wtorek, 22 września 2026

Ślady, których nie zatarł czas

 


RECENZJA PATRONACKA

I o arkuszach pełnych ludzkich historii. Co zatem oznacza intrygujący tytuł zbioru? Podmiot liryczny objaśnia: /Witamy w Muzeum Kartek/były z nami od zawsze/atramentem wpisywano w nie dusze/pogięte/wyblakłe i zatarte/.

A jednak ocalały... Każda przesłanka do sporządzania zapisków była dobra i wystarczająca. Notatki stają się więc źródłem historycznym materialnym, wspomnieniem po epoce, ludziach i wydarzeniach: /Sobieskiego listy miłosne/do Marysieńki/powód pisania/rozstania/jak widać tego warte/.

Lektura antologii Muzeum Kartek przypomina wędrówkę po tym niezwykłym miejscu- zatrzymujemy się, kontemplujemy eksponaty i przechodzimy dalej. Po to, aby za moment do nich powrócić.

Muzeum jawi się tu jako przestrzeń, która uczy nas patrzeć głębiej i szerzej, będzie przyczynkiem dystansu do własnych doświadczeń, przeżyć.

Pergaminy są natomiast znakiem pamięci, niekiedy faktycznie pozostają myślami nieuczesanymi. W zbiorze tym mamy do czynienia z pauzami, powściągliwością emocjonalną, aby właściwe sobie kwestie odpowiednio wybrzmiały.

Narratorka należy do wyśmienitych obserwatorów, jednak pełnych empatii i nieoceniających. Występująca tutaj fragmentaryczność jest świadomym wyznacznikiem tego, co pragnie w nas zaczepić. Jednocześnie poetka w sposób dyplomatyczny uczy uważności i przestrzega przed obojętnością: /Mogę być nieprzytomny/powiedzą i tak/ że pijany/dzisiaj każdy się spieszy/nie ruszaj/bo to bezdomny/tak skończysz/gdy będziesz niegrzeczny/więc słuchaj mamy/ja/biolog na etacie/wychowawca biol- chemu/ leżę w krzakach za Żabką/nic nie piłem/insulina jest droga/dziś jestem po wypłacie/nie zdążyłem/.

Utwór ten bez wątpienia skłania nas do namysłu nad kondycją człowieczeństwa we współczesnym świecie.

Z kart tomiku przebija wszechstronność autorki oraz zdolność do uchwycenia szczegółów.

Zofii konsekwencji w dostrzeganiu istoty w drobiazgach odmówić nie możemy. Przypomina przy tym dorobek geniuszy, traktując ich z należytą czcią: /A tu/rękopisy noblistki/Marii Skłodowskiej-Curie/proszę o niedotykanie/.
Taki komentarz kustosza często słyszymy w tego rodzaju placówkach.

Zofia Gzara- Lundberg dotyka też i innych, przyziemnych zmartwień. Ukazuje dramat osób zmagających się z anoreksją:/ Walczy o siebie i płacze/dławi się życiem i cierpi/bez tarczy/walczy z wiatrem/lewitując/między śmiercią a światłem/.

W innym poemacie pisarka streszcza obłudną rzeczywistość polityczną: / Mam cały świat/ z bogactwem przemocy/fontanną kłamstw głów wielkich państw/.
Niepokoi ją ten stan: /Ten wielki świat/ma wielkie wojny/celuj do dziecka/cel-pal/ i blask/.

Most jawi się jako symbol matczynej miłości i cierpliwości. Tolerować i wybaczać potrafi jedynie serce Rodzicielki: /Most/mimo wszystko trwa i dźwiga/jak dobra mama pozwala/by obciążono/to łańcuchami/to relacjami/to problemami/.
Podmiot liryczny dostrzega również: /Stalowe uszy wytęża/na opis problemu/ bo wie/ że dzięki niemu/może ten dzieciak/jeszcze tam stoi/a nie skacze do Renu/.

Dla kogo są przeznaczone recenzowane wiersze? Z tą niebanalną poezją winni zapoznać się czytelnicy ceniący sobie minimalizm z nutą wrażliwości. Tu nie ma miejsca na uciążliwą nachalność dydaktyczną. Po omawiany tom niech sięgną wszyscy, którym bliska jest tematyka przemijania, pamięci.

Ślady, których nie zatarł czas

  RECENZJA PATRONACKA I o arkuszach pełnych ludzkich historii. Co zatem oznacza intrygujący tytuł zbioru? Podmiot liryczny objaśnia: / Witam...