środa, 8 stycznia 2025

Imperium o. Tadeusza Rydzyka

Marcin Wójcik, dawny publicysta Gościa Niedzielnego, ukazuje nam  osobowość najsłynniejszego chyba redemptorysty. W rodzinie ojca mego to też reportaż o zwolennikach i stronnikach politycznych Tadeusza Rydzyka.

Niewątpliwie plusem książki jest to, że cytując wypowiedzi sympatyków duchownego, autor w żaden sposób ich nie ocenia, nie komentuje.

Przedsiębiorczy i obrotny kapłan, jaki jest, każdy widzi i słyszy; to postać, która z przytupem wkroczyła na scenę teatru politycznego. I biznesowego. Dzięki zdolnościom socjotechnicznym ojciec Rydzyk przyciągnął licznych słuchaczy oraz partnerów w  interesach.

Ksiądz, założyciel Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Materialnej jest krytyczny wobec Unii Europejskiej, którą określił ,,nowym Związkiem Sowieckim''. Oskarżany przez Tomasza Piątka o współpracę z bezpieką w latach 80. ubiegłego wieku. Niezbyt wiarygodny autor utrzymuje, że teczki pracy Rydzyka zaginęły w tajemniczych okolicznościach.

Niektóre z przywoływanych na łamach kart publikacji, historie są mocno dyskusyjne: mąż z zimną krwią mordujący żonę. Dziennikarz próbuje ukazać nam związek przyczynowo- skutkowy zdarzenia a słuchaniem rozgłośni. To nie jedyny taki przypadek zaprezentowany przez Marcina Wójcika. Niektóre z przywoływanych na łamach kart publikacji, historie są mocno dyskusyjne: mąż z zimną krwią mordujący żonę. Dziennikarz próbuje ukazać nam związek przyczynowo- skutkowy zdarzenia a słuchaniem rozgłośni. To nie jedyny taki przypadek zaprezentowany przez Marcina Wójcika. Owszem, poszczególne wypowiedzi zwolenników o. Tadeusza ocierają się o granicę racjonalności (lub są jej całkowicie jej pozbawione), ale łączenie tego z toruńską stacją jest nadużyciem.

Zaskakuje natomiast brak reakcji gospodarzy programów na pojawiające się akcenty antysemickie ze strony słuchaczy. Przypomniano czytelnikowi o haniebnej wypowiedzi redemptorysty skierowanej w stronę Marii Kaczyńskiej: ,,Pani prezydentowa z taką eutanazją? TY czarownico! Ja ci dam! Jak zabijać ludzi, to sama się pierwsza podstaw!''.

Cytaty są niedokładnie oznaczone, praktyka ta wprowadza chaos, treść się zlewa. Zasadniczym minusem jest brak wyraźnego oddzielenia wypowiedzi rozmówców autora. 



poniedziałek, 6 stycznia 2025

Nauki płynące z wędrówki

Współpraca recenzencka

Niezapomniana Anna German śpiewała: /Człowieczy los nie jest bajką ani snem/ Człowieczy jest zwyczajnym, szarym dniem/ Człowieczy los niesie ze sobą trudy, żal i łzy/.

I o tym między innymi traktuje nowela Krok za krokiem Marcina z Frysztaka. Tym razem jest to historia nastolatka imieniem Wayan, który pielgrzymuje. Na swojej drodze spotyka rozmaitych ludzi, poznaje smak gościnności, ale też niechęci i odrzucenia. Chłopiec jest uważnym i wnikliwym słuchaczem, przede wszystkim zaś ciekawi go drugi człowiek i jego bagaż doświadczeń.

Pielgrzym nie potrzebuje zaproszenia. Pielgrzym żyje wędrówką.

Młodzieniec nie ocenia swoich gospodarzy, błyskawicznie wyciąga wnioski z zasłyszanych opowieści. Podróż Wayana trwa dwanaście dni, w trakcie których, wzbogacony o nowe przeżycia, staje się lepszym człowiekiem. Tu sprawdza się porzekadło, iż Każdy napotkany człowiek jest albo lekcją, albo sprawdzianem, albo prezentem.

Nastolatek pracuje nad sobą, unika codziennych, zwyczajnych pokus: Młody umysł szaleje. Chciałby wiele, może niewiele.

Nie walczysz ze światem. Walczysz ze sobą.

Tradycyjnie już jak to u autora bywa, treść tej niewielkiej książki skłania nas do namysłu nad sobą, nad własnym postępowaniem. Mamy tutaj połączenie dwóch istotnych dyscyplin: etyki i filozofii, co nie jest zaskoczeniem, jeśli znamy wcześniejsze publikacje Marcina.

Nie staraj się być Panem. Pan jest tylko jeden. To nie jest tak, że ty masz rację, a inni się mylą.

Myślę, że adresatem tej niezwykłej podróży, również w głąb w siebie, może być każdy człowiek. Przesłanie związane z ludzką egzystencją nie traci na wartości, jest ponadczasowe i uniwersalne. Tutaj droga jawi nam się jako symbol człowieczego losu.

Zdania są krótkie, pojedyncze, ale to już stała konwencja w twórczości Marcina z Frysztaka. Całość jest wartościowa i zasługuje na uwagę, mimo że nie jest obszerna, to warto czytać ją rozważnie.

Za egzemplarz do recenzji gorąco dziękuję Autorowi, była to prawdziwa uczta duchowa, o której nie zapomnę.



niedziela, 5 stycznia 2025

Zmagania z chorobą

Współpraca recenzencka

Poruszająca historia autora zmagającego się od dziecka z zespołem Tourette'a. Czym jest owo schorzenie? Ma podłoże neuropsychiatryczne o charakterze wrodzonym lub nabytym. W przypadłości tej mamy do czynienia z występowaniem licznych tików ruchowych, werbalnych:

*powtarzanie słów uznanych za obelżywe;

*mruganie powiekami;

*chrząkanie;

*mlaskanie;

*wzruszanie ramionami;

*kichanie.

Znaczna część pacjentów ma obniżony poziom serotoniny w organizmie.

Pierwsze objawy wspomnianej choroby ujawniają się między drugim a piętnastym rokiem życia. U 96 procent pacjentów zaburzenie to daje o sobie znać do 11. roku życia.  Szacuje się, iż zespół ten dotyka 4,3 tysiące osób, częściej mężczyzn niż kobiet (1 procent dorosłych). Jego rozwojowi sprzyja niewłaściwy tryb życia kobiety w ciąży, w tym palenie papierosów.

Zaburzenie to zostało po raz pierwszy opisane w XIX wieku (1885 r.) przez francuskiego medyka, neurologa Georges'a Gilles'a de la Torette'a. Stąd nazwa charakteryzowanej dolegliwości.

Książka Jestem alfą i omegą, początkiem i końcem jest interesująca, ale momentami chaotyczna i nierówna. Mimo to opowieść mieszkańca Dąbrowy Górniczej zasługuje na uwagę.

Kamil Zduńczyk dzieli się z nami swoimi doświadczeniami, pisze o początkowym braku diagnozy i wynikającej z tego niepewności. Nadmienia też o braku tolerancji i niezrozumienia jak zwykle wynikającego ze skąpej wiedzy, ze strony rówieśników:  Prawda wyglądała przykro, ale była następująca: ja, Kamil Zduńczyk, nie mogłem otrzymać ani oceny lepszej od innych uczniów, ani przynajmniej równej, żeby reszta nie czuła się urażona.

Narażony na kpiny i szyderstwa, także ze strony pedagogów: Zduńczyk!-krzyknęła, spoglądając na mnie z niechęcią- A ty znowu nie wziąłeś swoich leków, czy tym razem przedawkowałeś.

Autor pisze otwarcie o trudnościach, jakich codziennie doświadczał, również w życiu dorosłym (problemy z podjęciem zatrudnienia, stygmatyzowanie, etc.).

Jestem chłopakiem z bloków. Jestem alfą i omegą, początkiem i końcem.

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Kamilowi Zduńczykowi.





sobota, 4 stycznia 2025

Patokuratela, czyli od złych kuratorów niech nas państwo strzeże

Kolejna książka poświęcona profesji kuratora sądowego, dziennik z pracy w terenie, w którym autor dzieli się własnymi przemyśleniami. 
Znaczącym mankamentem publikacji są: agresywny, knajacki język jako dyskusyjny środek wyrazu. 

Patożycie to bez wątpienia dziwny reportaż, ukazujący realia i złożoność tejże profesji. Kuriozalny o tyle, że jego autorem jest doświadczony przedstawiciel wymiaru sprawiedliwości, przelewający na papier swoje negatywne uczucia. Treść jest ewidentnie przeładowana emocjami, frustracją, w zasadzie możemy zrozumieć położenie kuratora, który wiele widział i towarzyszące mu poczucie bezsilności.

Od osoby zajmującej się dozorem osób skazanych prawomocnym wyrokiem oczekuje się dużej odporności psychicznej i wiedzy psychologicznej. Wśród pożądanych kompetencji wymienia się również zdolności interpersonalne, umiejętności organizacyjne i zarządzania.

W kodeksie etyki zawodowej figuruje zapis o tym, że kurator sądowy pełni służbę względem społeczeństwa. Dlatego w swoim codziennym postępowaniu winien kierować się cnotami najwyższymi, obejmującymi:
  • poszanowanie godności człowieka,
  • zachowanie tajemnicy, 
  • kierowanie się uczciwością, sprawiedliwością, honorem,
  • służenie radą i pomocą.
Fragment ślubowania: Ślubuję uroczyście powierzone mi obowiązki kuratora sądowego wykonywać zgodnie z prawem, sumiennie i rzetelnie, w postępowaniu kierować się zasadami etyki zawodowej [...] i zachować w tajemnicy wszystkie okoliczności, o których powziąłem wiadomości w związku z pełnioną funkcją.

O wskazanych wartościach kurator najwidoczniej zapomniał.

Zapiski te pokazują wady systemu, nieudolność wymiaru sprawiedliwości. Jednakże treści te są kontrowersyjne, nieetyczne, ubliżające ''podopiecznym" kuratora, stanowią esencję jego wynurzeń. Zastrzeżeń do historii tu  przedstawionych jest znacznie więcej: niedopuszczalne są wulgarne wypowiedzi Matysiaka o kobietach, w szczególności zaś o tych, które uznał za atrakcyjne. 

Stygmatyzujące komentarze autora są niestosowne względem osób bezradnych, starszych, będą zatem zaprzeczeniem misji poprawy. 






czwartek, 2 stycznia 2025

Rzeczywistość pracy kuratora sądowego

Witajcie w Nowym Roku! Dziś mam dla Was kolejną propozycję czytelniczą Kuratorka sądowa.  Autorka  przybliża czytelnikom arkana tej arcyważnej i trudnej profesji, zwracając uwagę na wiele, często pomijanych kwestii.

Bez wątpienia kurator sądowy w codziennym realizowaniu swoich obowiązków narażony jest na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia. Przemoc, agresja, uzależnienia- z tym wszystkim musi zmierzyć się osoba, która egzekwuje postanowienia sądu. Do tego dochodzą jeszcze frustracja i wypalenie zawodowe urzędnika państwowego.

Kuratela sądowa- rys historyczny  w Polsce.

Dzieje tego zawodu  sięgają XX wieku, kiedy to młodemu, odrodzonemu państwu  przyszło zmierzyć się z rozmaitymi problemami, w tym natury prawnej. Józef Piłsudski postanowił uregulować podstawowe sprawy. 7 lutego 1919 roku w życie wszedł dekret Naczelnika Państwa o utworzeniu sądów dla nieletnich; powołano specjalnych inspektorów sądowych. W 1932 roku w kodeksie karnym Juliusza Makarewicza pojawił się zapis o stosowaniu dozoru wobec osób skazanych, którym warunkowo zawieszono wykonanie kary pozbawienia wolności.

Na świecie znany jest przypadek...

Kiedy to pewien szewc z Bostonu po złożeniu kaucji, poręczył za sprawcę czynu zabronionego. Dążąc do jego poprawy, przyuczał go do zawodu.

Zakres powinności kuratorów sądowych reguluje Ustawa z dnia 27 lipca 2001 roku, wprowadzająca pewne rozgraniczenia: Kuratorzy sądowi wykonujący orzeczenia w sprawach karnych są kuratorami dla dorosłych, a wykonujący orzeczenia w sprawach rodzinnych i nieletnich są kuratorami rodzinnymi.

Kurator społeczny a zawodowy.

Kurator społeczny pracuje pod nadzorem kuratora zawodowego, realizuje takie same zadania o charakterze resocjalizacyjnym, wychowawczym. Ten pierwszy prowadzi działania wyłącznie wobec określonej grupy społecznej.

Ciekawostkę stanowi fakt, iż święto kuratorskiej służby sądowej obchodzimy 25 czerwca.

Reportaż Kuratorka sądowa jest w miarę interesujący, ale nie do zaakceptowania jest mentorski, pouczający ton Hanny Flary, której przyszło pracować z różnymi ludźmi o różnym stopniu zdemoralizowania. Odbiór treści utrudniają zbędne dygresje, oceny moralne, poczucie wyższości autorki.

Siada przy jednym stole z bezwzględnymi mordercami, alkoholikami, pedofilami, ale i na pierwszy rzut oka zwyczajnymi ludźmi, którzy po prostu popełnili w życiu poważny błąd- choć oni wciąż niezmiennie dowodzą, że diabeł tkwi w szczegółach.




wtorek, 31 grudnia 2024

Podsumowanie czytelnicze roku 2024

Upływający rok był dla mnie intensywny pod względem literackim, mimo że przeczytałam jedynie 69 książek. Wydaje mi się jednak, że tych pozycji było znacznie więcej, te złe zwyczajnie sobie odpuszczałam. Poza tym w zeszytach mam mnóstwo roboczych tekstów recenzenckich, które czekają na swoje ''pięć minut". 

Na wschodzie bez zmian. W tym roku wyjątkowo trudnym pod względem geopolitycznym (nie przyniósł rozstrzygnięć, raczej nastąpiła eskalacja konfliktów), nawiązałam mnóstwo współprac recenzenckich, w większości wartościowych. Tak, 2024 r. obfitował w nowinki literackie:

  1. Poznałam wielu zdolnych autorów, odkryłam kilka ciekawych wydawnictw;
  2. zaufało mi sporo twórców;
  3. zaskoczyła mnie kreatywność początkujących pisarzy;
  4. doczekałam się patronatu medialnego, fragment mojej recenzji (tzw. blurb) znalazł się na okładce książki.
Czas na ranking, aczkolwiek wybór był trudny.

Bezapelacyjne pierwsze miejsce przyznałam solidnej monografii poświęconej procesowi w Norymberdze. Kapitalna i wyczerpująca to lektura.

Wartość poznawcza znacznej części książek pozostawała jednak wiele do życzenia. 

Druga lokata należy do Katarzyny Znańskiej- Kozłowskiej za jej Fałszywą przyjaciółkę. Na uznanie zasługuje poruszanie problemu ważnie społecznie, jakim jest alkoholizm kobiet. Tę historię polecam szczególnie.

Odkrycie literackie roku 2024

Na trzeciej pozycji uplasowała się Agnieszka Rautman- Szczepańska z utworami o wymownym tytule Rany boskie.

Ważną pracę w mojej biblioteczce zajmują rozważania Dariusza Lipińskiego Czy Unia Europejska przetrwa rok 2024?

Zaufali mi:

  • Witold Horwath;
  • Wojciech Kulawski;
  • Jolanta Sak;
  • Wiktoria Wankiewicz;
  • Bartosz Rdułtowski;
  • Tomasz Niedziela;
  • Albin Perc
  • Grzegorz Glinka....
I inni.

Wszystkiego Najlepszego z okazji zbliżającego się Nowego Roku! Szampańskiej zabawy i interesujących lektur!


 Zdjęcie pochodzi z publicznej domeny.


sobota, 28 grudnia 2024

Patolka

Współpraca recenzencka

Jeśli chcecie wiedzieć, kim jest tytułowa Patolka, to sięgnijcie po najnowszą powieść Karoliny Wasilewskiej vel Arlety Socjalnej. Debiutująca w 2020 roku pisarka dotyka mocno zaburzonych relacji rodzinnych. Bardzo dobra proza, odkrywająca zakamarki ludzkiej duszy.

Narratorka powraca do trudnego dzieciństwa, naznaczonego bólem, cierpieniem, niezrozumieniem, przemocą i uzależnieniem. Ewidentnie zmaga się z syndromem DDA, choć początkowo tego się wypiera. Ktoś mógłby rzec, że przypadek jakich wiele. Owszem.

Czy zawsze warto powracać do przeszłości? Bohaterka ma siłę i odwagę, aby zmierzyć się z własnymi przeżyciami. Próbuje też rozliczyć się z przeszłością. Ostatecznie. Raz na zawsze. Paulina musiała szybko dojrzeć, nie miała w zasadzie czasu, aby być dzieckiem.

Niewydolność wychowawcza, kiedy zawodzą dorośli, gdy sekrety rodziny wychodzą na jaw. W książce piętnuje autorka hipokryzję i podwójne standardy moralne, co jest dużym walorem.

Ludzie z takich rodzin jak nasza prawie wszystko robili przedwcześnie, bo dorosłości uczyli się od małego i myśleli, że poznali ją na wskroś. Radziliśmy sobie z utrapieniami, które przerastały naszych rodziców. Czuliśmy się wybrakowani. Uwierały nas nasze ciała, a czarne myśli wszczepiały się w mózgi jak pijawki.

Kim jest tytułowa Patolka? Czy stanowi kompilację pewnych cech osobowości? Z pewnością  narratorka postrzega siebie przez pryzmat obranego wychowania w domu rodzinnym.

Rodzące się pierwsze uczucia i nadzieje. Gorzkie refleksje, rozczarowania i zawody. Któż ich z nas nie doświadczył?

W recenzowanym utworze otrzymujemy całą masę retrospekcji, które jednak nie utrudniają odbioru.

Pewnie zdążyliście już zauważyć, iż omawiana Patolka  nie jest niczym innym, jak udaną powieścią psychologiczną, pozostającą na długo w pamięci czytelnika.

Pisarka umiejętnie tworzy portrety psychologiczne postaci, są one bardzo pogłębione. Sięgnijcie po tę pozycję, jeśli jesteście gotowi na emocjonalną i nieco wyczerpującą podróż w głąb ludzkiej natury. To, co odkryjecie, może Was zaskoczyć.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Pani Karolinie  Wasilewskiej.



 

  Kolejne ''czytadełko'' przygotowane pod zbliżające się wybory prezydenckie, z narzuconą, jednostronną narracją. Wiszące po...