niedziela, 22 lutego 2026

Kiedyś stanowili rodzinę, dziś są wrogami

 

Ich areną działań pozostaje sala sądowa.

Nietypowe historie  pod względem wyrafinowanych metod walki o prawa do opieki nad dzieckiem  w reportażu Marty Kawalec Nosorożec.

Autorka uzmysławia czytelnikowi wielowymiarowość tego zjawiska. Na początek jednak trzeba wskazać na podstawowe dane Ministerstwa Sprawiedliwości. Z informacji dostępnych na stronie przeczytamy, że rośnie liczba pozytywnych rozstrzygnięć wniosków składanych przez ojców: z 88 proc. w 2019 r. do 95 proc. w 2024 roku. Spory przeskok, przy czym liczba podań mężczyzn starających się o pieczę nad pociechą wzrosła aż o 50 procent.

Marta Kawalec w publikacji portretuje  dramat rozbitych rodzin, przede wszystkim jego najmłodszych uczestników. Rozstanie rodziców to tragedia, ale często też ulga od apodyktycznego i przemocowego rodzica. Dziennikarka dobitnie pokazuje tę złożoność, nie utożsamiając się z żadną z waśnionych stron. Bez wątpienia ofiarami ''wojen podjazdowych" dorosłych pozostają dzieci, wszystkie zdarzenia pozostawiają piętno na psychice młodego człowieka. Do tego opieka społeczna, wymiar sprawiedliwości mają związane ręce, albo działają opieszale.

O tym jest ta książka. O zdesperowanych ojcach uciekających się do rozwiązań ostatecznych i w stanie silnej konieczności, np. porwanie.

Oprócz dojmujących historii Marta Kawalec rozmawia ze znawcami tematu. Jej interlokutorami są: pedagog specjalny, adwokat, psycholog, mediator, sędzia. Czyli wszyscy ci, którzy są świadkami zaciekłych batalii o dziecko. Każdy z ekspertów bazuje na własnych doświadczeniach, wskazując główne bolączki systemu prawnego, opieki społecznej. 
Ojciec musi być jak nosorożec.
Pisarka zaznajamia nas z kulisami wydawania opinii przez biegłych, o długim oczekiwaniu na ekspertyzę.

W reportażu Nosorożec psycholog społeczny wzmiankuje o nieetycznych praktykach obrońców czerpiących sowite profity z przedłużania sprawy.
Jeśli mężczyzna chce coś wywalczyć, nie powinien słuchać swojego adwokata.

Marta Kawalec podaje przykłady absurdalnych sytuacji, gdy ewidentnie stosująca przemoc matka zyskiwała pełnię praw.

Prawo jest, ale nie każdy go przestrzega, bo nie grożą za to kary.

O mediacjach objętych tajemnicą zawodową, o obciążeniu emocjonalnym każdej ze stron. O tym, gdy wzajemne animozje utrudniają porozumienie. O traktowaniu dzieci jako karty przetargowej.

A jak rzecz ma się w innych krajach Unii Europejskiej?

Tutaj publicystka podaje przykład Niemiec, tam  sądy nie rozstrzygają o wysokości świadczeń alimentacyjnych. W tym kraju obowiązuje tabela zawierająca odpowiednie kwoty, adekwatne do wieku dzieci i dochodów rodziców. Takie zestawienie z biegiem lat podlega oczywiście aktualizacji.

Znaczna część bohaterek opowieści Marty Kawalec wyspecjalizowała się w zakulisowych grach,  szantażu emocjonalnym, również względem własnych podopiecznych. Dziś sądy, o czym wspomniałam na początku, coraz częściej przyznają pełnię praw ojcom, co stanowi novum w polskim orzecznictwie. 

Podsumowując

Recenzowana pozycja znakomicie pokazuje wieloaspektowość problemu, zajmuje istotne miejsce w literaturze przedmiotu, naświetlając kwestię praw ojców do potomstwa. Nie jest to klasyczna praca socjologiczna wypełniona suchymi danymi, na jej korzyść działają komentarze specjalistów.


piątek, 20 lutego 2026

Sekrety Kamiennej Rzeki

 

RECENZJA PATRONACKA

Ten dzień wreszcie nastąpił! Dziś premierę ma Kamienna Rzeka Sebastiana Imielskiego. I tym razem pisarz nie oszczędza czytelnika, dostarczając mu mnóstwo emocji. Zapewniam, nie będziecie rozczarowani.

Jeżeli jesteście ciekawi, co kryje się pod tym enigmatycznym tytułem, to proponuję zapoznać się z najnowszym opowiadaniem autora Polonisty. Zapraszam Was do świata głównego bohatera i jego problemów. Czy jesteście na to gotowi? Jak postąpilibyście na jego miejscu?
Mateusz dotarł do ściany. Rozpadające się relacje i zawodowy marazm doprowadziły go na skraj rozpaczy.

Mężczyzna przechodzi kryzys egzystencjalny, postanawia zrobić coś ze swoim życiem. Wyrusza więc do pewnej wioski, lecz czy odnajdzie tam upragniony spokój ducha? Zwłaszcza kiedy podświadomość podsuwa mu fragmenty wydarzeń, z których Mateusz nic nie rozumie. Co postanowi dalej? Czy przekroczy granicę? Jak brutalna okaże się prawda?

Jakie tajemnice skrywa Kamienna Rzeka? Co tam się wydarzyło? Czy ktoś potrafi odpowiedzieć na to pytanie?

Jedno wydarzenie. Jedna wieś. Wysoki głaz, który widział zbyt wiele.

Bohaterowie noweli nie pozwolą o sobie zapomnieć, otrzymujemy sprawnie opowiedzianą i wciągającą historię z dreszczykiem. 
Sebastian Imielski kolejny raz dostarcza czytelnikom sporą dawkę niepewności co do przyszłości bohaterów. Niepewność i niepokój towarzyszą nam od pierwszych stron.
Grzechy Kamiennej Rzeki wypływają bardzo powoli. I niszczą.

Niekwestionowanymi zaletami thrillera pozostają: precyzyjna dbałość o szczegóły, spójność i konsekwencja w budowaniu postaci. Poza tym wszystkie wątki są dopracowane, fabuła przemyślana, a bohaterowie różnorodni.

Rodzinne tajemnice mącą w ludzkich losach niczym chochla wrednej czarownicy we wrzącym kotle.

Czy polecam Kamienną Rzekę?

Zdecydowanie tak, ponieważ jest to utwór pozostający na długo w naszej pamięci. Będzie to lektura idealna dla miłośników dreszczowca  i nieoczywistych rozwiązań.
Sięgnij, gdy w gąszczu literatury poszukujesz czegoś niepospolitego i świeżego, tu się dużo dzieje.

Autorowi dziękuję za zaufanie.

środa, 18 lutego 2026

Piekło w Niebie

 

Doświadczenia mężczyzny, który przeżył gehennę na ziemi. Zapoznajcie się z recenzją książki Niebo. Pięć lat w sekcie Sebastiana Kellera.  


Sekty wciąż są niebezpieczne, nadal prężnie działają i poszukują z niebywałym zaangażowaniem i wytrwałością nowych wyznawców. Przekonał się o tym bohater omawianego reportażu, jego historia niech będzie przestrogą dla wszystkich zagubionych szukających wsparcia u niewłaściwych osób, stowarzyszeń.
W literaturze psychologicznej, socjologicznej szeroko opisano destrukcyjny wpływ grup, wspólnot, w których rządzi guru.

Zło może przyjść z uśmiechem i cytatem z Pisma Świętego na ustach.

Rozrost  wspólnot  w Polsce nastąpił po przemianach politycznych, kiedy to granice naszego kraju zaczęły przekraczać rozmaite społeczności religijne. Jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać dziwne grupy, mniej lub bardziej szkodliwe.
Znaczna część tych organizacji działała na granicy prawa, dokonując licznych nadużyć, wykorzystując trudne położenie członków.

Na gruncie wspomnianych okoliczności narodziła się sekta ,,Niebo'', to w jej szpony trafił autor. Wspólnocie przewodził Bogdan Kacmajor, rzekomy bioenergoterapeuta wzbudzający zaufanie innych. W rzeczywistości cyniczny manipulator, dla którego żadne wartości nie miały znaczenia.

Sebastian Keller, kiedy trafił do ,,Nieba'', znajdował się w kiepskiej sytuacji życiowej, chorował, etc. Przebywał tam pięć lat, w przedziale czasowym 1991-1996.
Życie w sekcie okazało się codziennością pełną lęku, podejrzliwości, kar, absurdalnych zakazów, fałszywych proroctw i pogłębiających się paranoi.

 W ,,Niebie'' panowały chore zasady. 

Idealizacja lidera, izolacja, nowomowa, spirala poczucia winy i nagród, odcięcie od rodziny, tabuizacja wątpliwości.

Narrator opowieści jest człowiekiem wrażliwym, dlatego wpadł w sprytnie zastawione sidła. Tak właśnie działają sekty, epatują miłością po to, żeby uderzyć ze zdwojoną siłą.

Sekta nie zapomina. Sekta nie wybacza
Miałem dwadzieścia lat, świat stał przede mną otworem [...]. Miałem ideały, marzenia, zainteresowania.
 Oni to wszystko zniszczyli. Prawie.

Znakomity wstęp do publikacji sporządziła dr Agnieszka Bukowska, socjolog prowadząca badania nad sektami.

Reasumując

Styl Sebastiana Kellera jest przystępny, czytelnik poznaje kulisy manipulacji organizacji. Tekst, co zrozumiałe, jest nacechowany emocjonalnie, bywało, że odkładałam tę książkę na półkę. Ale wróciłam, podobnie jak autor, który w nowym życiu wiele osiągnął.

Reportaż oczywiście warto przeczytać i z jego lektury wyciągnąć odpowiednie wnioski. Pamiętaj, że nie jesteś sam, są instytucje kryzysowe, od których zawsze można uzyskać pomoc. Trzeba tu nadmienić np. o Dominikańskim Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych.

sobota, 14 lutego 2026

Biografia zapomnianego prawnika

 

O czym świadczy skąpa ilość prac mu poświęconych, od których nie uginają się półki księgarń. Trend ten zaczyna się odwracać, m.in. za sprawą obszernej publikacji prof. Ryszarda Szawłowskiego, Rafał Lemkin. Biografia intelektualna. Autor przypomina nam sylwetkę tej barwnej osobowości, pokazując wpływ środowiska rodzinnego na dalsze życie przyszłego karnisty,  na wybór drogi.

Rafał Lemkin. Dzieje postaci nietuzinkowej

Na tle innych opracowań poświęconych tytułowemu bohaterowi, ta pióra znakomitego naukowca zdecydowanie się wyróżnia. Szawłowski kompleksowo ujmuje aktywność prawnika, otrzymujemy więc analityczny, wręcz akademicki portret twórcy pojęcia genocydu (ludobójstwa). Badacz podkreśla silne związki Lemkina z Juliuszem Makarewiczem, tym samym od kodeksu karnego z 1932 roku.

Rafał Lemkin. Znany i nieznany

Zapomniany i deprecjonowany w środowisku intelektualnym, czy wpływ na to miały jego korzenie? Teraz dzięki  metodycznej, skrupulatnej pracy profesora mamy okazję przypomnieć sobie losy tej osobistości.
W procesie norymberskim Rafał Lemkin piastował stanowisko głównego doradcy z ramienia USA, następnie został konsultantem prawnym ONZ i współautorem Konwencji ds. Zapobiegania i Karania Zbrodni Ludobójstwa.

Nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla. Bez powodzenia. Celowo przedstawiam mocno skrótowy życiorys mężczyzny, aby nie odbierać Wam przyjemności poznania go bliżej.

Moja ocena:

Książka odznacza się fachowością, dostajemy surową monografię naukową z licznymi przypisami, aneksami i potężnym wykazem literatury. Bez wątpienia Ryszard Szawłowski, zebrawszy wszystkie fakty (prostując nieścisłości), wykazuje zaciekawienie Rafałem Lemkinem.
Rozumiem, że ta pozycja nie będzie odpowiednia dla wszystkich ze względu na hermetyczny język i jednak suchość faktograficzną. Na poczet walorów zaliczam: bogactwo faktów historycznych, osadzenie działalności prawnika na tle epoki, ukazanie jego dorobku i rzetelną kwerendę źródłową.

Zainteresowani? Sięgacie często po biografie wymagające zaangażowania? Czy raczej nie jest to Wasz typ? Dajcie znać.

niedziela, 8 lutego 2026

PRL krainą mlekiem i miodem płynącą?

 


Tak przynajmniej wynika z lektury książki Polska Ludowa Historia Prawdziwa. Czyżby? Na opracowanie wydane pod szyldem Tygodnika Przegląd, składa się zbiór przekonań autorów żyjących w zmierzchłym ustroju. I są to teksty w większości hagiograficzne niż stricte krytyczne.

O życiu w komunistycznym systemie, o blaskach i cieniach szarej rzeczywistości. O tym traktuje omawiana synteza.


Publikacja ma charakter analizy porównawczej, wspomnień czasów słusznie minionych: społeczeństwo, gospodarka, edukacja, polityka mieszkaniowa, służba zdrowia i życie codzienne.

W polityce historycznej Polska Ludowa miała odejść w niepamięć. W niesławie. Jako czarna dziura w historii państwa. Tak się jednak nie stało. PRL budzi coraz większe zainteresowanie. Co więcej, zaczyna być porównywana z III Rzecząpospolitą i to na swoją korzyść. Czy zasadnie? Jak to było z Polską Ludową. 

No właśnie. Z sondażu z 2016 roku (podaję za TVP Info) wynika, że  rodacy w ocenie rządów serwilistów Moskwy są podzieleni. 44 proc. obywateli Polski uważa ten okres za pozytywny, a  46 % respondentów wyraziło się o reżimie komunistycznym negatywnie.

Godny odnotowania jest też fakt, iż stosunek Polaków do PRL bywa ambiwalentny. Z jednej strony wskazuje się na niedostatki w zaopatrzeniu i represje,  z drugiej natomiast nadmienia się o większej stabilizacji i bezpieczeństwie socjalnym.

To nie jest zły esej, odznacza się sporymi walorami, jak np. barwny język komentatorów.  W recenzowanej monografii natkniemy się na rozdział dotyczący kobiet w tamtym systemie, ale wyłącznie z lewicowej perspektywy. Joanna Hańderek kreśli portrety aktywistek, gorliwi oddanych sprawie, zaangażowanych w działalność polityczną. Zestawia ich pozycję z sytuacją kobiet ,,Solidarności". Jaki jest bilans, możecie się domyślić.

Widać wyraźnie, że <Solidarność> była antykobieca, wręcz bagatelizowała i spychała kobiety do roli asystentek.
Autorka wzmiankuje o historii propagandowego plakatu ,,Kobiety na traktory'' z wizerunkiem Magdaleny Figur. Czy emancypacja kobiet w Polsce Ludowej faktycznie postępowała, jak widzi to dziennikarka?

Z innych ciekawostek

Joanna Hańderek surowo ocenia te z kobiet, który wybrały inny model życia, niż ten, który zna i jej odpowiada.
Traktorzystce, działaczce partyjnej, artystce czy naukowczyni została przeciwstawiona matka Polka bez pracy i ambicji na układanie własnego życia. Całkowicie poświęcająca się dla rodziny, żyjąca życiem dzieci i życiem męża.
Ile w tym jednym cytacie znajdujemy uproszczeń, prostych ocen i konsekwencji światopoglądowej.

W artykule filozofki natrafimy jednak na kilka interesujących faktów, jak np. uchwalenie Europejskiej Konwencji o Statusie Prawnym Dziecka Nieślubnego (1975), ratyfikowanej przez PRL. Co owe zapisy zmieniały w sytuacji takiego dziecka? Od tego momentu zmieniał się znacznie jego status przez przyznanie prawa do nazwiska, opieki i dziedziczenia w równym stopniu z potomstwem ze związku małżeńskiego. Pełna zgoda co do tego, że stało się to zbyt późno.

Podsumowując: książkę Polska Ludowa Historia Prawdziwa, można przeczytać, ale niekoniecznie. Należy tu wyraźnie podkreślić, że jej zawartość nie wnosi niczego nowego do dyskusji o upadłym na szczęście systemie.

piątek, 6 lutego 2026

Wiara, nadzieja i milość

 

RECENZJA PATRONACKA

Trzy nieodłączne towarzyszki ludzkiej egzystencji, pozwalające przetrwać w najtrudniejszych momentach. Czy sprawdzi się to w przypadku Klary, bohaterki znakomitej powieści Gołębiarka?

Myśląc o tytułowych cnotach, nie mam na myśli wyłącznie teologicznego ich ujęcia. Wiara oznacza zaufanie do drugiego człowieka i optymizm w lepsze jutro, nadzieja pozwala przetrwać kryzys. Miłość skierowana ku drugiemu człowiekowi, stanowiąca fundament nowego życia.

Gdy tracisz to, co najcenniejsze. Nikt nie jest gotowy na takie pożegnanie, szczególnie te nagłe i przedwczesne.

Gołębiarka  jest przejmującą powieścią opartą na faktach, ale z fikcyjnymi postaciami. Katarzyna Polanowska powraca do dramatu z 2006 roku podczas Międzynarodowych Targów Gołębi w katowickiej hali. W katastrofie budowlanej śmierć poniosło 65 osób, setka odniosła liczne obrażenia. Na podstawie tamtych wydarzeń pisarka stworzyła historię z potencjałem.

Na tle tej tragedii poznajemy nastoletnią Klarę, niestety los nie jest dla niej łaskawy. Jak dalej potoczą się jej losy? Dziewczyna nie zostaje jednak sama, upominają się o nią krewni. Bohaterka przenosi się na Mazury, nie potrafi jednak pogodzić się z tym, co ją spotkało. Trudno jej dostosować się do nowych warunków.

Rodzina przyjmuje ją z otwartymi ramionami, otrzymuje dużo akceptacji i ciepła. Może poza pewnym młodzieńcem. Mimo okazywanej troski i zainteresowania, siedemnastolatka wciąż czuje się osamotniona i rozżalona. Co jeszcze czeka Klarę? Czy odnajdzie się w nowej rzeczywistości? Czy trauma wpłynie na jej dalsze wybory?

Uniwersalizm wartości w twórczości Katarzyny Polanowskiej

Opowieść została wyważona, wszystkie akcenty równomiernie rozłożono. To nie jest historia o niczym, autorka wyraźnie podpowiada, ciesz się życiem, korzystaj z jego uroków, bo ono jest takie kruche. Proza ta niesie ze sobą głęboki przekaz moralny, skłania do namysłu nad sobą, dostrzegania innych w naszym otoczeniu, akceptowania ich takimi, jakimi są. Jedna chwila może zmienić całe życie.
Czy na gruzach można zbudować coś nowego i trwałego?

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Axis Mundi.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Praktyczne informacje:

Autor: Katarzyna Polanowska

Tytuł: Gołębiarka 

Gatunek: literatura obyczajowa

Suma stron: 328