niedziela, 29 listopada 2020

Wojciech Chmielarz mocno rozczarowuje

Sięgnęłam po Prostą sprawę licząc na  emocje i nieoczywisty rozwój wypadków, jak to bywa u tego pisarza. Niestety, powieść sensacyjna jest zwykłym niewypałem, a spotkanie z bohaterami okazało mniej udane niż poprzednio.

Prosty zniknął. Zostało po nim zdemolowane mieszkanie, ale on sam zapadł się pod ziemię. Nie bez powodu- szukają go gangsterzy. Oraz dawny przyjaciel, który przyjechał do Jeleniej Góry, żeby spłacić dawno zaciągnięty dług. Kłopot w tym, że wpada w sam środek niebezpiecznej gry. Nie zna jej zasad, ale wkrótce dowiaduje się, że stawka jest bardzo wysoka...

Fabuła, która narodziła w czasie tzw. lockdownu, nie jest wyszukana. Zwykła sztampa, treść bez pomysłu. Gangsterzy, porachunki, handel środkami psychoaktywnymi- nic odkrywczego. I nie pomaga malownicze Karkonosze.

W środku tego chaosu pojawia się także  mafia romska, którym co rusz ktoś wstępuje na odcisk. Żeby dotrzeć do prostego i dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi, bohater będzie musiał im wszystkim stawić czoła. A pomoże mu w tym wszystkim pewna analityczka z ABW.

Wątek przekupnego i sprzedajnego policjanta także nie jest nowy i raczej wyświechtany. Doprawdy kuriozum, gdy funkcjonariuszka Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego boi się własnego cienia. Justyna Młynarska pozbawiona jest jakichkolwiek cech osobowości, mogących wskazywać na to czym się zajmuje. Postać mało wyrazista i niezdecydowana, w dodatku ulegająca presji nieznajomego. Kobiecie brakuje odwagi, zdana jest na pomoc obcego mężczyzny. Generalnie, bohaterowie są płascy, a dialogi toporne.

W Prostej sprawie wieje nudą,  zaś utwór pozbawiony jest tego, co powinno być wyznacznikiem jego jakości. A zatem: niespodziewane zwroty akcji, dreszczyk emocji, nieprzewidywalność oraz niebanalne zakończenie. Tutaj tego zabrakło. Ksywki przestępców też są bez specjalnego polotu.

Moim zdaniem Wojciech Chmielarz lepszy jest w konstruowaniu thrillerów psychologicznych, niż w tworzeniu powieści sensacyjnej. Niemniej jednak sądzę, że nie warto skreślać autora. Zasługuje na drugą szansę, zważywszy na to, że jego wcześniejsze książki były w większości bardzo dobre.

Szczerze odradzam.

Ocena: 2/5.



piątek, 27 listopada 2020

Wszystkie fascynacje, obsesje i przestrogi Remigiusza M

Znany autor, podążając śladami innego twórcy, Stephena Kinga, postanowił wydać własny poradnik. Jego tytuł brzmi: O pisaniu na chłodno.

W kraju, w którym rzekomo nikt nie czyta, jego książki rozchodzą się w milionach egzemplarzy. w wieku trzydziestu lat został najpopularniejszym współczesnym polskim pisarzem.

Tym samym wzbudzając zawiść u starszych i bardziej obytych kolegów po piórze. W swoich klarownych wywodach, prawnik przypomniał ważną myśl Stanisława Ignacego Witkiewicza:  

W sztuce więcej jest wart atom zapału niż góra doświadczenia.


Naturalnie można krytykować twórczość Mroza i nie zachwycać się jego dziełami. Jestem zdania, że w swoim dotychczasowym dorobku ma słabe, przeciętne pozycje, jak choćby Wieża milczenia. Ale generalnie większość z nich pochłonęłam w ekspresowym tempie. Pisarz nie zdradza nam żadnych nadzwyczajnych sekretów, takowych w tej pracy nie znajdziecie. Wspomina o różnych  życiowych sytuacjach mających zasadniczy wpływ na wybór drogi życiowej, w tym miłość do literatury.

Nikogo nie można nauczyć pisania- ale można, a nawet trzeba, nauczyć tego samego siebie.

O pisaniu na chłodno nie jest klasycznym poradnikiem, raczej autobiografią, rzeczową i konkretną. Dywagacje zostały podzielone na dwie części. Pierwsza z nich to osobiste przemyślenia doktora nauk prawnych. Dopiero w drugiej części możemy zapoznać się z przybornikiem użytkownika słowa. Nie dostajemy jednak gotowych recept czy patentów, ponieważ nie w tym rzecz. Dowiemy się, w jaki sposób winniśmy doskonalić swój warsztat. I drobna uwaga ze strony autora, ostrzega przed spożywaniem alkoholu podczas pracy. Pomny własnych doświadczeń, odradza.

W tej książce Remigiusz Mróz daje się poznać od dotychczas skrzętnie skrywanej strony. Opisuje swoją pisarską drogę i trzyma czytelnika w napięciu, niczym w jednym ze swoich najlepszych kryminałów. Odkrywa kulisy własnego warsztatu, a ostatecznie udowadnia, że każdy z nas nosi w sobie przynajmniej jedną nienapisaną książkę.

Podsumowując, chciałoby się rzec, parafrazując prof. Ryszarda Koziołka, Dobrze się myśli literaturą. To prawda.

Ocena: 4,7/5


czwartek, 26 listopada 2020

Thriller polityczny ze służbami specjalnymi w tle

Od czasu do czasu lubię przeczytać coś mniej wymagającego i wyrafinowanego. Odkąd sięgam pamięcią, interesowałam się wywiadem, kontrwywiadem, postawiłam więc na sensację. I  książka Zgoda na zabijanie do takich się zalicza. Jak dotąd, nie znałam twórczości tego amerykańskiego pisarza. W zamieszczonej notce biograficznej, przeczytamy, że Vince Flynn (1966-2013) należał do autorów popularnych thrillerów politycznych. W 1999 roku ukazało się Przejęcie władzy, w którym po raz pierwszy spotykamy agenta CIA i głównego bohatera.

Na froncie wojny z terroryzmem Mitch Rapp musi ocalić kolejne życie... Tym razem swoje własne.


Fabuła  jest całkiem niezła,  a akcja rozbudowana. Wprawdzie styl autora nie zachwyca, uwiera knajacki język. Ale do samego wątku nie mam większych zastrzeżeń. Wydarzenia rozgrywają się w zawrotnym tempie, pojawiają się niespodziewane okoliczności, włącznie z ingerencją służb w działania Rappa.

Mitch jeszcze nigdy nie był tak wściekły! Nowy szef wywiadu okazuje się żądnym władzy biurokratą. żona oznajmia mu, że jest w ciąży, a saudyjski miliarder, chcąc pomścić śmierć swojego syna terrorysty, oferuje 20 milionów dolarów za głowę Mitcha. Nie minie wiele czasu, a na życie życie Rappa czyhać będą: dawny funkcjonariusz Stasi oraz dwoje najlepszych płatnych zabójców. Czy agenta CIA może spotkać coś gorszego od kuli?

Czy i w jaki sposób nasz bohater poradzi sobie z dramatem, który go spotkał? Co zrobi? Do czego się posunie?

Zgoda na zabijanie nie jest to może literatura wysokich lotów, ale za to całkiem przyjemne czytadełko na długie, zimowe wieczory.

Ocena: 4/5.

wtorek, 24 listopada 2020

'Kto czyta książki, ten żyje podwójnie'

Po dłuższych namysłach nad tym, jaką polecić Wam książkę, wpadła mi do głowy następująca pozycja: Co czytali sobie kiedy byli mali?

Ten dość dobry wywiad- rzeka zawierający 24 rozmowy ze znakomitymi osobistościami: aktorzy, dziennikarze, pisarze, sportowcy, ludzie biznesu, naukowcy, podróżnicy. Wśród nich największym erudytą-gawędziarzem okazał się być prof. Jerzy Bralczyk. Warto zwrócić uwagę na przemyślenia innego, lecz już nieżyjącego profesora, Wiktora Osiatyńskiego.

Czy bez pierwszych lektur i kontaktów ze słowem bylibyśmy tym, kim jesteśmy? Jak ważne są pierwsze lektury dla naszych dzieci zatem? Co bywa czasem ważniejsze niż czytanie? Te pytania może  sobie zadać każdy z nas. A zadać je sobie warto- także z myślą o przyszłości najmłodszego pokolenia samodzielnych czytelników.


Ewa Świeżewska i Jarosław Mikołajewski indagują swoich interlokutorów na temat tego w jaki sposób lektury wpłynęły na ich życie. Mamy też rozmowy o dzieciństwie, dorastaniu. Rozmówcy są zajmującymi osobami, można ich słuchać bez końca.

Uważam, zgodnie z popularnym powiedzeniem, że czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał. Już w młodym wieku dobrze jest zaszczepić nawyk sięgania po wartościową literaturę, nie pomijając przy tym największych klasyków i ich dzieł. To od nas zależy jakiego typu prace będą czytać nasi wychowankowie. I najlepiej, żeby to była literatura faktu,  porządna biografia czy solidny reportaż.

Co czytali gdy byli mali mogę polecić każdemu z Was, bowiem publikacja jest deserem dla ciała i ducha. Uwodzi również estetyczna szata graficzna.

I na koniec przypomnę łacińską sentencję: Litteraturum radices amare sunt fructus dulces.

Ocena: 4.7/5

sobota, 21 listopada 2020

Thriller

Przy sobocie proponuję porozmawiać o  książce Anny Ekberg Miłość dla dorosłych.

Rzecz jasna, nie jest to najnowsza powieść tej autorki, ale często do niej wracam. Tym razem mamy  thriller psychologiczny, trzymający w napięciu do samego końca.


Główni bohaterowie Christian i Leonora ( biznesmen i skrzypaczka, która poświęciła karierę dla rodziny) są młodym małżeństwem, pozornie szczęśliwi ludzie, nic im nie brakuje. Wspaniała posiadłość, udany syn, który pokonał poważną chorobę. Czegóż chcieć więcej... Jednak pewnego dnia kobieta przyłapuje męża in flagranti.

Uświadamia sobie, że Christian może ją zostawić. Czy to możliwe? Czy odejdzie od kobiety, która poświęciła cale swoje życie, żeby zająć się chorym synem i rodziną?

Książka ma zaskakujące zakończenie, o którym nawet nie pomyśleliśmy. Bohaterowie Miłości dla dorosłych są do bólu realistyczni i wiarygodni.

Leonora podejmuje decyzję: zamierza temu zapobiec za wszelką cenę i wszelkimi możliwymi środkami.

Anna Ekberg miała niesztampowy pomysł na utwór, umiejętnie odtwarza emocje głównych bohaterów: uczucia, myśli, zbrodnicze plany jednego z nich...

Polecam.

Ocena: 5/5/

czwartek, 19 listopada 2020

Gdy jedno kłamstwo pociąga za sobą następne...

Kathryn Croft, Tylko jedno kłamstwo.

Kolejna książka brytyjskiej autorki poczytnych kryminałów, dwie z nich przetłumaczono na język polski. Fabuła  trzyma w napięciu do samego końca, multum zwrotów akcji.

Tara Logan ma- przynajmniej tak się jej wydaje, idealną rodzinę: mąż, dwójka dzieciaków. Jeden dzień zmieni wszystko, bohaterka nie zdaje sobie sprawy jak bardzo.... Kobieta budzi się w łóżku swojego sąsiada, nie ma bladego pojęcia jak się w nim znalazła. Nic nie pamięta, zwłaszcza tego, co się wydarzyło między nią, a Lee.

Wczoraj miałaś doskonałe życie. Dzisiaj przekonasz się, że wszystko, w co wierzyłaś, było kłamstwem.


Ale to dopiero początek prawdziwych kłopotów, bowiem Tara uświadamia sobie, że człowiek ten nie żyje. Nie wie co się stało, ale jest pewna, że go nie zamordowała.

Budzisz się obok martwego mężczyzny. To nie twój mąż, to nie twoje łóżko. Co robisz?

To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Kathryn Croft, jestem mile zaskoczona. Do końca nie wiemy, kim jest morderca.

Ale jaką cenę będzie musiała zapłacić, by rozplątać siatkę kłamstw? Czy prawda ją zniszczy? Tara popełniła błąd. Ale czy jedna noc będzie kosztować ją wszystko?

Przekonajcie się sami.

Ocena: 4,5/5.

wtorek, 17 listopada 2020

Pedofilia. Zmora wielu społeczeństw

Ekke Overbeek, Lękajcie się. Ofiary pedofilii w polskim kościele mówią.

Reportaż ten ukazał się w 2013 roku i wymaga uzupełnienia, ale wciąż jest aktualny. Publikacja dotyka bardzo istotnego problemu, jakim jest zjawisko pedofilii, które trapi wszystkie współczesnych. Nie jest tożsamy z określoną grupą zawodową, choć wielu o tym zapomina. Sęk w tym, że eksponuje się dewiacje, np. wśród duchownych ( jak najbardziej słusznie!), a te występujące wśród artystów, celebrytów zwyczajnie się obśmiewa i bagatelizuje. Co doskonale pokazał film Sylwestra Latkowskiego. W każdym razie sprawca tego ohydnego czynu winien zostać ukarany, bez względu na  zajmowaną pozycję i status.

Cała Polska milczy. Ofiary księży pedofilów mówią Polscy katolicy opowiadają, jak w dzieciństwie padli ofiarami księży pedofilów. Opowiadają o samotności, bólu, lęku przed reakcją otoczenia, rodziny i samego  Kościoła. Dwanaście świadectw daje kłam przekonaniu, że problem pedofilii nie istnieje w polskim Kościele.


Uczucia ofiar są zrozumiałe: niechęć do ujawnienia prawdy w obawie przed napiętnowaniem i ostracyzmem społecznym. Tych historii jest dwanaście, każda z nich szokuje i wstrząsa.

Dlaczego ofiary boją się mówić, Dlaczego media gonią chorych księży, a pomijają odpowiedzialność biskupów? Dlaczego nie ma reakcji instytucjonalnej, jak w innych krajach. Dlaczego wierni akceptują sytuację, w której nie wiadomo gdzie w Kościele kryją się pedofile?

Ekke Overbeek oddaje głos tym, którzy doświadczyli przemocy seksualnej ze strony duchownych. Dogłębny i zasmucający jest to obraz. I oczywiście można dywagować, że w kraju młodej demokracji tak dużo spraw się tuszuje, dlaczego mamy do czynienia  ze zmową milczenia? Ten bolesny temat bywa skrzętnie pomijany, udawaniem, że nie istnieje.

Nie mów nikomu, nic się nie stało.

Dziennikarz pisze wprost, z którym nie zawsze się zgadzam: W Polsce media i politycy starannie unikają pytania o odpowiedzialność biskupów. Za to skrupulatnie polują- przynajmniej- na pedofilów.(...).

Co mi przeszkadzało w tej książce? Uważam, że przedstawiono za dużo suchych danych statystycznych, które nie zostały dobrze opracowane. Zestawienie prasy sympatyzującej z Kościołem katolickim, z głównymi adwersarzami, też niewiele wnosi. Dla równowag, zachęcam do przeczytania reportażu Marcina Kąckiego: Maestro. Historia milczenia. Vide: https://ladymakbet33.blogspot.com/2020/06/pedofilia-wiele-imion-ma.html.

Ocena: 4/5

niedziela, 15 listopada 2020

Aktorka, ale nigdy tania celebrytka

Przy niedzieli polecam Wam, moi Drodzy, fascynującą autobiografię  niezapomnianej Judyty z  Nigdy w życiu czy George Sand z Chopin. Pragnienie miłości. Intrygująca i tajemnicza komisarz Anna Oster z serialu Instynkt. Tak, mam na myśli Danutę Stenkę i Flirtując z życiem. Książka jest świetna, artystka i Łukasz Maciejewski rewelacyjnie ze sobą współpracują. Oboje potrafią siebie słuchać i prowadzić interesującą konwersację, co nie jest takie częste w przypadku tego typu publikacji.


Piękna, emocjonalna, wrażliwa kobieta sukcesu, gwiazda ekranu. Danuta Stenka otwarcie mówi o kosztach, jakie wiążą się z jej wymagającym zawodem- o towarzyszącym jej przez lata stresie i braku pewności siebie. Z poruszających wspomnień wyłania się opowieść o dojrzewaniu kobiety do niezależności i spełnienia, w której każdy łatwo odnajdzie cząstkę własnego życia.

Znakomita aktorka, kobieta z klasą o dużej inteligencji i szerokich zainteresowaniach, pochodząca z Kaszub. Stworzyła wiele ciekawych kreacji, znakomita w dramatach psychologicznych.

Jestem zdania, że gdy rozmawiają ze sobą osoby na odpowiednim poziomie intelektualny i nie plotą ''trzy po trzy", to zawsze wyjdzie z tego coś dobrego. I tak też się stało w tym przypadku. Pytania są dobre i przemyślane.  Rozmowa jest konkretna, pani Danusia rozprawia o aktorstwie. Zaznaczyć muszę, że jeśli ktoś szuka smaczków czy taniej sensacji, będzie zawiedziony. Podkreślam też, że nie jest to cukierkowy i sielankowy obraz pani Danuty Stenki. To deser, po którym nabieramy apetytu na więcej...

Ocena: 5/5.

sobota, 14 listopada 2020

Literatura piękna

 Mo Yan, Klan czerwonego sorga.

Na jesienną melancholię odpowiednia będzie dobra książka, którą za moment omówię. Jej autorem jest laureat  Literackiej Nagrody Nobla z 2012 roku. Akademia Szwedzka tak uzasadniała swój wybór: Połączenie fikcji i rzeczywistości oraz perspektywy historycznej i społecznej. Mo Yan stworzył świat pokrewny w swej złożoności światom Fulknera i Marqueza, a jednocześnie osadzony w chińskiej tradycji literackiej i ludowej.


Klan czerwonego sorga doskonała powieść ukazująca złożone dzieje Chin na początku XX wieku . Czasy  były niespokojne... To historia trzech pokoleń z prowincji Shandong i sile tradycji, ich zmaganiach z trudną rzeczywistością. Mo Yan jest naszym przewodnikiem po biednych wioskach. Trwa walka z japońskim okupantem, zaciera się granica między bohaterstwem a zdradą. Mamy więc wachlarz emocji zwykłych ludzi: ból, samotność, tęsknoty. Również niełatwe decyzje i skomplikowane  wybory.

Fakty, rodzinne wspomnienia i ludowe podania przeplatają się ze sobą w baśniowej, zakrapianej wódką narracji. Mieszkańcy ubogiego chińskiego miasteczka stają się świadkami wydarzeń, które decydują o losach świata. Wielka historia wciąga ich w swój wir, odrywając się od codziennych zajęć, każąc walczyć o wolność i prawo do życia.


Dzieło podzielone jest na pięć części i napisane z wielkim rozmachem. Czy warto przeczytać tę powieść? Oczywiście, bowiem jest to utwór, którego największymi walorami są: dynamiczna akcja, barwny, żywy i pełen ekspresji styl noblisty. Miłośnicy twórczości Marqueza będą usatysfakcjonowani, ja jestem. Mo Yan w mistrzowskim stylu prowadzi narrację. Co interesujące,  wciąż pozostaje z boku i nie czyni nic, aby się ujawnić. Jedyny mankament stanowią beznamiętne opisy zbrodni.

To moje pierwsze spotkanie z tym genialnym pisarzem, wiem już, że nie ostatnie. Jego twórczość nie jest przereklamowana, jak w przypadku innych laureatów Literackiej Nagrody Nobla.

Polecam.

Ocena: 5/5.

piątek, 13 listopada 2020

Strzeż się Greka niosącego złote dary...

Francois Forestier, Arystoteles Onassis. Człowiek, który chciał mieć wszystko.

Przyznacie, że powyższe powiedzenie jest do bólu prawdziwe. Dziś chciałabym Wam przybliżyć sylwetkę słynnego armatora greckiego. Kobieciarza. Bawidamka. Cynika. Pragmatyka. Człowieka zmieniającego kobiety jak rękawiczki. Bałamutnika bez skrupułów. Z drugiej strony to też miliarder, któremu pieniądze  nie przyniosły szczęścia. Samotnik i ojciec pogrążony w bólu po stracie syna. Kim był Arystoteles Onassis?


Chciał mieć wszystko: pieniądze, kobiety i szczęście. I miał wszystko, miał swój prywatny raj i najsłynniejszą wdowę świata. Później wszystko przestało się liczyć: syn zginął tragicznie, córka straciła smak życia, a on sam ugiął karku przed śmiercią na swojej wyspie Skorpios. Ostatnim jego przyjacielem był bezpański pies.

W 1922 roku podczas wojny grecko-tureckiej jego rodzina straciła cały dorobek, a nasz bohater cudem ocalał. Życie uratował mu turecki porucznik. Rok później przedostaje się do Argentyny i dzięki swojej przedsiębiorczości szybko zbija majątek. W 1932 roku inwestuje w sześć statków, które przynoszą mu krocie. Jego imperium zaczyna rozkwitać. W 1957 roku zostaje właścicielem i zarządcą greckiej kompanii lotniczej. W 1957 romansuje z  diwą Marią Callas, owocem ich związku jest syn Homer, który umiera. Szybko porzuca ją dla Jacqueline Kennedy.

Dwie kobiety weszły w jego legendę: Callas, która go kochała aż do śmierci i chciwa Kennedy, która go kosztowała pieniądze, pieniądze, pieniądze. Był twardym rywalem Niarchosa, czarną owcą dla Johna F. Kennedy'ego. Otoczony światem nienawiści fortun i znakomitości (..) załatwiał sprawy miłosne tak jak sprawy biznesu.

Arystoteles Onassis to jedna z lepszych książek tego autora, choć nie wyczerpuje tematu. Biografia nie jest obszerna, liczy zaledwie 262 strony.

Ocena: 4/5.


środa, 11 listopada 2020

Skoro listopad, to pora na Johna F. Kennedy'ego

Dziś postanowiłam popełnić tekst o sprawie zabójstwa 35 prezydenta Stanów Zjednoczonych, przypomniała mi się pewna ciekawa praca na ten temat. Mianowicie mam na myśli książkę, której autorem jest Joachim Joesten, Oswald. Zabójca czy kozioł ofiarny.

Komisja Warrena z powagą orzekła, że to 24-letni młody człowiek był jedynym zamachowcem, oddał trzy śmiertelne strzały w stronę Kennedy'ego. Jak wiemy, werdykt ten  nie zyskał aprobaty społeczeństwa amerykańskiego. 

Warto wiedzieć więcej, przypomnijmy więc czym była w istocie  rzeczona Komisja i dlaczego tak bardzo spieszono się, aby udowodnić winę Oswaldowi. Komu na tym zależało? Zacznijmy od podstawowych faktów: Komisja Warrena  została powołana do życia 29 listopada 1963 roku przez prezydenta Lyndona B. Johnsona w celu zbadania wszystkich okoliczności. Nazwa wywodzi się od nazwiska przewodniczącego Sądu Najwyższego, Earla Warrena.


W raporcie końcowym stwierdzono, że Jack Ruby (zastrzelił Lee na oczach funkcjonariuszy policji, absurdalnie argumentując, że chciał ulżyć wdowie...) działał z pobudek idealistycznych. To tylko pokazuje, że młodzieniec mógł wiedzieć dużo. Za dużo. Mało tego, powielono również kuriozalną tezę tzw. ''magicznej kuli", miała trafić JFK i gubernatora Johna  Conally' ego.

Interesujące są pewne dane: w rok po zabójstwie tylko 45% Amerykanów ufało wersji przedstawionej przez Komisję Warrena, przeciwników było tyle samo. Natomiast  w 1976 roku  75% obywateli mniemało, że Oswald nie był ''samotnym strzelcem". Przy recenzji wielu książek pisałam o świadkach, którzy wspominali o innych miejscach niż Składnica Książek.

Dokument liczył ponad 900 stron i przekonywał, że pociski padły z tyłu i z góry. Nonsens. Wiadomo, że do polityka mierzono również z przodu. Pamiętajmy, iż kompletna dokumentacja z prac Komisji została złożona do Archiwum Narodowego w Waszyngtonie. Utajniono ją do 2029 i 2039 roku.

Joachim Joesten próbuje odtworzyć wydarzenia z 22 listopada 1963 roku. Autor jest zdania, że jego bohater został wrobiony w zabójstwo. Przekonuje nas o udziale FBI i policji z Dallas. Sądzę inaczej, przypuszczam, że eliminacją prezydenta były zainteresowane inne służby.                                    

Niektóre założenia są dość naciągane i niezbyt przekonujące, ale  naturalnie są wątpliwości co do oficjalnej wersji. Warta uwagi jest drobiazgowa i szczegółowa analiza, którą przeprowadził Joesten w oparciu o relacje świadków i dokumenty.

Publikacja Oswald. Zabójca czy kozioł ofiarny liczy 377 stron i ukazała się w 1966 roku nakładem wydawnictwa Książka i Wiedza. A ja natknęłam się na tę pozycję w antykwariacie, która szybko znalazła się w mojej biblioteczce.

Jaka jest prawda? Tego pewnie się nie dowiemy.

Ocena: 4/6

wtorek, 10 listopada 2020

poniedziałek, 9 listopada 2020

#Zostań w domu i czytaj książki

 Na ten niespokojny czas, moja propozycja jest następująca:











Brednie, które dobrze się sprzedają. Ideologia marksistowsko-leninowska wiecznie żywa...

 ...A komunizm to stan umysłu. Do czego  zmierzam? Przy poniedziałku postanowiłam skreślić  kilka słów o  surrealistycznej  i paranoicznej książce Bohdana Piętki, Kłamstwa O Historii. Tytuł publikacji jest dość wymowny, uwzględniający osobliwe poglądy autora. Ów nie ukrywa swoich sympatii wobec poprzedniego systemu i formacji, które go ugruntowały. Autor zafascynowany jest AL (jej działalność jest dobrze opisana w literaturze fachowej), pisząc niestworzone rzeczy: Ofiarą antykomunistycznej polityki historycznej jest m.in. pamięć i dobre imię Armii Ludowej.


Dywagacje zostały podzielone na kilka rozdziałów, w których ten pseudohistoryk zawarł swoje absurdalne przekonania. Deliberacje wymagają dużej odporności psychicznej w ich odbiorze, Piętka usprawiedliwia wielu zbrodniarzy, w tym Bolesława Bieruta (!). Nie ma hamulców w opluwaniu prof. Sławomira Cenckiewicza czy dra Piotra Gontarczyka. Obu naukowcom przypisuje szczególną interpretację dziejów, która nie jest zgodna z jego wizją.


Uważam, że istnieje granica tolerancji bzdur, autor ją przekroczył, wnioskując: Kolejnym skutkiem antykomunistycznej polityki historycznej jest deprecjonowanie, zniesławienie (..) Wojska Polskiego oraz (..) Zygmunta Berlinga. Dalej jest jeszcze lepiej: Wojna z Armią Czerwoną, czyli z żołnierzami niechcianymi toczy się w dzisiejszej Polsce na serio i jest jednym z najważniejszych elementów polityki III RP, wspierając wojowniczą politykę polską wobec Rosji.


Trudno też znaleźć uzasadnienie dla poniższego bełkotu: Oczywiście do Bieruta, Osóbki-Morawskiego można mieć różne pretensje, ale nie można odmówić im zasług w przywracaniu Polsce dawnych ziem nad Odrą i Bałtykiem.

Klamrą spinającą te dziwne rozważania stanowi rozdział: Groteskowość prawicowych mitów historycznych. W tej części Bohdan Piętka z wielką pasją atakuje dr Ewę Kurek, zarzucając jej fobie i tworzenie  fałszywych mitów historycznych. Zdumiewające to stwierdzenie, ponieważ ja nigdy nie słyszałam o prawdziwych mitach. A Wy?

Ocena może być tylko jedna: 1/5.

Kłamstwa O Historii  to jedna z najgorszych prac 2020 roku.








sobota, 7 listopada 2020

Magia-czary-klątwa. Czyli dla każdego coś dobrego:)

Dziś rzecz o reportażu  Tomasza Kwaśniewskiego, W co wierzą Polacy. Śledztwo w sprawie wróżek, jasnowidzów, szeptuch.

Czy wiecie, że znaczna część z nas wciąż wierzy w gusła i zabobony? Przynajmniej tak wynika z tej książki. Dane zdumiewają, zważywszy na to, iż żyjemy w samym środku Europy, społeczeństwo jest coraz lepiej wykształcone. Zaskakuje fakt, że z usług kabalarek korzystają ludzie z tytułami naukowymi, a  motywy takiego postępowania są nieracjonalne. Kto jak kto, ale poważana pani profesor?

Co siódmy Polak odwiedził wróżkę, ponad połowa czyta horoskopy, a jeden na sześciu jest przywiązany do magicznego amuletu.


Dziennikarz podąża śladami magów, przemierza gabinety parających się wróżbiarstwem. Spotykamy jasnowidzów, wszelkich łowców duchów, egzorcystów i znachorów. Kwaśniewski uczestniczy w obrzędach magicznych. Wspomina jakoby też miał uraczyć klątwą jednego z najbardziej znanych naukowców w Polsce.

Profesor Anna Mikołejko oprowadza nas po świecie ezoteryki, objaśniając pojęcia mediumizmu i spirytyzmu. Odwołuje się do historii; socjolog religii wyłuszcza, że  nadzwyczajne zdolności przypisywano Adamowi Mickiewiczowi czy Józefowi Piłsudskiemu. Od strony naukowej problematyką tą zajmowało się wielu profesorów: Abramowski, Kuczyński, Radwański, Witwicki...

W internecie z łatwością możemy znaleźć oferty magicznych rytuałów: zapewniających rzucenie palenia, wypędzenie złych duchów z mieszkania, a nawet rzucenia klątwy.

Publicysta nie ukrywa swojego stosunku do wróżbitów i ich praktyk rodem ze średniowiecza. Bywa cyniczny i sarkastyczny, posługuje się uszczypliwością. Nie zanudza nas suchymi danymi statystycznymi. Wszystko to podane jest jest w bardzo przystępnej formie.

Cała prawda o polskim rynku usług magicznych.

Reportaż jest naprawdę na wysokim poziomie, dopracowany warsztatowo. Liczy 494 strony i firmuje go krakowskie wydawnictwo ''Znak".

Ocena: 4,7/5.


czwartek, 5 listopada 2020

Rola służb w najnowszych dziejach Polski....

Witold Bagieński, Sławomir Cenckiewicz,  Piotr Woyciechowski, Konfidenci.

Bardzo dobre i obszerne studium poświęcone współpracy ludzi kultury ze Służbą Bezpieczeństwa. Chodzi o takie persony jak: pisarz Andrzej Szczypiorski, jego syn Adam, publicysta GW czy Wiesław Chrzanowski. Monografia stanowi solidną porcję rzetelnej wiedzy na temat komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. Mamy okazję przyjrzeć się metodom stosowanym przez esbeków, którzy też nie przebierali w środkach. 

W 1993 roku w wydawnictwie Editions Spotkania ukazała się książka Michała Grockiego zatytułowana <Konfidenci są wśród nas>. Była to pierwsza publikacja opowiadająca o kulisach realizacji ustawy lustracyjnej z maja 1992 roku oraz opisująca historię  tajnej współpracy z SB szeregu znanych  przedstawicieli świata polityki i kultury, pisarzy, dziennikarzy, a także działaczy opozycji demokratycznej.



Konfidenci są staranną, kompetentną pracą, liczącą 700 stron. Wstęp popełnił Antoni Macierewicz. Przypomniano nam o wielu sprawach, których niektórzy nie znają bądź nie ich nie pamiętają. Dodam też, że nazwiska autorów mówią same za siebie, gwarantując najwyższą jakość.

Piotr Woyciechowski pisze o fiasku lustracji z 1992 roku i działalności tzw. Komisji Ciemieniewskiego ( powołana do życia tuż po obaleniu rządu Jana Olszewskiego. Przewodził jej poseł Jerzy Ciemieniewski, zajmowała się oceną działań lustracyjnych). Ekspert ds. służb specjalnych nawiązuje do procesu sądowego Antoniego Macierewicza za ujawnienie nazwisk osób współpracujących z SB.

Z kolei historyk, prof. Sławomir Cenckiewicz  przedstawia sprawę Wiesława Chrzanowskiego i jego kontakty z bezpieką.

Witold Bagieński omawia działalność Wydziału XI/IX Departamentu I MSW.

Na końcu zamieszczono wywiady m.in. z nieżyjącym już Janem Olszewskim, Piotrem Naimskim.

Ocena: 5/5.

wtorek, 3 listopada 2020

'Jeśli za mało książek znasz, to wychodzi Ci na twarz...'

 ...To oczywiście fragment utworu Chirurgia plastyczna niezapomnianego twórcy, Maestra Wojciecha. Trzeba przyznać, że zawarto tam dużo uniwersalnych prawd.

Drogi rodaku z kolczykiem w uchu, 

z łańcuchem dookoła  szyjki,

Niech ci choć trochę pójdzie do słuchu

Treść mojej historyjki,

Bo przyznać musisz, słodki łobuzie,

Z gadżetów pełną chatą,

Że ładne wszystko masz-oprócz buzi!

Buzię masz ryjowatą...

Jak  odmienić- zachodzisz w głowę (..)

Jeśli za mało książek znasz- to ci wychodzi na twarz

gdy nie wiesz kim był J.S Bach- to spłaszcza ci czółka dach

Nieznany ci Edypa los- to deformuje ci nos

Gdy nie wiesz, co to savoir-vivre- żuchwę masz grubą aż dziw! (..)

Dwójka chirurgów jest w stanie zmienić wam twarz bez wątpienia:

Myślenie i Oczytanie (..)

Pragnę Was zachęcić do zapoznania się z fascynującą książką Młynarski. Rozmowy. Być może niektórzy mieli przyjemność delektowania się nią.

Publikacja jest zapisem rozmów Agaty Młynarskiej z ojcem. Są to bardzo osobiste dyskusje i polemiki. Wojciech Młynarski autor wielu tekstów i satyryk był wybornym obserwatorem życia społecznego. Rewelacyjnie wytykał nam przywary i ułomności.

Miłe panie i panowie bardzo mili, to prwdziwa uczta intelektualna. I szansa na pobycie przez chwilę z Mistrzem.

W zasadzie dziś już nie ma takich artystów jak nieodżałowanej pamięci Wojciech Młynarski. Brakuje jego wyrafinowanych i inteligentnych żartów, także tych natury politycznej. Zawsze postrzegałam go jako człowieka, który chodził własnymi ścieżkami. Człowiek, który od dziecka obcował z muzyką i sztuką na wysokim poziomie.

Artysto, oto morał jest. Artysto nad swym losem nigdy nie roń łez, głowa do góry, smutki odgoń precz! I zapamiętaj sobie, że gdy umiesz coś docenią cię, a kto i kiedy- to już całkiem inna rzecz... To już zupełnie inna rzecz.

Ocena: 5/5

niedziela, 1 listopada 2020

'A lato było piękne tego roku...'

Lecz nastroje minorowe, czyżbyśmy przeczuwali nadciągającą nieuchronnie katastrofę? O tym m.in. jest książka Marcina Zaborskiego, Jeszcze żyjemy. Lato'39.

Z lektury dowiemy się jak wygląda życie Polaków na moment przed wybuchem II wojny światowej. Co nas raduje i smuci? Jakimi sprawami żyjemy?


A co wiedzieli i czuli ci, którzy wtedy-mimo wszystko-tańczyli, jechali po zdrowie do wód albo spokojnie spacerowali uliczkami nadbałtyckich kurortów? Jak opisywały im świat ukazujące się wtedy gazety? Co mogli usłyszeć w radiu?

Autor dostarcza nam wartościowych informacji na temat ówczesnego społeczeństwa, kreśli tło historyczne. Pisze w jaki sposób odpoczywamy, ale przywołuje też relację z pogrzebu Wojciecha Korfantego. Dziennikarz porusza tematy poważne i te mniej znaczące, sprawy znane i nieznane. Nie zapomina przy tym o przedwojennej etykiecie, dobrych manierach.

Rozbawiła mnie przyśpiewka:  hulaj chłopcze, pókiś młody- rób panienkom śluby, a mężatkom rozwody.

Kto bywa w Krynicy? Co czytają i czego słuchają rodacy? Co się dzieje w Gdańsku? Marcin Zaborski odtwarza kronikę kryminalną lata 1939 roku: samobójstwa, lincze i żerujący na  złaknionych uczucia kobietach oszuści matrymonialni. Przyznaję, że doktor nauk humanistycznych wiernie oddaje atmosferę tamtych czasów.

Uliczny hałas, pękające w szwach kolejki podmiejskiej matrymonialni oszuści, nocne wyścigi nietrzeźwych kierowców. Prężenie muskułów w polskiej armii, dramatyczne sceny z Gdańska, dyplomatyczne zabiegi, które mają uchronić świat przed eksplozją wojennej zawieruchy. Nadzieja na to, że uda się jej uniknąć, przeplata się tu z przekonaniem o nieuchronności starcia, które już na zawsze zmieni świat.

Myślę, że w tych rozważaniach każdy znajdzie coś dla siebie: krótkie szkice na temat mody, kultury, literatury wzbogacają naszą wiedzę.
Publikacja została podzielona na 22 rozdziały, każdy z nich poświęcony jest innemu zagadnieniu.


Zapraszam w fascynującą podróż po ulicach polskich miast.

Ocena: 5/5.


Nie taki diabeł straszny, jak go malują

Czyli rozważania o podręczniku do nauczania historii i teraźniejszości (przedmiot ten zastąpi wiedzę o społeczeństwie) pióra prof. Wojciecha...