czwartek, 3 kwietnia 2025

Pałac prezydencki i jego lokatorzy

 


Kolejne ''czytadełko'' przygotowane pod zbliżające się wybory prezydenckie, z narzuconą, jednostronną narracją.

Wiszące portrety i blichtr. Dlaczego Danuta Wałęsa nie zdecydowała się na opuszczenie Gdańska? Która z pierwszych dam ceniła przepych i liczne przyjęcia? Co oznaczało konkretne miejsce przy stole? I dlaczego obawiano się tego najbardziej odległego? Zapewne chodzi tu o ostracyzm towarzyski. Kto tego dostąpił?

 Dziennikarka oprowadza czytelnika po budynku, dowiadujemy się o przeznaczeniu poszczególnych pomieszczeń, włącznie z prywatnym apartamentem pary prezydenckiej. Ta część publikacji jest najciekawsza, reszta to bulwarowe bzdury, pozbawione krztyny obiektywizmu.

Która z małżonek głowy państwa siarczyście przeklinała? Zdziwicie się. Ogólnie treść  nafaszerowana została anonimowymi wypowiedziami stronników i przeciwników; trącą pretensjonalnością. Mamy tu mnóstwo niepotwierdzonych plotek. Dominika Długosz przeprowadza wiwisekcję życia swoich bohaterów, łatwo przychodzą jej proste oceny i uproszczenia.

Hulaszczy tryb życia synów Wałęsy, ugrzeczniona ''Oleńka" spełniająca aspiracje i oczekiwania matki, zbuntowana Marta Kaczyńska oraz tajemnicza Kinga Duda.

Zastrzeżeń jest więcej. Aleksandra Kwaśniewskiego przedstawiono jak męża stanu ze skłonnościami do trunków. Lech Kaczyński według publicystki polityk niesamodzielny i słaby, będący pod wpływem apodyktycznego brata. W dodatku uzależniony od alkoholu...

Bronisław Komorowski ''żyrandol" przedstawiony jako przaśny nudziarz (co prawda, to prawda), ale rzekomo wzbudzający sympatię. Zabrakło adnotacji, że równie niebezpieczny i wpływowy.

I wreszcie Andrzej Duda z rodziną, tu również nie ma zaskoczenia. Małżeństwo z Krakowa często jest demonizowane, prezentowane w negatywnym świetle. Szczególnie w niesprzyjających im mediach; pojawiają się tu insynuacje na temat relacji prezydenta z Martą Kaczyńską.

Bez wątpienia książka Tajemnice pałacu prezydenckiego stanowi pudrowaną opowieść o blaskach i cieniach życia w posiadłości na Krakowskim Przedmieściu.

wtorek, 1 kwietnia 2025

Życie, życie jest nowelą

 Śpiewał popularny artysta i trudno nie zgodzić się z tymi słowami. Powyższy cytat znakomicie ilustruje treść książki o wdzięcznym tytule Tatry.

Góry. Przywiązanie. Wartości. Miłość. Zaangażowanie.

Czego zatem możemy się spodziewać? Główny bohater Michał mąż i ojciec jest zaangażowanym ratownikiem Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratowniczego. To człowiek empatyczny, lojalny, zdolny do poświęceń, ma ukształtowany kościec moralny. Nie ukrywa swojej wiary. Podobał mi się wpleciony wątek przekonań mężczyzny, prawie już niespotykany we współczesnej, polskiej prozie.

Historia  jest wiarygodna, mogłaby się wydarzyć, choćby ze względu na specyfikę gór i niefrasobliwość niektórych ludzi. Fabuła noweli osadzona została współcześnie, w 2018 roku, typowa polska rodzina spędza czas w malowniczej scenerii. Raczej nie przypuszczają, z czym przyjdzie im się zmierzyć. Jak sobie poradzą w obliczu nadciągającej tragedii? Na kogo będą mogli liczyć?

Opowieść jest zwięzła i wymagająca dopracowania i uporządkowania (chaos w dialogach większości postaci). Wydaje się też, że autor chce nam przekazać zbyt wiele, ale to zaliczam na plus. Ogólnie rzecz biorąc, dostrzegłam tu spory potencjał, całość wciąga, dużo tu się dzieje.

Swoją twórczością Marcin Szafranek udowadnia, że życie bywa reżyserem i scenarzystą naszych losów, dzieli się z czytelnikiem przemyśleniami egzystencjalnymi:

  • Cieszmy się życiem i otaczającymi nas ludźmi, póki czas;
  • doceniajmy to, co jest tu i teraz;
  • warto ustalić właściwą hierarchię wartości;
  • dbajmy o siebie, o relacje z innymi;
  • zachowajmy balans między pracą a prywatnością. 
Współpraca recenzencka.




sobota, 29 marca 2025

Słodko-gorzka opowieść o życiu



Kim jest tytułowy Skoczek? Pisarz ukazuje nam melancholijną historię pogubionego młodego człowieka wkraczającego w dorosłe życie, pełnego sprzeczności i konfliktów wewnętrznych. Hubert notorycznie  zmienia pracę, nie wie, co chce w życiu robić.

Z tytułu opuszczenia placówki wychowawczej dostałem trochę kasy na start, przysługiwało mi także coś na dalsze kształcenie, ale dopiero od października, więc chcąc nie chcąc  potrzebowałem roboty.

Życiorys bohatera jest skomplikowany, jako wychowanek placówki opiekuńczej, wykazuje trudności w nawiązywaniu relacji. Hubert to zagubiony chłopak z sąsiedztwa, wzbudzający jednak sympatię czytelnika.

Czy los mężczyzny jest przesądzony? Zważywszy na bogactwo doświadczeń życiowych...

Marcin Mielcarek stworzył postać o złożonej osobowości, dojrzewającą wraz z upływem czasu i nieumiejącą uporać się ze swoimi traumami.

Ernest Hemingway w jednym ze swoich dzieł zawarł następującą myśl: Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać. Czy rzeczywiście perypetie Huberta stanowią potwierdzenie owej prawdy?

Pisarz pozytywnie zaskakuje czytelnika, zachęca nas do namysłu nad  życiem i jego wartością.

Proza odznacza się nieszablonową fabułą, dobrym klimatem i tym zakończeniem...
Losy Huberta raczej nikogo nie pozostawią obojętnym, można poniekąd go zrozumieć i choćby częściowo się z nim utożsamić.
Istotne, że nie dostajemy kolejnego ''czytadełka" o niczym, ale zapis zmagań w zasadzie wszystkich bohaterów z codziennością. Nie razi też przesadny styl autora.
Lektura wartościowa jakich mało na rynku wydawniczym.

Autorowi dziękuję za egzemplarz do recenzji.

================================================================

Informacje o książce:

Autor: Marcin Mielcarek

Tytuł: Skoczek

Gatunek: literatura piękna

Wydawnictwo: Anagram

Suma stron: 261

niedziela, 23 marca 2025

Biedni Polacy patrzą na...

Właśnie, na co?

Początek książki Traumaland. Polacy w cieniu przeszłości jest mocny, Michał Bilewicz zaczął od druzgocących skutków II wojny światowej, w tym między innymi przeanalizował oddziaływanie konfliktu na psychikę dorosłych i dzieci. Badania przeprowadzane na uczniach szkół średnich tuż po 1945 roku, jednoznacznie wskazywały, że młodzież żyła w ciągłym lęku i stresie.

Lęk na dźwięk syreny czy samochodu zatarł się trochę, ale nerwowy chyba pozostanę na zawsze.

Tego typu świadectw przywoływanych przez autora jest mnóstwo.

Zmieniłem się bardzo pod wpływem wojny, stałam się więcej dojrzalszą, ale i bardziej nerwową. Obecnie muszę się leczyć na nerwy.

Zatem młodzi ludzie doświadczający grozy wojną, już wówczas cierpieli na Zespół stresu pourazowego (PTSD).

Koncepcja tej arcyciekawej pracy jest  przemyślana i starannie udokumentowana, wystarczy zajrzeć do przypisów i bibliografii.  Psychologowi nie udało się jednak uniknąć generalizowania, w opracowaniu jest sporo stereotypów dotyczących wyborców tej czy innej partii politycznej. Wg Michała Bilewicza osoby o konserwatywnych przekonaniach są nietolerancyjne, prezentują typową zaściankowość i odznaczają się niskim poziomem wykształcenia. Natomiast ci o liberalnych poglądach mają nie szanować osób myślących inaczej. Odważna diagnoza i chyba jak zwykle, prawda leży gdzieś pośrodku.

Słabością niewątpliwie przystępnej monografii bywa oceniająca postawa naukowca, zaskakuje ze względu na  psychologiczne wykształcenie. Sądy autora wpisują się w modny nurt interpretacji faktów historycznych, akcenty w wartościowaniu postaw moralnych Polaków podczas II wojny światowej i tuż po niej, nie są równomiernie rozłożone. Mam tu na myśli sprawę Kielc czy Jedwabnego.

Sądzę, że publikacja Traumaland... to interesująca propozycja czytelnicza, na 279 stronach Michał Bilewicz drobiazgowo charakteryzuje wpływ przeszłości na życie rodaków.

Trauma wojny, zniszczeń i śmierci na trwale wpisała się w społeczną świadomość. Znacząco wpłynęła na postrzeganie rzeczywistości, podobnie zresztą jak późniejsze (choć nieporównywalne) wydarzenia społeczno-polityczne.





sobota, 15 marca 2025

Baśń z głębokim przesłaniem moralnym

Dla dzieci i dorosłych. Myślę, że w tym utworze z powodzeniem odnajdzie się każdy z nas, szczególnie dziewczyny.

W dzisiejszej notce recenzenckiej zamierzam przybliżyć Wam fabułę (ale nie ujawnię zbyt wiele) Niezapominajki pióra Izabeli Stasiak. Zdradzę tylko tyle, że przenosimy się do srogich czasów średniowiecza. Udało się więc autorce oddać aurę tamtej mrocznej epoki, świat przez nią wykreowany pobudza wyobraźnię. Mamy tu dobro, zło, ale ostatecznie zatriumfują prawda i sprawiedliwość.

Motywem przewodnim twórczości Izy są właśnie wskazane wyżej nadrzędne wartości etyczne: /Nie oceniaj/jeno zrozum/szkicuj ludzi wprost bajecznie/Chciej zobaczyć w każdym dobro/traktuj innych bardzo grzecznie/Kolorowi, różni, zacni/szanujmy chwile każde.

Fabułę baśni utkano z emocji i doświadczeń, treść jest logiczna i przemyślana. Całość została utrzymana w konwencji dawnych utworów, spokojnych i wyważonych w warstwie literackiej.

Poza zwróceniem uwagi na drobne niedociągnięcia językowe (literówki, zbyt duża ilość przecinków), nie mam zastrzeżeń. Autorka zaskoczyła świeżością pomysłu, uważny czytelnik dostrzeże walory historii, ukazanej bez nachalności i poprawności obyczajowej. Nie znajdziemy tu szkodliwych treści, wypaczających psychikę młodego człowieka. Świetnie, że Izabela Stasiak nie poszła w tę stronę.

Niezapominajkę czyta się szybko, liczy sto osiem stron. Niemniej jednak jej bohaterowie zostają z nami na dłużej.

Co jeszcze?

Iza sięga głębi, meandrów ludzkiej natury, bo jak przekonuje, jest to baśń życiem inspirowana. Losami bohaterów (podstępnych i przewrotnych) pokazuje często dwie, złożone osobowości człowieka.

Dla kogo?

Dla wszystkich, małych i dużych. Dla ceniących sobie kreatywność pisarzy i lubiących oderwać się niekiedy od szarej rzeczywistości i zanurzyć się w innym świecie.

Zwróciłam uwagę na...

Bardzo dobrą jakość wydania, wzbogaconą ciekawymi ilustracjami. Najbardziej przemówił do mnie rysunek zamieszczony na 79 stronie. Okładka jest bardzo efektowna, przyciąga wzrok. Baśń została wydana na białym papierze, co nie jest częstą praktyką u wydawców.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję gorąco Izabeli Stasiak, z pewnością będę wracać często do Niezapominajki.

==============================================================

Informacje o książce:

Autor: Izabela Stasiak

Tytuł: Niezapominajka

Gatunek literacki: baśń

Suma stron: 108

Wydawnictwo: Ridero (zdjęcie zamieszczone poniżej pochodzi z ich strony)




 

czwartek, 13 marca 2025

Dojrzałe połączenie liryki i prozy

W wykonaniu młodego, obiecującego Autora. Lubicie takie kompozycje?

Publikacja Anamene i inne opowiadania stanowi udany debiut literacki Jakuba Lisickiego. Zatapiając się w lekturę, czujemy uwolnienie od tradycyjnych, prostych schematów myślowych, poszukujemy głębi.

Trudna to i wymagająca proza, zupełnie odmienna od tego, co oferuje nam współczesny rynek wydawniczy. Autor posługuje się wysublimowanym językiem, pozbawionym nadęcia i pretensjonalności.

Bez wątpienia opowiadania zamieszczone w tej antologii angażują czytelnika, również na poziomie emocjonalnym. Zbiór liczy osiemnaście tekstów odnoszących się między innymi do mitologii.

Śmierć, przemijanie, kruchość żywota. Egzystencja. Co jeszcze? Oniryzm, senne wizje, domysły i interpretacje.

Przygotowałam dla Was kilka cytatów  z tej niezwykłej publikacji:

Nie chcę istnieć, ale kontynuować życie. Chcę spać, ale być na tyle świadoma, by coś robić, być może z kimś rozmawiać, czynić coś, gdy pochłonie mnie senne marzenie.            

Brzmi intrygująco? Sięgniecie?

Lśnienie kryjące się w jej źrenicach przyćmiewało słońce oraz wszystkie gwiazdy razem wzięte, a jednocześnie było mętne, pozbawione dokładnego wyrazu.

Co zaskakuje w tej dojrzałej twórczości? Z pewnością będzie to nowatorskie spojrzenie na wiele spraw z zachowaniem oryginalnej formy literackiej i pozostawienie pola wyobraźni.

Podobała mi się ta  książka,  ze względu na niecodzienną tematykę podjętą przez pisarza.

Czy jesteście gotowi na poznanie twórczości Jakuba Lisickiego?

Współpraca recenzencka

=================================================================

Kluczowe informacje o książce:

Autor: Jakub Lisicki

Tytuł: Anamene i inne opowiadania

Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza




czwartek, 6 marca 2025

Primum non nocere?

Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

Ta znana, łacińska zasada etyczna, której autorstwo przypisuje się Hipokratesowi, winna obowiązywać we wszystkich zawodach medycznych. O tym, że sformułowana reguła nie zawsze znajdowała (i często nadal nie znajduje) odzwierciedlenia w rzeczywistości, pokazuje lektura  opracowania, Jak dawniej leczono.

Czego zatem możemy oczekiwać? Zaznaczyć muszę, że książka jest chaotyczna w warstwie literackiej; mamy tu przegląd ''metod" leczenia, niekiedy wzbudzających odrazę.  Ramy czasowe sięgają antyku, średniowiecza, nowożytności...  Aż do 1939 roku, na tej dacie kończy się opowieść.

Nathan Belofsky charakteryzuje dyskusyjne praktyki dyplomowanych lekarzy, dziś już mocno zdezaktualizowane. Niektóre z nich jednak już w dawnych czasach wzbudzały zastrzeżenia, mimo to większość zwyczajów lekarskich była zgodna ze stanem ówczesnej wiedzy.

Niestety, nie jest  to zbyt zajmująca wędrówka po świecie medycyny na przestrzeni wieków. Fakty historyczne są wybiórczo traktowane, treść nieskładna i raczej wątła merytorycznie. Zabrakło równowagi w prezentowaniu metod i technik leczenia, czyżbyśmy mieli wyłącznie do czynienia z bezdusznymi medykami, pozbawionymi krztyny empatii?

Michalina Wisłocka średniowiecza, czyli czym jest trotula? Są to bogate teksty o charakterze poradniczym, spisane w XI lub XII wieku, najprawdopodobniej przez kobietę o tym imieniu. 

Z innych, równie ciekawych wątków...

Kiedy wynaleziono stetoskop i dlaczego lekarze podchodzili z nieufnością do tego wynalazku? Co zalecała Hildegarda?

XIX wieczne odkrycia medyczne i teorie spiskowe dziejów

Na kartach publikacji prawnik przytacza absurdalne tezy o wpływie maszyny do szycia na zdrowie. W 1867 roku wierzono, że: Objawy spotykane u obsługujących maszyny nie miały związku z samą pracą przy tych urządzeniach, ale z niemoralnymi zwyczajami wynikającymi z.... poruszania nogami.

Powyższy cytat nie wymaga chyba komentarza, bzdura ta traktowana była bardzo poważnie.

Tymczasem 1895 r. przyniósł kolejny przełom w medycynie, wówczas to Wilhelm Roentgen wykonał pierwsze na świecie zdjęcie rentgenowskie.  Na nim nie kończą się znaczące odkrycia.

Całość nie jest obszerna, zatem nie wyczerpuje tematu, być może taki był zamiar jej autora.




  Kolejne ''czytadełko'' przygotowane pod zbliżające się wybory prezydenckie, z narzuconą, jednostronną narracją. Wiszące po...