra.

Wyraz swojemu niezadowoleniu z takiego stanu rzeczy daje Paulina Januszewska w  reportażu pod znamiennym tytułem Gównodziennikarstwo. Dlaczego w polskich mediach pracuje się tak źle? Czy uzyska odpowiedź na pytanie postawione w tytule dywagacji?

Autorka punktuje patologie tejże profesji, wymieniając najważniejsze schorzenia i jej opisując:
  • śmieciowe umowy;
  • bezpłatne nadgodziny;
  • wyzysk;
  • mobbing;
  • bezwartościowe teksty, tzw. clikbity, nastawione wyłącznie na zysk.
Doświadczona dziennikarka, która z niejednego ''pieca jadła chleb", obnaża żenująco niską kulturę pracy, rozważając, dlaczego jest tak, jak jest. Paulina Januszewska przeprowadziła liczne rozmowy z kolegami po fachu, rozczarowanymi zawodem, i to one są siłą opowieści.
Ani satysfakcji, ani hajsu, ani poczucia sensu. Tak się pracuje w mediach.

Publicystka pracowała w cyfrowej redakcji Newsweeka, kiedy funkcję redaktora naczelnego pełnił nie kto inny, jak Tomasz Lis. Pisze Paulina Januszewska między słowami: 

Po odejściu Tomasza Lisa z <Newsweeka> wciąż masa ludzi jest gotowa dać się za niego pokroić. Brakuje zaś środowiskowej refleksji nad tym, czy i komu służy dotychczasowy model pracy w mediach, nastawiony na konkurencyjność, hierarchiczność i gnojenie niżej postawionych pracowników.

Żurnalistka przypomina tę bulwersującą sprawę, która zszokowała całe środowisko. W maju 2022 roku dobiegł kres współpracy między znanym dziennikarzem a koncernem Ringier Axer Springer Polska w związku z pojawiającymi się oskarżeniami o stosowanie przez niego mobbingu. Na portalu Wirtualnej Polski opublikowano artykuł, z jego treści wynikało, że prezenter telewizyjny, według relacji współpracowników rzekomo dopuszczał się nieakceptowalnych zachowań naruszających standardy i noszące znamiona mobbingu. Tomasz Lis wszystkiemu zaprzeczył, a PIP nie potwierdziła tych zarzutów, nie stwierdzono również żadnych nieprawidłowości w redakcji tygodnika opinii.

Rafał Kalukin na łamach Polityki utrzymywał, że wśród powodów odwołania Tomasza Lisa ze stanowiska miał znajdować się zarzut naruszania nietykalności cielesnej pracownicy. Prokuratura umorzyła sprawę z powodu przedawnienia.

Po tym w mediach pojawiły się opinie, że styl pracy naczelnego Newsweeka  zasadzał się na przestarzałych  metodach zarządzania z lat 90. Czy można to uznać za wystarczające uzasadnienie? Jaki zatem będzie pożądany model zarządzania, z pewnością oparty na nowoczesnych zaleceniach i przede wszystkim szanujący podmiotowość każdego człowieka. Pytania wciąż pozostaje otwarte.

Co więcej?
Paulina Januszewska demaskuje obłudny świat polskiego środowiska medialnego, jej oceny są ostre, ale uprawnione. Dziennikarka bazuje na własnych doświadczeniach, nadmienia o zmęczeniu, przeciążeniu obowiązkami i nieadekwatnymi wynagrodzeniami.

O szykanach i uprzedzeniach. O niewłaściwych praktykach szefów dużych redakcji.

Autorka daje upust nagromadzonym przez lata emocjom: frustracji, gniewu, złości, rozgoryczenia, trudno się dziwić.

Tu pojawiają się moje pytania do Was, drodzy Czytelnicy: lubicie czytać reportaże? Sięgacie po publicystykę, czy wolicie raczej coś lżejszego i mniej obciążającego?



sobota, 18 kwietnia 2026

Ostatni strzał: historia zamachowca























Był 16 grudnia 1922 roku, Gabriel Narutowicz, nowo wybrany prezydent uczestniczył w otwarciu wystawy w gmachu Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, gdy padły strzały. Zamachowiec oddał ich trzy, polityk poniósł śmierć na miejscu. Sprawca został błyskawicznie pojmany, okazał się nim Eligiusz Niewiadomski, malarz. Przy ujęciu nie stawiał żadnego oporu, został przewieziony do aresztu, gdzie oczekiwał na wymierzenie sprawiedliwości. Wyrok zapadł szybko, mężczyzna został skazany na karę śmierci. 

Kim był człowiek, który nacisnął spust? Eligiusz Niewiadomski pochodził z zubożałej rodziny szlacheckiej, jego ojciec w działalności publicystycznej popularyzował teorię darwinizmu, matka była protestantką, zmarła, gdy chłopiec miał dwa latka. Przyszły zamachowiec obrał gruntowne wykształcenie artystyczne, szlify zdobywał w takich ośrodkach akademickich, jak Warszawa, Petersburg, Paryż. Był malarzem, krytykiem sztuki i wykładowcą, swoje teksty publikował w wielu poczytnych tytułach prasowych.

Patryk Pleskot, autor Portretu mordercy... źródeł myśli politycznej swojego bohatera upatruje właśnie w środowisku rodzinnym.

Tło wydarzeń

Wybór Gabriela Narutowicza, profesora Politechniki w Zurychu na najwyższy urząd w państwie przypadł na czas silnej polaryzacji politycznej i wywołał falę poruszenia. Niechętne pierwszemu obywatelowi środowiska organizowały demonstracje, ich członkowie dawali upust swojemu niezadowoleniu z takiego obrotu sprawy. Atmosfera stawała się coraz bardziej gęsta, agresja zagorzałych przeciwników Narutowicza przybierała na sile. 

Dlaczego Eligiusz Niewiadomski, człowiek wykształcony i obyty temu uległ tłumowi? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć historyk w wyjątkowym studium przypadku Portret mordercy. Artysta, który zabił prezydenta. 

Zabójca Gabriela Narutowicza stopniowo radykalizował swoje poglądy, sympatyzował z obozem narodowo-radykalnym, których trudno podejrzewać o sprzyjanie wybranej głowie państwa. Przekonania Niewiadomskiego stawały się coraz bardziej skrajne, jego przypadek został sklasyfikowany przez psychiatrów jako obłęd posłannictwa- wiara w to, że tylko on jest w stanie zmienić przyszłość kraju.

Publikacja stanowi uzupełnienie wydania z 2012 roku, jest znacznie rozszerzona i wzbogacona o nowe wątki. Treść zawiera informacje pozyskane od krewnego zamachowca, Andrzeja P. Niewiadomskiego. Patryk Pleskot zapowiada określoną strukturę pracy, wprowadza dwa typy narracji: zbeletryzowaną i tekst stricte naukowy. Historyk bazuje na przedwojennej dokumentacji, przytacza relację z procesu Eligiusza Niewiadomskiego.

Od artysty do zamachowca

Otrzymujemy nowatorskie ujęcie problematyki, zaktualizowaną perspektywę, jednym słowem spojrzenie akademickie, pozbawione pretensjonalności. Biografia człowieka strzelającego do prezydenta osadzona została w szerszej perspektywie, owa optyka ma charakter intelektualny. Naukowiec podejmuje próbę zrozumienia motywów postępowania swojego bohatera, odtwarza życiorys krytyka sztuki na tle realiów politycznych XX wieku.

Reasumując:

Styl Patryka Pleskota cechuje klarowność, snuta przez niego opowieść zachęca czytelnika do kontynuowania zagłębiania się w zawiłe losy Eligiusza Niewiadomskiego. Pisarz z właściwą sobie dokładnością i swadą porządkuje fakty, układając je w logiczną i spójną całość. Książka mimo znacznej objętości nie przytłacza mnogością dat ani faktografią. Na poczet opracowania zaliczam jeszcze obfitość materiału źródłowego, całość opatrzono staranie dobranymi fotografiami.

Sięgacie po biografie?