wtorek, 7 lipca 2026

O subtelnej sztuce krytyki

 






















Errare humanum est, perseverare autem stultum - ta łacińska maksyma wyśmienicie ilustruje dynamikę ukrytych pozorów, które autorka brawurowo demaskuje w recenzowanej pozycji Pamflet w białych rękawiczkach. Ukryte myśli przyczajonej rękawiczki.

Książka opatrzona licznymi zdjęciami zgubionych rękawiczek, będących metaforą ludzkiej egzystencji. Helen De Lorre znakomicie to obrazuje:
Nawet wilki szanują swoich seniorów w stadzie. 
Wymowne.

Na tę ciekawą i oryginalną publikację pod każdym względem składają się trafne spostrzeżenia pisarki, pojawiają się odniesienia do życia społecznego, polityki. Wszystkie przemyślenia odznaczają  wnikliwością oraz dystansem do rzeczywistości. Refleksje są zwięzłe, dobitne, dotyczą każdej sfery naszego życia.

Uwadze Helen De Lorre nic nie umknie, żaden szczegół, błyskawicznie reaguje na rozgrywające się wydarzenia:  W katastrofie na pokazie lotniczym/ginie utalentowany pilot/Bogata w gatunki twórczość literacka/na ten temat/dostępna jest na portalach społecznościowych/R.I.P/.
Powyższy cytat stanowi aluzję do tragicznej śmierci majora Macieja Krakowiana ps. Slab w katastrofie F-16 w Radomiu.

Narratorka komentuje wiele spraw w charakterystyczny dla siebie sposób: / Jest żenadą/ że w kraju cywilizowanym/istnieje potrzeba organizowania narodowej zrzutki/na najważniejsze potrzeby/choćby inkubatory/.

Mamy tu czytelne nawiązanie do  słynnych akcji charytatywnych.

Autorka świetnie pisze, jej konkluzje są celne. Nie szczędzi nam również inteligentnego humoru: / Partnerki do 25. roku życia/Niektórzy aktorzy nie przekraczają tej magicznej granicy/ Zatem kobiety korzystajcie/ z kont takich facetów/gdyż macie określony czas przydatności do spożycia/.

Pamflet jest połączeniem satyry z błyskotliwą, psychologiczną obserwacją. Teksty (na pograniczu eseju) przez swoją konstrukcję, stają się refleksyjne i zyskują na wartości.

Pojedyncze gesty, myśli, drobiazgi.

Białe rękawiczki symbolizują tutaj też autokreację tworzoną na potrzeby chwili. Język pisarki lekki, przystępny, ale niepospolity.

Czy Pamflet...to lektura dla każdego?

To bez wątpienia lektura dla czytelnika sięgającego po inteligentną literaturę i mającego skłonności do namysłu nad sprawami codziennymi. W tym gatunku odnajdzie się każdy, kto szuka tekstów, które nie narzucają własnej, jedynie słusznej interpretacji.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorce.


niedziela, 5 lipca 2026

Księżniczka Elein

 

RECENZJA PATRONACKA

Poznajcie losy niezwykłej bohaterki i okoliczności, które ukształtowały jej postępowanie. Zaznaczyć muszę, że tu nie ma miejsca na przypadek, tu wszystko dzieje się po coś.


Serce, które wybrało świt, jest intrygującą i pełną pasji opowieścią ujmującą już od pierwszych stron. Śmiało możemy pokusić się o stwierdzenie, że to zasługa lekkiego pióra Elżbiety Kosobuckiej. Oczywiście, ale innym istotnym czynnikiem wpływającym na taki odbiór pozostaje wrażliwość autorki i umiejętność przelania tej cechy na papier.

Uwaga: treść pozbawiona została patosu i naiwnych dialogów. Pisarka stworzyła inspirującą i poruszającą historię, zostającą z nami na dłużej.

O odwadze. O wyborach i ich konsekwencjach. O tym, co najcenniejsze.

To opowieść niosąca nadzieję i ukojenie.

Kim  naprawdę jest bohaterka?

Księżniczka Elein należy do osób empatycznych, pokładających ufność w drugim człowieku. Wysokie standardy moralne, które prezentuje, nie pozwalają jej pozostać obojętną na to, co się dzieje. W związku z zaistniałymi wydarzeniami dziewczyna musi wziąć sprawy w swoje ręce. Czy dobro zwycięży? Obecne realia zmuszają charyzmatyczną księżniczkę do ustalenia priorytetów na nowo.

Moja ocena

Elżbieta Kosobucka konsekwentnie buduje fabułę, nie ucieka się do prostych rozwiązań. Dzięki temu zabiegowi jest logiczna i spójna, co przy takiej objętości książki jest dużą zaletą. Co istotne, autorka nie ocenia postaci, nie moralizuje, pozwala im popełniać błędy i wyciągać konstruktywne wnioski. Oszczędza nam zbędnego dydaktyzmu.

Warto zauważyć również, że pisarka nie pomija trudnych tematów, ale przesadnie nimi nie epatuje. Pisze o uniwersalnych, niezmiennych wartościach, pragnieniach obecnych niezależnie od epoki: poszukiwanie utraconego poczucia bezpieczeństwa, tęsknota za bliskością.

Tytuł opowieści zapowiadający przełom, odrodzenie wyśmienicie akcentuje styl Elżbiety Kosobuckiej.

Dla kogo książka Serce, które wybrało świt ?
 
Dla czytelników poszukujących barwnych, dynamicznych historii o nadziei, poszukiwaniu tożsamości, bez obciążenia emocjonalnego.
Zapisz tytuł, jeśli cenisz w prozie spokój, wyważone dialogi, w których nie dominują dłużyzny.

Współpraca recenzencka i patronacka z Autorką.

czwartek, 2 lipca 2026

Co właściwie znaczy żyć na zapas?

 

RECENZJA PATRONACKA

Czy zdarzyło się Wam zatrzymać nad tym nieco filozoficznym pytaniem? Zanim jednak na nie odpowiemy, oddajmy głos Natalii Dampc. Autorka w swojej przejmującej książce Żyj na zapas dzieli się z nami doświadczeniami choroby. I robi to w sposób, który trudno zignorować.

O raku i determinacji go pokonania. O poważnych sprawach. O akceptacji, bólu i walce. O dostrzeganiu blasku życia w codziennych zmaganiach z przeciwnościami. O zajmowaniu się własnym życiem. O tym, jak ważna jest profilaktyka.

Jestem Natalia. Jestem mamą wspaniałej trójki. Mam 33 lata i dziś żyję na zapas.

Kobieta wypowiedziała wojnę temu podstępnemu przeciwnikowi. I wygrała. Życie, zdrowie. Trudno nie zgodzić się z jej spostrzeżeniami, że diagnoza  przewartościowuje całą  hierarchię. Zmieniają się priorytety, zmieniają się relacje. Zmienia się wszystko.

Publikacja Żyj na zapas jest ważna i potrzebna,  porusza problem nierównej walki z wrogiem. Z wrogiem, który bywa zwinny i przebiegły.

O tej historii nie da się zapomnieć ze względu na wagę poruszanych spraw.

Nasz czas na Ziemi jest krótki i trzeba go wykorzystać najlepiej, jak to możliwe.

Wrażliwości bohaterce odmówić nie możemy- a ta batalia znacznie ją uodporniła i pozwoliła zweryfikować znajomości. Natalia przechodziła przez wszystkie fazy: od zaskoczenia przez mobilizację, aż do pogodzenia się z sytuacją. 

Ludzie zawsze będą mieli problem z faktem, że ktoś ma odwagę żyć po swojemu. I to niezależnie od okoliczności.

Podczas lektury zwróciłam uwagę na kilka istotnych aspektów, odgrywających kluczową rolę w rekonwalescencji. Pisze autorka o klasycznym schemacie reagowania otoczenia na jej chorobę-  o pocieszaniu, wtedy, gdy to ona potrzebuje wsparcia. Wiele osób zapomina, że w takim momencie to nie ich emocje są tutaj najważniejsze.

Historia pisarki pokazuje, że nie musimy  wpisywać się w cudze projekcje i  oczekiwania: ''bo ty musisz/powinnaś/ zrób tak''. Nikt nie ma prawa narzucać nam swoich wizji naszego (!) życia. Pamiętajmy o tym.

Natalia Dampc słusznie docieka, dlaczego  nasza zmiana uwiera innych. Ano, dlatego że wizerunek dzielnej, silnej kobiety w obliczu dramatu pozostaje ''solą w oku'' tym, którzy przyzwyczaili się do dotychczasowego obrazu. Nadrzędnymi pryncypiami pozostają życie i zdrowie, nie osąd ludzki.

Przeczytaj Żyj na zapas, szczególnie jeśli (mam nadzieję, że nie) znajdujesz się w podobnej sytuacji, co Natalia. Ta książka doda ci otuchy i potężnej motywacji.  

Skuś się na lekturę, gdy odkładasz plany, marzenia na później, którego może nie być.

Lekturę zalecam wszystkim wrażliwcom chłonącym każde słowo. Sięgnij po tę pozycję przypadku, gdy czujesz się przytłoczona. Ujrzysz inną perspektywę.

Nader wszystko, pamiętaj: Żyj po swojemu, tak jak chcesz. W żadnym wypadku nie realizuj cudzych scenariuszy-  bo ta historia okaże się klapą.

Współpraca recenzencka i patronacka z Wydawnictwem AlterNatywnym

------------------------------------------------------------------------------------------------------

Autor: Natalia Dampc

Tytuł: Żyj na zapas

Gatunek: autobiografia

Suma stron: 65

Oprawa: miękka

Wydawnictwo: AlterNatywne

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Anatomia przemocy bez filtra

W najnowszej powieści Witolda Horwatha Git-mana i bardzo mocno odbiegającej konwencją od dotychczasowej twórczości- i to właśnie czyni ją tak poruszającą. 


Świat bram i hierarchii

Tytuł utworu stanowi swoistą grę słów i odwołuje się do subkultury gitowców. Git-mana w ich rozumieniu porządku społecznego, nieco pokrętnego, oznacza dobrą dziewczynę.

Osią opowieści są tzw. warszawskie ''trójkąty bermudzkie" (spotykane i w innych miastach), gdzie w latach 60. i 70. XX wieku narodziła się wspomniana podkultura. Tutejsza młodzież, co dobitnie Horwath obrazuje,  wzorce czerpała ze środowisk przestępczych, łamiąc normy prawne i społeczne.

Trzy głosy, trzy rany. Portret gitów w literaturze

Historia ukazana jest z perspektywy trzech narratorów i ich doświadczeń życiowych. Joanna- pogubiona dziewczyna, siostra przywódcy grupy, emocjonalnie z nim związana. Ze względu na powyższe okoliczności, narażona zostaje na demoralizację. Czy jej ulegnie?
Marek z kolei to człowiek nieporadny życiowo, ale wzbudzający sympatię, początkowo irytujący.
Wreszcie Irena, najbardziej pozytywna postać z tego towarzystwa. Nauczycielka z misją, idealistka oddana swym uczniom, szczególnie jednej uczennicy.

Każdy z nich zapłaci  wysoką cenę za wierność wyznawanym wartościom.

Uprzedzam, że Git-mana nie będzie odpowiednia dla wszystkich, właśnie przez głębokie portrety psychologiczne postaci, z ich ranami, traumami. Autorowi udało się wyśmienicie nakreślić konflikty wewnętrzne większości osób, to jest najmocniejsza część opowieści. Zauważyć trzeba, że język Witolda Horwatha pozostaje adekwatny do czasów, o których pisze.

Moja ostateczna ocena

Recenzowana książka nie jest pozycją, którą można pochłonąć w jeden wieczór, oj nie! Jeśli jednak już znajdziemy się w otoczeniu postaci, szybko ich nie opuścimy.  Pisarz umiejętnie wzbudza zainteresowanie czytelnika, jesteśmy ciekawi, jaka czeka przyszłość Joannę, jej brata i innych. 
Lektura wymaga zaangażowania i odporności na niezbyt subtelne opisy, będące jednym z walorów opowieści.

Reasumując Git- mana nie jest lekką prozą dostarczającą letniej rozrywki. Poraża jej realizm bez znieczulenia i złudzeń.
Autor nie tłumaczy i demonizuje wpływy środowiska rodzinnego na wybory dorastających ludzi.

Dla kogo?

  • dla gustujących w literaturze psychologicznej;
  • dla zainteresowanych subkulturami PRL-u;
  • dla tych, którzy nie boją się emocjonalnych tematów (przemoc, uzależnienia).

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorowi.

sobota, 27 czerwca 2026

Weekend z fantastyką

 






















Upał niemiłosierny? To dobry czas na lekturę!

Nowe światy, nowe emocje, nowe historie. Co tydzień będę polecała coś nowego z gatunku fantasy. Dziś będzie to książka Pawła M. Arenta Medalion.
Gdy zbudzi się czas, żaden żywioł nie pozostanie obojętny.

Zacznę od tego, że fabuła w moim przekonaniu nie wzbudza większych zastrzeżeń, jedynie niektóre wydarzenia mogłoby zyskać więcej dynamiki. Treść łączy ze sobą wiele wątków, które początkowo wydają się od siebie odległe. Bohaterowie są wyraziści, a akcja, mimo obszerności historii, później nabiera tempa. Pisarz przywołuje mnóstwo legend, podań okraszonych politycznymi intrygami.

Opowieść otwierają perypetie Izabeli, dziewczyna podstępem zostaje wciągnięta w sieć intryg. Inne postaci są również  barwne, każda z nich nosi w sobie pewien sekret. Dodatkowo muszą zmierzyć się z własnymi słabościami i znajdują się w obliczu moralnych wątpliwości.

Medaliony to rozbudowana powieść o przeznaczeniu, lojalności i zdradzie, prawda nie zawsze bywa jednoznaczna. Cztery symbole, cztery różne osoby i cztery przestrzenie.Co kryje w sobie ten przedmiot, że wzbudza takie zainteresowanie w rozmaitych wymiarach, w których nie zawsze panuje dobro? Przekonajcie się sami.

Dodam jedynie, że wkraczamy w przestrzeń rodzinnych animozji, niedomówień. Autor, tworząc narrację, odwołuje się do przeszłości, znakomicie łącząc ją z teraźniejszością. Tytułowy Medalion cechuje poważniejsze znaczenie, staje się wręcz relikwią: pamięć, dziedzictwo, wina. Ocalenie albo obciążenie. Tertium non datur.

Klimat utworu pozostaje gęsty i niepokojący, przez to silniej wpływa na odbiór. Sylwetki postaci są pogłębione, zawierają analizę psychologiczną. Każdy z bohaterów niesie ze sobą własne doświadczenia.

Granica między błędem a odpowiedzialnością. Przeszłość kształtująca jednostki i determinująca podejmowanie decyzji. Styl pisarza pozostaje umiarkowany, zadbał o detale, zachowując tym samym właściwe proporcje. Paweł M. Arent wyśmienicie buduje napięcie, ale nie przesadza z dawkowaniem emocji.

Dla kogo?

Losy czterech żywiołów zdecydowanie zasługują na uwagę. Dla lubiących historie z tajemnicą, ale bez banalnych, oczywistych rozwiązań. O miłośnikach gatunku już nie wspomnę.

Dajcie znać, czy sięgniecie? Czy gustujecie w tego typu literaturze?

Współpraca recenzencka z Wydawnictwem AlterNatywnym.

czwartek, 25 czerwca 2026

Perypetie pilotki wycieczek

Którą czekają nie lada atrakcje, szczególnie gdy dominującą grupę wśród podróżnych zajmują osoby roszczeniowe z racji pełnionej posługi.

Ale od początku. Po serii życiowych doświadczeń Agnieszka powraca do dawnego zawodu-pilotki wycieczek. Czy podjęłaby taką decyzję, gdyby wiedziała, co ją czeka?

Główna bohaterka, ateistka musi odnaleźć się wśród tych, których przekonań bardzo mocno nie podziela. Czy poradzi sobie z jednostkami pełnymi ciągłych pretensji i uważających, że należy im się więcej niż innym?

Agnieszka to jednak kobieta z krwi i kości, z charakterem, potrafi okiełznać niesfornych towarzyszy pielgrzymki. Początkowo postać ta wzbudza niechęć, gdyż wydaje się arogancka i opryskliwa. W dodatku ciągle narzeka, a więc siłą rzeczy bywa odpychająca. A  jednak coś się w narracji zmienia...

Mimo że wprowadzenie- wg mojej subiektywnej opinii nie zachęca do dalszego czytania, to warto kontynuować lekturę. Nie zabraknie tu humorystycznych akcentów, doprawionych szczyptą ironii. Zadbano również i o dramatyczne elementy fabuły.

W miarę zagłębiania się historia zyskuje na wartości. Sardoniczny język autorki istotnie ubarwia opowieść. Styl Anety Wybieralskiej jest plastyczny, żywy, ale też pozbawiony subtelności.

To podróż nie tylko geograficzna, ale też duchowa, emocjonalna. Nie mamy tu do czynienia ze zwyczajną, miałką prozą. Watykan staje się punktem wyjścia do rozważań o sensie życia, pryncypiach, kruchości ludzkiej egzystencji.

Fabuła powieści Pocztówka z Watykanu została sprawnie skonstruowana, dobrze oddano zacietrzewienie niektórych środowisk. Pisarka rewelacyjnie punktuje zachowania człowieka w ekstremalnych, nieprzewidzianych sytuacjach. Lektura całkiem przyjemna, lekka i idealna na lato.

Dla kogo?
Dla wszystkich poszukujących rozrywki na w miarę dobrym poziomie, ceniących i rozumiejących komizm sytuacyjny. Uprzedzam, nie jest to książka o tematyce stricte religijnej, nie jest też przewodnikiem.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu BRDA

 

O subtelnej sztuce krytyki

  Errare humanum est, perseverare autem stultum   - ta łacińska maksyma wyśmienicie ilustruje dynamikę ukrytych pozorów, które autorka brawu...