środa, 5 sierpnia 2026

Kryminalne Wybrzeże

 


I nieudolna próba jego sportretowania przez Tadeusza Batyra vel Karola Nawrockiego. Dlaczego to nie jest dobra książka? Z kilku powodów. Główny zarzut dotyczy miałkości narracyjnej i braku logiki w opisywaniu wydarzeń. Poza tym historia herszta trójmiejskiej mafii mocno się rozjeżdża, trudno ją tak naprawdę sklasyfikować. Ani to reportaż, ani to biografia.

Publicyści zajmujący się przestępczością zorganizowaną w Polsce w latach 90. przeważnie zręcznie operują słowem, tutaj tego zabrakło. Podczas lektury odnosimy wrażenie, że całość została sklecona ''na kolanie", wieje nudą, nic tej pozycji nie wyróżnia na tle innych. Autor też nie do końca prezentuje jednoznaczny stosunek do bohatera, co pozostaje największym mankamentem.

Inną wadą są zbyt rozbudowane i męczące zdania w stylu szkolnych zeszytów, raczej z brudnopisu.

Książka pozostaje nierówna, Batyrowi zdecydowanie brakuje konsekwencji w budowaniu fabuły, porusza mnóstwo wątków, ale ich nie rozwija.

Gdańszczanin analizuje złożoną osobowość Nikodema Skotarczaka, rozważa, dlaczego stał się tym, kim się stał. Tutaj również konkluzje autora odznaczają się językową nieporadnością. Tadeusz Batyr wzmiankuje o gangsterskiej działalności ''Nikosia" w Trójmieście będącym areną bandyckich rozliczeń. Pokazuje pajęczą sieć powiązań służb, biznesu z półświatkiem.

Publikacja fatalna w warstwie literackiej, niedopracowana, bardzo źle się to czyta.

Na minus zaliczam jeszcze przeładowanie faktograficzne wprowadzające chaos. Owa problematyka miała potencjał, który spektakularnie roztrwoniono. Szkoda.

Z oczywistych względów historia ta nie jest ekspiacją Skotarczaka, Karol Nawrocki rekonstruuje jego życie na postawie dokumentów i relacji.

Zagadnienia tego podejmowali się rozmaici żurnaliści, wystarczy wskazać na Sylwestra Latkowskiego czy Piotra Pytlakowskiego, ich książki pozostają warsztatowo lepsze niż ta obecnego lokatora Pałacu Prezydenckiego.

wtorek, 4 sierpnia 2026

O melancholii w powieści Małgorzaty Kurek

 

Zanim nadejdzie świt to historia, która niezależnie od wagi poruszanych spraw, nie zniechęca do kontynuowania lektury.

Choćby góry runęły do morza, mój świat nigdy nie będzie kopią waszego.
Mimo krótkiej formy zachowano  całą gamę emocji, dostajemy dziesięć odrębnych opowiadań, wiele je jednak łączy: doświadczenia życiowe. Uzupełniają się i stanowią całość.
Czasem przyjeżdżamy i odjeżdżamy, a potem przyjeżdżamy i zostajemy na dłużej. Nawet na zawsze.

Pisarka jednoznacznie odrzuca dydaktyzm i moralizatorstwo, pozwala, aby uczucia wszystkich kobiet wybrzmiały. Ich losy odzwierciedlają wszystkie nasze lęki, niepokoje oraz pragnienia.

Uwięziona siła będzie próbowała się wydostać. Z naszą pomocą lub bez niej.
Możemy zrozumieć motywy postępowania postaci, nie zawsze jednak je tłumacząc. Każda z bohaterek zmaga się z traumami, przeciwnościami (ból, strata, tęsknota), jakże nam bliskimi. Poznajemy je również w zupełnie nowych odsłonach, z innymi perspektywami.

 Świt jako metafora, zwiastun czegoś odmiennego

To tylko strach w mojej wyobraźni. Nierealny. Nie może mnie skrzywdzić. Jego świat nie jest już moim światem. Mam schronienie w miejscu, które sama stworzyłam.
Zanim nadejdzie świt Małgorzaty Kurek, pozostaje lekturą subtelną, a zarazem wyrazistą. Jej atutami pozostają niedopowiedzenia, cisza skłaniająca do refleksji.

Zwięzły styl i poetycki sposób przedstawiania świata nie przeszkadzają w zasadzie w realistycznym odtworzeniu emocji. Należy też zwrócić uwagę na fakt, że fabuła nie jest pretensjonalna czy naiwna.

Co więcej? Odkryjemy także mroczne, nieznane dotąd strony kobiecej natury. Poznamy tajemnice, które wyjdą na jaw... Treść angażuje nas, począwszy od pierwszych stron.

Reasumując
Książka, Zanim nadejdzie świt, spodoba się gustującym w tego rodzaju literaturze.

Dajcie znać, czy się skusicie!

Współpraca recenzencka z Wydawnictwem AlterNatywnym.

Kryminalne Wybrzeże

  I nieudolna próba jego sportretowania przez Tadeusza Batyra vel Karola Nawrockiego. Dlaczego to nie jest dobra książka? Z kilku powodów. G...