piątek, 17 lipca 2026

Hierarchowie w obliczu komunistycznego reżimu. Studium przypadku

 

O nadrzędnej roli Kościoła katolickiego w czasach słusznie minionych. O postawach jego przedstawicieli, możliwościach i ograniczeniach. O angażowaniu się duszpasterzy w życie społeczne i gospodarcze.  O niezłomnym trwaniu w swoich przekonaniach. O prześladowaniach i represjach. O cenie niezależności myśli i poglądów. O tym jest ta książka.

Początek tej fascynującej monografii otwierają rozważania metodologiczne, w których Rafał Łatka wyznacza cel i przedmiot badań. Mamy tu jasno określoną perspektywę, hipotezy i konkretne źródła. To typowy zamysł dla literatury stricte naukowej i nadający treści przejrzystą strukturę.

Rys  historyczny

Po delegalizacji podziemia, to ta instytucja stała się głównym przeciwnikiem komunistów, w niej upatrywano zagrożenia. Do czasów powstania ruchów opozycyjnych, duchowni sprawowali funkcje daleko wykraczające poza ich standardowe powinności -koncentrowano się na odnowie moralnej społeczeństwa. Historyk uwypukla też, że w latach 1945-1951 żadna decyzja nie zapadła bez zgody i wiedzy Episkopatu Polski. 

Czas wzmożonej aktywności dostojników kościelnych przypadł na lata 70. i 80. ubiegłego wieku. Nie zmienia to jednak faktu, że ich postawy były ambiwalentne od samego początku: od krytycyzmu do współpracy (tzw. księża patrioci).

Kardynałowie: Sapieha i Wyszyński najbarwniejszymi  postaciami

Czy przedstawiciele Episkopatu zawsze pozostawali w opozycji do reżimu, pyta autor? Naukowiec szczegółowo odpowiada, przypominając jednocześnie, że w owym czasie liczba rodaków deklarujących przynależność do wyznania rzymsko-katolickiego wynosiła aż 90 procent. Rafał Łatka dostrzega również, że władzy nie udało się opanować Episkopatu, mimo ich usilnych starań: kościoły wciąż przyciągały wiernych, seminaria duchowne rosły w siłę.

Na nic kampanie propagandowe, powoływanie się na Marksa (religia jako opium dla ludu), ''wrogi'' element nie dał się złamać. Wszystko dzięki autorytetowi charyzmatycznych przewodników i krzewicieli wiary w niesprzyjających warunkach.

Trzeba  tutaj nadmienić o najbardziej antykościelnych akcjach wymierzonych w jego reprezentantów. Tym zajmował się Departament IV MSW, nazywany grupą ''D'':
-próby rozbijania wspólnoty od środka: powoływano organizacje o rzekomym, katolickim charakterze,  np. ''PAX";
-cenzura, indoktrynacja: w wytworzonych materiałach zarzucano księżom kolaborację z Niemcami, imperializmem.
Na łamach rządowych periodyków zamieszczano sfabrykowane fragmenty dzienników (''Ireny Kinaszewskiej);
-rugowanie lekcji religii ze szkół: ograniczano ich liczbę godzin, usuwano krzyże;
-aresztowania, procesy pokazowe: dotyczyły duchownych, jak i księży.

Należy zaznaczyć, że stosunek kardynałów do działaczy opozycji pozostawał raczej zachowawczy. Wynikało to z kilku czynników, obawiano się, że niektórzy rzeczywiście nigdy nie wyrzekli się swojej wcześniejszej aktywności.

Atutem publikacji są obszerne przypisy oraz obszerny materiał bibliograficzny, warto zapoznać się z aneksem zamieszczonym do książki, zwłaszcza z notatką dyrektora Departamentu IV na temat działalności Episkopatu Polski. Wywody cechuje wielowymiarowość, doktor habilitowany przytacza nowe, nieznane dokumenty.

Naukowiec ze znawstwem opisuje powyższe zagadnienia, uzupełniając je stosownym komentarzem. Akcenty w ocenach hierarchów są jednak równomiernie rozłożone, zarówno negatywne, jak i pozytywne.

Komu mogę polecić lekturę opracowania Biskupi w realiach PRL?
To zdecydowanie pozycja dla czytelników pasjonujących się dziejami Kościoła katolickiego i próbujących zrozumieć jego fenomen w minionej epoce. Rozważania Rafała Łatki przybliżają motywy postępowania jej hierarchów w sytuacji presji i strachu.

Zapoznaj się z publikacją, jeśli poszukujesz rzetelnej, innej, spokojnej narracji na temat dostojników kościelnych. Badacz pozostaje umiarkowany w ocenach, nie popada w skrajności. Nie wciela się w rolę adwokata ani oskarżyciela. I właśnie dlatego warto sięgnąć po tę książkę.

Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Instytutu Pamięci Narodowej.

wtorek, 14 lipca 2026

Kryminał trzymający w napięciu

 

Utrzymany w nieczęsto spotykanej konwencji. Przenieśmy się do malowniczej Lombardii, świata pozornie spokojnego...


Zwyczajny, upalny dzień, gdy ktoś próbuje wyeliminować niezwykle majętnego człowieka. Kto i dlaczego strzelał do seniora Blacka? Czy mężczyzna ma coś na sumieniu? Zamach na życie nestora wzbudza poważne zaniepokojenie, czy inni też są zagrożeni?

Autorka w przemyślany sposób zbudowała narrację, pokazując na pierwszy rzut oka stabilne życie bohaterów... Tutaj każdy ma jakąś przeszłość i nosi w sobie tajemnice, których konsekwencje zatajania poniosą wszyscy. 

Helen De Lorre nie odkrywa zbyt szybko kart, pozwala czytelnikowi przyjrzeć się wszystkim postaciom z bliska. Poświęca im sporo miejsca, wydobywając na wierzch drzemiące w nich demony...

Z zapartym tchem śledziłam rozwój wydarzeń, szczególnie zainteresował mnie wątek wnuczki Blacka i pewnego młodzieńca.

Helen De Lorre w wytrawny sposób tworzy klimat, akcja jest rozwojowa. Po lekturze historii pozostaje w nas niepokój, który w zasadzie towarzyszył jej od samego początku. Autorka podsyca ciekawość, konstruując napięcie psychologiczne, jednocześnie zadbała o nieprzytłaczające detale.
Klasyczna intryga, nieoczywiste rozwiązania i niespodziewane zwroty akcji.

Rodzina, ach rodzina...
Bohaterowie nie są jednoznaczni, a ich motywacje często wzbudzają kontrowersje, według zasady dobre jest wrogiem lepszego. Przyznać też trzeba, że niekiedy brakuje im konsekwencji i zdecydowania. Sporo tu niedopowiedzeń, gier sytuacyjnych, nic nie jest takie czarno-białe, jak się mogło wydawać.

Kłamstwo. Prawda. Niedomówienia. Kontrola postępowania. Władza, koneksje. Przeszłość, która rzutuje na teraźniejszość.

Ostateczna ocena
Jeśli szukasz przyzwoitego, pozbawionego drastycznych scen kryminału na lato (uwaga: spełnia obietnice z okładki), to recenzowana książka jest właśnie dla Ciebie. Opowieść ta będzie idealna dla osób lubiących nietuzinkowe rozwiązania fabularne. Poznaj dwa zwaśnione rody i rozwiązuj z nimi zagadki.

Dajcie znać, czy sięgniecie.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorce.

poniedziałek, 13 lipca 2026

Lato z fantastyką

 

RECENZJA PATRONACKA

Wyjątkowo w poniedziałek zamieszczam recenzję patronacką książki Xarv. Grzechy świata,  tego typu literatura gości na moim blogu w weekendy. Dziś, jak wspomniałam, to wyjątkowa sytuacja.


Gdzie dobro i zło przestają być oczywiste.
Wydaje się to niemożliwe, ale w tej powieści tak właśnie jest. Michał Tet wybornie kreśli wewnętrzne rozdarcie bohaterów, nie pozwalając na żadne uogólnienia i wartościowanie.

Świat, w którym bogowie mogą umrzeć. Na kontynencie skrytym w mglistej tajemnicy ludzie, elfy i krasnoludy walczą o dominację, nieświadomi, że za północnymi kryształami drzemie przedwieczne zło.

Tu grzech nie pozostaje pojęciem jedynie teologicznym, ale wpływa na życie innych. Mamy tu katalog najważniejszych występków: chciwość, pycha, zazdrość, gniew, lenistwo... Zaznaczyć trzeba, że powieść w żadnym razie nie ma charakteru moralizatorskiego. Fabuła wyróżnia się na tle innych i mocno wpisuje się w aktualne dylematy naszej egzystencji.

Czy Xarowie odłożą na bok swą pychę? Czy bohaterowie, których losy się przetną, zdołają powstrzymać nadciągającą zagładę?

Kim są zatem tytułowi Xarowie? Tego nie wie nikt, ponieważ ich pochodzenie i zamierzenia owiane są tajemnicą. Czy w moralnie upadłym świecie, mogą być zbawieniem?

Postaci są wielowymiarowe i niejednoznaczne pod względem postępowania. Zasadniczym walorem opowieści pozostaje nietuzinkowa atmosfera, duszna i mroczna, ale nie ma tu miejsca na brutalność. Pisarz pyta, ale odpowiedzi pozostawia czytelnikowi, namawia nas do zmierzenia się z własnymi ograniczeniami.

Amoralność: wybór czy konsekwencja? Czy istnieje odkupienie?

Dla kogo?

Dla wszystkich  mających skłonności do refleksji nad  etycznymi aspektami współczesnego świata. Sięgasz po fantastykę? Wspaniale, ta książka jest dla Ciebie!

Współpraca recenzencka i patronacka z Wydawnictwem AlterNatywnym.

 

wtorek, 7 lipca 2026

O subtelnej sztuce krytyki

 






















Errare humanum est, perseverare autem stultum - ta łacińska maksyma wyśmienicie ilustruje dynamikę ukrytych pozorów, które autorka brawurowo demaskuje w recenzowanej pozycji Pamflet w białych rękawiczkach. Ukryte myśli przyczajonej rękawiczki.

Książka opatrzona licznymi zdjęciami zgubionych rękawiczek, będących metaforą ludzkiej egzystencji. Helen De Lorre znakomicie to obrazuje:
Nawet wilki szanują swoich seniorów w stadzie. 
Wymowne.

Na tę ciekawą i oryginalną publikację pod każdym względem składają się trafne spostrzeżenia pisarki, pojawiają się odniesienia do życia społecznego, polityki. Wszystkie przemyślenia odznaczają  wnikliwością oraz dystansem do rzeczywistości. Refleksje są zwięzłe, dobitne, dotyczą każdej sfery naszego życia.

Uwadze Helen De Lorre nic nie umknie, żaden szczegół, błyskawicznie reaguje na rozgrywające się wydarzenia:  W katastrofie na pokazie lotniczym/ginie utalentowany pilot/Bogata w gatunki twórczość literacka/na ten temat/dostępna jest na portalach społecznościowych/R.I.P/.
Powyższy cytat stanowi aluzję do tragicznej śmierci majora Macieja Krakowiana ps. Slab w katastrofie F-16 w Radomiu.

Narratorka komentuje wiele spraw w charakterystyczny dla siebie sposób: / Jest żenadą/ że w kraju cywilizowanym/istnieje potrzeba organizowania narodowej zrzutki/na najważniejsze potrzeby/choćby inkubatory/.

Mamy tu czytelne nawiązanie do  słynnych akcji charytatywnych.

Autorka świetnie pisze, jej konkluzje są celne. Nie szczędzi nam również inteligentnego humoru: / Partnerki do 25. roku życia/Niektórzy aktorzy nie przekraczają tej magicznej granicy/ Zatem kobiety korzystajcie/ z kont takich facetów/gdyż macie określony czas przydatności do spożycia/.

Pamflet jest połączeniem satyry z błyskotliwą, psychologiczną obserwacją. Teksty (na pograniczu eseju) przez swoją konstrukcję, stają się refleksyjne i zyskują na wartości.

Pojedyncze gesty, myśli, drobiazgi.

Białe rękawiczki symbolizują tutaj też autokreację tworzoną na potrzeby chwili. Język pisarki lekki, przystępny, ale niepospolity.

Czy Pamflet...to lektura dla każdego?

To bez wątpienia lektura dla czytelnika sięgającego po inteligentną literaturę i mającego skłonności do namysłu nad sprawami codziennymi. W tym gatunku odnajdzie się każdy, kto szuka tekstów, które nie narzucają własnej, jedynie słusznej interpretacji.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorce.


niedziela, 5 lipca 2026

Księżniczka Elein

 

RECENZJA PATRONACKA

Poznajcie losy niezwykłej bohaterki i okoliczności, które ukształtowały jej postępowanie. Zaznaczyć muszę, że tu nie ma miejsca na przypadek, tu wszystko dzieje się po coś.


Serce, które wybrało świt, jest intrygującą i pełną pasji opowieścią ujmującą już od pierwszych stron. Śmiało możemy pokusić się o stwierdzenie, że to zasługa lekkiego pióra Elżbiety Kosobuckiej. Oczywiście, ale innym istotnym czynnikiem wpływającym na taki odbiór pozostaje wrażliwość autorki i umiejętność przelania tej cechy na papier.

Uwaga: treść pozbawiona została patosu i naiwnych dialogów. Pisarka stworzyła inspirującą i poruszającą historię, zostającą z nami na dłużej.

O odwadze. O wyborach i ich konsekwencjach. O tym, co najcenniejsze.

To opowieść niosąca nadzieję i ukojenie.

Kim  naprawdę jest bohaterka?

Księżniczka Elein należy do osób empatycznych, pokładających ufność w drugim człowieku. Wysokie standardy moralne, które prezentuje, nie pozwalają jej pozostać obojętną na to, co się dzieje. W związku z zaistniałymi wydarzeniami dziewczyna musi wziąć sprawy w swoje ręce. Czy dobro zwycięży? Obecne realia zmuszają charyzmatyczną księżniczkę do ustalenia priorytetów na nowo.

Moja ocena

Elżbieta Kosobucka konsekwentnie buduje fabułę, nie ucieka się do prostych rozwiązań. Dzięki temu zabiegowi jest logiczna i spójna, co przy takiej objętości książki jest dużą zaletą. Co istotne, autorka nie ocenia postaci, nie moralizuje, pozwala im popełniać błędy i wyciągać konstruktywne wnioski. Oszczędza nam zbędnego dydaktyzmu.

Warto zauważyć również, że pisarka nie pomija trudnych tematów, ale przesadnie nimi nie epatuje. Pisze o uniwersalnych, niezmiennych wartościach, pragnieniach obecnych niezależnie od epoki: poszukiwanie utraconego poczucia bezpieczeństwa, tęsknota za bliskością.

Tytuł opowieści zapowiadający przełom, odrodzenie wyśmienicie akcentuje styl Elżbiety Kosobuckiej.

Dla kogo książka Serce, które wybrało świt ?
 
Dla czytelników poszukujących barwnych, dynamicznych historii o nadziei, poszukiwaniu tożsamości, bez obciążenia emocjonalnego.
Zapisz tytuł, jeśli cenisz w prozie spokój, wyważone dialogi, w których nie dominują dłużyzny.

Współpraca recenzencka i patronacka z Autorką.

czwartek, 2 lipca 2026

Co właściwie znaczy żyć na zapas?

 

RECENZJA PATRONACKA

Czy zdarzyło się Wam zatrzymać nad tym nieco filozoficznym pytaniem? Zanim jednak na nie odpowiemy, oddajmy głos Natalii Dampc. Autorka w swojej przejmującej książce Żyj na zapas dzieli się z nami doświadczeniami choroby. I robi to w sposób, który trudno zignorować.

O raku i determinacji go pokonania. O poważnych sprawach. O akceptacji, bólu i walce. O dostrzeganiu blasku życia w codziennych zmaganiach z przeciwnościami. O zajmowaniu się własnym życiem. O tym, jak ważna jest profilaktyka.

Jestem Natalia. Jestem mamą wspaniałej trójki. Mam 33 lata i dziś żyję na zapas.

Kobieta wypowiedziała wojnę temu podstępnemu przeciwnikowi. I wygrała. Życie, zdrowie. Trudno nie zgodzić się z jej spostrzeżeniami, że diagnoza  przewartościowuje całą  hierarchię. Zmieniają się priorytety, zmieniają się relacje. Zmienia się wszystko.

Publikacja Żyj na zapas jest ważna i potrzebna,  porusza problem nierównej walki z wrogiem. Z wrogiem, który bywa zwinny i przebiegły.

O tej historii nie da się zapomnieć ze względu na wagę poruszanych spraw.

Nasz czas na Ziemi jest krótki i trzeba go wykorzystać najlepiej, jak to możliwe.

Wrażliwości bohaterce odmówić nie możemy- a ta batalia znacznie ją uodporniła i pozwoliła zweryfikować znajomości. Natalia przechodziła przez wszystkie fazy: od zaskoczenia przez mobilizację, aż do pogodzenia się z sytuacją. 

Ludzie zawsze będą mieli problem z faktem, że ktoś ma odwagę żyć po swojemu. I to niezależnie od okoliczności.

Podczas lektury zwróciłam uwagę na kilka istotnych aspektów, odgrywających kluczową rolę w rekonwalescencji. Pisze autorka o klasycznym schemacie reagowania otoczenia na jej chorobę-  o pocieszaniu, wtedy, gdy to ona potrzebuje wsparcia. Wiele osób zapomina, że w takim momencie to nie ich emocje są tutaj najważniejsze.

Historia pisarki pokazuje, że nie musimy  wpisywać się w cudze projekcje i  oczekiwania: ''bo ty musisz/powinnaś/ zrób tak''. Nikt nie ma prawa narzucać nam swoich wizji naszego (!) życia. Pamiętajmy o tym.

Natalia Dampc słusznie docieka, dlaczego  nasza zmiana uwiera innych. Ano, dlatego że wizerunek dzielnej, silnej kobiety w obliczu dramatu pozostaje ''solą w oku'' tym, którzy przyzwyczaili się do dotychczasowego obrazu. Nadrzędnymi pryncypiami pozostają życie i zdrowie, nie osąd ludzki.

Przeczytaj Żyj na zapas, szczególnie jeśli (mam nadzieję, że nie) znajdujesz się w podobnej sytuacji, co Natalia. Ta książka doda ci otuchy i potężnej motywacji.  

Skuś się na lekturę, gdy odkładasz plany, marzenia na później, którego może nie być.

Lekturę zalecam wszystkim wrażliwcom chłonącym każde słowo. Sięgnij po tę pozycję przypadku, gdy czujesz się przytłoczona. Ujrzysz inną perspektywę.

Nader wszystko, pamiętaj: Żyj po swojemu, tak jak chcesz. W żadnym wypadku nie realizuj cudzych scenariuszy-  bo ta historia okaże się klapą.

Współpraca recenzencka i patronacka z Wydawnictwem AlterNatywnym

------------------------------------------------------------------------------------------------------

Autor: Natalia Dampc

Tytuł: Żyj na zapas

Gatunek: autobiografia

Suma stron: 65

Oprawa: miękka

Wydawnictwo: AlterNatywne

Hierarchowie w obliczu komunistycznego reżimu. Studium przypadku

  O nadrzędnej roli Kościoła katolickiego w czasach słusznie minionych. O postawach jego przedstawicieli, możliwościach i ograniczeniach. O ...