wtorek, 14 lipca 2026

Kryminał trzymający w napięciu

 

Utrzymany w nieczęsto spotykanej konwencji. Przenieśmy się do malowniczej Lombardii, świata pozornie spokojnego...


Zwyczajny, upalny dzień, gdy ktoś próbuje wyeliminować niezwykle majętnego człowieka. Kto i dlaczego strzelał do seniora Blacka? Czy mężczyzna ma coś na sumieniu? Zamach na życie nestora wzbudza poważne zaniepokojenie, czy inni też są zagrożeni?

Autorka w przemyślany sposób zbudowała narrację, pokazując na pierwszy rzut oka stabilne życie bohaterów... Tutaj każdy ma jakąś przeszłość i nosi w sobie tajemnice, których konsekwencje zatajania poniosą wszyscy. 

Helen De Lorre nie odkrywa zbyt szybko kart, pozwala czytelnikowi przyjrzeć się wszystkim postaciom z bliska. Poświęca im sporo miejsca, wydobywając na wierzch drzemiące w nich demony...

Z zapartym tchem śledziłam rozwój wydarzeń, szczególnie zainteresował mnie wątek wnuczki Blacka i pewnego młodzieńca.

Helen De Lorre w wytrawny sposób tworzy klimat, akcja jest rozwojowa. Po lekturze historii pozostaje w nas niepokój, który w zasadzie towarzyszył jej od samego początku. Autorka podsyca ciekawość, konstruując napięcie psychologiczne, jednocześnie zadbała o nieprzytłaczające detale.
Klasyczna intryga, nieoczywiste rozwiązania i niespodziewane zwroty akcji.

Rodzina, ach rodzina...
Bohaterowie nie są jednoznaczni, a ich motywacje często wzbudzają kontrowersje, według zasady dobre jest wrogiem lepszego. Przyznać też trzeba, że niekiedy brakuje im konsekwencji i zdecydowania. Sporo tu niedopowiedzeń, gier sytuacyjnych, nic nie jest takie czarno-białe, jak się mogło wydawać.

Kłamstwo. Prawda. Niedomówienia. Kontrola postępowania. Władza, koneksje. Przeszłość, która rzutuje na teraźniejszość.

Ostateczna ocena
Jeśli szukasz przyzwoitego, pozbawionego drastycznych scen kryminału na lato (uwaga: spełnia obietnice z okładki), to recenzowana książka jest właśnie dla Ciebie. Opowieść ta będzie idealna dla osób lubiących nietuzinkowe rozwiązania fabularne. Poznaj dwa zwaśnione rody i rozwiązuj z nimi zagadki.

Dajcie znać, czy sięgniecie.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorce.

poniedziałek, 13 lipca 2026

Lato z fantastyką

 

RECENZJA PATRONACKA

Wyjątkowo w poniedziałek zamieszczam recenzję patronacką książki Xarv. Grzechy świata,  tego typu literatura gości na moim blogu w weekendy. Dziś, jak wspomniałam, to wyjątkowa sytuacja.


Gdzie dobro i zło przestają być oczywiste.
Wydaje się to niemożliwe, ale w tej powieści tak właśnie jest. Michał Tet wybornie kreśli wewnętrzne rozdarcie bohaterów, nie pozwalając na żadne uogólnienia i wartościowanie.

Świat, w którym bogowie mogą umrzeć. Na kontynencie skrytym w mglistej tajemnicy ludzie, elfy i krasnoludy walczą o dominację, nieświadomi, że za północnymi kryształami drzemie przedwieczne zło.

Tu grzech nie pozostaje pojęciem jedynie teologicznym, ale wpływa na życie innych. Mamy tu katalog najważniejszych występków: chciwość, pycha, zazdrość, gniew, lenistwo... Zaznaczyć trzeba, że powieść w żadnym razie nie ma charakteru moralizatorskiego. Fabuła wyróżnia się na tle innych i mocno wpisuje się w aktualne dylematy naszej egzystencji.

Czy Xarowie odłożą na bok swą pychę? Czy bohaterowie, których losy się przetną, zdołają powstrzymać nadciągającą zagładę?

Kim są zatem tytułowi Xarowie? Tego nie wie nikt, ponieważ ich pochodzenie i zamierzenia owiane są tajemnicą. Czy w moralnie upadłym świecie, mogą być zbawieniem?

Postaci są wielowymiarowe i niejednoznaczne pod względem postępowania. Zasadniczym walorem opowieści pozostaje nietuzinkowa atmosfera, duszna i mroczna, ale nie ma tu miejsca na brutalność. Pisarz pyta, ale odpowiedzi pozostawia czytelnikowi, namawia nas do zmierzenia się z własnymi ograniczeniami.

Amoralność: wybór czy konsekwencja? Czy istnieje odkupienie?

Dla kogo?

Dla wszystkich  mających skłonności do refleksji nad  etycznymi aspektami współczesnego świata. Sięgasz po fantastykę? Wspaniale, ta książka jest dla Ciebie!

Współpraca recenzencka i patronacka z Wydawnictwem AlterNatywnym.

 

wtorek, 7 lipca 2026

O subtelnej sztuce krytyki

 






















Errare humanum est, perseverare autem stultum - ta łacińska maksyma wyśmienicie ilustruje dynamikę ukrytych pozorów, które autorka brawurowo demaskuje w recenzowanej pozycji Pamflet w białych rękawiczkach. Ukryte myśli przyczajonej rękawiczki.

Książka opatrzona licznymi zdjęciami zgubionych rękawiczek, będących metaforą ludzkiej egzystencji. Helen De Lorre znakomicie to obrazuje:
Nawet wilki szanują swoich seniorów w stadzie. 
Wymowne.

Na tę ciekawą i oryginalną publikację pod każdym względem składają się trafne spostrzeżenia pisarki, pojawiają się odniesienia do życia społecznego, polityki. Wszystkie przemyślenia odznaczają  wnikliwością oraz dystansem do rzeczywistości. Refleksje są zwięzłe, dobitne, dotyczą każdej sfery naszego życia.

Uwadze Helen De Lorre nic nie umknie, żaden szczegół, błyskawicznie reaguje na rozgrywające się wydarzenia:  W katastrofie na pokazie lotniczym/ginie utalentowany pilot/Bogata w gatunki twórczość literacka/na ten temat/dostępna jest na portalach społecznościowych/R.I.P/.
Powyższy cytat stanowi aluzję do tragicznej śmierci majora Macieja Krakowiana ps. Slab w katastrofie F-16 w Radomiu.

Narratorka komentuje wiele spraw w charakterystyczny dla siebie sposób: / Jest żenadą/ że w kraju cywilizowanym/istnieje potrzeba organizowania narodowej zrzutki/na najważniejsze potrzeby/choćby inkubatory/.

Mamy tu czytelne nawiązanie do  słynnych akcji charytatywnych.

Autorka świetnie pisze, jej konkluzje są celne. Nie szczędzi nam również inteligentnego humoru: / Partnerki do 25. roku życia/Niektórzy aktorzy nie przekraczają tej magicznej granicy/ Zatem kobiety korzystajcie/ z kont takich facetów/gdyż macie określony czas przydatności do spożycia/.

Pamflet jest połączeniem satyry z błyskotliwą, psychologiczną obserwacją. Teksty (na pograniczu eseju) przez swoją konstrukcję, stają się refleksyjne i zyskują na wartości.

Pojedyncze gesty, myśli, drobiazgi.

Białe rękawiczki symbolizują tutaj też autokreację tworzoną na potrzeby chwili. Język pisarki lekki, przystępny, ale niepospolity.

Czy Pamflet...to lektura dla każdego?

To bez wątpienia lektura dla czytelnika sięgającego po inteligentną literaturę i mającego skłonności do namysłu nad sprawami codziennymi. W tym gatunku odnajdzie się każdy, kto szuka tekstów, które nie narzucają własnej, jedynie słusznej interpretacji.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorce.


niedziela, 5 lipca 2026

Księżniczka Elein

 

RECENZJA PATRONACKA

Poznajcie losy niezwykłej bohaterki i okoliczności, które ukształtowały jej postępowanie. Zaznaczyć muszę, że tu nie ma miejsca na przypadek, tu wszystko dzieje się po coś.


Serce, które wybrało świt, jest intrygującą i pełną pasji opowieścią ujmującą już od pierwszych stron. Śmiało możemy pokusić się o stwierdzenie, że to zasługa lekkiego pióra Elżbiety Kosobuckiej. Oczywiście, ale innym istotnym czynnikiem wpływającym na taki odbiór pozostaje wrażliwość autorki i umiejętność przelania tej cechy na papier.

Uwaga: treść pozbawiona została patosu i naiwnych dialogów. Pisarka stworzyła inspirującą i poruszającą historię, zostającą z nami na dłużej.

O odwadze. O wyborach i ich konsekwencjach. O tym, co najcenniejsze.

To opowieść niosąca nadzieję i ukojenie.

Kim  naprawdę jest bohaterka?

Księżniczka Elein należy do osób empatycznych, pokładających ufność w drugim człowieku. Wysokie standardy moralne, które prezentuje, nie pozwalają jej pozostać obojętną na to, co się dzieje. W związku z zaistniałymi wydarzeniami dziewczyna musi wziąć sprawy w swoje ręce. Czy dobro zwycięży? Obecne realia zmuszają charyzmatyczną księżniczkę do ustalenia priorytetów na nowo.

Moja ocena

Elżbieta Kosobucka konsekwentnie buduje fabułę, nie ucieka się do prostych rozwiązań. Dzięki temu zabiegowi jest logiczna i spójna, co przy takiej objętości książki jest dużą zaletą. Co istotne, autorka nie ocenia postaci, nie moralizuje, pozwala im popełniać błędy i wyciągać konstruktywne wnioski. Oszczędza nam zbędnego dydaktyzmu.

Warto zauważyć również, że pisarka nie pomija trudnych tematów, ale przesadnie nimi nie epatuje. Pisze o uniwersalnych, niezmiennych wartościach, pragnieniach obecnych niezależnie od epoki: poszukiwanie utraconego poczucia bezpieczeństwa, tęsknota za bliskością.

Tytuł opowieści zapowiadający przełom, odrodzenie wyśmienicie akcentuje styl Elżbiety Kosobuckiej.

Dla kogo książka Serce, które wybrało świt ?
 
Dla czytelników poszukujących barwnych, dynamicznych historii o nadziei, poszukiwaniu tożsamości, bez obciążenia emocjonalnego.
Zapisz tytuł, jeśli cenisz w prozie spokój, wyważone dialogi, w których nie dominują dłużyzny.

Współpraca recenzencka i patronacka z Autorką.

czwartek, 2 lipca 2026

Co właściwie znaczy żyć na zapas?

 

RECENZJA PATRONACKA

Czy zdarzyło się Wam zatrzymać nad tym nieco filozoficznym pytaniem? Zanim jednak na nie odpowiemy, oddajmy głos Natalii Dampc. Autorka w swojej przejmującej książce Żyj na zapas dzieli się z nami doświadczeniami choroby. I robi to w sposób, który trudno zignorować.

O raku i determinacji go pokonania. O poważnych sprawach. O akceptacji, bólu i walce. O dostrzeganiu blasku życia w codziennych zmaganiach z przeciwnościami. O zajmowaniu się własnym życiem. O tym, jak ważna jest profilaktyka.

Jestem Natalia. Jestem mamą wspaniałej trójki. Mam 33 lata i dziś żyję na zapas.

Kobieta wypowiedziała wojnę temu podstępnemu przeciwnikowi. I wygrała. Życie, zdrowie. Trudno nie zgodzić się z jej spostrzeżeniami, że diagnoza  przewartościowuje całą  hierarchię. Zmieniają się priorytety, zmieniają się relacje. Zmienia się wszystko.

Publikacja Żyj na zapas jest ważna i potrzebna,  porusza problem nierównej walki z wrogiem. Z wrogiem, który bywa zwinny i przebiegły.

O tej historii nie da się zapomnieć ze względu na wagę poruszanych spraw.

Nasz czas na Ziemi jest krótki i trzeba go wykorzystać najlepiej, jak to możliwe.

Wrażliwości bohaterce odmówić nie możemy- a ta batalia znacznie ją uodporniła i pozwoliła zweryfikować znajomości. Natalia przechodziła przez wszystkie fazy: od zaskoczenia przez mobilizację, aż do pogodzenia się z sytuacją. 

Ludzie zawsze będą mieli problem z faktem, że ktoś ma odwagę żyć po swojemu. I to niezależnie od okoliczności.

Podczas lektury zwróciłam uwagę na kilka istotnych aspektów, odgrywających kluczową rolę w rekonwalescencji. Pisze autorka o klasycznym schemacie reagowania otoczenia na jej chorobę-  o pocieszaniu, wtedy, gdy to ona potrzebuje wsparcia. Wiele osób zapomina, że w takim momencie to nie ich emocje są tutaj najważniejsze.

Historia pisarki pokazuje, że nie musimy  wpisywać się w cudze projekcje i  oczekiwania: ''bo ty musisz/powinnaś/ zrób tak''. Nikt nie ma prawa narzucać nam swoich wizji naszego (!) życia. Pamiętajmy o tym.

Natalia Dampc słusznie docieka, dlaczego  nasza zmiana uwiera innych. Ano, dlatego że wizerunek dzielnej, silnej kobiety w obliczu dramatu pozostaje ''solą w oku'' tym, którzy przyzwyczaili się do dotychczasowego obrazu. Nadrzędnymi pryncypiami pozostają życie i zdrowie, nie osąd ludzki.

Przeczytaj Żyj na zapas, szczególnie jeśli (mam nadzieję, że nie) znajdujesz się w podobnej sytuacji, co Natalia. Ta książka doda ci otuchy i potężnej motywacji.  

Skuś się na lekturę, gdy odkładasz plany, marzenia na później, którego może nie być.

Lekturę zalecam wszystkim wrażliwcom chłonącym każde słowo. Sięgnij po tę pozycję przypadku, gdy czujesz się przytłoczona. Ujrzysz inną perspektywę.

Nader wszystko, pamiętaj: Żyj po swojemu, tak jak chcesz. W żadnym wypadku nie realizuj cudzych scenariuszy-  bo ta historia okaże się klapą.

Współpraca recenzencka i patronacka z Wydawnictwem AlterNatywnym

------------------------------------------------------------------------------------------------------

Autor: Natalia Dampc

Tytuł: Żyj na zapas

Gatunek: autobiografia

Suma stron: 65

Oprawa: miękka

Wydawnictwo: AlterNatywne

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Anatomia przemocy bez filtra

W najnowszej powieści Witolda Horwatha Git-mana i bardzo mocno odbiegającej konwencją od dotychczasowej twórczości- i to właśnie czyni ją tak poruszającą. 


Świat bram i hierarchii

Tytuł utworu stanowi swoistą grę słów i odwołuje się do subkultury gitowców. Git-mana w ich rozumieniu porządku społecznego, nieco pokrętnego, oznacza dobrą dziewczynę.

Osią opowieści są tzw. warszawskie ''trójkąty bermudzkie" (spotykane i w innych miastach), gdzie w latach 60. i 70. XX wieku narodziła się wspomniana podkultura. Tutejsza młodzież, co dobitnie Horwath obrazuje,  wzorce czerpała ze środowisk przestępczych, łamiąc normy prawne i społeczne.

Trzy głosy, trzy rany. Portret gitów w literaturze

Historia ukazana jest z perspektywy trzech narratorów i ich doświadczeń życiowych. Joanna- pogubiona dziewczyna, siostra przywódcy grupy, emocjonalnie z nim związana. Ze względu na powyższe okoliczności, narażona zostaje na demoralizację. Czy jej ulegnie?
Marek z kolei to człowiek nieporadny życiowo, ale wzbudzający sympatię, początkowo irytujący.
Wreszcie Irena, najbardziej pozytywna postać z tego towarzystwa. Nauczycielka z misją, idealistka oddana swym uczniom, szczególnie jednej uczennicy.

Każdy z nich zapłaci  wysoką cenę za wierność wyznawanym wartościom.

Uprzedzam, że Git-mana nie będzie odpowiednia dla wszystkich, właśnie przez głębokie portrety psychologiczne postaci, z ich ranami, traumami. Autorowi udało się wyśmienicie nakreślić konflikty wewnętrzne większości osób, to jest najmocniejsza część opowieści. Zauważyć trzeba, że język Witolda Horwatha pozostaje adekwatny do czasów, o których pisze.

Moja ostateczna ocena

Recenzowana książka nie jest pozycją, którą można pochłonąć w jeden wieczór, oj nie! Jeśli jednak już znajdziemy się w otoczeniu postaci, szybko ich nie opuścimy.  Pisarz umiejętnie wzbudza zainteresowanie czytelnika, jesteśmy ciekawi, jaka czeka przyszłość Joannę, jej brata i innych. 
Lektura wymaga zaangażowania i odporności na niezbyt subtelne opisy, będące jednym z walorów opowieści.

Reasumując Git- mana nie jest lekką prozą dostarczającą letniej rozrywki. Poraża jej realizm bez znieczulenia i złudzeń.
Autor nie tłumaczy i demonizuje wpływy środowiska rodzinnego na wybory dorastających ludzi.

Dla kogo?

  • dla gustujących w literaturze psychologicznej;
  • dla zainteresowanych subkulturami PRL-u;
  • dla tych, którzy nie boją się emocjonalnych tematów (przemoc, uzależnienia).

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorowi.

Kryminał trzymający w napięciu

  Utrzymany w nieczęsto spotykanej konwencji. Przenieśmy się do malowniczej Lombardii, świata pozornie spokojnego... Zwyczajny, upalny dzień...