wtorek, 14 kwietnia 2026

Książkowe akta specjalne: Operacja NATO?

 

Thriller szpiegowski- hit czy kit? Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Sięgacie po ten gatunek, czy preferujecie raczej coś spokojniejszego? Lubicie, gdy w historii przewijają się wątki agentów, służb? Jeśli macie ochotę na zastrzyk adrenaliny, emocji na najwyższym poziomie, to zachęcam do przeczytania najnowszej książki Adama Podkowy  Departament Theta.

Nie zabraknie tu wartkiej, wyrafinowanej  akcji w stylu Jamesa Bonda, wyrazistych postaci i napięcia trzymającego do samego końca.

Tytułowy Departament to tajny i elitarny oddział kontrwywiadu polskiego chroniącego pierwszego obywatela przed dezinformacją, manipulacją.

Strefa napięcia

Mowa jest tu o broni psychologicznej zastosowanej przez Amerykanów pod koniec lat 80. XX wieku w celu demontażu Związku Sowieckiego i jego satelitów. Na ten ślad wpadli również nasi wschodni sąsiedzi, planują zatem odwet na członkach sojuszu militarnego. Jak ta historia się zakończy?  Tymczasem władzę w naszym kraju przejmuje obóz polityczny nieznoszący niezależności i samodzielności głowy państwa, a Rosjanie tylko na to czekali, już zacierają ręce. W odpowiedzi na zagrożenie, organizacja powołała specjalne struktury, Departament Theta pozostaje na celowniku...  Dodam tu, że poznajemy trzy różne  perspektywy,  m.in. twórcy oddziału, płk. Jarosława Targosza, pracownika Edmunda Skiby oraz szefa rosyjskiej dezinformacji w Polsce. Zbliża się szczyt NATO w Warszawie, wydarzenia osadzone są we współczesności.  Autor kreśli alternatywną wizję upadku Bloku Wschodniego, podkreślając istotny wpływ wywiadów.

Thriller Departament Theta  cechują wyraziści bohaterowie, często pozostają niejednoznaczni moralnie, a ich decyzje są obarczone czynnikiem ryzyka. Atmosfera  gęstnieje, napięcie i ciekawość sięgają zenitu, błyskotliwe i plastyczne dialogi stanowią kolejną wartość opowieści. Czy dojdzie do eskalacji napięć i kto wyjdzie z tego zwycięsko?

Służby specjalne, intrygi polityczne, starcie potężnych wywiadów, manipulacja, zakulisowe działania

Ze względu na tempo narracji,  świetną osnowę, całość przeczytałam dość szybko, tu nie ma miejsca na nudę i przewidywalność. Tu się dzieje, zważywszy, że pisarz porusza bardzo aktualną problematykę. Rozdziały nie są rozwlekłe, Adamowi Podkowie udało się połączyć elementy political fiction i sensacji.

Treść pozwala oderwać się od rzeczywistości i zanurzyć w inny świat, przekonałam Was? Dla kogo lektura? Dla wszystkich gustujących w alternatywnej wizji historii, zakulisowych ustaleń. 

Reasumując, powieść ma oczywiście charakter fikcyjny, ale z elementami niedopowiedzenia i niepokoju o przyszłość. Czy NATO mogłoby prowadzić takie operacje?

Autorowi dziękuję za przekazanie mi egzemplarza do recenzji (e-book).


środa, 8 kwietnia 2026

Nadzieja umiera ostatnia

 

Po latach bezowocnych poszukiwań przyjmuje się już, że maturzystka została zamordowana. Tymczasem wciąż pojawiają się nowe tropy, absurdalne hipotezy, matactwa świadków niewyjaśnionej tragedii, niedorzeczne wnioski.

Witajcie w ,,małej Sycylii":
Noc, która zaczęła się w najbardziej luksusowym kurorcie, a skończyła w piekle podejrzeń ściągniętych na dziesiątki osób. Miejska legenda, która szybko zawładnęła Polską. Królowa nadwiślańskich zagadek kryminalnych. Prosto z Gdańska [...] uchodzącego za stolicę krajowej prostytucji, przemytu narkotyków i układów gangstersko-policyjno-sędziowskich. Miejsca, gdzie przy odpowiednich znajomościach można się wymigać od procesu o zabójstwo.

Prawda, Wybrzeże w owym czasie stało się teatrem mafijnych rozliczeń, przemocy, przestępczości zorganizowanej. Kroniki kryminalne wypełniały doniesienia o łamiących prawo funkcjonariuszach Policji, napadach, zabójstwach i ogólnej demoralizacji.

Zaginiona Iwona Wieczorek... to doskonały reportaż, doświadczeni dziennikarze misternie rekonstruują ostatnie chwile bohaterki. Książka ukazała się w 15. rocznicę zaginięcia Gdańszczanki, publicyści demaskują piramidalne kłamstwa, przywołują zatajone informacje i kuriozalną rolę Krzysztofa Rutkowskiego.

Wykonali przy tym kawał solidnej pracy, obnażyli niechlujstwo, zaniechania organów ścigania, nie do pomyślenia w cywilizowanym, demokratycznym państwie. Punktem wyjścia rozważań stanowią zeznania P. uważanego obecnie za głównego podejrzanego, a wcześniej zaangażowanego  w poszukiwania koleżanki.

To nie historia kryminalna, to niestety rzeczywistość.

Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek od lat bulwersuje opinię publiczną, należy do nierozwiązanych zagadek kryminalnych ostatnich lat.

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...

Młoda kobieta przepadła bez wieści w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku, wówczas to Iwona opuściła lokal, w którym się bawiła i następnie udała się do domu, do którego jednak nigdy nie dotarła... W toku dochodzenia ustalono, że ostatni raz kamery ujęły Wieczorek o 4. 12 rano w Sopocie. I w tym miejscu ślad się po niej urywa...

W śledztwie pojawiło się mnóstwo teorii, ale jak dotąd żadna z nich się nie potwierdziła, dużo pytań wciąż pozostaje bez odpowiedzi, np. co się wydarzyło w tę upalną noc?

Marta Bilska i Mikołaj Podolski rozważają, co ewentualnie mogłoby się stać i kim jest tajemniczy ''pan ręcznik"?

Dziennikarze nadmieniają o tajemniczym mężczyźnie z białym ręcznikiem przewieszonym przez ramię, podążającym za córką fryzjerki. Autorzy utrzymują, że monitoring ponownie uchwycił go dwie godziny później, o 6. 22. Czy Iwona jeszcze wtedy żyła, czy jej los został przesądzony? Czy ''pan ręcznik" był ostatnią osobą, który  widział zaginioną? Pytania się mnożą.

Reasumując

Żurnaliści są ostrożni w ocenach, ich sądy bywają wyważone, a treść nie wzbudza zastrzeżeń. Narracja jest chłodna, ale jednocześnie poruszająca, poznajemy kontekst społeczny i środowiskowy Trójmiasta. Dodać należy, że reportaż absolutnie nie ma charakteru bulwarowego, stanowi próbę zrozumienia tego, co się stało. Kolejnym mocnym elementem publikacji jest fakt, że autorzy nie szukają winnych na siłę, są odporni na presję społeczną. Umiejętnie budują napięcie, wciągają czytelnika w brutalny świat, nie pozwalając ani na moment zapomnieć o Iwonie Wieczorek.

Czy wywody Bilskiej i Podolskiego wnoszą coś nowego? Raczej nie, porządkują podstawowe fakty, na odpowiedzi na kluczowe pytania przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Pamiętacie jeszcze tę sprawę?

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Jan Hevelius znaczy Jan Wypadkowy

 

Nazwa nadana polskiemu promowi przez szwedzkich marynarzy ze względu na liczne awarie, przed ostatnią wyprawą było ich aż 26 !

''Jan Heweliusz'' dwukrotnie przewracał się podczas postoju w porcie, silniki odznaczały się wadliwą konstrukcją, system balastowy odmawiał posłuszeństwa. Ponadto prom zderzył się z rybackim kutrem, wspomniane incydenty nie skłoniły zatem nikogo z dowódców do refleksji nad stanem  technicznym maszyny. Kto i dlaczego wydał zgodę na wypłynięcie ''Heweliusza''? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć dociekliwy Adam Zadworny w reportażu śledczym Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku.

Do tego szły jeszcze inne czynniki, przynajmniej tak utrzymuje dziennikarz. Mimo fatalnej pogody  zapadła decyzja o wypłynięciu statku, siła wiatru wynosiła wówczas dwanaście stopni Beauforta, co oznaczało silny sztorm. Tragedia rozegrała się we wczesnych godzinach porannych na Morzu Bałtyckim u wybrzeży niemieckiej wyspy Rugia. Czy zlekceważenie złych warunków atmosferycznych przyczyniło się do dramatu promu?

Autor wnikliwie zbadał przyczyny katastrofy, analizując wszystkie zaistniałe okoliczności, unikając przy tym pochopnych wniosków i obalając masę teorii spiskowych. Adam Zadworny przestudiował ogrom dokumentów, raportów. Mamy tu fakty, daty, nazwiska, wydarzenia. Cała opowieść zasadza się na gruntownej kwerendzie akt sprawy, reporter wyczerpał temat.

Z wypadku ocalało jedynie dziewięć osób pośród 64 pasażerów, ,,Heweliuszem'' podróżowali przedstawiciele różnych narodowości: Polacy, Szwedzi, Norwegowie, Szwedzi, Czesi, Austriacy.

Dramat uczestników wyprawy odmalowano na  tle ówczesnych wydarzeń politycznych i społecznych. Do naszego kraju weszła największa sieć telefonii komórkowej Centertel, trwała jeszcze wojna domowa w dogorywającej Jugosławii, dni tego państwa były już policzone. Premierem Polski została kobieta, Hanna Suchocka, w międzyczasie podpisano kompromis aborcyjny, a rosyjska armia opuściła polskie terytorium. Wybrzeżem targały mafijne porachunki z ,,Nikosiem'' na czele.
Każdy zapamiętuje obraz, który widzi oczami człowieka walczącego o życie.

Adam Zadworny przytacza przesłanki wpływające na zatonięcie ,,Jana Heweliusza", koncentrując się na dramacie załogi  i pasażerów. Publicysta nie ocenia, nie upraszcza. Próbuje zrozumieć.

Innych łatwo zrozumieć, samego siebie nie.

Międzynarodowy alarm Mayday! Mayday! Mayday! 

Sygnał oznaczający wezwanie pomocy na morzu, używany w łączności radiowej, zarówno morskiej, jak i lotniczej w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia. Komunikat nadawany jest trzykrotnie, ma pierwszeństwo przed innymi  rozmowami radiowymi. Określenie wywodzi się z języka francuskiego m'aider=pomoc.


piątek, 3 kwietnia 2026

'07 zgłoś się, 07 zgłaszam się'

 

Trudno uniknąć skojarzeń z agentem Jej Królewskiej Mości, choć Krzysztof Szmagier i Bronisław Cieślak kategorycznie odcinali się od tych porównań. Zresztą tytułowym kryptonimem w owym czasie posługiwała się Milicja Obywatelska.


Rafał Dajbor analizuje sukces serialu, choć, prawdę mówiąc, nigdy nie rozumiałam fenomenu porucznika Borewicza, w końcu nie był pierwszym stróżem prawa występującym na szklanym ekranie. Dziennikarz nawiązuje do filmów o podobnej tematyce: Kapitan Sowa na tropie, Przygody psa cywila.

Autor przywołuje liczne anegdoty z planu, kulisy produkcji, przedstawia również sylwetki twórców i aktorów wcielających się w główne role. W 07 zgłoś się... wystąpiła plejada polskich artystów, oprócz wspomnianego Bronisława Cieślaka, byli to: Piotr Fronczewski, Laura Łącz, Grażyna Szapołowska, Dorota Stalińska, Karol Strasburger, Monika Borys, Barbara Brylska... Niektórzy w podwójnej roli, niezależnej od siebie.

Idea produkcji narodziła się na kanwie popularnych wówczas zeszytów kryminalnych pod znamiennym tytułem: Ewa wzywa 07. Na ich łamach publikowano opowiadania cenionych pisarzy jak Jerzy Edigey czy Andrzej K. Bogusławski. Każdy z odcinków stanowi odrębną całość, ale łączy ich postać Sławomira Borewicza prowadzącego śledztwo, który nigdy nie wystąpił w mundurze. Pierwotnie nazwa produkcji brzmiała Przygody Porucznika Bolskiego, ale ostatecznie z niej zrezygnowano.

Serial  emitowany był przez Telewizję Polską w latach 1976-1989, większość odcinków reżyserował Krzysztof Szmagier, człowiek niejednoznaczny politycznie. Motywem muzycznym został utwór Przed nocą i mgłą w wykonaniu Alicji Majewskiej.

Wizerunek Milicji Obywatelskiej w produkcji 07 zgłoś się
Niewątpliwie główny bohater to typ inteligentnego, nowoczesnego i światowego człowieka, stanowiącego zupełne przeciwieństwo siermiężnego i niedouczonego milicjanta. Co nie zmienia faktu, że scenariusz serialu przedstawia wykreowany, propagandowy wizerunek formacji. Tutaj funkcjonariusze dysponują doskonałym śledztwem, a ich praca zawsze kończyła się ujęciem złoczyńcy, choć realia były zgoła inne. Wiadomo też, że odcinki powstawały we współpracy z MSW, a na planie przebywał konsultant milicyjny.

Dodać należy, że na podstawie przygód charyzmatycznego obrońcy porządku publicznego, Krzysztof Szmagier stworzył cykl opowiadań Porucznik Borewicz.

Książka zawiera mnóstwo ilustracji, sporo ciekawostek, w tym wpadek scenariuszowych, np. kiedy Borewicz nosi kurtkę amerykańskiej firmy i używa kosmetyków Old Spice.

Publikacja 07 zgłoś się. Milicyjny serial wszech czasów, będzie prawdziwą gratką dla fanów niestrudzonego mundurowego, mnie jednak nie zachwyciła. Można mieć sporo uwag do sposobu prowadzenia narracji, Rafał Dajbor powinien wykazać się większym dystansem i krytycyzmem w ocenie produkcji.

Śledziliście losy porucznika Borewicza? Mimo upływu lat, serial ten wciąż cieszy się niesłabnącą popularnością.

poniedziałek, 30 marca 2026

Od nowa. Czy to jest możliwe?

 

Czy można zbudować siebie na nowo? Doświadczona psychoterapeutka udowadnia, że mimo trudności, sztuka ta może zakończyć się powodzeniem.

Kim jesteś, a kim możesz się stać. Na czym polega terapia narracyjna? Tego wszystkiego dowiesz się z lektury pasjonującego poradnika To samoale inaczej. Opowiedz siebie na nowo Joanny Flis. 

Praca interesująca pod względem graficznym, merytorycznym, po każdym z rozdziałów zamieszczono aneks w postaci ćwiczeń do samodzielnego wykonania, będące uzupełnieniem treści. Wspomniane zadania niosą ze sobą spore korzyści psychologiczne, pozwolą na racjonalną ocenę własnych predyspozycji, ograniczeń, etc. Testy w dużej mierze ułatwią również zdystansowanie się do problemów, zmartwień codzienności.

O szkodliwości etykietowania, wyciągania pochopnych wniosków, narzucania swoich poglądów innym. O zjawisku gashlihtingu i hejcie, o tym m.in. traktuje recenzowana książka.

Psycholog, wyposażając czytelnika w nowe narzędzia (ucząc np. asertywności, oddzielania konstruktywnej krytyki od zwyczajnej agresji), zachęca do pracy nad sobą i weryfikacji przekonań na własny lub innych temat.

Joanna Flis podaje konkretne przykłady z życia, z gabinetu, ale czyni to taktowanie, z zachowaniem tajemnicy zawodowej i poszanowaniem prywatności klientów.

Język potrafi zmieniać nasze myślenie o sobie.

Czy jesteś gotowy na zmiany, które wymagają jednak odwagi w zmierzeniu się z demonami?

!!! Nowy rodzaj manipulacji!!!

Czym jest wspomniany wyżej gaslighting i dlaczego jest destrukcyjny? To zjawisko opisane przez psychologów dotyczy sytuacji, w której ktoś neguje nasze odczucia, doświadczenia, opinie, prowadzi więc utraty poczucia własnej wartości. Gaslighting stanowi wyrafinowany rodzaj przemocy psychicznej, z tego względu bywa tak niszczący. Mają tu miejsce kłamstwa, lekceważenie uczuć, wzbudzanie poczucia winy. Jak się przed nim bronić? Autorka zaleca staranne dokumentowanie faktów, stawianie wyraźnych granic. Warto wiedzieć, że gashlighting pozostaje intencjonalnym procesem, początkowo bardzo trudnym do rozpoznania.

Ekspertka kilka zdań poświęca hejtowi, goszczącemu regularnie w przestrzeni publicznej. Joanna Flis wymienia istotne zagrożenia, jakie ta forma cyberprzemocy ze sobą niesie, sugeruje co robić w takiej sytuacji. Hejt zyskał na popularności wraz z rozwojem nowoczesnych technologii i rozrostem mediów społecznościowych.

Co odróżnia tę pozycję na tle innych tego typu? Przede wszystkim wypowiada się osoba kompetentna, dyplomowana psycholog z dorobkiem naukowym i życiowym, a nie coach nadrabiający luki w wiedzy przesadną pewnością siebie i absurdalnymi poradami.

Wśród atutów rozważań wskażę na klarowny, przystępny styl Joanny Flis, pozbawiony naukowego nadęcia i mentorskiego tonu.

Sięgacie po poradniki psychologiczne?

czwartek, 26 marca 2026

Walka dobra ze złem

 

Kto zwycięży w tym nierównym pojedynku? Gra toczy się o najwyższą stawkę.

Julię poznajemy w najważniejszym momencie jej życia, bohaterka wkracza w dorosłość. Jest wrażliwa i nieco zagubiona, wychowywane przez wujostwo. Nastolatka przeczuwa, że najbliżsi nie są z nią szczerzy. W dodatku do tego dochodzą problemy w relacjach z rówieśnikami i... tajemniczy głos.

Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy Julia odnajduje pamiętnik, jaką tajemnicę skrywa diariusz?

Dziewczyna ma wiele talentów, w dotychczasowych, życiowych trudnościach towarzyszy jej jeszcze ktoś. Jaki ma to związek  z dziennikiem, na który natrafiła?

Tymczasem zbliżają się osiemnaste urodziny Julki, czy ten dzień coś zmieni w jej życiu? W pewnym momencie ambitna uczennica będzie musiała dokonać wyboru...

Wykluczenie religijne, przemoc, odrzucenie, samotność, niezrozumienie

Thriller psychologiczny  z elementami grozy Piekielna osiemnastka skierowany został głównie do młodzieży, mam jednak wątpliwości czy będzie dla niej odpowiedni. Dlaczego? Powodów mamy mnóstwo, nie zamierzam tu jednak uprawiać moralizatorstwa i wskażę na kluczowe przesłanki, które mi przeszkadzały podczas lektury. W recenzji podkreślę wady i zalety opowieści, bo takowych nie brakuje.

Zacznę od tego, że poruszane przez pisarkę kwestie teologiczne są pozbawione podstaw naukowych, jednakże wyobraźnia prawem autora. Tematyka ukazana przez Dagmarę Warszewską Kołacz jest kontrowersyjna (plus za dawkowanie niektórych szczegółów) i wymaga dużej odporności w jej odbiorze. Poza tym dominuje tu powtarzalność motywów, a już uwikłanie się głównych bohaterów w destrukcyjne relacje nie znajduje uzasadnienia.

Warto pamiętać, że w okresie adolescencji młodzi ludzie usilnie poszukują własnej tożsamości, a dobór wartościowych lektur ma im to ułatwiać, a nie utrudniać. Czy w tym przypadku tak będzie?

Na poczet dobrych stron historii zaliczam wnikliwą analizę psychiki postaci, rzeczywiście ich sylwetki są dobrze pogłębione. Motywy  postępowania nastolatków jednak bywają niezrozumiałe, a decyzje przez nich podejmowane kuriozalne. Ale takie jest prawo młodości. 

Losy Julii mnie nie przekonały, choć łatwo się z nią utożsamić. Być może Piekielna osiemnastka znajdzie uznanie u innych odbiorców.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Moc Media.

niedziela, 22 marca 2026

Dylematy etyczne w zarządzaniu

 

O sytuacjach, z którymi mierzą się menedżerowie wyższego szczebla w codziennym zarządzaniu, przeczytasz w wyczerpującym opracowaniu pod znamiennym tytułem Jak zarządzać i nie być świnią.

Dziś nie jest to już takie oczywiste, gdyż zapomina się o cnotach najwyższych: sprawiedliwość, rzetelność i uczciwość.

Na czym polega właściwe zarządzanie przekładające się na efektywność i wydajność przedsiębiorstwa? Michał Słotwiński jako doświadczony przełożony przedstawia koncepcje nowoczesnego modelu kierowania, oparte na

  • autorytecie;
  • podmiotowym i sprawiedliwym traktowaniu podwładnych;
  • konsekwencji i stanowczości w egzekwowaniu realizacji powinności;
  • odpowiedzialności i umiejętności rozwiązywania sporów.
Pisze przy tym autor w sposób wyważony i z wyczuciem. Perspektywa  eksperta odznacza się nowatorskim rozwiązaniami i świeżością pomysłów.

Autokrata, demokrata? A może liberał? Który z nich okaże się najmocniejszym ogniwem organizacji? Menedżer odwołuje się przy tym do takich kwestii  jak: nagradzanie, dyscyplinowanie, mobbing, etc.

Rys historyczny

Poszukiwania miarodajnych metod zarządzania nie są niczym nowym, ową problematyką zajmowano się na przestrzeni wieków. Prekursorami nowoczesnych idei byli Sumerowie, domniemywa się, że już ok. 3000 r.p.n.e. posługiwali się spisanymi zasadami, m.in. w zakresie omawianego zagadnienia. Wiele tu też podpowiedzą traktaty  dotyczące sztuki wojennej, np. rozważania chińskiego myśliciela Sun Tzu.
Znakomitym przykładem będzie również flagowe dzieło renesansu Książę Machiavellego, zawierające zestaw rad dla władcy.

Poradnik autorstwa Michała Słotwińskiego stanowi skarbnicę porad z pogranicza nauk ekonomicznych i społecznych. Znawca tematu omawia style kierowania, nadmieniając o ich mankamentach i zaletach. O ile w służbach mundurowych ze względu na specyfikę formacji (elastyczność, szybkość reagowania), sprawdzi się szef autokrata, o tyle w innych branżach już niekoniecznie.

Książka odznacza się ciekawą, oryginalną formą, a informacje podano w przystępny sposób. Jest to książka przeznaczona raczej dla wąskiego grona specjalistów, liderów.

Autor pisze o swoich doświadczeniach, co sprawia, że wywody nie mają charakteru mentorskiego, jego rzeczowy język sprawia, że całość czyta się sprawnie i szybko. Michał Słotwiński podaje przykłady z życia.

Od publikacji poświęconych skutecznemu zarządzaniu uginają się półki księgarń, są to pozycje fachowe, cechujące hermetyczny, naukowy styl. Publikacja Jak zarządzać.... odróżnia się na tym tle, głównie przez wspomniane wcześniej walory.

Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.