wtorek, 3 marca 2020

Zabójstwa polityczne

Patryk Pleskot, Zabić. Mordy polityczne PRL.

Historyk w swoich rozważaniach przypomina zabójstwa: Stanisława Pyjasa, Grzegorza Przemyka, ks. Jerzego Popiełuszki, Alicji i Piotra Jaroszewiczów oraz innych duchownych. Przekonuje nas o istnieniu grupy komando, która działała na zlecenie, eliminując niewygodne dla rządzących osoby. Przypuszcza się, że mogli to być więźniowie, którzy byli wypuszczani na weekend. Wtedy  miały miejsce zabójstwa księży: Niedzielaka, Suchowolca . Ponoć wśród nich miała znajdować się kobieta.


.Patryk Pleskot wymienia błędy, celowe zaniechania ówczesnego wymiaru sprawiedliwości. 

Stanisław Pyjas, student filozofii i filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Uczestnik protestów przeciwko represjom władzy wobec robotników z Radomia, Ursusa. Okoliczności  jego śmierci wzbudzają wątpliwości. Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna został pobity przez funkcjonariuszy SB, tzw. nieznanych sprawców.  Stwierdzono, iż był to nieszczęśliwy wypadek. Z tą wersją zdarzenia nie zgadzali się działacze opozycyjni, przy czym odrzucono celowe działania, raczej był to ''wypadek przy pracy". Profesor Zdzisław Marek, który nadzorował  sekcję zwłok, w rozmowie telefonicznej z dziennikarką (nie przypuszczał, że jest nagrywany) przyznaje: ktoś dał Pyjasowi w mordę, ale nie wiem kto*.

Było trzech kumpli: Pyjas, Wildstein i Maleszka.
Ten ostatni ponosi moralną odpowiedzialność za śmierć kolegi. Nikt nie wie, kim ów jest. Lesław Maleszka TW ,,Ketman'', TW ,,Return". Dostarcza bezpiece informacji na temat Pyjasa. W latach późniejszych publikował na łamach ,,Gazety Wyborczej".

Był to czas, kiedy ziściło się marzenie Stanisława Pyjasa i Bronisława Wildsteina o założeniu własnego periodyku. W 1976 roku Maleszka zostanie wytypowany na najlepszego- zdaniem bezpieki, współpracownika. 

Tajny Współpracownik wie dużo, sugeruje esbekom sposoby walki ze Studenckim Komitetem Solidarności. Dysponuje wiedzą operacyjną i metodą wpływu osobistego. Tak podkreśla w rozmowach z oficerem prowadzącym.
Kilka miesięcy później w Zalewie Solińskim odnaleziono ciało Stanisława Pietraszki, który jako ostatni widział żywego Stanisława Pyjasa. Mężczyzna sporządził portret pamięciowy domniemanego sprawcy, który chodził za studentem. Przyszło mu za to zapłacić. Przyjaciele twierdzili, że Pietraszko bał się wody...

Zabić. Mordy polityczne to pozycja godna uwagi. Patryk Pleskot już na wstępie przestrzega czytelników przed lekturą. Czytacie na własną odpowiedzialność. Dywagacje zostały podzielone na kilka rozdziałów, każdy z nich poświęcony jest innej osobie. Historyk wykonał tytaniczną pracę, starał się dotrzeć do źródeł.

Znów ten sam, smutny wniosek: zbrodnie, które nie zostały ukarane. Patologia i nieporadność wymiaru sprawiedliwości, władz w pełnej krasie. Zadbano, aby inspiratorzy i mordercy nigdy nie ponieśli kary.

* Cytat pochodzi z filmu Ewy Stankiewicz i Anny Ferens, Trzech kumpli.


niedziela, 1 marca 2020

Komu przeszkadzają zasługi Ireny Sendlerowej?

Anna Bikont, Sendlerowa w ukryciu.

Próba zmierzenia się z życiorysem heroicznej, walecznej i prawej kobiety.


Irena Sendlerowa z domu Krzyżanowska była córką lekarza i działacza Polskiej Partii Socjalistycznej. Matka zajmowała się gospodarstwem domowym. 
Już w czasie studiów wykazywała się odwagą i bezkompromisowością w obronie uciśnionych. Wspierała duchowo prześladowanych kolegów. Znany jest pewien incydent. Władze wyższych uczelni ograniczały liczbę studentów żydowskiego pochodzenia. W indeksach znajdowała się wzmianka: ,,lewa strona" dla Żydów, ,,prawa strona aryjska" dla Polaków. Irena niewiele myśląc, przekreśliła napis ,,strona aryjska" w swoim indeksie. Na studia powróciła później, w roku akademickim 1938/1939. Napisała pracę magisterską, ale nie zdążyła przystąpić do egzaminu, bo wybuchła II wojna światowa.

Podczas okupacji nadano jej pseudonim ,,Jolanta". Pełniła sporo różnych funkcji: przekazywała pieniądze potrzebującym profesorom UW, docierała do rodzin uwięzionych lub rozstrzelanych. Ponadto, bohaterka książki Anny Bikont dostarczała leki, środki sanitarne dla ukrywających się w lasach.

Irena Sendlerowa znalazła sposób na ominięcie przepisu o zakazie pomocy Żydom.

Fałszowała listy osób z polskich rodzin, którzy otrzymywali pomoc z Wydziału Opieki. Dzięki przepustce do getta, którą otrzymała wraz z koleżanką, wynosiła żywność, ubrania, lekarstwa, pieniądze oraz szczepionki przeciw tyfusowi. W geście solidarności (i też,aby się nie wyróżniać) miała na sobie gwiazdę Dawida.

Uratowane dzieci umieszczano w polskich rodzinach, zakonnych domach opiekuńczych. Pomoc przybierała rozmaite formy. Malutkie dzieciaczki usypiano luminalem, te nieco starsze również. Wywożono je w kartonach, workach, pudłach, drewnianych skrzynkach. Podrośnięte  załapały się na pierwszy ranny tramwaj, którym kierował zaufany motorniczy. Często też jedyną możliwość ucieczki stanowiły kanały, piwnice domów znajdujących się przy murach getta.

Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat.

Irena Sendlerowa nigdy nie zdradziła liczby uratowanych dzieci. Dodawała, że było ich za mało i można było ocalić więcej. Ta kobieta nie była obojętna na los innych.

Zacznę od tego, że Anna Bikont ukazując nam dramatyczne losy, historie pomocy Żydom, próbuje narzucić swoje zdanie. Mamy myśleć tak jak pani redaktor. Bywa stronnicza. Wydaje się, że celem pracy było ''odbrązowienie" Sprawiedliwej Wśród Narodów Świata, pokazanie jej od ludzkiej, zwykłej strony.

Wielu z tych, którzy ukrywali się w czasie wojny, ukrywało się nadal długo po jej zakończeniu. Opowiadali inną wersję życia swojemu mężowi, żonie, dzieciom, przyjaciołom*

Publicystka punktuje nieścisłości w wypowiedzi swojej bohaterki, jakby chciała udowodnić jej kłamstwa. Zdarza się, że przeskakuje z tematu na temat. Mam wrażenie, że Anna Bikont próbuje dezawuować  zasługi Sendlerowej.

Polecam.

* Cytat pochodzi z książki.

sobota, 29 lutego 2020

Biografia ks. Jerzego Popiełuszki

Ewa K. Czaczkowska, Tomasz Wiścicki, Ksiądz Jerzy Popiełuszko. Wiara, Nadzieja, Miłość.

Niezłomny i gorliwy kapłan był traktowany jako wróg Polski Ludowej. Komuniści widzieli w nim zagrożenie, ponieważ charyzmatyczny duchowny gromadził wokół siebie tłumy. Ponadto, miał na nich ogromny wpływ. 
Z czasem wojna z Kościołem katolickim obróci się przeciwko władzy. Ale na to jest jeszcze za wcześnie.


Ideologia marksistowsko- leninowska przestała być atrakcyjna.

Skandale obyczajowe, zarzuty o rzekomym handlu bronią już się narodowi znudziły. Postanowiono ten problem rozwiązać inaczej. 

Ksiądz Jerzy Popiełuszko musiał zginąć.


Można pokusić się o stwierdzenie, że rządzący, serwiliści ZSRR, kapłana nienawidzili od zawsze. Aby zrozumieć opisywane wydarzenia, trzeba cofnąć się do czasu, gdy Popiełuszko był w wojsku, przed święceniami. Komuniści już wtedy nad nim ''pracowali". Jako alumnowi Wyższego Seminarium Duchownego założono w jednostkach IV pionu SB, specjalną teczkę operacji (TEOK).

Akcje propagandowe, szykany miały niewyobrażalny wydźwięk. Mobilizowały społeczeństwo do oporu przeciw reżimowi. Duchowny zdawał sobie sprawę, że jest niewygodny dla takich ludzi, jak gen. Czesław Kiszczak. Msze za Ojczyznę rozsierdzały komunistów, co złożyło się na zintensyfikowanie prześladowań. Jerzy Popiełuszko wspierał opozycjonistów w stanie wojennym, dawał wyraz dezaprobaty wobec polityki władz. W jego otoczeniu przebywało wielu konfidentów.

Jednym z inicjatorów kampanii wrogości był Jerzy Urban. Na łamach ,,Tu i teraz" opublikował paszkwil*:

W kościele ks. Popiełuszki urządzane są seanse nienawiści [...]. Ks. Jerzy jest więc organizatorem sesji politycznej wścieklizny [...]. Cóż z tego, że ks. Popiełuszko mierzwi, skoro w dzisiejszej, wykształconej Polsce polityczni magicy są wciąż skuteczni. Bardzo to smutne, ale prawdziwe, póki ma swoją klientelę ks. Popiełuszko i wzięciem się cieszą jego czarne msze, do których Michnik służy i ogonem dzwoni".

Rzecz jasna artykuł jest podpisany pseudonimem Jan Rem.

Kolejna zbrodnia, która pozostała bez kary.

Pokłosiem ówczesnego ''przemysłu pogardy" było uprowadzenie i zamordowanie duchownego. Było to 19 października 1984, miesiąc po obrzydliwym tekście Urbana (zdychanie upiorów żoliborskiego kapłana). Zapis zbrodni jest powszechnie znany, więc nie będę przypominać szczegółów.

Zdumiewający jest fakt, że komuniści zdecydowali się na osądzenie bezpośrednich sprawców zbrodni. Proces Grzegorza Piotrowskiego i spółki był ustawioną farsą i kpiną, czego dowiódł uparty i nieustępliwy prokurator Andrzej Witkowski. Mocodawcy i inspiratorzy pozostali bezkarni. W wolnej Polsce cieszyli się estymą i poważaniem, przez niektórych nazywani ludźmi honoru.

Ks. Jerzy Popiełuszko. Wiara, Nadzieja, Miłość złożona jest z dużej ilości faktów, dokumentów, ale i przypuszczeń. Generalnie autorzy skupili się na osobie swojego bohatera. Duchownego wspomina rodzina, przyjaciela, dawni parafianie.

Polecam.

Samotność idealisty i poczucie niezrozumienia.

* Źródło cytatów: web.archive/web/polskaludowa/com/napisali.popieluszko.




środa, 26 lutego 2020

Bezpieka, służby, czyli życie w PRL-u

Sławomir Cenckiewicz, Oczami bezpieki.Szkice i materiały z dziejów aparatu bezpieczeństwa PRL.

Jedna z prekursorskich i nowatorskich prac ujmująca działalność komunistycznych służb. Badacz nakreśla sytuację polityczną, społeczną, omawia Marzec' 68. Przypomina kulisy walki z Kościołem katolickim.


W sumie książka składa się z siedemnastu artykułów, które były publikowane na łamach: ,,Arcanów", ,,Glaukopisu" i ,,Biuletynu IPN". Treść została podzielona na trzy części:
Emigranda, Elementy i grupy socjalistyczne, Reakcyjny kler.

Część pierwsza ukazuje genezę współpracy emigracji polskiej z Zachodem. Historyk dokładnie opisał rozgłośnię Kraj w konfrontacji do Polonii w latach 1955-1957 i sylwetkę Gromosława Czempińskiego.

Następny rozdział zawiera pionierski i świeży rys o roli nauki w poprzednim ustroju. Sądzi się, iż jest to zapomniany i najsłabiej zbadany okres z historii Polski. Sławomir Cenckiewicz uświadamia czytelnika o skali i rozmiarze inwigilacji przedstawicieli nauki przez SB. Polska Akademia Nauk była na celowniku władz, przesiąknięta agentami, donosicielami.

Moja uwaga dla dociekliwych, zainteresowanych powyższą tematyką.

Rozpracowywaniem naukowców zajmował się wydział III Służby Bezpieczeństwa. Inteligencją interesowali się również: wydział I (cywilny), wydział II (kontrwywiad) oraz wydziały IV (prowadzono działania operacyjne przeciw Kościołowi katolickiemu).

Niepokornych szykanowano, gnębiono, represjonowano. Wynajdowano szereg powodów, niekiedy absurdalnych i niedorzecznych. Niszczono kariery, podważano dorobek, wysuwano (często fałszywe) oskarżenia o plagiat, łamano życiorysy.

Ostatnia, III część jest moim zdaniem najbardziej wciągająca i pasjonująca. Omówiono współpracę księży z bezpieką, działalność tzw. księży patriotów.

Klamrę rozważań spina obszerna bibliografia.

Sławomir Cenckiewicz wykazuje negatywny stosunek do czasów słusznie minionych, określając je wdzięcznie: polityczno-historyczną schizofrenią. Taki pogląd rzutuje na obiektywizm autora, niemniej jednak polecam tę publikację. Naukowiec znany jest z trafnych wniosków, dyskusyjnych ocen, przekonany o słuszności swoich sądów.

Czytajcie!

niedziela, 23 lutego 2020

Służby specjalne

Uwe Muller, Grit Hartman, STASI. Zmowa niepamięci.

Wyczerpujące studium poświęcone Ministerstwu Bezpieczeństwa Państwowego Niemieckiej Republiki Demokratycznej, potocznie nazywane STASI. Powołane do życia 8 lutego 1950 roku. Kres działalności tych służb nastąpił w marcu 1990 roku.  


Moja uwaga: przed lekturą  warto sięgnąć do podstawowych źródeł, ponieważ rozważania przeznaczone są dla osób posiadających wiedzę w tej materii.

Przeglądając literaturę z tego zakresu, spotkamy się też z innym nazwami:


* Urząd Sekretarza Stanu ds. Bezpieczeństwa Państwowego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (1953-1955);


* Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego (1955-1990);


* Urząd Bezpieczeństwa Narodowego (1989-1990);

Muller i Hartmann przytaczają przerażające fakty, które dowodzą błędów i zaniedbań, jakich dopuszczono się w minionym dwudziestoleciu. NRD upadła, ale jej ideologia w zastraszający sposób jest nadal obecna w zjednoczonych Niemczech.

Trzeba wiedzieć, że STASI była najskuteczniejszą służbą bezpieczeństwa w krajach bloku wschodniego. Zajmowała się takimi kwestiami, jak:  wywiad, kontrwywiad i bezpieczeństwo wewnętrzne.

Bolączkę stanowi fikcja lustracji i dekomunizacji, co uczciwie przyznają autorzy tej interesującej publikacji. Dodają przy tym, że choć NRD upadła, to niektórzy zbudowali kariery na jej zgliszczach. Byli funkcjonariusze STASI piastują wysokie stanowiska w administracji, polityce, mediach, etc.

Jak podkreślają autorzy, państwo niemieckie nie potrafiło dostatecznie surowo osądzić dokonanych zbrodni i odrzuca wszelkie próby zbadania powiązań zachodnioniemieckich deputowanych z tajnymi służbami NRD.

Niemcy pouczają innych, lecz sami nie potrafią uporać się z demonami przeszłości. 
Proces Ericha Honeckera był pokazowy, zapadły niskie wyroki.

Przeczytajcie koniecznie tę pracę.

Ocena: 4,5/5.

wtorek, 18 lutego 2020

Gdzie się podziała korekta, rzecz o wynurzeniach Tomasza Piątka

Tomasz Piątek, Macierewicz i jego tajemnice.

Tytuł tych dywagacji wielce wymowny i działający na potencjalnego odbiorcę. Przy czym autor zdecydowanie nie docenił inteligencji czytelnika. Sądząc po prostym stylu, publikacja ta przeznaczona jest dla masowych odbiorów. O tym będzie jeszcze mowa.


Słaba merytorycznie i edytorsko książka próbująca udowodnić Antoniemu Macierewiczowi powiązania z rosyjskimi oligarchami. W tym przypadku głównie chodzi o Siemiona Mogilewicza. Ten zaś współpracuje z Putinem i służbami bezpieczeństwa. Treść przypomina bełkot, trudno posklejać fakty w logiczną całość. Poza tym odnoszę wrażenie, że te wynurzenia powstały na zamówienie. Czyje? Nie wiem. Do głównych wad zaliczyć mogę jeszcze ubogie, niewyszukane słownictwo, czyli to o czym wspominałam wyżej.

Gdzie podziała się korekta i konsultant historyczny?

Do tego, co napisał Tomasz Piątek, trzeba koniecznie zachować dystans. Nie można wyciągać pochopnych wniosków. Nie zaliczam się do zwolenników pana Macierewicza, lecz uważam, iż deliberacje pisarza są wielkim nieporozumieniem. W zasadzie autorowi pod każdym względem można coś zarzucić: populizm, brak staranności w sprawdzaniu podstawowych informacji. Dodatkowo tekst jest chaotyczny, nieskładny, nieobiektywny i niedokładny. Niesmak wzbudza tania sensacja.

Tomasz Piątek myli się w kilku miejscach (co wypunktowali mu krytycy), np. w dacie postępowania lustracyjnego wobec jednego z bohaterów. Takich ''kwiatków" jest więcej. Dziennikarz po swojemu i w dowolny sposób analizuje dokumenty SB. Konkluzje są mocno naciągane i pretensjonalne.

Publicysta nader często powołuje się na źródła wątpliwej  jakości, jak np. ,,Fakt". Ponadto zbyt duża liczba powtórzeń wpływa na odbiór rozważań.

Nie polecam, nie odradzam.

Resort, służby, powiązania

Dorota Kania, Jerzy Targalski, Maciej Marosz, Resortowe dzieci. Służby.

Kolejna część trylogii uznanych publicystów. Najbardziej wstrząsająca ze wszystkich, takie jest moje zdanie.
Tym razem autorzy pracowali nad takimi nazwiskami, jak: Sienkiewicz, Czempiński, Zacharski, Dukaczewski, Petelicki.


Nad Wisłą tajnym służbom nigdy nie działa się krzywda. Bezpieka cywilna i wojskowa najpierw umacniała władzę ludową, później broniła socjalistycznej ojczyzny przed Kościołem i opozycją demokratyczną, by ostatecznie stać się zakulisowym animatorem III RP.

Na łamach tej pracy dostrzegamy proces przekształcania się służb specjalnych PRL-u i przenikania do III RP. Jak w soczewce widać liczne powiązania, których nici nigdy nie zostały zerwane. Prawda (przemilczana) o licznych, ważnych personach, którym nigdy ''włos nie spadł z głowy".

Całe rodzinne klany zagnieździły się w strukturach MBP, MSW i MON. Ogromna władza, dostęp do tajemnej wiedzy i duże pieniądze. Poczucie bezkarności, znajomości, wpływy, międzynarodowe koneksje, haki na każdego i lewe interesy.

Resortowe dzieci. Służby stanowi gruntowne, pokaźne kompendium liczące 900 stron. Oprócz tego cała masa dokumentów, materiałów. Wykonano ogromną pracę, korzystano z konkretnych danych. Przypisy odwołują się do źródeł. Nie ma tu miejsca na demagogię i populizm. Publikacja jest opracowana drobiazgowo i rzeczowo.

<Gruba kreska dała im jeszcze większe możliwości (..). Wiodą beztroskie życie, czasem piszą wspomnieniowe książki, pouczają i komentują polską rzeczywistość, aspirując do miana autorytetów.

Lektura godna uwagi.

Ocena: 4.5/5.