RECENZJA PATRONACKA PRZEDPREMIEROWA
Są rany, których nie widać. Słowa, które zostają z nami na całe życie.
Dziecko, które musiało szybko dojrzeć...
Są rany, których nie widać. Słowa, które zostają z nami na całe życie.
Dziecko, które musiało szybko dojrzeć...
Znakomicie sportretowana przez konserwatywnego publicystę. Książka Medialna wojna polsko-polska doskonale obrazuje spór między zwolennikami różnych obozów politycznych. Opracowanie ważne i potrzebne, choć pełne emocjonalnych wywodów, zapatrywań autora na ten czy inny temat.
Migawki z życia emigrantów to szczery diariusz pisarki na co dzień mieszkającej w Reykjavíku. Dominika Ciechanowicz w humorystyczny sposób niekiedy opisuje realia życia w Islandii, nadmienia również o wysokich kosztach psychologicznych wynikających z emigracji. Tłumaczka pisze o tęsknocie, smutkach i radościach jej towarzyszących. Porusza też mnóstwo prywatnych spraw, pisze o trudnej walce z uzależnieniem.
Na treść dziennika składają się błyskotliwe analizy dotyczące sytuacji rodaków zamieszkujących to europejskie państwo. Podczas lektury zwróciłam uwagę, że Dominika Ciechanowicz niczego nie upiększa, nie koloryzuje. Zapiski ujmują autentycznością i odwagą w ocenie własnego postępowania.
Wśród Islandczyków nadal żywa pozostaje wiara w elfy i inne stworzenia, budowy dróg bywają modernizowane, aby nie naruszać ich egzystencji. W tej części Europy woda pachnie siarką, ale pozostaje krystalicznie czysta.
Sięgnij po książkę Migawki z życia emigrantów, jeśli bliskie są ci podobne dylematy, rozterki. To publikacja idealna dla wszystkich ciekawych innych kultur, dostajesz garść praktycznych informacji.
Dajcie znać, jeśli zdecydujecie się przeczytać Migawki...
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Orzeł
----------------------------------------------------------------------------------------------
Autor: Dominika Ciechanowicz
Tytuł: Migawki z życia emigrantów
Gatunek: autobiografia
Wydawnictwo: Orzeł
Suma stron: 167
Dziś mam dla Was propozycję niezwykłej, choć obszernej i wymagającej lektury. Jesteście gotowi? Poznajcie szczegóły, wszak wakacje z dobrą książką nie stanowią żadnej tajemnicy!
I nieudolna próba jego sportretowania przez Tadeusza Batyra vel Karola Nawrockiego. Dlaczego to nie jest dobra książka? Z kilku powodów. Główny zarzut dotyczy miałkości narracyjnej i braku logiki w opisywaniu wydarzeń. Poza tym historia herszta trójmiejskiej mafii mocno się rozjeżdża, trudno ją tak naprawdę sklasyfikować. Ani to reportaż, ani to biografia.
Zanim nadejdzie świt to historia, która niezależnie od wagi poruszanych spraw, nie zniechęca do kontynuowania lektury.
Choćby góry runęły do morza, mój świat nigdy nie będzie kopią waszego.
Czasem przyjeżdżamy i odjeżdżamy, a potem przyjeżdżamy i zostajemy na dłużej. Nawet na zawsze.
Pisarka jednoznacznie odrzuca dydaktyzm i moralizatorstwo, pozwala, aby uczucia wszystkich kobiet wybrzmiały. Ich losy odzwierciedlają wszystkie nasze lęki, niepokoje oraz pragnienia.
Uwięziona siła będzie próbowała się wydostać. Z naszą pomocą lub bez niej.
Świt jako metafora, zwiastun czegoś odmiennego
To tylko strach w mojej wyobraźni. Nierealny. Nie może mnie skrzywdzić. Jego świat nie jest już moim światem. Mam schronienie w miejscu, które sama stworzyłam.
Kim był oficer Wehrmachtu, który tak bardzo ryzykował swoją niecodzienną postawą? Na powyższe pytanie próbuje odpowiedzieć Magdalena Ogórek, autorka wielu fascynujących publikacji. Poznajcie dzieje Wilma.
RECENZJA PATRONACKA PRZEDPREMIEROWA W dramacie obyczajowym pióra Magdalneny Kundczicz Nasze Paradygmaty. Historia wolności dojrzewającej w...