środa, 18 lutego 2026

Piekło w Niebie

 

Doświadczenia mężczyzny, który przeżył gehennę na ziemi. Zapoznajcie się z recenzją książki Niebo. Pięć lat w sekcie Sebastiana Kellera.  


Sekty wciąż są niebezpieczne, nadal prężnie działają i poszukują z niebywałym zaangażowaniem i wytrwałością nowych wyznawców. Przekonał się o tym bohater omawianego reportażu, jego historia niech będzie przestrogą dla wszystkich zagubionych szukających wsparcia u niewłaściwych osób, stowarzyszeń.
W literaturze psychologicznej, socjologicznej szeroko opisano destrukcyjny wpływ grup, wspólnot, w których rządzi guru.

Zło może przyjść z uśmiechem i cytatem z Pisma Świętego na ustach.
Rozrost  wspólnot  w Polsce nastąpił po przemianach politycznych, kiedy to granice naszego kraju zaczęły przekraczać rozmaite społeczności religijne. Jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać dziwne grupy, mniej lub bardziej szkodliwe.
Znaczna część tych organizacji działała na granicy prawa, dokonując licznych nadużyć, wykorzystując trudne położenie członków.

Na gruncie wspomnianych okoliczności narodziła się sekta ,,Niebo'', to w jej szpony trafił autor. Wspólnocie przewodził Bogdan Kacmajor, rzekomy bioenergoterapeuta wzbudzający zaufanie innych. W rzeczywistości cyniczny manipulator, dla którego żadne wartości nie miały znaczenia.

Sebastian Keller, kiedy trafił do ,,Nieba'', znajdował się w kiepskiej sytuacji życiowej, chorował, etc. Przebywał tam pięć lat, w przedziale czasowym 1991-1996.

Życie w sekcie okazało się codziennością pełną lęku, podejrzliwości, kar, absurdalnych zakazów, fałszywych proroctw i pogłębiających się paranoi.

 W ,,Niebie'' panowały chore zasady. 

Idealizacja lidera, izolacja, nowomowa, spirala poczucia winy i nagród, odcięcie od rodziny, tabuizacja wątpliwości.

Narrator opowieści jest człowiekiem wrażliwym, dlatego wpadł w sprytnie zastawione sidła. Tak właśnie działają sekty, epatują miłością po to, żeby uderzyć ze zdwojoną siłą.

Sekta nie zapomina. Sekta nie wybacza
Miałem dwadzieścia lat, świat stał przede mną otworem [...]. Miałem ideały, marzenia, zainteresowania.
 Oni to wszystko zniszczyli. Prawie.

Znakomity wstęp do publikacji sporządziła dr Agnieszka Bukowska, socjolog prowadząca badania nad sektami.

Reasumując

Styl Sebastiana Kellera jest przystępny, czytelnik poznaje kulisy manipulacji organizacji. Tekst, co zrozumiałe, jest nacechowany emocjonalnie, bywało, że odkładałam tę książkę na półkę. Ale wróciłam, podobnie jak autor, który w nowym życiu wiele osiągnął.

Reportaż oczywiście warto przeczytać i z jego lektury wyciągnąć odpowiednie wnioski. Pamiętaj, że nie jesteś sam, są instytucje kryzysowe, od których zawsze można uzyskać pomoc. Trzeba tu nadmienić np. o Dominikańskim Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych.

Brak komentarzy: