czwartek, 5 marca 2026

Muzy Wojny

 

RECENZJA PATRONACKA

Zagadnienia poruszane przez znaną nam już Iwonę Grądzką wymagają od czytelnika uważności oraz elementarnej wrażliwości. Jest w niej niezgoda na współczesny, hedonistyczny i obłudny świat zdominowany przez przemoc, również tę polityczną.

Autorka zalicza się do znakomitych obserwatorek życia społecznego, standardowym motywem w jej twórczości jest wszystko to, co przynosi moralny upadek człowieka: /Znawcy smaku/kontemplują smak życia/.  Mowa tu przesadnym konsumpcjonizmie, próżności i libertyńskich zapędach. Narratorka przestrzega przed jałowością egzystencji.

W antologii otrzymujemy bogactwo środków stylistycznych, w tym metafor, wersy nie są długie, a  układ tekstu schludny i przemyślany. Celem pisarki jest wzbudzenie refleksji w czytelniku na temat współczesnych wydarzeń. Tom Muzy Wojny świetnie wpisuje się w dorobek Iwony Grądzkiej, zbiór ten będzie protestem przeciw antywartościom panoszącym  się w przestrzeni publicznej. Dobrym tego przykładem może być fragment utworu ,,Zlecenie na akt miłości'': /W Wenecji Casanova nie może opędzić się od zleceń/podań o miłość bezkresną w czasie zarazy/miłość na żądanie i na sprzedaż/.

Podmiot liryczny podkreśla kruchość, płytkość relacji: /Jedynie zamówienia na romans krótki, przelotny, ale gorący/znajdują potwierdzenie/.

Pragnienie uczucia nie zna płci, wieku, pochodzenia: /W długiej kolejce po miłość stoi arystokracja i gawiedź/damy szlachetnie urodzone i te z nieprawego łoża/.

Nowy, zniewolony umysł jako przedmiot dociekań w epigramach Iwony Grądzkiej

Poetka zauważa iluzję uzależniania się od pochlebstw, od drugiego człowieka i zatracanie się w blagierstwie. Zaznacza łatwość, z jaką społeczeństwo łatwo ulega manipulacji, sterowaniu, przebiegłym socjotechnikom: /Kukiełki poruszane odgórnie drutami i grubymi nićmi/przez rządy i korporacje w przedstawieniach sezonowych/tańczą taniec posłuszeństwa i ugody/drewniane lalki oddane koneserowi/zamykają na kłódkę usta/ w imieniu prawa godzą się na kłamstwa/.

Według pisarki ludzie uciekają w powierzchowność i świat zapewniający im złudne poczucie bezpieczeństwa. Iwona Grądzka ustosunkowała się do czasów pandemii i wybuchu wojny w Ukrainie, kontestując taki porządek rzeczy: /Maska medyka z zakrzywionym dziobem/straży zarazą i epidemią/unikają jej pacjenci ambulatoryjni i szpitalni wielu prowincji/. 

W swojej twórczości autorka zadaje istotne pytania. W jednym z wierszy zastanawia się, kim są anarchiści, udzielając odpowiedzi: / Celebryci pławiący się w miliardach, bitcoinach, kryptowalutach/rycerze Hermesa ze skrzydłami u stóp świata/wywrotowcy dużego i małego kalibru, przykładają rewolwer do skroni/.

Teatr wojny i Muzy Wojny

Grądzka uzupełnia myśli: /Samozwańcze elity/niedostępna śmietanka towarzyska creme de la creme/szykują rewolucję terroru w mowie nienawiści/.
Dobitnie konkluduje: /Teatr wojny otwarty na szeroką publiczność, widzów świata globalnej wioski/terrorysta trzyma w szachu świat na krawędzi/nad szachownicą pełną piorunów, wież i królowej zagłady skoczków/zło rozlewa się gwałtownie w kokonie mas w gnieździe propagandy/ leci z pociskiem Iskander nad granicami państw/.

Poetka zabiera głos w ważnych sprawach, podkreślając niszczący charakter wszystkich konfliktów zbrojnych, brak poszanowania dla wartości życia, polityczne interesy. Mamy więc tu problematykę uchodźców wojennych: /Uczymy się nowych twarzy, pięknych kobiet ze Wschodu, uciekinierek przed zagładą i bombami/zbiegów wojny ojczyźnianej z dziećmi i zwierzętami na rękach/poznajemy twarze żołnierzy wracających na front/.

Iwona Grądzka oddaje głos Muzom Wojny krzyczącym o dramacie ludobójstwa, dającym wyraz cierpieniu: /Malują dzieje więźniów piwnic i wygnańców z krainy żyznej, dobitej pociskami kasetonowymi/malują niebo pełne wybuchów, bomb, rakiet rozpadających się na barwne atomy/.

Poznanianka pokłada ufność w odrodzenie: / Wczesną wiosną drzewa powstają z martwych/długie, mocne korzenie drzew szukają życiodajnych soków w podziemiach wód gruntowych/zrzucają z siebie szron, kurz/powołane do sił zbrojnych/do zbiorowego powstania/do życia siłą słońca/stanięcia na baczność przed złotą tarczą nieba/.

Reasumując: Muzy wojny to niewątpliwie lektura zasługująca na uwagę czytelników, choćby ze względu na aktualną wymowę. Iwona Grądzka należy do tych poetów, którzy błyskawicznie reagują na bieżące wydarzenia.

Współpraca patronacka z Wydawnictwem AlterNatywnym.



poniedziałek, 2 marca 2026

Żywot nauczycielek w Drugiej Rzeczypospolitej. Perspektywa naukowa

 

One. Nauczycielki. Krzewicielki kultury polskiej i postaw patriotyzmu, często dyskryminowane i niedoceniane (tzw. Ustawa celibatowa). Z czym się mierzyły?


Współczesne badania naukowe nad kondycją systemu oświaty w II RP kwestionują sielankowy obraz przedwojennych placówek.
Młodemu państwu zrzucającemu kajdany niewoli przyszło zmierzyć się z mnóstwem problemów, te nie ominęły również edukacji: wysoki poziom analfabetyzmy, słabe finansowanie szkół i brak odpowiednich pomieszczeń. I o tym pisze m.in. dr hab. Monika Piotrowska-Marchewa w wybornym studium  Potrzebne państwu polskiemu.

Lektura książki zdecydowanie zasługuje na uznanie, nic tylko czytać i wyciągać konstruktywne wnioski. Pozycja bardzo potrzebna, wartościowa i wypełniająca lukę na rynku wydawniczym.

Tytuł monografii nawiązuje do wypowiedzi Władysławy Weychert- Szymanowskiej zamieszczonej na łamach periodyku ,,Na Posterunku'', pedagoga i aktywistki społecznej. Natomiast okładka rozważań powstałych na podstawie rozprawy habilitacyjnej przedstawia uczniów podczas lekcji w 1938 roku.

Nauczycielki stanowiły jedną z najliczniejszych grup zawodowych w Niepodległej, ich zaangażowanie przyczyniło się do zmniejszenia poziomu analfabetyzmu. Pisze badaczka o sytuacji ówczesnej kadry pedagogicznej zatrudnionej w szkolnictwie powszechnym, czerpiąc wiele z obfitych źródeł. Autorka posiłkowała się np. korespondencją z ,,Głosu Nauczycielskiego''.

Solidne wprowadzenie do pracy wskazuje jasno, z jakim gatunkiem literatury mamy do czynienia: gruntowny przegląd piśmiennictwa międzywojennego.

Monika Piotrowska- Marchewa rekonstruuje  związki emocjonalne nauczycieli z placówką, uczniami, są to głębokie analizy pozbawione powierzchownych ocen.

Dyskryminacja śląskich nauczycielek (i nie tylko), rzecz o tzw. Ustawie celibatowej

Wciąż powszechnie obowiązywały krzywdzące stereotypy.
Kobieta powinna wyjść za mąż i zajmować się domem.

Dr hab. charakteryzuje  dyskusyjne rozporządzenie Sejmu Śląskiego z 29 marca 1926 roku, które przyjęło się pod nazwą Ustawy celibatowej. Dokument przewidywał... zwolnienia nauczycielek mężatek. Od potencjalnych kandydatek wymagano statusu wolnego. Co ciekawe, obostrzenia te nie dotyczyły mężczyzn, o tym kontrowersyjnym zarządzeniu rzadko wspomina się w literaturze. Zapisy poparł prezydent Ignacy Mościcki starający się o poparcie dla rządów sanacyjnych; nakaz zniesiono w 1938 roku. Ustawa wywołała sprzeciw różnych środowisk, feministki krytykowano za brak solidarności i reakcji.

W jaki sposób to uzasadniano? Argumentacja do dziś  wzbudza wątpliwości:

Każda kobieta mężatka należy do domu, jest kapłanką domowego ogniska, i tego powinna w pierwszym rzędzie pilnować.

A co z ciężarnymi edukatorkami? I na nie znalazł się ''sposób", kobiety te często oskarżano o... demoralizację wychowanków. Badaczka przywołuje multum świadectw potwierdzających taki stan rzeczy.

W jakiej pruderii wychowane są dzieci przez to społeczeństwo, skoro dla nich widok nauczycielki w ciąży jest powodem niezdrowej sensacji i nieprzyzwoitości.

Publikacja Potrzebne państwu polskiemu zawiera szerokie spojrzenie naukowe na kwestię praw i powinności nauczycielek w Drugiej Rzeczypospolitej. Dużo też wnosi do współczesnego, społecznego dyskursu o czasach minionej epoki. Struktura pracy jest przemyślana, badaczka docieka, oddaje głos bohaterkom. Całość uzupełniają aneksy, fotografie, zestawienia czyniące tę książkę jeszcze ciekawszą.

 

wtorek, 24 lutego 2026

Wiedza o malarstwie w pigułce

 

Podana w atrakcyjnej i przystępnej formie, nieobarczona przesadnym żargonem naukowym. W broszurce liczącej 144 strony zawarto multum szczegółów faktograficznych, wzbudzających zaciekawienie czytelnika. 

Wstęp do wiedzy o malarstwie

Zebrane fundamentalne informacje z dziedziny malarstwa nie są encyklopedycznymi, suchymi faktami, wręcz przeciwnie. Dostajemy  wiadomości okraszone anegdotkami, ciekawostkami.
Publikację otwiera skrótowy, aczkolwiek treściwy przegląd  stylów gałęzi sztuk plastycznych. W kolejnych rozdziałach zaprezentowano najważniejsze dzieła, omówiono ich genezę z uwzględnieniem kontekstu historycznego.

Oko czytelnika ''cieszą'' reprodukcje zamieszczone na efektownym, kredowym papierze, załączono również tabele z danymi o omawianych dziełach, datach powstania i stosowanych technikach. Dzięki staranności wydawnictwa mamy okazję podziwiać artyzm najwybitniejszych twórców, wędrujemy przez wszystkie epoki aż do współczesności.

Malarstwo jako wyraz twórczości znane jest od niepamiętnych czasów, jednak to renesans przyniósł rzeczywisty rozkwit tejże dyscypliny. Na przestrzeni dziejów wykształciły się różne metody, tematy, rozwiązania. Włochy stały się kolebką nowożytnego malarstwa, wpłynęło na to wiele czynników, m.in. narodziny nowych, humanistycznych prądów umysłowych, rozwój mecenatu.

Autor poddaje analizie popularne arcydzieła, zahaczając o ich historię, przybliżając nam losy np. Sądu Ostatecznego Hansa Memlinga stającego się obiektem pożądania możnych panów. Obraz został namalowany na zlecenie florenckiego bankiera Angela di Jacopo Taniego. Przewożący tryptyk statek został napadnięty przez gdański okręt piracki. W ten sposób trafił do kościoła Mariackiego w mieście, mimo protestu papieża.

Sądem Ostatecznym zainteresowany był też cesarz Rudolf II Habsburg, ten sam od Listu Majestatycznego gwarantującego swobody religijne stanom śląskim. W 1945 roku obraz został wywieziony przez Armię Czerwoną, stamtąd trafił do Muzeum Narodowego w Warszawie, a następnie do Gdańska.

Kiedy uczeń przerasta mistrza

Leonardo da Vinci szlify w swoim fachu zdobywał pod czujnym okiem florenckiego malarza i rzeźbiarza Andrei del Verrocchcia, ten po sukcesach wychowanka porzucił dotychczasową profesję.

Kim była pierwsza dama malarstwa?

W książeczce odnajdziemy rozdziały poświęcone kwestiom żeńskim.
Sofonisba Anguissola, bo to o niej mowa, jako córka arystokraty należała do grona dobrze urodzonych. Postać wyjątkowa w dziejach malarstwa, ceniona przez Michała Anioła, przypisuje się jej autorstwo obrazu Gra w szachy. Nawiasem mówiąc, była to rozrywka zarezerwowana wyłącznie dla mężczyzn utożsamianych z logicznym myśleniem, siłą i strategią.

Do innych, równie utalentowanych kobiet, ale już w epoce baroku zaliczała się Artemisia Gentileschi,  jej talent odkrył ojciec, autor fresków.  Artystka padła ofiarą przemocy seksualnej, za co została społecznie napiętnowana, wszystko to znalazło wyraz w jej dorobku. Niewątpliwie dla Artemisi malowanie miało formę terapii, stanowiło rozliczenie się z traumami, demonami. Spod jej ręki wyszedł obraz Judyta zabijająca Holofernesa, symbolizującego odwet.

Kolejną postacią zasługującą na uwagę będzie Angelika Kauffmann, przedstawicielka klasycyzmu, portretująca... Polki i Polaków. Dzieło  Wergiliusz czytający Eneidę Oktawianowi Augustowi w obecności Oktawii powstało na zlecenie Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Pozycja 100 najważniejszych dzieł  malarstwa stanowi dobrą lekturę dla wszystkich rozpoczynających przygodę ze sztukę. Tutaj mamy podstawy stanowiące przyczynek do dalszych poszukiwań intelektualnych. Do czego gorąco zachęcam.


niedziela, 22 lutego 2026

Kiedyś stanowili rodzinę, dziś są wrogami

 

Ich areną działań pozostaje sala sądowa.

Nietypowe historie  pod względem wyrafinowanych metod walki o prawa do opieki nad dzieckiem  w reportażu Marty Kawalec Nosorożec.

Autorka uzmysławia czytelnikowi wielowymiarowość tego zjawiska. Na początek jednak trzeba wskazać na podstawowe dane Ministerstwa Sprawiedliwości. Z informacji dostępnych na stronie przeczytamy, że rośnie liczba pozytywnych rozstrzygnięć wniosków składanych przez ojców: z 88 proc. w 2019 r. do 95 proc. w 2024 roku. Spory przeskok, przy czym liczba podań mężczyzn starających się o pieczę nad pociechą wzrosła aż o 50 procent.

Marta Kawalec w publikacji portretuje  dramat rozbitych rodzin, przede wszystkim jego najmłodszych uczestników. Rozstanie rodziców to tragedia, ale często też ulga od apodyktycznego i przemocowego rodzica. Dziennikarka dobitnie pokazuje tę złożoność, nie utożsamiając się z żadną z waśnionych stron. Bez wątpienia ofiarami ''wojen podjazdowych" dorosłych pozostają dzieci, wszystkie zdarzenia pozostawiają piętno na psychice młodego człowieka. Do tego opieka społeczna, wymiar sprawiedliwości mają związane ręce, albo działają opieszale.

O tym jest ta książka. O zdesperowanych ojcach uciekających się do rozwiązań ostatecznych i w stanie silnej konieczności, np. porwanie.

Oprócz dojmujących historii Marta Kawalec rozmawia ze znawcami tematu. Jej interlokutorami są: pedagog specjalny, adwokat, psycholog, mediator, sędzia. Czyli wszyscy ci, którzy są świadkami zaciekłych batalii o dziecko. Każdy z ekspertów bazuje na własnych doświadczeniach, wskazując główne bolączki systemu prawnego, opieki społecznej. 
Ojciec musi być jak nosorożec.
Pisarka zaznajamia nas z kulisami wydawania opinii przez biegłych, o długim oczekiwaniu na ekspertyzę.

W reportażu Nosorożec psycholog społeczny wzmiankuje o nieetycznych praktykach obrońców czerpiących sowite profity z przedłużania sprawy.
Jeśli mężczyzna chce coś wywalczyć, nie powinien słuchać swojego adwokata.

Marta Kawalec podaje przykłady absurdalnych sytuacji, gdy ewidentnie stosująca przemoc matka zyskiwała pełnię praw.

Prawo jest, ale nie każdy go przestrzega, bo nie grożą za to kary.

O mediacjach objętych tajemnicą zawodową, o obciążeniu emocjonalnym każdej ze stron. O tym, gdy wzajemne animozje utrudniają porozumienie. O traktowaniu dzieci jako karty przetargowej.

A jak rzecz ma się w innych krajach Unii Europejskiej?

Tutaj publicystka podaje przykład Niemiec, tam  sądy nie rozstrzygają o wysokości świadczeń alimentacyjnych. W tym kraju obowiązuje tabela zawierająca odpowiednie kwoty, adekwatne do wieku dzieci i dochodów rodziców. Takie zestawienie z biegiem lat podlega oczywiście aktualizacji.

Znaczna część bohaterek opowieści Marty Kawalec wyspecjalizowała się w zakulisowych grach,  szantażu emocjonalnym, również względem własnych podopiecznych. Dziś sądy, o czym wspomniałam na początku, coraz częściej przyznają pełnię praw ojcom, co stanowi novum w polskim orzecznictwie. 

Podsumowując

Recenzowana pozycja znakomicie pokazuje wieloaspektowość problemu, zajmuje istotne miejsce w literaturze przedmiotu, naświetlając kwestię praw ojców do potomstwa. Nie jest to klasyczna praca socjologiczna wypełniona suchymi danymi, na jej korzyść działają komentarze specjalistów.


piątek, 20 lutego 2026

Sekrety Kamiennej Rzeki

 

RECENZJA PATRONACKA

Ten dzień wreszcie nastąpił! Dziś premierę ma Kamienna Rzeka Sebastiana Imielskiego. I tym razem pisarz nie oszczędza czytelnika, dostarczając mu mnóstwo emocji. Zapewniam, nie będziecie rozczarowani.

Jeżeli jesteście ciekawi, co kryje się pod tym enigmatycznym tytułem, to proponuję zapoznać się z najnowszym opowiadaniem autora Polonisty. Zapraszam Was do świata głównego bohatera i jego problemów. Czy jesteście na to gotowi? Jak postąpilibyście na jego miejscu?
Mateusz dotarł do ściany. Rozpadające się relacje i zawodowy marazm doprowadziły go na skraj rozpaczy.

Mężczyzna przechodzi kryzys egzystencjalny, postanawia zrobić coś ze swoim życiem. Wyrusza więc do pewnej wioski, lecz czy odnajdzie tam upragniony spokój ducha? Zwłaszcza kiedy podświadomość podsuwa mu fragmenty wydarzeń, z których Mateusz nic nie rozumie. Co postanowi dalej? Czy przekroczy granicę? Jak brutalna okaże się prawda?

Jakie tajemnice skrywa Kamienna Rzeka? Co tam się wydarzyło? Czy ktoś potrafi odpowiedzieć na to pytanie?

Jedno wydarzenie. Jedna wieś. Wysoki głaz, który widział zbyt wiele.

Bohaterowie noweli nie pozwolą o sobie zapomnieć, otrzymujemy sprawnie opowiedzianą i wciągającą historię z dreszczykiem. 
Sebastian Imielski kolejny raz dostarcza czytelnikom sporą dawkę niepewności co do przyszłości bohaterów. Niepewność i niepokój towarzyszą nam od pierwszych stron.
Grzechy Kamiennej Rzeki wypływają bardzo powoli. I niszczą.

Niekwestionowanymi zaletami thrillera pozostają: precyzyjna dbałość o szczegóły, spójność i konsekwencja w budowaniu postaci. Poza tym wszystkie wątki są dopracowane, fabuła przemyślana, a bohaterowie różnorodni.

Rodzinne tajemnice mącą w ludzkich losach niczym chochla wrednej czarownicy we wrzącym kotle.

Czy polecam Kamienną Rzekę?

Zdecydowanie tak, ponieważ jest to utwór pozostający na długo w naszej pamięci. Będzie to lektura idealna dla miłośników dreszczowca  i nieoczywistych rozwiązań.
Sięgnij, gdy w gąszczu literatury poszukujesz czegoś niepospolitego i świeżego, tu się dużo dzieje.

Autorowi dziękuję za zaufanie.

środa, 18 lutego 2026

Piekło w Niebie

 

Doświadczenia mężczyzny, który przeżył gehennę na ziemi. Zapoznajcie się z recenzją książki Niebo. Pięć lat w sekcie Sebastiana Kellera.  


Sekty wciąż są niebezpieczne, nadal prężnie działają i poszukują z niebywałym zaangażowaniem i wytrwałością nowych wyznawców. Przekonał się o tym bohater omawianego reportażu, jego historia niech będzie przestrogą dla wszystkich zagubionych szukających wsparcia u niewłaściwych osób, stowarzyszeń.
W literaturze psychologicznej, socjologicznej szeroko opisano destrukcyjny wpływ grup, wspólnot, w których rządzi guru.

Zło może przyjść z uśmiechem i cytatem z Pisma Świętego na ustach.

Rozrost  wspólnot  w Polsce nastąpił po przemianach politycznych, kiedy to granice naszego kraju zaczęły przekraczać rozmaite społeczności religijne. Jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać dziwne grupy, mniej lub bardziej szkodliwe.
Znaczna część tych organizacji działała na granicy prawa, dokonując licznych nadużyć, wykorzystując trudne położenie członków.

Na gruncie wspomnianych okoliczności narodziła się sekta ,,Niebo'', to w jej szpony trafił autor. Wspólnocie przewodził Bogdan Kacmajor, rzekomy bioenergoterapeuta wzbudzający zaufanie innych. W rzeczywistości cyniczny manipulator, dla którego żadne wartości nie miały znaczenia.

Sebastian Keller, kiedy trafił do ,,Nieba'', znajdował się w kiepskiej sytuacji życiowej, chorował, etc. Przebywał tam pięć lat, w przedziale czasowym 1991-1996.
Życie w sekcie okazało się codziennością pełną lęku, podejrzliwości, kar, absurdalnych zakazów, fałszywych proroctw i pogłębiających się paranoi.

 W ,,Niebie'' panowały chore zasady. 

Idealizacja lidera, izolacja, nowomowa, spirala poczucia winy i nagród, odcięcie od rodziny, tabuizacja wątpliwości.

Narrator opowieści jest człowiekiem wrażliwym, dlatego wpadł w sprytnie zastawione sidła. Tak właśnie działają sekty, epatują miłością po to, żeby uderzyć ze zdwojoną siłą.

Sekta nie zapomina. Sekta nie wybacza
Miałem dwadzieścia lat, świat stał przede mną otworem [...]. Miałem ideały, marzenia, zainteresowania.
 Oni to wszystko zniszczyli. Prawie.

Znakomity wstęp do publikacji sporządziła dr Agnieszka Bukowska, socjolog prowadząca badania nad sektami.

Reasumując

Styl Sebastiana Kellera jest przystępny, czytelnik poznaje kulisy manipulacji organizacji. Tekst, co zrozumiałe, jest nacechowany emocjonalnie, bywało, że odkładałam tę książkę na półkę. Ale wróciłam, podobnie jak autor, który w nowym życiu wiele osiągnął.

Reportaż oczywiście warto przeczytać i z jego lektury wyciągnąć odpowiednie wnioski. Pamiętaj, że nie jesteś sam, są instytucje kryzysowe, od których zawsze można uzyskać pomoc. Trzeba tu nadmienić np. o Dominikańskim Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych.