sobota, 18 kwietnia 2026

Ostatni strzał: historia zamachowca























Był 16 grudnia 1922 roku, Gabriel Narutowicz, nowo wybrany prezydent uczestniczył w otwarciu wystawy w gmachu Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, gdy padły strzały. Zamachowiec oddał ich trzy, polityk poniósł śmierć na miejscu. Sprawca został błyskawicznie pojmany, okazał się nim Eligiusz Niewiadomski, malarz. Przy ujęciu nie stawiał żadnego oporu, został przewieziony do aresztu, gdzie oczekiwał na wymierzenie sprawiedliwości. Wyrok zapadł szybko, mężczyzna został skazany na karę śmierci. 

Kim był człowiek, który nacisnął spust? Eligiusz Niewiadomski pochodził z zubożałej rodziny szlacheckiej, jego ojciec w działalności publicystycznej popularyzował teorię darwinizmu, matka była protestantką, zmarła, gdy chłopiec miał dwa latka. Przyszły zamachowiec obrał gruntowne wykształcenie artystyczne, szlify zdobywał w takich ośrodkach akademickich, jak Warszawa, Petersburg, Paryż. Był malarzem, krytykiem sztuki i wykładowcą, swoje teksty publikował w wielu poczytnych tytułach prasowych.

Patryk Pleskot, autor Portretu mordercy... źródeł myśli politycznej swojego bohatera upatruje właśnie w środowisku rodzinnym.

Tło wydarzeń

Wybór Gabriela Narutowicza, profesora Politechniki w Zurychu na najwyższy urząd w państwie przypadł na czas silnej polaryzacji politycznej i wywołał falę poruszenia. Niechętne pierwszemu obywatelowi środowiska organizowały demonstracje, ich członkowie dawali upust swojemu niezadowoleniu z takiego obrotu sprawy. Atmosfera stawała się coraz bardziej gęsta, agresja zagorzałych przeciwników Narutowicza przybierała na sile. 

Dlaczego Eligiusz Niewiadomski, człowiek wykształcony i obyty temu uległ tłumowi? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć historyk w wyjątkowym studium przypadku Portret mordercy. Artysta, który zabił prezydenta. 

Zabójca Gabriela Narutowicza stopniowo radykalizował swoje poglądy, sympatyzował z obozem narodowo-radykalnym, których trudno podejrzewać o sprzyjanie wybranej głowie państwa. Przekonania Niewiadomskiego stawały się coraz bardziej skrajne, jego przypadek został sklasyfikowany przez psychiatrów jako obłęd posłannictwa- wiara w to, że tylko on jest w stanie zmienić przyszłość kraju.

Publikacja stanowi uzupełnienie wydania z 2012 roku, jest znacznie rozszerzona i wzbogacona o nowe wątki. Treść zawiera informacje pozyskane od krewnego zamachowca, Andrzeja P. Niewiadomskiego. Patryk Pleskot zapowiada określoną strukturę pracy, wprowadza dwa typy narracji: zbeletryzowaną i tekst stricte naukowy. Historyk bazuje na przedwojennej dokumentacji, przytacza relację z procesu Eligiusza Niewiadomskiego.

Od artysty do zamachowca

Otrzymujemy nowatorskie ujęcie problematyki, zaktualizowaną perspektywę, jednym słowem spojrzenie akademickie, pozbawione pretensjonalności. Biografia człowieka strzelającego do prezydenta osadzona została w szerszej perspektywie, owa optyka ma charakter intelektualny. Naukowiec podejmuje próbę zrozumienia motywów postępowania swojego bohatera, odtwarza życiorys krytyka sztuki na tle realiów politycznych XX wieku.

Reasumując:

Styl Patryka Pleskota cechuje klarowność, snuta przez niego opowieść zachęca czytelnika do kontynuowania zagłębiania się w zawiłe losy Eligiusza Niewiadomskiego. Pisarz z właściwą sobie dokładnością i swadą porządkuje fakty, układając je w logiczną i spójną całość. Książka mimo znacznej objętości nie przytłacza mnogością dat ani faktografią. Na poczet opracowania zaliczam jeszcze obfitość materiału źródłowego, całość opatrzono staranie dobranymi fotografiami.

Sięgacie po biografie?

Brak komentarzy: