O spektakularnym upadku etosu dziennikarstwa, o nagminnym łamaniu praw pracowniczych. O wykorzystywaniu stanowiska służbowego dla własnych korzyści. O przekraczaniu granic, o tuszowaniu niewygodnych spraw. O zanikającej sztuce dobrego słowa, o postępującej degrengoladzie moralnej ludzi pióra.
Wyraz swojemu niezadowoleniu z takiego stanu rzeczy daje Paulina Januszewska w reportażu pod znamiennym tytułem Gównodziennikarstwo. Dlaczego w polskich mediach pracuje się tak źle? Czy uzyska odpowiedź na pytanie postawione w tytule dywagacji?- śmieciowe umowy;
- bezpłatne nadgodziny;
- wyzysk;
- mobbing;
- bezwartościowe teksty, tzw. clikbity, nastawione wyłącznie na zysk.
Ani satysfakcji, ani hajsu, ani poczucia sensu. Tak się pracuje w mediach.
Publicystka pracowała w cyfrowej redakcji Newsweeka, kiedy funkcję redaktora naczelnego pełnił nie kto inny, jak Tomasz Lis. Pisze Paulina Januszewska między słowami:
Po odejściu Tomasza Lisa z <Newsweeka> wciąż masa ludzi jest gotowa dać się za niego pokroić. Brakuje zaś środowiskowej refleksji nad tym, czy i komu służy dotychczasowy model pracy w mediach, nastawiony na konkurencyjność, hierarchiczność i gnojenie niżej postawionych pracowników.
Żurnalistka przypomina tę bulwersującą sprawę, która zszokowała całe środowisko. W maju 2022 roku dobiegł kres współpracy między znanym dziennikarzem a koncernem Ringier Axer Springer Polska w związku z pojawiającymi się oskarżeniami o stosowanie przez niego mobbingu. Na portalu Wirtualnej Polski opublikowano artykuł, z jego treści wynikało, że prezenter telewizyjny, według relacji współpracowników rzekomo dopuszczał się nieakceptowalnych zachowań naruszających standardy i noszące znamiona mobbingu. Tomasz Lis wszystkiemu zaprzeczył, a PIP nie potwierdziła tych zarzutów, nie stwierdzono również żadnych nieprawidłowości w redakcji tygodnika opinii.
Rafał Kalukin na łamach Polityki utrzymywał, że wśród powodów odwołania Tomasza Lisa ze stanowiska miał znajdować się zarzut naruszania nietykalności cielesnej pracownicy. Prokuratura umorzyła sprawę z powodu przedawnienia.Po tym w mediach pojawiły się opinie, że styl pracy naczelnego Newsweeka zasadzał się na przestarzałych metodach zarządzania z lat 90. Czy można to uznać za wystarczające uzasadnienie? Jaki zatem będzie pożądany model zarządzania, z pewnością oparty na nowoczesnych zaleceniach i przede wszystkim szanujący podmiotowość każdego człowieka. Pytania wciąż pozostaje otwarte.
