czwartek, 21 maja 2026

Zbrodnia, która wstrząsnęła Wenecją Północy

 


Bydgoszcz, lata 60. XX wieku, komuniści systematycznie utrwalają swoje rządy oparte na terrorze i przemocy, funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa mają co robić. Opisywana przez Krzysztofa Drozdowskiego historia doskonale wpisuje się w ówczesny, mroczny klimat. Poznajemy tło wydarzeń, autor nadmienia o innych, równie dramatycznych zajściach poprzedzających tę tragedię: katastrofa kolejowa, pożar spichrzów zbożowych...

Tymczasem... Był 30 marca 1960, kiedy Tadeusz Rączka pojawił się w miejscu zamieszkania swoich przyszłych ofiar. W chwili zabójstwa starsza córka znanego, nieżyjącego rzeźbiarza, liczyła sobie osiemnaście wiosen, a syn czternaście lat. Z tego, co udało się ustalić, morderca był znany rodzinie, dzieci przebywały same w domu, gdyż ich matka pracowała. I to ona odkryła ich ciała...

Zabójstwo Gabrieli i Pawła  Trieblów zbulwersowało opinię publiczną, kto i dlaczego to zrobił?

Historyk odsłania kulisy tych szokujących wydarzeń, przeanalizował sprawę wg klasycznego schematu od ogółu do szczegółu. Znaczną część tego zajmującego reportażu wypełniają dokumenty, uznanie za solidną kwerendę archiwalną. A poza tym dostajemy multum cytatów z protokołów, relacji świadków, co stanowi o wiarygodności opracowania.

Sprawiedliwość wg Temidy. Kara śmierci w PRL

Pisarz przedstawia genezę tego środka represyjnego stosowanego niemal od początku istnienia państwowości (część prawa zwyczajowego usankcjonowana m.in. przez Kodeks karny Juliusza Makarewicza, są przykłady stosowania kary śmierci we wcześniejszych epokach). Krzysztof Drozdowski podaje, że w latach 1956-1988 stracono 321 osób, było to fundamentem procesu pokazowego. Kara śmierci została wykreślona z polskiego systemu prawnego 1 września 1998 roku.
Publicysta przytacza wyroki skazujące w aferze mięsnej (Stanisław Wawrzecki). Historyk w drobiazgowy sposób rekonstruuje fakty, narrację i tempo utrzymuje na dobrym poziomie.

Na procesie młody Tadeusz Rączka zdradził syndrom wykolejenia społecznego. Termin ten  dość długo obowiązywał w literaturze prawniczej, społecznej. Krzysztof Drozdowski bada też motywy mężczyzny i działania milicji.

Zaznaczyć trzeba, że informacje podawane przez dziennikarza są skrótowe, ale zapewne wynikają z ograniczonej objętości rozważań.

Czy warto sięgnąć po reportaż Stryczek dla Rączki? Zdecydowanie tak, ponieważ dziennikarz wykonał faktycznie kawał dobrej roboty. Mniemam też, że każda forma popularyzowania historii, mająca wzbudzić zaciekawienie przeszłością, zasługuje na uwagę. Podsumowując, Krzysztof Drozdowski stworzył psychologiczny portret sprawcy, nie tłumacząc go i nie usprawiedliwiając. Nie szuka na siłę okoliczności w życiorysie bohatera, które mogą  uzasadnić, dlaczego odebrał życie niewinnym dzieciom.

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Krzysztofowi Drozdowskiemu.