poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Jan Hevelius znaczy Jan Wypadkowy

 

Nazwa nadana polskiemu promowi przez szwedzkich marynarzy ze względu na liczne awarie, przed ostatnią wyprawą było ich aż 26 !

''Jan Heweliusz'' dwukrotnie przewracał się podczas postoju w porcie, silniki odznaczały się wadliwą konstrukcją, system balastowy odmawiał posłuszeństwa. Ponadto prom zderzył się z rybackim kutrem, wspomniane incydenty nie skłoniły zatem nikogo z dowódców do refleksji nad stanem  technicznym maszyny. Kto i dlaczego wydał zgodę na wypłynięcie ''Heweliusza''? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć dociekliwy Adam Zadworny w reportażu śledczym Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku.

Do tego szły jeszcze inne czynniki, przynajmniej tak utrzymuje dziennikarz. Mimo fatalnej pogody  zapadła decyzja o wypłynięciu statku, siła wiatru wynosiła wówczas dwanaście stopni Beauforta, co oznaczało silny sztorm. Tragedia rozegrała się we wczesnych godzinach porannych na Morzu Bałtyckim u wybrzeży niemieckiej wyspy Rugia. Czy zlekceważenie złych warunków atmosferycznych przyczyniło się do dramatu promu?

Autor wnikliwie zbadał przyczyny katastrofy, analizując wszystkie zaistniałe okoliczności, unikając przy tym pochopnych wniosków i obalając masę teorii spiskowych. Adam Zadworny przestudiował ogrom dokumentów, raportów. Mamy tu fakty, daty, nazwiska, wydarzenia. Cała opowieść zasadza się na gruntownej kwerendzie akt sprawy, reporter wyczerpał temat.

Z wypadku ocalało jedynie dziewięć osób pośród 64 pasażerów, ,,Heweliuszem'' podróżowali przedstawiciele różnych narodowości: Polacy, Szwedzi, Norwegowie, Szwedzi, Czesi, Austriacy.

Dramat uczestników wyprawy odmalowano na  tle ówczesnych wydarzeń politycznych i społecznych. Do naszego kraju weszła największa sieć telefonii komórkowej Centertel, trwała jeszcze wojna domowa w dogorywającej Jugosławii, dni tego państwa były już policzone. Premierem Polski została kobieta, Hanna Suchocka, w międzyczasie podpisano kompromis aborcyjny, a rosyjska armia opuściła polskie terytorium. Wybrzeżem targały mafijne porachunki z ,,Nikosiem'' na czele.
Każdy zapamiętuje obraz, który widzi oczami człowieka walczącego o życie.

Adam Zadworny przytacza przesłanki wpływające na zatonięcie ,,Jana Heweliusza", koncentrując się na dramacie załogi  i pasażerów. Publicysta nie ocenia, nie upraszcza. Próbuje zrozumieć.

Innych łatwo zrozumieć, samego siebie nie.

Międzynarodowy alarm Mayday! Mayday! Mayday! 

Sygnał oznaczający wezwanie pomocy na morzu, używany w łączności radiowej, zarówno morskiej, jak i lotniczej w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia. Komunikat nadawany jest trzykrotnie, ma pierwszeństwo przed innymi  rozmowami radiowymi. Określenie wywodzi się z języka francuskiego m'aider=pomoc.


piątek, 3 kwietnia 2026

'07 zgłoś się, 07 zgłaszam się'

 

Trudno uniknąć skojarzeń z agentem Jej Królewskiej Mości, choć Krzysztof Szmagier i Bronisław Cieślak kategorycznie odcinali się od tych porównań. Zresztą tytułowym kryptonimem w owym czasie posługiwała się Milicja Obywatelska.


Rafał Dajbor analizuje sukces serialu, choć, prawdę mówiąc, nigdy nie rozumiałam fenomenu porucznika Borewicza, w końcu nie był pierwszym stróżem prawa występującym na szklanym ekranie. Dziennikarz nawiązuje do filmów o podobnej tematyce: Kapitan Sowa na tropie, Przygody psa cywila.

Autor przywołuje liczne anegdoty z planu, kulisy produkcji, przedstawia również sylwetki twórców i aktorów wcielających się w główne role. W 07 zgłoś się... wystąpiła plejada polskich artystów, oprócz wspomnianego Bronisława Cieślaka, byli to: Piotr Fronczewski, Laura Łącz, Grażyna Szapołowska, Dorota Stalińska, Karol Strasburger, Monika Borys, Barbara Brylska... Niektórzy w podwójnej roli, niezależnej od siebie.

Idea produkcji narodziła się na kanwie popularnych wówczas zeszytów kryminalnych pod znamiennym tytułem: Ewa wzywa 07. Na ich łamach publikowano opowiadania cenionych pisarzy jak Jerzy Edigey czy Andrzej K. Bogusławski. Każdy z odcinków stanowi odrębną całość, ale łączy ich postać Sławomira Borewicza prowadzącego śledztwo, który nigdy nie wystąpił w mundurze. Pierwotnie nazwa produkcji brzmiała Przygody Porucznika Bolskiego, ale ostatecznie z niej zrezygnowano.

Serial  emitowany był przez Telewizję Polską w latach 1976-1989, większość odcinków reżyserował Krzysztof Szmagier, człowiek niejednoznaczny politycznie. Motywem muzycznym został utwór Przed nocą i mgłą w wykonaniu Alicji Majewskiej.

Wizerunek Milicji Obywatelskiej w produkcji 07 zgłoś się
Niewątpliwie główny bohater to typ inteligentnego, nowoczesnego i światowego człowieka, stanowiącego zupełne przeciwieństwo siermiężnego i niedouczonego milicjanta. Co nie zmienia faktu, że scenariusz serialu przedstawia wykreowany, propagandowy wizerunek formacji. Tutaj funkcjonariusze dysponują doskonałym śledztwem, a ich praca zawsze kończyła się ujęciem złoczyńcy, choć realia były zgoła inne. Wiadomo też, że odcinki powstawały we współpracy z MSW, a na planie przebywał konsultant milicyjny.

Dodać należy, że na podstawie przygód charyzmatycznego obrońcy porządku publicznego, Krzysztof Szmagier stworzył cykl opowiadań Porucznik Borewicz.

Książka zawiera mnóstwo ilustracji, sporo ciekawostek, w tym wpadek scenariuszowych, np. kiedy Borewicz nosi kurtkę amerykańskiej firmy i używa kosmetyków Old Spice.

Publikacja 07 zgłoś się. Milicyjny serial wszech czasów, będzie prawdziwą gratką dla fanów niestrudzonego mundurowego, mnie jednak nie zachwyciła. Można mieć sporo uwag do sposobu prowadzenia narracji, Rafał Dajbor powinien wykazać się większym dystansem i krytycyzmem w ocenie produkcji.

Śledziliście losy porucznika Borewicza? Mimo upływu lat, serial ten wciąż cieszy się niesłabnącą popularnością.

poniedziałek, 30 marca 2026

Od nowa. Czy to jest możliwe?

 

Czy można zbudować siebie na nowo? Doświadczona psychoterapeutka udowadnia, że mimo trudności, sztuka ta może zakończyć się powodzeniem.

Kim jesteś, a kim możesz się stać. Na czym polega terapia narracyjna? Tego wszystkiego dowiesz się z lektury pasjonującego poradnika To samoale inaczej. Opowiedz siebie na nowo Joanny Flis. 

Praca interesująca pod względem graficznym, merytorycznym, po każdym z rozdziałów zamieszczono aneks w postaci ćwiczeń do samodzielnego wykonania, będące uzupełnieniem treści. Wspomniane zadania niosą ze sobą spore korzyści psychologiczne, pozwolą na racjonalną ocenę własnych predyspozycji, ograniczeń, etc. Testy w dużej mierze ułatwią również zdystansowanie się do problemów, zmartwień codzienności.

O szkodliwości etykietowania, wyciągania pochopnych wniosków, narzucania swoich poglądów innym. O zjawisku gashlihtingu i hejcie, o tym m.in. traktuje recenzowana książka.

Psycholog, wyposażając czytelnika w nowe narzędzia (ucząc np. asertywności, oddzielania konstruktywnej krytyki od zwyczajnej agresji), zachęca do pracy nad sobą i weryfikacji przekonań na własny lub innych temat.

Joanna Flis podaje konkretne przykłady z życia, z gabinetu, ale czyni to taktowanie, z zachowaniem tajemnicy zawodowej i poszanowaniem prywatności klientów.

Język potrafi zmieniać nasze myślenie o sobie.

Czy jesteś gotowy na zmiany, które wymagają jednak odwagi w zmierzeniu się z demonami?

!!! Nowy rodzaj manipulacji!!!

Czym jest wspomniany wyżej gaslighting i dlaczego jest destrukcyjny? To zjawisko opisane przez psychologów dotyczy sytuacji, w której ktoś neguje nasze odczucia, doświadczenia, opinie, prowadzi więc utraty poczucia własnej wartości. Gaslighting stanowi wyrafinowany rodzaj przemocy psychicznej, z tego względu bywa tak niszczący. Mają tu miejsce kłamstwa, lekceważenie uczuć, wzbudzanie poczucia winy. Jak się przed nim bronić? Autorka zaleca staranne dokumentowanie faktów, stawianie wyraźnych granic. Warto wiedzieć, że gashlighting pozostaje intencjonalnym procesem, początkowo bardzo trudnym do rozpoznania.

Ekspertka kilka zdań poświęca hejtowi, goszczącemu regularnie w przestrzeni publicznej. Joanna Flis wymienia istotne zagrożenia, jakie ta forma cyberprzemocy ze sobą niesie, sugeruje co robić w takiej sytuacji. Hejt zyskał na popularności wraz z rozwojem nowoczesnych technologii i rozrostem mediów społecznościowych.

Co odróżnia tę pozycję na tle innych tego typu? Przede wszystkim wypowiada się osoba kompetentna, dyplomowana psycholog z dorobkiem naukowym i życiowym, a nie coach nadrabiający luki w wiedzy przesadną pewnością siebie i absurdalnymi poradami.

Wśród atutów rozważań wskażę na klarowny, przystępny styl Joanny Flis, pozbawiony naukowego nadęcia i mentorskiego tonu.

Sięgacie po poradniki psychologiczne?

czwartek, 26 marca 2026

Walka dobra ze złem

 

Kto zwycięży w tym nierównym pojedynku? Gra toczy się o najwyższą stawkę.

Julię poznajemy w najważniejszym momencie jej życia, bohaterka wkracza w dorosłość. Jest wrażliwa i nieco zagubiona, wychowywane przez wujostwo. Nastolatka przeczuwa, że najbliżsi nie są z nią szczerzy. W dodatku do tego dochodzą problemy w relacjach z rówieśnikami i... tajemniczy głos.

Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy Julia odnajduje pamiętnik, jaką tajemnicę skrywa diariusz?

Dziewczyna ma wiele talentów, w dotychczasowych, życiowych trudnościach towarzyszy jej jeszcze ktoś. Jaki ma to związek  z dziennikiem, na który natrafiła?

Tymczasem zbliżają się osiemnaste urodziny Julki, czy ten dzień coś zmieni w jej życiu? W pewnym momencie ambitna uczennica będzie musiała dokonać wyboru...

Wykluczenie religijne, przemoc, odrzucenie, samotność, niezrozumienie

Thriller psychologiczny  z elementami grozy Piekielna osiemnastka skierowany został głównie do młodzieży, mam jednak wątpliwości czy będzie dla niej odpowiedni. Dlaczego? Powodów mamy mnóstwo, nie zamierzam tu jednak uprawiać moralizatorstwa i wskażę na kluczowe przesłanki, które mi przeszkadzały podczas lektury. W recenzji podkreślę wady i zalety opowieści, bo takowych nie brakuje.

Zacznę od tego, że poruszane przez pisarkę kwestie teologiczne są pozbawione podstaw naukowych, jednakże wyobraźnia prawem autora. Tematyka ukazana przez Dagmarę Warszewską Kołacz jest kontrowersyjna (plus za dawkowanie niektórych szczegółów) i wymaga dużej odporności w jej odbiorze. Poza tym dominuje tu powtarzalność motywów, a już uwikłanie się głównych bohaterów w destrukcyjne relacje nie znajduje uzasadnienia.

Warto pamiętać, że w okresie adolescencji młodzi ludzie usilnie poszukują własnej tożsamości, a dobór wartościowych lektur ma im to ułatwiać, a nie utrudniać. Czy w tym przypadku tak będzie?

Na poczet dobrych stron historii zaliczam wnikliwą analizę psychiki postaci, rzeczywiście ich sylwetki są dobrze pogłębione. Motywy  postępowania nastolatków jednak bywają niezrozumiałe, a decyzje przez nich podejmowane kuriozalne. Ale takie jest prawo młodości. 

Losy Julii mnie nie przekonały, choć łatwo się z nią utożsamić. Być może Piekielna osiemnastka znajdzie uznanie u innych odbiorców.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Moc Media.

niedziela, 22 marca 2026

Dylematy etyczne w zarządzaniu

 

O sytuacjach, z którymi mierzą się menedżerowie wyższego szczebla w codziennym zarządzaniu, przeczytasz w wyczerpującym opracowaniu pod znamiennym tytułem Jak zarządzać i nie być świnią.

Dziś nie jest to już takie oczywiste, gdyż zapomina się o cnotach najwyższych: sprawiedliwość, rzetelność i uczciwość.

Na czym polega właściwe zarządzanie przekładające się na efektywność i wydajność przedsiębiorstwa? Michał Słotwiński jako doświadczony przełożony przedstawia koncepcje nowoczesnego modelu kierowania, oparte na

  • autorytecie;
  • podmiotowym i sprawiedliwym traktowaniu podwładnych;
  • konsekwencji i stanowczości w egzekwowaniu realizacji powinności;
  • odpowiedzialności i umiejętności rozwiązywania sporów.
Pisze przy tym autor w sposób wyważony i z wyczuciem. Perspektywa  eksperta odznacza się nowatorskim rozwiązaniami i świeżością pomysłów.

Autokrata, demokrata? A może liberał? Który z nich okaże się najmocniejszym ogniwem organizacji? Menedżer odwołuje się przy tym do takich kwestii  jak: nagradzanie, dyscyplinowanie, mobbing, etc.

Rys historyczny

Poszukiwania miarodajnych metod zarządzania nie są niczym nowym, ową problematyką zajmowano się na przestrzeni wieków. Prekursorami nowoczesnych idei byli Sumerowie, domniemywa się, że już ok. 3000 r.p.n.e. posługiwali się spisanymi zasadami, m.in. w zakresie omawianego zagadnienia. Wiele tu też podpowiedzą traktaty  dotyczące sztuki wojennej, np. rozważania chińskiego myśliciela Sun Tzu.
Znakomitym przykładem będzie również flagowe dzieło renesansu Książę Machiavellego, zawierające zestaw rad dla władcy.

Poradnik autorstwa Michała Słotwińskiego stanowi skarbnicę porad z pogranicza nauk ekonomicznych i społecznych. Znawca tematu omawia style kierowania, nadmieniając o ich mankamentach i zaletach. O ile w służbach mundurowych ze względu na specyfikę formacji (elastyczność, szybkość reagowania), sprawdzi się szef autokrata, o tyle w innych branżach już niekoniecznie.

Książka odznacza się ciekawą, oryginalną formą, a informacje podano w przystępny sposób. Jest to książka przeznaczona raczej dla wąskiego grona specjalistów, liderów.

Autor pisze o swoich doświadczeniach, co sprawia, że wywody nie mają charakteru mentorskiego, jego rzeczowy język sprawia, że całość czyta się sprawnie i szybko. Michał Słotwiński podaje przykłady z życia.

Od publikacji poświęconych skutecznemu zarządzaniu uginają się półki księgarń, są to pozycje fachowe, cechujące hermetyczny, naukowy styl. Publikacja Jak zarządzać.... odróżnia się na tym tle, głównie przez wspomniane wcześniej walory.

Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.



niedziela, 15 marca 2026

Z życia wzięte

 

Ból, który nie istnieje? Czy człowiek może odczuwać coś takiego? Co na to medycyna? O tym za chwilę. Trzeba tu zaznaczyć, że tytuł opowieści zaczerpnięto z fachowego języka medycznego.

Bóle fantomowe

Owo pojęcie oznacza szereg  dolegliwości utrudniających codzienne funkcjonowanie. Termin ten odnosi się do amputowanej części ciała i stanowi złudzenie obecności  usuniętej np. kończyny. Przypadłość ta dotyka 80-90 procent pacjentów, głównie kobiet. Neurolodzy zaznaczają, że bóle fantomowe mają charakter subiektywny.

Autobiografię podzielono na rozdziały, dzięki czemu zachowano porządek rzeczy, spójną strukturę tekstu. Historia ma charakter gorzko-słodki, autorka pisze bez zbędnego patosu i upiększeń. Wszak życie jej nie oszczędzało.

Elżbietę poznajemy w chwili, kiedy wydaje się jej, że cały świat sprzysiągł się przeciw niej. Czy tak faktycznie było? Przez pryzmat własnych doświadczeń narratorka  rozprawia się z mitami na temat depresji. Kobieta sprzeciwia się sygmatyzmowi, a szukając przyczyn rozmaitych schorzeń, sprzeciwia się kultowi pracoholizmu.

Każda tego typu publikacja będzie ważna i potrzebna społecznie, dowodzi licznych zależności, pokazuje zespół naczyń połączonych.
Wspomnienia zostały pięknie zilustrowane, fotografie są adekwatne do treści.

Pisarka wyciąga konstruktywne wnioski z popełnionych błędów, cóż Errare humanum est. Przestrzega też przed przesadnym przeglądaniem się w opiniach innych ludzi, książkę czytałam etapami ze względu na rangę spraw w niej przedstawionych.
Lektura zmusza nas  do przemyśleń, ale Elżbieta nie sili się na banały i pocieszanie na siłę.

Czy autorka wyjdzie z tej batalii zwycięsko? Czy zaakceptuje to, co nieuniknione  i na co nie ma wpływu?

Osamotnienie. Odrzucenie. Niechęć i brak perspektyw. Poszukiwanie sensu życia

Sądzę, że spora część czytelników zrozumie motywacje bohaterki i rozpozna w nich siebie. Z każdą przeczytaną stroną dostrzegamy pracę Eli nad sobą i postrzeganie innych osób. I to na plus.

Elżbieta Majakowska-Kaźmierska nie boi się tematów trudnych, bolesnych i niewygodnych. Co istotne, jest szczera, udało się pisarce zachować balans między ja idealne a ja realne. Kobieta pozostaje autentyczna  od pierwszych stron, choć to, o czym pisze, nie jest łatwe i przyjemne.

Lektura winna spełnić oczekiwania wszystkich mierzących się z podobnymi traumami i poszukujących nadziei na lepsze jutro.

Autorce składam podziękowania za przekazanie mi egzemplarza do recenzji.

wtorek, 10 marca 2026

Granice wytrzymałości psychicznej

Wyśmienicie sportretowane przez obiecującą pisarkę Annę Makos w powieści pod intrygującym tytułem Mroczna strona mojego życia. Brzmi ciekawie? Fabuła od początku do końca pozostaje autentyczna aż do bólu. Sądzę, że w omawianej prozie odnajdzie się wiele osób zmagających się z podobnymi dylematami, problemami.
 

Nawet w ciemności można dostrzec światło. Trzeba tylko uwierzyć, że tam jest.

Recenzowana historia do najłatwiejszych nie należy ze względu na ładunek emocjonalny, jaki ze sobą niesie. 

Poznajcie zatem losy wyjątkowej bohaterki, tylko pozornie pozostającej zwyczajną osobą. Wiemy, że kobieta zmaga się z szeregiem problemów: przeciążenie w opiece nad chorą matką daje znać o sobie. Czuje też, że rzeczywistość ją przerasta, w dodatku pojawia się ktoś z przeszłości. Córka schorowanej starszej pani waha się, ta relacja sporo ją kosztowała, co zrobi? Czy ów ma jeszcze jakiekolwiek szanse?

Kiedy doskwiera proza życia i codzienna egzystencja wypełniona niestającymi zmartwieniami staje się nieznośna.

Kobieta wciąż poświęca się dla innych, zapominając o własnych potrzebach i pragnieniach. Czy uda się jej wreszcie osiągnąć upragniony dobrostan?

Nagle pojawia się Ona. Nowa opiekunka. Kim jest cicha i pokorna Barbara ingerująca w każdy aspekt życia podopiecznej. Na domiar złego spotkanie z dawną miłością zakłóca harmonię życia obu pań.

Odpowiedzialność. Trudne decyzje, granice odporności. Czy bohaterka odważy się przełamać ten impas i zacznie żyć na własnych zasadach?
Każde życie ma swoją moc. Ale żadna moc nie trwa wiecznie.

Co jeszcze możemy powiedzieć o tej nieodgadnionej postaci, dla której zawsze liczyło się dobro innych? Czy łatwo się z nią utożsamić i zrozumieć jej wybory? Czy przez dotychczasową postawę nie jest nam bliska?

Osnowa mocno osadzona w realiach, pokazuje rzeczywistość w zajmowaniu się schorowanym rodzicem i występującymi stanami depresyjnymi. Autorka umiejętnie oddaję głębię psychologiczną.

Droga bohaterki do własnej świadomości przepełniona jest bólem, osamotnieniem i zwątpieniem.
O tym, kiedy cisza krzyczy, o niewypowiedzianych pretensjach, żalach.

Opowieść na długo pozostaje w czytelniku i skłania do namysłu nad zaangażowaniem się w pomoc dla innych, bliskich lub znajomych. Treść składa się z trzech części, każda z nich w równym stopniu rezonuje w odbiorcy.

O poszukiwaniu szczęścia  i własnego ja, o pragnieniu uwolnienia się od przeszłości.

Czy kobiecie uda się pokonać własne demony i określić czego tak naprawdę chce?
Przekonajcie się sami, sięgając po lekturę Mrocznej strony mojego życia.  

Czy coś mi się tutaj nie podobało?

W mojej ocenie słabszym elementem pozostaje niekiedy męczący sposób budowania narracji. Poza tym Anna Makos nie nadała imienia postaci, wciąż odnosi się do niej bezosobowo. 

Odnajdujecie się w tego typu powiastkach, czy raczej nie są to Wasze klimaty? Dajcie znać!

Współpraca recenzencka