Co sprawia, że to miejsce wciąż przyciąga uwagę pisarza? Dlaczego nie potrafi o nim zapomnieć i nadal do niego wraca? Co skrywa Zona, stająca się miejscem fascynacji autora?
środa, 29 kwietnia 2026
Czarnobyl: powrót do Strefy
środa, 22 kwietnia 2026
Gdy prawda przestaje się liczyć
O spektakularnym upadku etosu dziennikarstwa, o nagminnym łamaniu praw pracowniczych. O wykorzystywaniu stanowiska służbowego dla własnych korzyści. O przekraczaniu granic, o tuszowaniu niewygodnych spraw. O zanikającej sztuce dobrego słowa, o postępującej degrengoladzie moralnej ludzi pióra.
Wyraz swojemu niezadowoleniu z takiego stanu rzeczy daje Paulina Januszewska w reportażu pod znamiennym tytułem Gównodziennikarstwo. Dlaczego w polskich mediach pracuje się tak źle? Czy uzyska odpowiedź na pytanie postawione w tytule dywagacji?- śmieciowe umowy;
- bezpłatne nadgodziny;
- wyzysk;
- mobbing;
- bezwartościowe teksty, tzw. clikbity, nastawione wyłącznie na zysk.
Ani satysfakcji, ani hajsu, ani poczucia sensu. Tak się pracuje w mediach.
Publicystka pracowała w cyfrowej redakcji Newsweeka, kiedy funkcję redaktora naczelnego pełnił nie kto inny, jak Tomasz Lis. Pisze Paulina Januszewska między słowami:
Po odejściu Tomasza Lisa z <Newsweeka> wciąż masa ludzi jest gotowa dać się za niego pokroić. Brakuje zaś środowiskowej refleksji nad tym, czy i komu służy dotychczasowy model pracy w mediach, nastawiony na konkurencyjność, hierarchiczność i gnojenie niżej postawionych pracowników.
Żurnalistka przypomina tę bulwersującą sprawę, która zszokowała całe środowisko. W maju 2022 roku dobiegł kres współpracy między znanym dziennikarzem a koncernem Ringier Axer Springer Polska w związku z pojawiającymi się oskarżeniami o stosowanie przez niego mobbingu. Na portalu Wirtualnej Polski opublikowano artykuł, z jego treści wynikało, że prezenter telewizyjny, według relacji współpracowników rzekomo dopuszczał się nieakceptowalnych zachowań naruszających standardy i noszące znamiona mobbingu. Tomasz Lis wszystkiemu zaprzeczył, a PIP nie potwierdziła tych zarzutów, nie stwierdzono również żadnych nieprawidłowości w redakcji tygodnika opinii.
Rafał Kalukin na łamach Polityki utrzymywał, że wśród powodów odwołania Tomasza Lisa ze stanowiska miał znajdować się zarzut naruszania nietykalności cielesnej pracownicy. Prokuratura umorzyła sprawę z powodu przedawnienia.Po tym w mediach pojawiły się opinie, że styl pracy naczelnego Newsweeka zasadzał się na przestarzałych metodach zarządzania z lat 90. Czy można to uznać za wystarczające uzasadnienie? Jaki zatem będzie pożądany model zarządzania, z pewnością oparty na nowoczesnych zaleceniach i przede wszystkim szanujący podmiotowość każdego człowieka. Pytania wciąż pozostaje otwarte.
sobota, 18 kwietnia 2026
Ostatni strzał: historia zamachowca
Był 16 grudnia 1922 roku, Gabriel Narutowicz, nowo wybrany prezydent uczestniczył w otwarciu wystawy w gmachu Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, gdy padły strzały. Zamachowiec oddał ich trzy, polityk poniósł śmierć na miejscu. Sprawca został błyskawicznie pojmany, okazał się nim Eligiusz Niewiadomski, malarz. Przy ujęciu nie stawiał żadnego oporu, został przewieziony do aresztu, gdzie oczekiwał na wymierzenie sprawiedliwości. Wyrok zapadł szybko, mężczyzna został skazany na karę śmierci.
Kim był człowiek, który nacisnął spust? Eligiusz Niewiadomski pochodził z zubożałej rodziny szlacheckiej, jego ojciec w działalności publicystycznej popularyzował teorię darwinizmu, matka była protestantką, zmarła, gdy chłopiec miał dwa latka. Przyszły zamachowiec obrał gruntowne wykształcenie artystyczne, szlify zdobywał w takich ośrodkach akademickich, jak Warszawa, Petersburg, Paryż. Był malarzem, krytykiem sztuki i wykładowcą, swoje teksty publikował w wielu poczytnych tytułach prasowych.
Patryk Pleskot, autor Portretu mordercy... źródeł myśli politycznej swojego bohatera upatruje właśnie w środowisku rodzinnym.
Tło wydarzeń
Wybór Gabriela Narutowicza, profesora Politechniki w Zurychu na najwyższy urząd w państwie przypadł na czas silnej polaryzacji politycznej i wywołał falę poruszenia. Niechętne pierwszemu obywatelowi środowiska organizowały demonstracje, ich członkowie dawali upust swojemu niezadowoleniu z takiego obrotu sprawy. Atmosfera stawała się coraz bardziej gęsta, agresja zagorzałych przeciwników Narutowicza przybierała na sile.
Dlaczego Eligiusz Niewiadomski, człowiek wykształcony i obyty temu uległ tłumowi? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć historyk w wyjątkowym studium przypadku Portret mordercy. Artysta, który zabił prezydenta.
Zabójca Gabriela Narutowicza stopniowo radykalizował swoje poglądy, sympatyzował z obozem narodowo-radykalnym, których trudno podejrzewać o sprzyjanie wybranej głowie państwa. Przekonania Niewiadomskiego stawały się coraz bardziej skrajne, jego przypadek został sklasyfikowany przez psychiatrów jako obłęd posłannictwa- wiara w to, że tylko on jest w stanie zmienić przyszłość kraju.
Publikacja stanowi uzupełnienie wydania z 2012 roku, jest znacznie rozszerzona i wzbogacona o nowe wątki. Treść zawiera informacje pozyskane od krewnego zamachowca, Andrzeja P. Niewiadomskiego. Patryk Pleskot zapowiada określoną strukturę pracy, wprowadza dwa typy narracji: zbeletryzowaną i tekst stricte naukowy. Historyk bazuje na przedwojennej dokumentacji, przytacza relację z procesu Eligiusza Niewiadomskiego.
Od artysty do zamachowca
Otrzymujemy nowatorskie ujęcie problematyki, zaktualizowaną perspektywę, jednym słowem spojrzenie akademickie, pozbawione pretensjonalności. Biografia człowieka strzelającego do prezydenta osadzona została w szerszej perspektywie, owa optyka ma charakter intelektualny. Naukowiec podejmuje próbę zrozumienia motywów postępowania swojego bohatera, odtwarza życiorys krytyka sztuki na tle realiów politycznych XX wieku.
Reasumując:
Styl Patryka Pleskota cechuje klarowność, snuta przez niego opowieść zachęca czytelnika do kontynuowania zagłębiania się w zawiłe losy Eligiusza Niewiadomskiego. Pisarz z właściwą sobie dokładnością i swadą porządkuje fakty, układając je w logiczną i spójną całość. Książka mimo znacznej objętości nie przytłacza mnogością dat ani faktografią. Na poczet opracowania zaliczam jeszcze obfitość materiału źródłowego, całość opatrzono staranie dobranymi fotografiami.
Sięgacie po biografie?
czwartek, 16 kwietnia 2026
W oparach peerelowskiego absurdu
Władza ludowa zaglądała ludziom do kuchni i nie tylko tam zresztą. O życiu w komunistycznym, paranoicznym systemie, przypomina autorka monumentalnego dzieła (liczącego ponad 500 stron!), traktującego o realiach minionej epoki. Dla niektórych będzie to nostalgiczna podróż w przeszłość, a dla innych lekcja historii.
Wartość merytoryczna, naukowa publikacji
Monika Milewska w swojej opowieści stosuje klasyczną zasadę od ogółu do szczegółu, na przystawkę serwuje nam w sposób syntetyczny garść niezbędnych informacji o tamtych czasach. Danie główne to już zbiór konkretnych wiadomości, okraszonych erudycją i wnikliwą znajomością realiów. Najlepsze kąski zostawiono na deser.
Zwyczaje kulinarne, takie jak pory spożywania posiłków, sposoby ich serwowania, zachowania przy stole czy sam wybór produktów i dań są częścią kapitału kulturowego i wyznaczają miejsce jednostki w społeczeństwie.
Między propagandą a rzeczywistością
Czym były sklepy za żółtą firanką i co można było w nich nabyć? Czy każdy obywatel mógł zrobić w nich zakupy? Kto się bał Coca-coli i dlaczego? Którzy literaci pozostawali na usługach rządzących?
Przepełniona ideologią gospodarka socjalistyczna nie radziła sobie nawet z klęską urodzaju. Dlatego słowo smacznego mogło brzmieć w tamtych czasach jak dowcip.
Monika Milewska w wyśmienitym studium cytuje liczne dokumenty, artykuły, wspomnienia, dokonała starannej kwerendy, co wpłynęło na odbiór pracy.
wtorek, 14 kwietnia 2026
Książkowe akta specjalne: Operacja NATO?
Thriller szpiegowski- hit czy kit? Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Sięgacie po ten gatunek, czy preferujecie raczej coś spokojniejszego? Lubicie, gdy w historii przewijają się wątki agentów, służb? Jeśli macie ochotę na zastrzyk adrenaliny, emocji na najwyższym poziomie, to zachęcam do przeczytania najnowszej książki Adama Podkowy Departament Theta.
Nie zabraknie tu wartkiej, wyrafinowanej akcji w stylu Jamesa Bonda, wyrazistych postaci i napięcia trzymającego do samego końca.
Tytułowy Departament to tajny i elitarny oddział kontrwywiadu polskiego chroniącego pierwszego obywatela przed dezinformacją, manipulacją.
Strefa napięcia
Mowa jest tu o broni psychologicznej zastosowanej przez Amerykanów pod koniec lat 80. XX wieku w celu demontażu Związku Sowieckiego i jego satelitów. Na ten ślad wpadli również nasi wschodni sąsiedzi, planują zatem odwet na członkach sojuszu militarnego. Jak ta historia się zakończy? Tymczasem władzę w naszym kraju przejmuje obóz polityczny nieznoszący niezależności i samodzielności głowy państwa, a Rosjanie tylko na to czekali, już zacierają ręce. W odpowiedzi na zagrożenie, organizacja powołała specjalne struktury, Departament Theta pozostaje na celowniku... Dodam tu, że poznajemy trzy różne perspektywy, m.in. twórcy oddziału, płk. Jarosława Targosza, pracownika Edmunda Skiby oraz szefa rosyjskiej dezinformacji w Polsce. Zbliża się szczyt NATO w Warszawie, wydarzenia osadzone są we współczesności. Autor kreśli alternatywną wizję upadku Bloku Wschodniego, podkreślając istotny wpływ wywiadów.
Thriller Departament Theta cechują wyraziści bohaterowie, często pozostają niejednoznaczni moralnie, a ich decyzje są obarczone czynnikiem ryzyka. Atmosfera gęstnieje, napięcie i ciekawość sięgają zenitu, błyskotliwe i plastyczne dialogi stanowią kolejną wartość opowieści. Czy dojdzie do eskalacji napięć i kto wyjdzie z tego zwycięsko?
Służby specjalne, intrygi polityczne, starcie potężnych wywiadów, manipulacja, zakulisowe działania
Ze względu na tempo narracji, świetną osnowę, całość przeczytałam dość szybko, tu nie ma miejsca na nudę i przewidywalność. Tu się dzieje, zważywszy, że pisarz porusza bardzo aktualną problematykę. Rozdziały nie są rozwlekłe, Adamowi Podkowie udało się połączyć elementy political fiction i sensacji.
Treść pozwala oderwać się od rzeczywistości i zanurzyć w inny świat, przekonałam Was? Dla kogo lektura? Dla wszystkich gustujących w alternatywnej wizji historii, zakulisowych ustaleń.
Reasumując, powieść ma oczywiście charakter fikcyjny, ale z elementami niedopowiedzenia i niepokoju o przyszłość. Czy NATO mogłoby prowadzić takie operacje?
Autorowi dziękuję za przekazanie mi egzemplarza do recenzji (e-book).
środa, 8 kwietnia 2026
Nadzieja umiera ostatnia
Po latach bezowocnych poszukiwań przyjmuje się już, że maturzystka została zamordowana. Tymczasem wciąż pojawiają się nowe tropy, absurdalne hipotezy, matactwa świadków niewyjaśnionej tragedii, niedorzeczne wnioski.
Noc, która zaczęła się w najbardziej luksusowym kurorcie, a skończyła w piekle podejrzeń ściągniętych na dziesiątki osób. Miejska legenda, która szybko zawładnęła Polską. Królowa nadwiślańskich zagadek kryminalnych. Prosto z Gdańska [...] uchodzącego za stolicę krajowej prostytucji, przemytu narkotyków i układów gangstersko-policyjno-sędziowskich. Miejsca, gdzie przy odpowiednich znajomościach można się wymigać od procesu o zabójstwo.
Prawda, Wybrzeże w owym czasie stało się teatrem mafijnych rozliczeń, przemocy, przestępczości zorganizowanej. Kroniki kryminalne wypełniały doniesienia o łamiących prawo funkcjonariuszach Policji, napadach, zabójstwach i ogólnej demoralizacji.
Zaginiona Iwona Wieczorek... to doskonały reportaż, doświadczeni dziennikarze misternie rekonstruują ostatnie chwile bohaterki. Książka ukazała się w 15. rocznicę zaginięcia Gdańszczanki, publicyści demaskują piramidalne kłamstwa, przywołują zatajone informacje i kuriozalną rolę Krzysztofa Rutkowskiego.
Wykonali przy tym kawał solidnej pracy, obnażyli niechlujstwo, zaniechania organów ścigania, nie do pomyślenia w cywilizowanym, demokratycznym państwie. Punktem wyjścia rozważań stanowią zeznania P. uważanego obecnie za głównego podejrzanego, a wcześniej zaangażowanego w poszukiwania koleżanki.
To nie historia kryminalna, to niestety rzeczywistość.
poniedziałek, 6 kwietnia 2026
Jan Hevelius znaczy Jan Wypadkowy
Nazwa nadana polskiemu promowi przez szwedzkich marynarzy ze względu na liczne awarie, przed ostatnią wyprawą było ich aż 26 !
''Jan Heweliusz'' dwukrotnie przewracał się podczas postoju w porcie, silniki odznaczały się wadliwą konstrukcją, system balastowy odmawiał posłuszeństwa. Ponadto prom zderzył się z rybackim kutrem, wspomniane incydenty nie skłoniły zatem nikogo z dowódców do refleksji nad stanem technicznym maszyny. Kto i dlaczego wydał zgodę na wypłynięcie ''Heweliusza''? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć dociekliwy Adam Zadworny w reportażu śledczym Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku.
Do tego szły jeszcze inne czynniki, przynajmniej tak utrzymuje dziennikarz. Mimo fatalnej pogody zapadła decyzja o wypłynięciu statku, siła wiatru wynosiła wówczas dwanaście stopni Beauforta, co oznaczało silny sztorm. Tragedia rozegrała się we wczesnych godzinach porannych na Morzu Bałtyckim u wybrzeży niemieckiej wyspy Rugia. Czy zlekceważenie złych warunków atmosferycznych przyczyniło się do dramatu promu?
Autor wnikliwie zbadał przyczyny katastrofy, analizując wszystkie zaistniałe okoliczności, unikając przy tym pochopnych wniosków i obalając masę teorii spiskowych. Adam Zadworny przestudiował ogrom dokumentów, raportów. Mamy tu fakty, daty, nazwiska, wydarzenia. Cała opowieść zasadza się na gruntownej kwerendzie akt sprawy, reporter wyczerpał temat.
Z wypadku ocalało jedynie dziewięć osób pośród 64 pasażerów, ,,Heweliuszem'' podróżowali przedstawiciele różnych narodowości: Polacy, Szwedzi, Norwegowie, Szwedzi, Czesi, Austriacy.
Każdy zapamiętuje obraz, który widzi oczami człowieka walczącego o życie.
Adam Zadworny przytacza przesłanki wpływające na zatonięcie ,,Jana Heweliusza", koncentrując się na dramacie załogi i pasażerów. Publicysta nie ocenia, nie upraszcza. Próbuje zrozumieć.
Innych łatwo zrozumieć, samego siebie nie.
Międzynarodowy alarm Mayday! Mayday! Mayday!
Sygnał oznaczający wezwanie pomocy na morzu, używany w łączności radiowej, zarówno morskiej, jak i lotniczej w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia. Komunikat nadawany jest trzykrotnie, ma pierwszeństwo przed innymi rozmowami radiowymi. Określenie wywodzi się z języka francuskiego m'aider=pomoc.
piątek, 3 kwietnia 2026
'07 zgłoś się, 07 zgłaszam się'
Trudno uniknąć skojarzeń z agentem Jej Królewskiej Mości, choć Krzysztof Szmagier i Bronisław Cieślak kategorycznie odcinali się od tych porównań. Zresztą tytułowym kryptonimem w owym czasie posługiwała się Milicja Obywatelska.
poniedziałek, 30 marca 2026
Od nowa. Czy to jest możliwe?
Czy można zbudować siebie na nowo? Doświadczona psychoterapeutka udowadnia, że mimo trudności, sztuka ta może zakończyć się powodzeniem.
Kim jesteś, a kim możesz się stać. Na czym polega terapia narracyjna? Tego wszystkiego dowiesz się z lektury pasjonującego poradnika To samo, ale inaczej. Opowiedz siebie na nowo Joanny Flis.
Praca interesująca pod względem graficznym, merytorycznym, po każdym z rozdziałów zamieszczono aneks w postaci ćwiczeń do samodzielnego wykonania, będące uzupełnieniem treści. Wspomniane zadania niosą ze sobą spore korzyści psychologiczne, pozwolą na racjonalną ocenę własnych predyspozycji, ograniczeń, etc. Testy w dużej mierze ułatwią również zdystansowanie się do problemów, zmartwień codzienności.
O szkodliwości etykietowania, wyciągania pochopnych wniosków, narzucania swoich poglądów innym. O zjawisku gashlihtingu i hejcie, o tym m.in. traktuje recenzowana książka.
Psycholog, wyposażając czytelnika w nowe narzędzia (ucząc np. asertywności, oddzielania konstruktywnej krytyki od zwyczajnej agresji), zachęca do pracy nad sobą i weryfikacji przekonań na własny lub innych temat.
Joanna Flis podaje konkretne przykłady z życia, z gabinetu, ale czyni to taktowanie, z zachowaniem tajemnicy zawodowej i poszanowaniem prywatności klientów.
Język potrafi zmieniać nasze myślenie o sobie.
Czy jesteś gotowy na zmiany, które wymagają jednak odwagi w zmierzeniu się z demonami?
!!! Nowy rodzaj manipulacji!!!
Czym jest wspomniany wyżej gaslighting i dlaczego jest destrukcyjny? To zjawisko opisane przez psychologów dotyczy sytuacji, w której ktoś neguje nasze odczucia, doświadczenia, opinie, prowadzi więc utraty poczucia własnej wartości. Gaslighting stanowi wyrafinowany rodzaj przemocy psychicznej, z tego względu bywa tak niszczący. Mają tu miejsce kłamstwa, lekceważenie uczuć, wzbudzanie poczucia winy. Jak się przed nim bronić? Autorka zaleca staranne dokumentowanie faktów, stawianie wyraźnych granic. Warto wiedzieć, że gashlighting pozostaje intencjonalnym procesem, początkowo bardzo trudnym do rozpoznania.
Ekspertka kilka zdań poświęca hejtowi, goszczącemu regularnie w przestrzeni publicznej. Joanna Flis wymienia istotne zagrożenia, jakie ta forma cyberprzemocy ze sobą niesie, sugeruje co robić w takiej sytuacji. Hejt zyskał na popularności wraz z rozwojem nowoczesnych technologii i rozrostem mediów społecznościowych.
Co odróżnia tę pozycję na tle innych tego typu? Przede wszystkim wypowiada się osoba kompetentna, dyplomowana psycholog z dorobkiem naukowym i życiowym, a nie coach nadrabiający luki w wiedzy przesadną pewnością siebie i absurdalnymi poradami.
Wśród atutów rozważań wskażę na klarowny, przystępny styl Joanny Flis, pozbawiony naukowego nadęcia i mentorskiego tonu.
Sięgacie po poradniki psychologiczne?
czwartek, 26 marca 2026
Walka dobra ze złem
Kto zwycięży w tym nierównym pojedynku? Gra toczy się o najwyższą stawkę.
Julię poznajemy w najważniejszym momencie jej życia, bohaterka wkracza w dorosłość. Jest wrażliwa i nieco zagubiona, wychowywane przez wujostwo. Nastolatka przeczuwa, że najbliżsi nie są z nią szczerzy. W dodatku do tego dochodzą problemy w relacjach z rówieśnikami i... tajemniczy głos.
Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy Julia odnajduje pamiętnik, jaką tajemnicę skrywa diariusz?
Dziewczyna ma wiele talentów, w dotychczasowych, życiowych trudnościach towarzyszy jej jeszcze ktoś. Jaki ma to związek z dziennikiem, na który natrafiła?
Tymczasem zbliżają się osiemnaste urodziny Julki, czy ten dzień coś zmieni w jej życiu? W pewnym momencie ambitna uczennica będzie musiała dokonać wyboru...
Wykluczenie religijne, przemoc, odrzucenie, samotność, niezrozumienie
Thriller psychologiczny z elementami grozy Piekielna osiemnastka skierowany został głównie do młodzieży, mam jednak wątpliwości czy będzie dla niej odpowiedni. Dlaczego? Powodów mamy mnóstwo, nie zamierzam tu jednak uprawiać moralizatorstwa i wskażę na kluczowe przesłanki, które mi przeszkadzały podczas lektury. W recenzji podkreślę wady i zalety opowieści, bo takowych nie brakuje.
Zacznę od tego, że poruszane przez pisarkę kwestie teologiczne są pozbawione podstaw naukowych, jednakże wyobraźnia prawem autora. Tematyka ukazana przez Dagmarę Warszewską Kołacz jest kontrowersyjna (plus za dawkowanie niektórych szczegółów) i wymaga dużej odporności w jej odbiorze. Poza tym dominuje tu powtarzalność motywów, a już uwikłanie się głównych bohaterów w destrukcyjne relacje nie znajduje uzasadnienia.
Warto pamiętać, że w okresie adolescencji młodzi ludzie usilnie poszukują własnej tożsamości, a dobór wartościowych lektur ma im to ułatwiać, a nie utrudniać. Czy w tym przypadku tak będzie?
Na poczet dobrych stron historii zaliczam wnikliwą analizę psychiki postaci, rzeczywiście ich sylwetki są dobrze pogłębione. Motywy postępowania nastolatków jednak bywają niezrozumiałe, a decyzje przez nich podejmowane kuriozalne. Ale takie jest prawo młodości.
Losy Julii mnie nie przekonały, choć łatwo się z nią utożsamić. Być może Piekielna osiemnastka znajdzie uznanie u innych odbiorców.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Moc Media.

